Sobota 17 Listopada 2018r. - 321 dz. roku,  Imieniny: Grzegorza, Salomei

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 25.07.12 - 10:51     Czytano: [1510]

Profesor Jędrysek o łupkowej dezintegracji


Ponad tydzień temu ExxonMobil zapowiedział, że wycofuje się z poszukiwania gazu w łupkach w Polsce. Jako przyczynę lakonicznie podano brak sukcesu w dotychczasowych poszukiwaniach.

Powody mogą być jednak różne i zgoła inne. Według mnie, leżą one m.in. po stronie nieprzygotowania organizacyjno-prawnego państwa na tak wielkie i tak specyficzne inwestycje. Prawo w tym zakresie jest nieprzejrzyste, panuje również potężny bałagan kompetencyjny pomiędzy poszczególnymi instytucjami państwowymi, a także samorządami lokalnymi. Sprawie nie przysłużyły się też niekonkretne wypowiedzi premiera dotyczące opodatkowania gazu z łupków. O zapóźnieniu działań rządu niech świadczy fakt, że konferencja, jaką zorganizowałem w Sejmie w maju br. dla wójtów, burmistrzów, starostów odpowiednio gmin i powiatów objętych koncesjami na gaz w łupkach, była jak dotychczas jedynym przedsięwzięciem uświadamiającym samorządowców w Polsce o ich roli w zakresie gazu w łupkach. Program wspomagania geologów powiatowych uruchomiony w 2007 roku rząd PO zmarginalizował i uciął. W mojej ocenie, ta decyzja była podyktowana brakiem systemowego myślenia i działania władz.

Początki poszukiwań

W 2006 roku wydałem koncesje łącznie 11 firmom, które ponosiły całe ryzyko i koszty poszukiwań łupków, liczonych w setkach milionów dolarów, bez gwarancji na jakikolwiek sukces.

W 2007 roku wstrzymałem wydawanie koncesji, by wprowadzić w życie projekt nowego prawa geologicznego i górniczego zmieniający sposób przyznawania koncesji, powołałem też kompetentne doradczo-kontrolne organy (komisje, rady). Wydawanie kilkunastu koncesji różnym firmom nie stanowiło niebezpieczeństwa. Prace ruszyły, a to dawało nam czas na przygotowania prawno-organizacyjne oraz pieniądze na rozwój własnych technologii. Przygotowałem też projekt ustawy, by powołać Polską Służbę Geologiczną, która miała profesjonalnie zarządzać strukturami geologicznymi w Polsce i je nadzorować.

Służba miała również wycenić wartość koncesji, uwzględniając nakłady inwestora, a także zapewnić udział Skarbu Państwa w konkretnych koncesjach. Takie rozwiązanie pozwalałoby uczestniczyć państwu w każdym etapie poszukiwań, a przynajmniej w eksploatacji gazu z łupków. Skarb Państwa nie bazowałby wówczas na opcji fiskalnej, wynikającej z wysyłanego na zewnątrz raportu firmy poszukiwawczo-eksploatacyjnej, ale na posiadanej wiedzy, dzięki bezpośredniemu uczestnictwu w przedsięwzięciu.

Zysk to jedna sprawa, a być w środku przedsięwzięcia to druga i bardziej istotna. Przecież Skarb Państwa nie zawsze musi mieć swojego prezesa spółki operującej na koncesji, ale w zarządzie spółek powinni być obywatele polscy prezentujący interes państwa nie tylko z pobudek biznesowych. Czasem mogą być to udziały państwa w spółce na poziomie 2 procent, a czasami nawet ponad 80 procent.

