Poniedziałek 19 Kwietnia 2021r. - 109 dz. roku,  Imieniny: Alfa, Leonii, Tytusa

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 25.03.15 - 10:54     Czytano: [1864]

OBŁAWA AUGUSTOWSKA


Obława augustowska była największą zbrodnią dokonaną przez Sowietów na obywatelach polskich po zakończeniu II wojny światowej. Mimo to ani podręczniki szkolne, ani encyklopedie nic nie wspominają na ten temat. Do dziś nie są znane losy zaginionych podczas obławy, nie wiadomo też, gdzie spoczywają ich szczątki.

W lipcu 1945 r. oddziały Armii Czerwonej wspomagane przez UB i MO przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną obejmującą tereny Puszczy Augustowskiej i jej okolic. Oddziały radzieckie przetrząsały lasy i wsie, aresztując podejrzanych o kontakty z partyzantką niepodległościową. Zatrzymano niemal 2000 osób. Część z nich po przesłuchaniach wróciła do domu. Około 600 osób zostało wywiezionych w nieznanym kierunku i wszelki ślad po nich zaginął.

Silne podziemie niepodległościowe
W pierwszym okresie II wojny światowej, po agresji na Polskę dwóch okupantów, powiat suwalski oraz część augustowskiego zajęli Niemcy, natomiast większą część powiatu augustowskiego zagarnęli Sowieci. Polska ludność zamieszkująca te ziemie, odznaczająca się głębokim patriotyzmem, od początku okupacji tworzyła szereg organizacji konspiracyjnych, m.in. Tymczasową Radę Ziemi Suwalskiej, Legion Piłsudskiego, Legion Nadniemeński czy Odrodzenie Narodowe. Wszystkie te organizacje zostały później włączone do Związku Walki Zbrojnej. Żołnierze podziemia nie dawali okupantom spokoju. "Za czasów mojego przebywania w Augustowie zginęło około 50 naszych ludzi... Polacy zdrowo nam szkodzili. To była prawdziwa wojna" - pisze w swoich wspomnieniach sekretarz Komitetu Rejonowego Białorusi, rządzącego w Augustowie podczas pierwszej okupacji sowieckiej. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej struktury organizacji niepodległościowych ujednoliciły się jeszcze bardziej, tak że na obszarze ziemi augustowskiej, suwalskiej i sejneńskiej żołnierze zbrojnego podziemia walczyli właściwie pod jednym sztandarem Armii Krajowej, zwanej na tych terenach Polskim Związkiem Powstańczym. Na początku czerwca 1944 roku zaprzysiężonych w nim było około 5 tysięcy członków AK.

Podczas akcji "Burza" na wiosnę roku 1944 AK musiała się w dużym stopniu zdekonspirować, co, niestety, po wyparciu wojsk niemieckich z północno-wschodnich terenów Polski i zajęciu ich przez Sowietów miało tragiczne konsekwencje. Żołnierze AK byli aresztowani, wywożeni na Wschód lub siłą wcielani do Ludowego Wojska Polskiego. Te prześladowania mocno nadwątliły struktury podziemnego wojska.

Dopiero wiosną 1945 roku żołnierze, którzy ukrywali się w lasach, zaczęli na nowo organizować oddziały i uderzać w komunistyczne władze. W efekcie ich działań do końca maja 1945 roku w powiecie suwalskim rozbito siedemnaście z osiemnastu posterunków MO, z czternastu gmin funkcjonowały zaledwie dwie. Na donosicielach i gorliwych pomocnikach władzy ludowej wykonano dwadzieścia trzy wyroki śmierci. Równie aktywne były oddziały prowadzące walkę na terenie powiatu augustowskiego.

Sukcesy AK mocno drażniły władze komunistyczne oraz ich sowieckich mocodawców, ponieważ celem ataków coraz częściej stawali się żołnierze Armii Czerwonej oraz NKWD, którzy brali udział w akcjach skierowanych przeciw leśnym i prześladowali ludność cywilną. UB, NKWD oraz oddziały Armii Czerwonej, które powracały ze zdobytego Berlina i było ich wówczas na Suwalszczyźnie coraz więcej, komunistyczni decydenci zaczęli kierować do walki z podziemiem niepodległościowym. Były to działania prowadzone głównie siłami sowieckimi, na życzenie władz wojewódzkich i powiatowych.

