Sobota 6 Marca 2021r. - 65 dz. roku,  Imieniny: Jordana, Marcina, Róży

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.05.08 - 11:13     Czytano: [4045]

Zmarł profesor Ehrenkreutz

Krótko po jego śmierci, 4 kwietnia bieżącego roku, pojawiło się wspomnienie o nim w Pulsie Polonii, zostało odczytane w audycji polskojęzycznej SBS, wydrukowane w Tygodniku Polskim z Melbourne oraz, przypuszczalnie też w Gazecie Wyborczej ponieważ, pojawił się odnośnik do niej. Wszędzie ten sam tekst. Suchy, niepełny i unikający tzw. interpretacyjnych kontrowersji. Napisany nieco w stylu angloamerykańskiego Obituary tylko, zdecydowanie za krótki i zbyt – powiedzmy, uczniowski – jak na tak barwną postać. Autorem jest Adam Warzel, jego - młodszy o całe pokolenie – współaktywista z Australian Insitute of Polish Affairs w skrócie AIPA

Znający profesora Ehrenkreutza ze Stanów dr Janusz Subczyński napisał o nim że,: „mówi on prawdę, tylko, jak zwykle, nie całą”. Podobnie Adam Warzel, też pisze prawdę ale ......niepełną. Tu pozwolę sobie go zacytować: „do największych osiągnięć Studium (1) należał min. skuteczny lobbing w Kongresie Amerykańskim na rzecz przyznania NSZZ Solidarność poważnych dotacji finansowych w drugiej połowie lat 80-tych oraz przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę akcji protestacyjnej przeciwko aresztowaniu działaczy KOR-u w 1977 roku.” Należy tu wyjaśnić iż uzyskał on - przy udziale Nowaka-Jeziorańskiego - dwie dotacje wysokości miliona dolarów. Ma to wartość - uwzględniając nawet Price Index i wszechobecny czarnorynkowy kurs, funkcjonujący w marksistowskich systemach bankowych – powiedzmy..... symboliczną. Zresztą, transfer pieniędzy przeprowadzany był przy pomocy .....Jerzego Milewskiego, postaci co najmniej, kontrowersyjnej. Natomiast, owa „zakrojona na szeroką skalę akcja protestacyjna przeciw aresztowaniu działaczy KOR-u” to umieszczenie płatnego ogłoszenia w New York Times. Nigdy też nie wyjaśniono o których działaczy KOR-u chodziło a, osobiście wątpię aby się przejmował losem Macierewicza albo Naimskiego czyli, autentycznych założycieli KOR-u.

Oprócz powyższego wspomnienia, opublikowano również „List prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do uczestników uroczystości pogrzebowej śp. Profesora Andrzeja Ehrenkreutza”. Ten okolicznościowy, oficjalny komunikat, podpisany przez prezydenta RP wygląda na pastisz drugiej części tekstu Warzela. Zbliżona długość, podobne ustawienie paragrafów, identyczne, selektywnie dobrane konteksty z jego życiorysu a nawet, powtarzające się znaczeniowo słownictwo. Ponieważ, wydaje się jasne iż, urząd Prezydenta RP nie przygotował tego tekstu, pozostaje pytanie, kto mu podstawił to, do podpisania. Odpowiedź nie jest trudna, otóż, zrobił to któryś z operatorów Niewidzialnego Imperium.. Ciekawe tylko, kogo Urząd Prezydenta RP zatrudnia skoro tam nie zdawano sobie w pełni sprawy z faktu że „działalność niepodległościowa” czyli aktywizm polityczny profesora Ehrenkreutza, Polonia - zarówno w Stanach jak i w Australii – utożsamiała z interesem żydowskiego lobby. W Stanach nazywano go „Spluwaczką” a, w Australii zastosowano onomatopeję i przezwano „Hakenkrojcem” i, tu pozwolę sobie umieścić to w zapisie fonetycznym. Istotnie, profesor Ehrenkreutz przyjaźnił się z Karskim, Bieleckim, Lewandowskim, Życińskim, Nowakiem-Jeziorańskim, Gronkiewicz-Waltz, Balcerowiczem, a także z prominentnymi przedstawicielami politycznego syjonizmu w Polsce jak Michnik, Bartoszewski czy Geremek - aby wymienić tylko małą część jego kontaktów – i, zaprosił ich jako de facto przywódca duchowy AIPY, do Australii. I tu bardzo ciekawa rzecz która jeszcze ubarwia tą niezaprzeczalnie kolorową postać. Otóż, profesor Ehrenkreutz przysyłał mi regularnie zaproszenia na spotkania ze swoimi gośćmi pomimo że, byłem zdeklarowanym oponentem jego politycznego aktywizmu w Australii i wielokrotnie to zademonstrowałem. Później dopiero dowiedziałem się iż, bardziej byłem nie na rękę jego współpracownikom niż jemu samemu chociaż, miałem go też kilkakrotnie zdenerwować. Z jego zaproszenia skorzystałem zaledwie raz o czym, nieco poniżej a z własnej inicjatywy wybrałem się na spotkania z trzema innymi jego gośćmi ale, nigdy do Armagh (2). Gdy AIPA zmieniła swojego frontmana, zaproszenia przestały do mnie przychodzić.