Rząd Donalda Tuska wyrzucił jednak koncepcje wypracowane w rządzie PiS do kosza i dalej wydawał koncesje na zasadach niesprzyjających Skarbowi Państwa. W latach 2008-2011 wydał wszystkie koncesje, co oznaczało, że staliśmy się klientem we własnym państwie. Mało tego, rząd rozważa dziś wprowadzenie systemu fiskalnego, który nie będzie chronił interesów państwa, ponieważ nie ma systemu kontroli codziennego działania, udziału gospodarza w przedsięwzięciu, tego, co robi lub co potencjalnie może ukrywać inwestor. Tymczasem niektóre złoża mogą być bardzo trudne do eksploatacji i bardzo opłacalne tylko w pierwszym półroczu eksploatacji, a potem rentowność może spadać. Skarb Państwa ma więc sprzeczny interes, bo zależy mu na maksymalizacji eksploatacji, natomiast inwestor kieruje się wyłącznie zyskiem i nawet 80 proc. gazu może zostawić w złożu. To stanowi zagrożenie rabunkową eksploatacją i bezpowrotnym niszczeniem złoża.

Operator Kopalin Energetycznych

Inne rozwiązania przygotowywane przez rząd, w tym powołanie Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych, też nie są warte akceptacji. Operator nie obejmie całości geologii, w tym problemów geologii na najniższych szczeblach samorządów, tzw. geologii powiatowej, nie podejmie problemu nielegalnej eksploatacji, na której państwo traci miliardy złotych rocznie - niszczone są przy tym małe rodzinne firmy górnicze (piaskownie, żwirownie itd.), oraz implikuje wiele innych problemów związanych np. z wodami podziemnymi czy lokalnymi źródłami energii jak geotermia, budowa podziemnych magazynów na gaz czy substancje niebezpieczne itd. Nie wspomniałem jeszcze o złożach, jakie Polska posiada lub powinna posiadać na dnach oceanów (przebogate złoża metali, w tym metali szlachetnych, a także ropy i gazu), na wodach międzynarodowych pod jurysdykcją Organizacji Narodów Zjednoczonych. Gdybyśmy do każdego z tych problemów powoływali nową agencję rządową jak NOKE, to musiałoby tam pracować tysiące ludzi, byłby wielki bałagan i agencje te nie współpracowałyby ze sobą. Zamiast tego powinna być jedna Polska Służba Geologiczna zatrudniająca blisko 200 osób, z czego najwyżej 30 proc. to byliby geolodzy, a reszta to górnicy, technolodzy, prawnicy, ekonomiści, specjaliści od zarządzania i znający materię geologiczno-górniczą świata. Może nawet zostałyby uratowane polskie stocznie i utworzono by wiele miejsc pracy, a budowa autostrad nie ślimaczyłaby się w nieskończoność na poziomie przejezdności, gdzie widać ewidentnie, że część kruszywa pochodzi - delikatnie rzecz ujmując - z nie całkiem legalnych źródeł.

Brak pełnomocnika ds. gazu w łupkach

Przyczyną wycofania się ExxonMobil jest nie tylko bałagan legislacyjny i fiskalny, który nabrzmiewał szczególnie mocno od momentu, gdy premier Donald Tusk w 2011 r. w swoim exposé zapowiedział opodatkowanie gazu z łupków, nie podając konkretów. Spowodował tym samym, że część największych inwestorów zaprzestała pracy i czeka, czeka, czeka... a tu nic. Koszty i ryzyko rosną, rosną, rosną... Nikt poważny tego nie wytrzyma. W tej sytuacji mottem premiera do tego typu działania powinno być hasło: "Rządzić też nie umiem". Inwestorzy czekają 4 lata i 9 miesięcy na to, co się stanie - faktycznie stało się gorzej niż nic - wzrósł niebotycznie bałagan i niepewność. A odsetki biją w Polskę. Rząd zapowiadał kilkukrotnie, na marzec, na maj, na czerwiec... pokazanie nowego prawa regulującego mechanizmy działania i regulacje fiskalne w poszukiwaniu i eksploatacji gazu i ropy w łupkach. Nic się jednak nie stało - doszło nawet do takiego kuriozum, że w czerwcu, na kilka godzin przed ogłoszeniem rządowego projektu ustawy, odwołano konferencję na ten temat i projektu do dziś nie widać. Nie powołano również zapowiadanego na przełomie 2011-2012 roku rządowego pełnomocnika ds. gazu w łupkach. Żadna szanująca się firma, a taką jest ExxonMobil, tego nie wytrzyma.

