Sobota 26 Maja 2018r. - 146 dz. roku,  Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 12.07.12 - 15:06     Czytano: [1538]

Tragedie polskich wyborów...


Kilka słów o postawach ludzkich zaplątanych, bądź skazanych, w przeklęty świat komunistycznych antywartości i jego beznadziejne i okrutne, zorganizowane terrorystyczne wysiłki usiłujące wydrzeć ludziom nadzieje w istnienie Boga. O tym jednym z najbardziej kosztownych i nieudanych eksperymentów przeprowadzonych na żywym organizmie społeczeństw, traktujących jednostkę i całe grupy społeczne w granicach statystycznego błędu.
O tej pomylonej, chorej idei obiecującej nirwanę, sprawiedliwość i niebo na ziemi, dla wszystkich naiwnych i sterroryzowanych. Idei, która okazała się prawdziwym opium dla części populacji i która była najbardziej okrutnym nieludzkim eksperymentem w rękach biednych i niedouczonych ludzi i kierujących nimi rzezimieszków bez serc i sumień.
Zwycięzcy II wojny światowej wybili Polakom z głów marzenia o Suwerenności i Niepodległości, przynajmniej w świecie realnym. Stalin zbudował nam, otoczoną pułapkami, nową geograficzną klatkę, która miała właściwości czarnej dziury. Polacy mogli po wojnie do swojego kraju wracać, ale czekało na nich więzienie, lub w najlepszym wypadku rozczarowanie, że to nie był ich kraj.
Próżno wypatrywano gen. Andersa na białym koniu, daremnie wskrzeszano bezradne modły Mickiewicza o następną wojnę ludów, na zachodzie nikt nie słuchał rad amerykańskiego gen. Patona, aby osłabionych wysiłkiem wojennym sowietów rozegnać na cztery wiatry.
Znikąd nie nadchodził ratunek, beznadziejne życie nadzorowane przez NKWD i UB wyniszczało jednostki i grupy myślące patriotycznie. W październiku ’56 wybuchła wiosna. Polacy chcieli przerwać tę dokuczliwą konieczność życia w komunie. Ale i tamtej jesieni, z liśćmi, Polakom pozamiatano nadzieję.
Katolicy polscy (ci którzy mogli sobie na to pozwolić) pielgrzymowali do Ziemi Świętej, do Jerozolimy, czy też do Rzymu. A po powrocie czekały ich szykany w pracy, brak awansu i ciemnogrodowa plakietka.
Komuniści i oportuniści polscy (i nie tylko) też wyjeżdżali do swojej Ziemi Świętej, do Rosji Sowieckiej, do nieomylnego czerwonego papieża Stalina, do Moskwy. Po powrocie czekał ich awans i otwierały się przed nimi drzwi salonów władzy i lepsze, łatwiejsze życie.

Dwie pielgrzymki. Dwa rodzaje konsekwencji. Dwie wiary. Jeden Naród.