Lepiej go jednak poznałem jako historyka. Kiedy jakieś 10 lat temu zaczynałem zbierać materiały do napisania szerszego opracowania o Chazarach, dotarłem do anglojęzycznych publikacji powołujących się na szalenie specjalistyczne źródła polskojęzyczne autorstwa profesora Zajączkowskiego. Wyjaśnię tu że, Chazarowie byli oryginalnie nomadycznym ludem tureckim który, gdzieś około połowy VIII wieku n.e. przyjął judaizm jako obowiązującą religię państwową. Około 250 lat później, zjudeizowane państwo Chazarów zostało podbite przez wschodnioeuropejskich Słowian nazwanych w literaturze historycznej Rusią Kijowską. Oczywiście, Chazarowie nie nazywali siebie „Narodem Wybranym” w tamtym czasie. Rozpowszechnili to dopiero ich potomkowie; Aszkenazyjczycy i Syjoniści. Dziwne „zniknięcie” chazarskich konwertów z kart historii Średniowiecza, jest konsekwencją inwazji Mongołów i, jest równoznaczne z „pojawieniem” się dużej liczby Żydów na ogromnych połaciach wschodniej części Europy a następnie - nieco później - w środkowej. Współcześni Żydzi lubią cofać się pamięcią tylko do drugiej połowy XIX wieku czyli do narodzin syjonizmu i od razu „skaczą” do czasów starożytnych. Dość sporadycznie i bardzo selektywnie wspominają co się działo wśród nich, w okresie niemalże dwóch tysięcy lat i, koncentrują się zazwyczaj na biadoleniu o czasach inkwizycji, pogromach i innych niepowodzeniach.

Profesor Zajączkowski nosił niezwykłe imię; Ananiasz. Był od profesora Ehrenkreutza o 18 lat starszy i już przed wojną miał ustabilizowaną pozycję naukową. Był orientalistą turkologiem oraz, był najwybitniejszym i najbardziej znanym przedstawicielem polskich Karaimów lub Karaitów (obie nazwy są używane zamiennie). Karaimowie byli Chazarami i, tak jak oni wyznawali judaizm ale, starotestamentowy, odrzucający talmudyzm. Wydaje się że, do czasów współczesnych ich nieliczni potomkowie potrafią używać języka starotureckiego. Gdy wybrałem się na grób profesora Zajączkowskiego na cmentarzyk karaimski w Warszawie miałem okazję zobaczyć niezwykłą kolekcję liturgicznych napisów nagrobkowych, sporządzonych w języku karaimskim (tureckim) ale, w zapisie łacińskim z uwzględnieniem polskich specyfików fonetycznych jak „sz” lub „dzi”. Coś niezwykłego, ten malutki cmentarzyk, nie zawierający więcej jak 100 grobów jest zupełnie nieznanym lingwistycznym klejnocikiem. Przeliczyłem wszystkie i liczba była większa niż podają współczesne oficjalne źródła ale, była zima, mogiły były przykryte śniegiem a niemało było zapuszczonych, więc nie przytaczam dokładnego wyniku przeliczenia. Chyba nikogo nie zadziwi informacja że, na żadnym z nagrobków nie ma symbolu Gwiazdy Dawida z którą Karaimowie się nie utożsamiali. Łatwa do wyrysowania lub wykucia w kamieniu kombinacja dwóch odwróconych trójkątów równobocznych była już stosowana od czasów sumeryjskich z uwagi na swą symetryczną prostotę. Najczęściej była używane w popularnej ornamentalistyce nie mającej żadnego znaczeniowego zastosowania. Później dopiero, w Starożytnym Egipcie miał to być trójwymiarowy symbol piramidy albo prokreacji (jeden z trójkątów miał wyobrażać łono kobiece a drugi męskie) i miało to mieć jakieś związki z tajnymi stowarzyszeniami które to dotrwały do czasów współczesnych. Po raz pierwszy Żydzi użyli znaku dwóch odwróconych trójkątów na początku XVI wieku w Pradze Czeskiej i było to łączone z jakimiś, na tle wyznaniowym, zamieszkami. Przyjmuje się iż, od tego momentu, koncept dwóch odwróconych od siebie trójkątów stał się dla Żydów Gwiazdą Dawida. Później tak się rozpowszechnił że, aż został oficjalnym godłem państwowym. XVI wiek to było późno ponieważ, proces rozwojowy heraldyki europejskiej już był bardzo zaawansowany. Współcześnie, ciężko wyobrazić sobie że, może oznaczać coś innego. Gdy ktoś zobaczy symbol dwóch odwróconych od siebie trójkątów to od razu kojarzy to nie tylko z państwem Izrael ale, ze wszystkimi Żydami. Tylko sporadycznie jakieś tajne stowarzyszenie dość nieśmiało zaznaczy swoją egzystencję dwoma trójkątami i nie próbuje nawet nikogo przekonywać że to nie jest oryginalnie Gwiazda Dawida. Tu dodam że, ówczesne getto w Pradze Czeskiej było zaludnione przez chazarskich przechrztów którzy nie mieli nic wspólnego z plemieniem Dawida.