Jakby tego było mało, wszystko dzieje się w oparach podejrzeń o korupcję. W styczniu 2012 roku pojawiła się pamiętna sprawa domniemanej korupcji - zatrzymano łącznie 7 osób z Państwowego Instytutu Geologicznego, który od stycznia 2012 roku pełni rolę państwowej służby geologicznej, oraz z Ministerstwa Środowiska, które wydaje koncesje na poszukiwanie i eksploatację głównych kopalin w Polsce. Dokonano przesłuchań w firmach. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że ExxonMobil (także ENI) podpisał z Rosnieftem umowę, zgodnie z którą ExxonMobil przyjmie część udziałów (około 30 procent) na złożach w Rosji szczególnie trudnych i odda koncesje na gaz w łupkach - czy w Polsce? Sądzić można, że mając kilka koncesji w Polsce, firma ta nie chciała się narażać na trudności i zły PR związany z polskimi koncesjami. Faktyczne przyczyny są więc złożone i niezależne od geologii: zupełny brak kompetencji rządu, potencjalna rewizja własności koncesji, niepewność uzyskania koncesji na eksploatację, brak wiedzy na temat przyszłego opodatkowania, podejrzenia o korupcję, protesty w Sejmie, niepokój wśród społeczeństwa... Prawdopodobnie to wszystko spowodowało, że ta największa na świecie firma, bardzo dbająca o prestiż i PR, postanowiła opuścić Polskę, nie chcąc mieć nic wspólnego z tymi problemami. Jednocześnie należy sądzić, że nie zrzeknie się tych koncesji, ale odda Rosnieftowi. W tym scenariuszu ExxonMobil, w zamian za pozbycie się polskiego problemu, dostanie nieskrępowany udział w poszukiwaniach dużo większych złóż, cenniejszych niż gaz, ropa naftowa, na obszarach polarnych, gdzie Rosjanie i tak nie mają technologii, żeby poszukiwać ropę czy gaz. Jeśli Rosja używa narzędzia gazowego w geopolityce, to nie chce, aby miało miejsce wydobycie gazu w Polsce, ponieważ każde wydobycie spowoduje nie tylko utratę geopolitycznego znaczenia rosyjskiego gazu w regionie, ale również znaczny spadek cen gazu. Na to Rosja w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić i prawdopodobnie będzie wszelkimi (jakimi?) sposobami dążyła do tego, aby gaz w Europie z łupków nie był wydobywany. W szczególności dotyczy to Polski. Dlatego też bardzo sprzyjający nie tylko inwestorom, ale także Rosji, był raport Państwowego Instytutu Geologicznego, opublikowany w marcu br., który zaniżał blisko dziesięciokrotnie spodziewane zasoby gazu w Polsce. Firmy naftowe otrzymały bardzo silny argument za tym, aby negocjować jak najniższe podatki w Polsce, a Rosjanie mają argumenty za tym, aby lobbować przeciwko wydobyciu, jakoby niewielka ilość gazu mogła teoretycznie spowodować nieproporcjonalnie duże, w stosunku do zysku, straty w środowisku. Według moich oszacowań, opublikowanych na kilka dni przed ukazaniem się raportu PIG, wydobywalnego z łupków gazu jest około 1,9 bln m3 (pokrywa się to z najwyższą wartością 1,92 bln m3 wyznaczoną przez PIG). Nie wykluczam jednak, że tego gazu może być kilka razy więcej. Warto wiedzieć, że żadna osoba, która wykonała raport, w momencie jego publikowania już w PIG nie pracowała - trudno się domyślać, gdzie dostała pracę lub na czyje zlecenie pracuje obecnie. Sam raport bazował na niewiarygodnych metodach i materiałach i w związku z tym nie można uznać go za wiarygodny. Jakie są tego przyczyny? Indolencja czy intencja? - jak o to pytał premiera Donalda Tuska ostatnio w sprawie pakietu klimatycznego pan poseł profesor Jan Szyszko.