Zahukani Polacy nie chcieli czytać czerwonych gazet masakrujących ich historię, wartości i nadzieje, fałszujących rzeczywistość, tworzących umowny świat obłędu zawieszonego na zwodzących mostach zwodniczych wytycznych z Kominternu. Jednak był popyt na czerwoną prasę, mocno inspirowany niedoborem papieru toaletowego na rynku. Można powiedzieć, że ilość czytelników zależała od jakości spożywanego pożywienia i problemów z przewodem pokarmowym. Tak zlikwidowano analfabetyzm...
Ludzie ze smutkiem zawijali strach, urozmaicany drugim śniadaniem w partyjne organy prasy i szli do utrzymującej ich rodziny pracy. Szeroko opiewanej szczęśliwej rzeczywistości sprawiedliwości społecznej, w gazetach, radio i TV, nie mogli odnaleźć w swoim życiu. Tylko czasem spotykany I sekretarz partii, powodował refleksję, że wreszcie spotkali człowieka dla którego stworzono socjalizm.
Biernym świadkiem tej beznadziejności był przemycony do nowego ustroju, wiszący na ścianie „salonu” krzyż, który nie takie upadki i cierpienia ludzkie widział i milcząco mobilizował do dalszego uporu w tym upiornym świecie. Jedni wyprowadzali się z towarzyskiego życia do bardziej przestronnej samotności i tam w towarzystwie lustra podnosili niemy krzyk protestu. Inni terroryzowali swoim stresem rodzinę, lub urządzali nie kończące się alkoholowe spływy kajakowe dla milczącego, pozbawionego prawa głosu języka.
Te niewdzięczne butelki wódki, otwierały często niedrogi pas startowy i zapewniały w miarę bezpieczną ucieczkę od parszywej, smutnej rzeczywistości. Te puste już butelki leżały potem spokojnie, obok ludzi bez snów, bez ambicji, bez perspektyw i o pustych już portfelach...
Te seanse ze słynnym i jakże zasłużonym radzieckim psychiatrą były szklaną cyrkową kładką, przez którą straceńcy próbowali przechodzić na drugą stronę zapomnienia, czasem z roześmianą gębą i dziwaczną zastępczą, inaczej trudno osiągalną radością życia. Była w tej butelce zamknięta wiadomość dla nieistniejących sojuszników o całej beznadziei życia w komunizmie, tylko zamiast w oceanie, trafiała do punktu skupu, albo na śmietnik.
Butelka miała jeszcze wiele innych własności leczniczych, człowiek który w nią uwierzył, jej bezgranicznie zaufał, często nie musiał chodzić, ani do pracy, ani do lekarza, zdarzało się, że najbliżsi nosili go potem na rękach i ramionach. Tyle, że z widoczną ulgą, no i na cmentarz...
Miała butelka i tę zaletę, że odrywając od podłego życia, zabierając czas, dawała inny ból. Ból kaca, dar pokory, ale w logice „moja wina”. Taka zastępcza gra, na osobistą suwerenność: przestanę pić, moje życie zmieni się na lepsze. Jednak coś ode mnie zależy... Tylko po co przestać, jaki świat cię czeka, kiedy przed sklepem monopolowym przejdziesz odważnie na drugą stronę ulicy, lub przestaniesz chemikować przy księżycu własną ciecz?
Redaktorzy w gazetach pisali wtedy, że trudno jest zbudować najwspanialszy ustrój na ziemi z pijakami, degeneratami, ludźmi bez ambicji, wizji i nadających się tylko do rewizji.
Żyli sobie więc tak opozycyjnie nastawieni Polacy, jeśli dumni i moralni, to zagonieni do najludniejszego miejsca zwanego emigracją wewnętrzną, do więzień, do fizycznej dorywczej pracy, do butelki, do smutku, zapomnienia i zgorzkniałego beznadziejnego bytowania.
Ich sąsiedzi, z lepszych ulic i ekskluzywnych osiedli, wsłuchujący się w głos wschodniego niedużego boga z wąsami, po krótkich kursach, zaczynali swoją wspinaczkę na coraz to wyższe stopnie kariery i schodów. Ostrożnie oparci o kłamstwo, ich wątpliwości strzyżone sierpem i zagłuszane młotem (tak herbowo), z ulgą zapadali się w miękkość foteli w dźwiękoszczelnych gabinetach.
Jak prostytutki po wypełnieniu życzeń potężnych gangsterów, wracali do swoich dzieci i żon i domów, po drodze unikając wybojów i rachunku sumienia. Polacy, którzy zdecydowali się, oddać do czerwonego lombardu, wartości przodków za cenę łatwiejszego życia... Musieli jednak na wszelki wypadek odkorkować butelkę, aby zakorkować refleksję i odruchy własnego sumienia.

Jedna rzeczywistość. Dwie drogi. Dwie wiary. Dwie postawy. Jeden Naród.