Gdy ktoś chce się coś dowiedzieć o historii Żydów to powinien operować dobrą angielszczyzną ponieważ, wszystkie wartościowe opracowania przychodzą ze Stanów lub z Izraela ale, to dopiero ostatnio i, też po angielsku. Konwerci mają to do siebie że nie przeszkadza im kolejna, ewolucyjna konwersja, tym razem językowa. Stąd ten angielski jako główny język komunikacyjny współczesnych Żydów. Po polsku, wartościowego materiału jest niewiele tak jak w yidish pomimo że, ziemia Polska gościła największą liczbę chazarskich konwertów (Żydów) przed wojną którzy utrzymują iż, to był najważniejszy obszar kultury i tradycji dla nich w tamtym okresie historycznym. Siłą rzeczy, autorzy nie powołują się na źródła polskie, polskojęzyczne lub pochodzące z ziem polskich. Ale, profesor Zajączkowski jest tu wyjątkiem. Jak na uznanego, dobrego językoznawcę był też dobrym historykiem. Stąd tłumaczenia jego prac na angielski.

Przy takim stanie wiedzy i takiej oprawie dotarłem do profesora Ehrenkreutza bo szczerze wierzyłem że, to on mógł być tłumaczem na język angielski jego prac lub mieć na to wpływ. Oczywiście znał go osobiście i wspominał z dużym szacunkiem ale, to nie on tłumaczył. Dał mi kontakty do akademików izraelskich zajmujących się Chazarami a nawet zdobył się na sprezentowanie mi kopii swojej osobistej korespondencji dotyczącej tematu. Później zaczęliśmy wymieniać bardziej ogólne opinie o historii wschodniej części Europy. Napisałem do niego że, właściwie trzeba ją napisać na nowo i że wpływ Turków – ale, już bez nominacji religijnej - na historię świata jest o wiele większy niż to się przyjmuje i często redukuje do Imperium Ottomanów. Wyraziłem też obawy że, gdyby ktoś chciał to zrobić to od razu pojawiły by się siły które by zastopowały takie próby. W tym samym czasie jeden z akademików izraelskich dość smutno zauważył że Izraelczycy zupełnie nie interesują się historią Chazarów. Trudno się dziwić bowiem rozpowszechnienie tej - może niedokładnie tajemnicy historycznej ale, skrzętnie ukrywanej prawdy – uderza wprost w ideę Syjonizmu czyli nacjonalizm żydowski i, samą egzystencję państwa Izrael. W pewnym momencie sam zacząłem go zachęcać aby napisał coś o czym wie bardzo dużo. Oczywiście tak się nie stało. Czy obawiał się że napisanie szerokiej pracy o Wschodniej Europie, z należytym uwzględnieniem roli Chazarów, postawi go od razu w pozycji takiej jak profesora Finkelsteina, autora The Holocaust Industry (3) i zostania od razu wrogiem publicznym numer jeden Syjonizmu czy też, po prostu stał mocniej drugą nogą po innej stronie barykady ? A może nie czuł się już na tyle dobrze aby ślęczeć całymi miesiącami przy komputerze a, był już w wieku zaawansowanym.