Komu na tym zależy?

Przewidując wycofywanie się inwestorów z Polski natychmiast po opublikowaniu informacji przez ExxonMobil, że firma ta rezygnuje z poszukiwań gazu w Polsce, złożyłem do marszałka Sejmu trzy projekty uchwał. Pierwsza z nich dotyczy moratorium na wydawanie jakichkolwiek koncesji na kopaliny energetyczne, metale i kopaliny chemiczne oraz pozostawienia tego w kompetencji opiniowania przez nowo powołaną sejmową Komisję Surowców i Energii. Dwie pozostałe to uchwały powołujące albo stałą, albo nadzwyczajną Komisję Surowców i Energii. Mijają tygodnie, a sprawa, mimo że tak pilna, nie pojawiała się w programie prac Sejmu. Dopiero w miniony czwartek przesłana została do Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz do Komisji Gospodarki. Widać już, że i z tym łatwo nie będzie. Komu na tym zależy? W "zamrażarce" pani marszałek Ewy Kopacz od 8 miesięcy znajduje się również projekt ustawy o powołaniu Polskiej Służby Geologicznej, który złożyłem natychmiast po zaprzysiężeniu na posła RP. Dziwne - skoro bieg sprawie powinien być nadany w ciągu maksimum 4 miesięcy.

Na marginesie, warto wiedzieć, że podobnie jak z koncesjami na gaz sytuacja ma się z rudami metali kolorowych, srebrem, złotem, platyną. KGHM został otoczony wianuszkiem koncesji różnych obcych podmiotów. Podobnie wygląda sprawa z ołowiem i cynkiem. Jest to rodzaj rezerwowania sobie własności polskich kopalin za śmieszne pieniądze (np. niemal 300 czy 400 tys. zł za jedną koncesję) w sytuacji, gdy są one warte (już na poziomie poszukiwań) ponad 1 mld zł każda. Dzieje się tak dlatego, że polskie prawo zobowiązuje państwo do wydania koncesji na eksploatację tym, którzy mają koncesje na poszukiwania. To jest dobre, gdy koncesje wydane są rozsądnie i pod kontrolą organu państwa, jakim miała być Polska Służba Geologiczna.

Korea Południowa i Japonia a łupki w Polsce

Inną przyczyną wycofania się ExxonMobil może być potencjalna zmowa pomiędzy dużymi firmami poszukującymi gazu w Polsce, aby wymusić na polskim rządzie niskie opłaty koncesyjne i opłaty za eksploatację gazu i ropy z łupków. Dlatego wycofuje się inwestor wskaźnikowy, największy na świecie, ale nie największy w Polsce (nic nie traci) - firma, na którą wszyscy patrzą. Istnieje więc zagrożenie, że inni też się wycofają, oddając koncesje tym, którzy najbardziej ich pożądają i pragną zdusić poszukiwania w Polsce. W swoim artykule w "Asian Business Review" kilka miesięcy temu pisałem, że na wydobyciu gazu z łupków w Polsce bardzo zależeć powinno Japonii i Korei Południowej. Wynika to z tego, że Rosja jest głównym eksporterem gazu, ale jednocześnie jest otoczona krajami, które gaz mają i same chcą go eksportować. Chiny też mają największe złoża gazu w łupkach i od razu go nie kupią z Rosji. Eksport gazu z polskich łupków spowoduje większą podaż w Europie, a więc obniży nie tylko cenę na rynku, ale i zapotrzebowanie na gaz z Rosji. Stąd też podaż rosyjskiego gazu przewyższy obecny popyt, a to spowoduje obniżkę cen i konieczność eksportu gazu z Rosji do Japonii czy Korei po obniżonych cenach. Stąd wyraźne zainteresowanie japońskich firm gazem z łupków w Polsce.