Zdrajcy swoich bliźnich i czasem ich mordercy, ludzie nie znający sumienia, pokory i moralności, z łatwością i uśmiechem błądzący po wygodnych korytarzach katowni wytatuowanych krwią i płaczem swoich sióstr i braci, żyli wśród normalnych ludzi, zdawałoby się, od zawsze.
Jedyną sprawiedliwością otaczającej ich przyrody i środowisk społecznych, była krążąca niedopowiedziana, niespokojnie wysublimowa zemsta niepokoju. Ta niemożliwość i nieumiejętność przeskoczenia na drugą stronę własnych czynów. Niemożliwość zmycia zdrady pod najlepiej zaprojektowanym prysznicem, w najdroższej łazience. Niemożliwość oczyszczenia się z toksycznych i niegodziwych czynów i zachowań w najnowocześniejszej saunie. Niemożliwość zagłuszenia resztek sumienia w oceanie najlepszej muzyki, śmiechem, a nawet rykiem wśród podobnych sprzedajnych pajaców i zdrajców w najlepszej nawet knajpie czy salonie.
Niemożliwość zapomnienia o własnej brzydocie moralnej, nawet wśród najpiękniejszych kobiet i atłasowych wykładzin luksusowych pomieszczeń. I jeszcze najważniejsza próba: uważne spojrzenie w beztroskie kochające oczy dziecka (bo żona już wie...), czy ono kiedyś zrozumie i wybaczy?
Takie rozterki zarezerwowane były oczywiście tylko dla tych, którzy nie zdołali wypruć, oddzielić od siebie pamięci o wartościach i sumieniu. Innym, wychowanym w domach będących sypialniami oprawców, było znacznie łatwiej... Oni ćwiczyli tylko kunszt ostrzenia sztyletu i mistrzowską sztukę zadawania ciosu swoim ofiarom...
Dziś spotykają się w zahukanym, bezradnym i wolnym kraju, ci nienagannie wychowani w matni okrucieństwa, rozpychający się łokciami, nauczający europejskiej i światowej kultury i trendów, z uśmiechem z ekranu i te inne dzieci zapracowanych, zepchniętych na margines, ledwo wiążących koniec z końcem, byłych bohaterów tej ziemi. Czyżby, zapomniał o nich Bóg?
Nikt też już prawie nie pamięta podstawowych zasad matematycznych o tym, że wartość może być dodatnia, ale i ujemna, że jest coś takiego jak rachunek i bilans... Na co my liczymy? Czy długo sezonowany strach, zapędził nas w krainę niemocy, czy urodził lenistwo?

Jedna rzeczywistość. Dwie drogi. Dwie wiary. Dwie postawy. Dwie przyszłości. Jeden Naród?

Jacek K. Matysiak

Wersja do druku

Stanisław Z. Rozwadowski - 03.08.12 9:15
Komu służą rządzący?

Polskie media są tak bardzo opanowane przez żydostwo, lewactwo,
ateistyczny żywioł, że nie ma szans na dopuszczenie do swobodnej wypowiedzi Polaków, dotyczących wolności, patriotyzmu. Te jeszcze Polskie są bardzo atakowane i same siebie zaczęły cenzurować na skutek zajadłych ataków polskojęzycznych, żydowskich mediów Wszystko kontrolują. Pejsata
Polska. Judeopolska.

Z bolszewickiej zarazy pod żydowską cywilizację. Z deszczu pod rynnę.

Czy mamy prawo być Polakami? Czy mamy prawo mieć swoje niezależne
państwo? Czy mamy prawo rządzić się sami w tym pństwie jako naród ,
polski naród?
Czy mamy prawo domagać się podmiotowości narodowej w swoim państwie?
Czy mamy prawo do świadomości narodowej?
Dlaczego musimy głosować na tych, którzy nam to państwo zabrali i
wykorzystują?
Ko ustanowił system polityczny, który nie służy Polakom?

Kto nam to wszystko robi? Czy my sami jesteśmy tacy nieudacznicy?
Zadbaj o siebie i POlskę. Zadbaj o swoich rodaków, Polaków.
Czy bycie Polakiem to wstyd? Kto nas spycha na boczny tor egzystencji.