Obława śmierci
Największą akcją "porządkową" była przeprowadzona w lipcu 1945 roku obława - zwana od miesiąca "lipcową" lub od miejsca (rejon Puszczy Augustowskiej) "augustowską". Akcja ta zrealizowana została głównie przy użyciu sił sowieckich - oddziałów NKWD, Smiersz oraz żołnierzy 3. Frontu Białoruskiego. Funkcjonariusze UB, MO oraz miejscowi konfidenci odegrali w niej judaszową rolę, wskazując osoby kwalifikujące się do aresztowania, pełniąc rolę przewodników i tłumaczy, asystując przy brutalnych przesłuchaniach. Siły komunistyczne biorące udział w obławie liczyły w sumie kilkanaście tysięcy osób.

Metody i okoliczności aresztowań dokonywanych podczas tej dużej operacji były różne. Żołnierzy AK oraz osoby im sprzyjające w miastach zatrzymywano przeważnie wieczorem lub w nocy. Mieszkańców wsi wywlekano z domów, zabierano z drogi czy z pola. We wsi Jaziewie zwołano zebranie wiejskie i aresztowano wszystkich przybyłych na nie ludzi. Wielu żołnierzy AK wzięto do niewoli podczas potyczek i bitew, do których doszło podczas obławy. - Otoczyli całą wieś, było ich tysiące - sowieckich bojców, szli jak do ataku, tyralierą. Kazali wychodzić z domów na sprawdzenie dokumentów. Potem wszystkich mężczyzn oraz niektóre kobiety zapędzili do stodoły. Trzymali tam ludzi dwa tygodnie. Ja czułem, że cały z tego nie wyjdę, więc kiedy pewnego dnia wyprowadzili nas na zewnątrz, dałem nurka w zboże i tyle mnie widzieli. Opowiadali mi później ludzie ze wsi, że po tych dwóch tygodniach przyjechali ubecy w cywilnych ubraniach z listami osób do aresztowania. Aresztowanych przewieziono do Sztabina, a potem wywieziono w nieznane miejsce. Przepadli jak kamień w wodę - wspomina lipcową obławę żołnierz AK Witold Żurawski z Jastrzębnej k. Sztabina.

Zatrzymani zostali uwięzieni w różnych punktach i często byli poddawani okrutnemu śledztwu. Spośród 1900-2000 aresztowanych około 600 osób wybrano z listy wcześniej sporządzonej przy pomocy konfidentów. Były wśród nich kobiety i 15-16-letni chłopcy. Osoby te, według informacji świadków, zostały umieszczone na samochodach ciężarowych i wywiezione w stronę wschodniej granicy. Od tego momentu wszelki słuch o nich zaginął. Dziś jedno jest już pewne - zostali zamordowani na mocy dyrektyw władz sowieckich i ich szczątki znajdują się najpewniej gdzieś na terenie byłego ZSRS.

Poszukiwania zaginionych ich rodziny rozpoczęły zaraz po obławie. Ślad urywał się w obozach filtracyjnych, w których przez krótki czas przebywali aresztowani. O los swoich krajan pierwsza głośno zapytała gmina Giby. W ciągu roku 1945 wywieziono z niej 109 osób, w tym przeszło 90 zatrzymanych podczas obławy. W listopadzie 1945 roku gmina wysłała w tej sprawie do Warszawy delegację, której jednak nie udzielono żadnych informacji o zaginionych. W czasie stalinowskim sprawa obławy była tematem tabu, którego poruszanie mogło się zakończyć tragicznie. W późniejszych latach panoszenia się w Polsce komunizmu o ofiarach "lipcowej łapanki" mówiło się tylko przy okazji tzw. odwilży. Poważnie kwestią tą zajęto się dopiero w roku 1987, kiedy to Stefan Myszczyński (wśród ofiar obławy było trzech jego braci i ojczym) odkrył nieznane groby przy drodze Rygol - Giby. Początkowo przypuszczano, iż są to groby zaginionych w lipcu 1945 roku, jednak po ich zbadaniu okazało się, że znajdują się w nich szczątki żołnierzy niemieckich poległych podczas walk.

Poruszona tym impulsem opinia społeczna zaczynała jednak coraz żywiej interesować się losem ofiar lipcowej obławy. Już 2 sierpnia 1987 roku powstał Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Choć miejscowe władze zabroniły Komitetowi prowadzenia działalności, ten się zakazowi nie podporządkował. Jego założyciele i członkowie - Piotr Bajer, Mirosław Basiewicz, Stanisław Kowalczyk z Suwałk oraz Alicja Maciejowska, Maria Chwalibóg i Jan Krzywosz z Warszawy - z oddaniem gromadzili informacje na temat zaginionych. W roku 1992 kopie dokumentacji zebranej w sprawie przekazali Prokuraturze Wojewódzkiej w Suwałkach. Ta jednak jeszcze przed końcem tego roku umorzyła sprawę ze względu - jak podała - na brak dostępu do odpowiednich materiałów, szczelnie zamkniętych w postsowieckich archiwach.