Jak wspomniałem, skorzystałem tylko raz z jego zaproszenia i wybrałem się na sympozjum gdzie główną postacią był Geremek który też był najgorszym prelegentem i, jak zwykle, nie bardzo wiadomo było o czy mówi, a do tego, złe wrażenie pogłębiała jego ograniczona angielszczyzna. Ale, w kuluarach nie próbował wcale błyszczeć, zachowywał się bardzo kurtuazyjnie i grzecznie się uśmiechał. W przerwie uścisnąłem dłoń profesora Ehrenkreutza z podziękowaniem za zaproszenie i od razu przeszliśmy na temat profesora Zajączkowskiego. Zachęcałem go do napisania choćby niedługiego tekstu o nim, przypomnienie i odświeżenie nieco zapomnianego już uczonego. Oferowałem dodanie własnej wiedzy o nim, kilku fotografii i przedwojennych jeszcze źródeł o Karaimach jako dodatek do jego własnych wspomnień. Kiwał głową, najwyraźniej już się nie czuł dobrze. Nie na tyle aby pisać.

Później podszedł do mnie jeden z członków AIPY którego znałem długo zanim jeszcze do Australii przybył profesor Ehrenkreutz i z zaczepką w głosie spytał po co tu przyszedłem. Odrzekłem że, zostałem zaproszony. A przez kogo? Zrobiłem ruch głową w stronę drobnej i już poważnie pochylonej, stojącej nieopodal, sylwetki profesora Ehrenkreutza.

...................

1. Północnoamerykańskie Studium Spraw Polskich założone w 1973 roku przez profesora Ehrenkreutza w pokoiku wykładowcy w swoim miejscu pracy. Jest to typowy NGO (Non Government Organization) charakterystyczny dla amerykańskiego systemu nacisku na polityków lub wpływu na nich z elementami samopromocji (lobby). W Australii, ten system wpływo-nacisku zaczął być widoczny gdzieś od 20 lat ale, nigdy nie zdobył takiej pozycji jak w Stanach. Po przyjeździe do Australii, profesor Ehrenkreutz szybko stworzył Australijski Instytut Spraw Polskich w identyczny sposób jak Studium z tą różnicą że, nie w miejscu pracy bo był już na emeryturze ale, w swoim miejscu zamieszkania w dzielnicy Mooroolbark w Melbourne ponieważ, innym lokalem nie dysponował.

2. Dla czytelników spoza Australii wyjaśniam że, Armagh to ośrodek/sala do wynajęcia w Melbourne gdzie AIPA tradycyjnie organizowała spotkania z swoimi gośćmi.

3. Niefortunnie przetłumaczony tytuł jako Przedsiębiorstwo Holocaust choć powinno być Dział gospodarki: Holocaust. Natomiast, samo tłumaczenie pracy jest bardzo dobre.


Włodzimierz Kowalik

Wersja do druku

Włodzimierz Kowalik - 20.09.08 0:57
Przed ponad tygodniem prasa skierowana na odbiorcę żydowskiego (anglojęzycznego) doniosła że, odkryto dawno zaginione miejsce usytuawania stolicy państwa Chazarów. Stolica była znana jako Itil ale, nazwa może odnosić się do rzeki Wołgi wpadającej do morza Kaspijskiego. Dawniej sądzono że, współczesny Astrachań odpowiada Itilowi. Cóż, badania trwają.
Wykopaliska są częściowo finansowane przez Uniwersytet Żydowski w Moskwie (ciekawe, ilu mieszkańców Polski wie o istnieniu takiej placówki z Michnikiem włącznie) oraz Kongres Żydów Rosyjskich.

Gwoli ścisłości informuję że, pomimo iż może to być jedno z najważniejszych odkryć archeologicznych - coś jak odnalezienie Radogoszczy dla Zachodnich Słowian - w ciągu kilku dekad to, o odkryciu, prasa tzw. "głównego nurtu", milczy. To są poważne wykopaliska w których udział brało około 10-ciu uniwersyteckich archeologów i 50-ciu studentów. Natomiast prasa tzw. "antysemicka" dość skwpliwie poinformowała swoich czytelników.

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

06 Marca 1568 roku
Zmarł Józef Struś, nadworny lekarz Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, wsławiony badaniami tętna (ur. 1510)


06 Marca 1942 roku
Zginął w Oświęcimiu Roman Rybarski, ekonomista i polityk Ligi Polskiej i OWP, twórca ustawy o Banku Polskim (ur. 1887)


Zobacz więcej