Czy wolno nam być Polakami? Takie pytania nam się obecnie nasuwają po
tym co się w Polsce wyprawia.

"Polska to nienormalność" mawia jeden z rządzących uzurpatorów władzy. Drugi zaś twierdzi, ze " naród polski musi zrozumieć że też był sprawcą holokaustu" . Te wypowiedzi brzmią jak złowrogie pomrukiwania zaborców z czasów zniewolenia i okupacji.

Ci rządzący wypowiadający ww. zdania pomylili chyba państwa w których egzystują i sprawuja władzę. Chyba, że mamy juz do czynienia nie z Polską lecz Żydolandem.

Ktoś tu już przeholował. Kosy na sztorc!.

Lubomir - 22.07.12 16:21
We Włoszech czy w Hiszpanii politycznego śmiecia nazwanoby po imieniu: 'puta' czy 'puto' - kurwą lub kurwiszonem. W Polsce byle śmieć, wybrany w sfałszowanych wyborach czuje się dozgonnym arystokratą.

Jan Kosiba - 16.07.12 15:37
Szukając możliwosci zbudowania własnego państwa w europie żydzi byli gotowi ponieść swe najwieksze ofiary, żeby do tego doszło. Początkiem działań w tym kierunku było zbudowanie ideologii społecznej i politycznej dla tzw. uciskanych mas pracujacych tj. ideologi socjalizmu i komunizmu.
W rzeczywistości cel był jeden. Pozbawić poszczególne państwa europy silnego przywództwa państwowego, rozbijać struktury tych państw przez społeczne niezadowolenie, strajki, podwazanie autorytetu władzy narodowej itp. i tym samym stwarzać przesłanki i realizować w zamyśle bodowę syjonistycznego państwa w europie.
Można dzisiaj z historycznego punktu widzenia jednoznacznie stwierdzić, że syjonizm znalazł bardzo dobre podłoże w postaci ideologii komunistycznej i socjalistycznej do zakorzenienia sie w europie i i w Polsce.
Komunizm i socjalizm skompromitowały się i upadły z wielkim hukiem.
Dla żydokomunistów była to wielka tragedia. Sytuacja zmusiła ich do przeformowania szyków. W Rosji Putin szybko okiełznał sytuację, pozamykał żydowskich złodziejaszków do pierdla a pozostali pouciekali za granicę. Pozostali żydzi sprzyjali Putinowi więc ich zostawił w spokoju ( np. Abramowicz, właściciel Chelsea).

W Polsce żydzi kontrolowali sytuację od samego początku przemian tj. od 1989 r. kiedy ostatni raz wyprowadzono sztandar zbrodniczej partii komunistycznej - PZPR. "Solidarność" była kontrolowana przez dużą sieć agentów łącznie z prezydentem "Bolkiem" na czele.
Cały zamysł żydokomunistów polegał na tym, żeby nie dać uwłaszczyć się polakom na wypracowanyym majątku narodu polskiego.
Wszystkie działania podporzadkowane były utrzymaniu z tzw. drugiego krzesła władzy w Polsce i uwłaszczeniu nie polaków lecz żydokomunistów.

Proces przekształceń własnosciowyvh w Polsce całkowicie przebiegał pod ich zydokomunistów dyktando.
W Polsce praktycznie nie ma bogatego Polaka, który mógłby konkurować w jakiejkolwiek dziedzinie gospodarki polskiej czy europejskiej. Są natomiast bardzo bogaci żydzi, którym władze żydowskie w Polsce umozliwiały zdobywanie forun i bogacenie się, (Krauze, Walter,Wejchert, Wojciechowski, Czarnecki, Solorz, i całe setki innych). Widać jak na dłoni , że jedni mogli i szybko bogacili się a drudzy (Polacy) byli rugowani z polskiego rynku (casus Kluski).