W roku 2001 akta sprawy trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej. Śledztwo prowadzi obecnie Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. Jednak mimo podjętych przez nią działań nadal nie ustalono ani losów ofiar, ani sprawców ich domniemanej śmierci, ani miejsc pochówku. Możliwości działań prokuratora na terenie kraju zostały już wyczerpane. Kilkakrotne prośby o pomoc prawną strony rosyjskiej pozostają bez odpowiedzi.

Tymczasem w Gibach i w wielu miejscowościach, które w lipcu 1945 roku ogarnęła sieć zbrodniczej obławy, rodziny ofiar wciąż czekają na wieści o losach swoich mężów, żon, sióstr, braci… A ci wołają za Hiobem: „Ziemio, nie kryj naszej krwi, iżby nasz krzyk nie ustawał…”.

Adam Białous
podziemiezbrojne.blox.pl


















Aktualnie, jak donosi „Nasz Dziennik”, IPN w Białymstoku, gdzie prowadzone jest śledztwo w sprawie obławy augustowskiej, zlecił ekspertowi przygotowanie analizy na temat miejsc, w których mogły zostać pochowane jej ofiary.

Działania Instytutu Pamięci Narodowej to pokłosie pozyskanej rok temu relacji nieżyjącego Ireneusza Rapczyńskiego, dotyczącej pochówku części ofiar obławy na drodze Giby – Rygol. W Gibach było więzionych około 150 osób, które następnie zostały wywiezione w kierunku wschodnim. IPN do końca czerwca prowadzi akcję zbierania próbek genetycznych jako materiału porównawczego do późniejszych identyfikacji w razie odnalezienia miejsca pochówku ofiar.
(ND)

Wersja do druku

MariaN - 15.10.15 11:14
Żolnierze niezłomni polskiego podziemia walczyli o niepodległość Polski jeszcze wiele lat po wojnie i chwała Im za to. Walczyli o wolność nawet tych, którzy i teraz ich szkalują. Przytaczanie i gloryfikowanie zdrajców Polski jest niesmaczne i nie na miejscu, ale coż dużo w Polsce żyje potomków ubeckich, którzy włażą na fora patriotyczne i puszczają smroda, żeby wkurzyć innych... trzeba mimo wszystko modlić sie za nich To biedni zakręceni ludzie, może przed smiercia nawróca sie i poproszą o wybaczenie

Lubomir - 15.10.15 8:03
Może czas na zorganizowanie 'Dni Pamięci i Pojednania' - na Wzgórzach Ponarskich i m.in. na Wzgórzach Wuleckich?. Może takie spotkania wstrząsnęłyby sumieniami lietuviskich ultrasów i niemieckich euronazistów, a przy okazji wstrząsnęłyby również sumieniami ukraińskich neobanderowców i rosyjskich neoimperialistów?. Kiedy polski kapłan związany z Przemyślem, doprowadzał do pojednania polsko-ukraińskiego i polsko-rosyjskiego, zaczęli wytaczać działa monopoliści od wybiórczego pojednania polsko-niemieckiego i zwolennicy niekończących się wojen polsko-rosyjskich oraz wojen polsko-polskich. W takiej atmosferze niemożliwa jest nawet promocja 'Kuchni Polskiej', czy 'Kuchni Ziem Rzeczypospolitej Polskiej' - na Litwie, Żmudzi, Ukrainie Zachodniej, czy na Nizinie Pruskiej. Oby nie okazało się, że zatrzymaliśmy się na czasach minionej wojny, a we współczesnej wojnie o Syrię, to Rosja uważana jest za obrońcę chrześcijaństwa i cywilizacji łacińskiej. Oby nie wykreowano nas na nieustępliwych i wciąż zacietrzewionych nienawistników, drepczących ciągle w jednym miejscu i obiecujących sensacyjne, wielkie przełomy.