Bałagan legislacyjny i organizacyjny w Polsce może jednak spowodować, że z Polski mogą odejść firmy poszukujące gaz właśnie do Chin, gdzie istnieje ogromne zapotrzebowanie na tego typu działania, a złoża są dziesięciokrotnie większe. Jak więc widać, Polska straciła od końca 2007 roku kilka lat, robiąc wbrew własnemu interesowi wiele, m.in. tracąc kontrolę nad handlem koncesjami. Istnieje zagrożenie, że połowę koncesji w Polsce mogą przejąć firmy obce, które nie chcą eksploatacji gazu w Polsce. Monitowałem pana premiera w czerwcu 2010 roku w tej sprawie (napisałem list otwarty, niestety nie otrzymałem odpowiedzi), a przewidywane scenariusze ciągle się sprawdzają. Rozważając całą sytuację w kategoriach prawdopodobieństwa, uważam, że niekompetencja rządu, bałagan legislacyjny i decyzyjny są prawie w 80 procentach przyczyną rezygnacji ExxonMobil. Następne, może 10-15 procent, to sprawa wytworzenia narzędzi nacisku na polski rząd, by nie płacić podatków za gaz, a dopiero ostatnie 5 procent przyczyn rezygnacji ExxonMobil wynika z tego, że firma ta nie miała szczęścia i po prostu gazu na ich koncesjach może być za mało. ExxonMobil odchodzi - problemy jednak pozostają i rosną. Byliśmy awangardą, jesteśmy w ogonie z wielkimi problemami - czy to jest właśnie ten cud gospodarczy, jaki obiecywał pan premier Donald Tusk? Czy propaganda w mediach przyrządowych, prowadzona w czasie przyszłym niedokonanym, to jedyny owoc działania rządu PO - PSL?

Prof. Mariusz-Orion Jędrysek
Autor jest posłem na Sejm RP, w latach 2005-2007 był wiceministrem środowiska i Głównym Geologiem Kraju, zainicjował poszukiwania gazu w łupkach w Polsce. Artykuł został opublikowany w Naszym Dzienniku w sobotnio-niedzielnym wydaniu (14/15 lipca 2012, Nr163 (4398)

Wersja do druku

Agamemnon - 30.07.12 15:31
"Tusk rządzi dobrze" odparła córka (młoda, wykształcona z wielkiego miasta) swojej matce "nie zamierzam z tobą na ten temat dyskutować" - dodała stanowczo tonem traktującym matkę jako osobę staroświecką i zacofaną.
Taka atmosfera panuje w polskich domach.

Gdy kiedyś zapytałem J. Kaczyńskiego w jaki sposób prawnie zabezpieczył (gdy był przy władzy) dostęp Polakom do informacji. Raczył pytanie pominąć (jak zwykle) milczeniem. Brak kompetencji prezesa PiSu czy przemyślne działanie?
Tak czy owak PiS przygotował podstawy prawne i polityczne dla tussistowskiej antypolskiej operacji w Polsce.

Niepokoi mnie spowodowanie przez Solidarną Polskę odejście prof. Jędryska z klubu poselskiego Solidarna Polska.

Lubomir - 25.07.12 15:16
Trudno mieć żal do sabotażysty, że uprawia sabotaż. Niczego innego nie potrafi przecież robić. W Polsce potrzebne jest ministrerstwo geologii, górnictwa i energetyki. Bez mózgu nic nie może funkcjonować.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17 Listopada 1918 roku
Utworzono rząd Jędrzeja Moraczewskiego.


17 Listopada 1920 roku
Uchwalenie Konstytucji Wolnego Miasta Gdańska.


Zobacz więcej