Dlaczego żydzi w Polsce są tak agresywni w stosunku do Polaków? Wynika to z niemal całkowitego opanowania przez nich gospodarki, mediów, dominacji w dziedzinie kultury, wykształcenia, dominacji w partiach politycznych, w parlamencie polskim i unijnym.
Żydzi w Polsce na codzień posługują się w stosunku do Polaków grożbami i oskarzeniami o antysemityzm i holocaust. Czują sie na tyle silni, że wymyślają różne oskarzenia, tworzą w europie i świecie obraz polaka nieudacznika, mniej wartosciowego człowieka.
Oni również wiedzą doskonale, ze przy pomocy okupacyjnej armi sowieckiej w 1944 roku zniewolili ten kraj i ich mieszkańców i oddali połowę Polski Stalinowi w zamian za oddanie im steru władzy w Polsce.
Rządzą Polską do dzisiaj, uzurpujac sobie prawa do władzy i jako mniejszość do rządzenia Polakami.

My Polacy wiemy z historii, ze oni, polscy żydokomuniści sa winni zdrady państwa i narodu polskiego. Winni są również licznych zbrodni na Polakach dokonanych w latach 1944-56 jak i w późniejszych czasach, łącznie ze zbrodniami stanu wojennego.
Oni dzisiaj doskonale o tym wiedzą, i będą sie starali nadal prowadzić oszukańczą demagogię, i pokretną antypolską politykę.
Najlepszą obrona jest atak i tak oni to czynią. Atakują ciągle Polaków.
Inny problem w Polsce to kolaborujacy z żydokomunistami Polacy. Oni również w sposób pośredni przyczyniaja się do zniewolenia tego państwa i narodu.
Wydaje się jednak, ze Polacy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Tkwią jeszcze w narodzie patriotyczne siły, które potrafią przeciwstawić się syjonistycznej lawinie przygnaiatajacej i porywajacej sporą grupe narodu i państwa polskiego.
Mozliwości i nadzieja tkwi w nas samych. Czy zechcemy sami Polski wolnej , niezależnej, rzadzonej przez patriotycznych przywódców wybranych przez wiekszość narodową w tym państwie tj. Polaków.
Czy dzisiaj możliwosci i nadzieja wystarczą żeby Polska była Polską?
Wydaje się, że to jednak za mało. Za mało, zeby pozbawić władzy mniejszość żydowską w naszej ojczyżnie, ojczyźnie Polaków.
Kiedy żydzi ogłoszą nam zakończenie budowy nowego państwa?

Robert - 16.07.12 3:15
Ujmując sprawy z punktu widzenia zjawisk przyrodniczych, i instynktów zachowawczych. Oznaczania skażeniem nieczystości cudzego terytorium, własnymi genami-odchodów, jest procesem zmiany właściciela(li).
Więc wszystkie OBCE PSY, POWINNY BYĆ USUNIĘTE Z TERYTORIUM POLSKI.

Jan Orawicz - 15.07.12 23:27
Szanowny Panie Jacku ma Pan Głębokie i szerokie zarazem spojrzenie na czas tamten i ten, który spłodził obecną pokraczną sytuację ludzkiego żywota w Polsce i dookoła niej. To jest prawda,że gdyby USA i Anglia przyjęły wskazanie generała G. Pattona uderzenia na Imperium Zła, losy Europy i świata miałyby zapewne bardziej ludzką twarz.No cóż, prymitywny watażka Stalin potrafił otumanić Centralną głowę USA i Anglii. Nawet w nagrodę dostał Środkową Europę,GDZIE NA DUŻEJ POŁACI ZIEMI MÓGŁ ROZLAĆ SWOJĄ KOMUNISTYCZNĄ ZARAZĘ.NAWET NAGRADZAJĄCY NIE POTRAFILI ZDAĆ SOBIE Z TEGO SPRAWĘ,ZE DLA NICH SAMYCH WZROSŁO ZAGROŻENIE ATAKIEM KOMUNY. Po latach pulkownik Kuklinski pokazal im te prawde. Pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26 Maja 1868 roku
Urodził się Otton Steinborn, polski lekarz, polityk, pierwszy prezydent Torunia w roku 1920 (zm. 1936)


26 Maja 1988 roku
Otwarcie Szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.


Zobacz więcej