Jan Orawicz - 15.10.15 3:12
K.Janowski ja jako Polak,któremu wypadło przeżyć uderzenie na Polske Hitlera i Stalina, nie mam najmniejszej przyjemnosci prowadzic z toba ubeku dialogu.
Was też znam od podszewki od wielulat. Za ubliżanie naszym obroncom ojczyzny z AK i dalszym organizacjom Zbrojnym Polskiego Posziemia nie
zostaliście podli sługusy CCCP do tej pory rozliczeni. 50 lat moja Oczyzna musiła cierpieć i płacić krwią,łzami,biedą i gruba walutą, pod waszym podłym
czerwonym biczem na zlecenie zbrodniarzy Kremla.I ty nie rozliczony łobuzie
ośmielasz się na pouczanki mnie Polaka?! Ty się ośmieliłeś na ton ubliżajacy
naszym obrońcom Ojczyzny?! Zobacz, jak się możesz w polskiej gazecie wypo -
wiadać bez Nie!. Ja raz napisałem kolumienke fraszek z jedna krytyczna o
osobie czerwonego bonza i dostałem wyrok raczej już śmierci,bo gdyby nie
mądry jednen klawisz to by mnie powiesili w celi, tacy zbóje jak ty z SB.Oj
ty pachołku czerwonego zaborcy Polski. Ty się nie wstydzisz ani kropli tego,
że slużyleś odwiecznemu wrogowi Polski w postaci - wtedy CCCP. Mnie
solidarnościowcowi tutaj robisz podły wykład twej ubeckiej mentalności?

K. Janowski - 14.10.15 21:14
Wojsko Polskie i walka z okupantem niemieckim nie była w ich planach . Tą pracę mieli wykonać żołnierze polscy i rosyjscy ginąc w zaciętych bojach a swój szlak bojowy znacząc dziesiątkami tysięcy grobów żołnierskich . Chłopaki z A.K woleli zakładać nowe władze na ziemiach już wyzwolonych a władza musiała być tylko w/g ich wyobrażeń i żadna ludowa . Tak więc zaczęła się ,, wojna domowa ,, o ustrój jaki ma panować w wyzwolonym kraju . Mordowano się nawzajem i nie tylko w 1944 ale aż do 1956 roku . Chłopcy z podziemia , którzy tak zawzięcie walczyli z nową władzą w tym okresie zabili w sumie ponad 15 tyś osób w tym 187 dzieci . Straty walczącego podziemia to około 10 tyś osób . Tak więc były to walki bratobójcze bo jeżeli chodzi o zabitych Rosjan to trzeba doliczyć jeszcze kilka tysięcy . Takie były czasy a perfidia stosowały obydwie strony mordując przy okazji wiele niewinnych osób . Poszukując tych z A.K. którzy gdzieś w bezimiennych mogiłach spoczywają miejmy na uwadze także podobne ofiary zbrodni akowców . To nasza bolesna historia i nie należy jej zakłamywać robiąc z jednych bohaterów a z drugich oprawców . Walczący o władzę wiedzieli co ryzykują i dokonywali wyborów Poniżej pan Jan ma pretensje że ruskie zagrabili nam ziemie i teraz mordują Ukrainę . Panie Janie od dwudziestu paru lat wiele się zmieniło musi pan teraz kierować roszczenia do Litwy, Białorusi i Ukrainy na której już od ponad 72 lat naszych około 200tyś męczenników czeka w ,, trupich dołach ,, na chociażby skromny zbiorowy pochówek w poświęconej ziemi cmentarnej .

Jan Orawicz - 25.03.15 21:47
Do tej pory Rosja czuje sie obrażana,kiedy podajemy fakty o tamtych zbrodniach, popełnianych na naszych obrońcach ojczyzny prze czerwoną
Rosję. Czują się także obrażeni za to,że poruszamy sprawy okrojenia Polski
z o terenyKresów Wschodnich. Putin już nawet nam grozi uderzeniem atomowym!! I jak tu żyć na tym świecie spokojnie,kiedy zdziczałe kolosy
zagrażają słabszym narodom. Czemu Putin nie grozi np.Chinom? A no,
bo zdaje sobie z tego sprawę,że nie byłoby kropli żartów z Wielką Rosją.
Taki kolos na oczach świata morduje o wiele słabszą od siebie Ukrainę.
I jak do tej pory nie ma komu wyklarować temu wschodniemu bandycie,że
napadł na słabe państwo to rzecz k a r y g o d n a !!! No,nie ma komu!!!

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19 Kwietnia 1999 roku
Parlament Niemiec został przeniesiony do Berlina.


19 Kwietnia 1632 roku
Zmarł Zygmunt III Waza, król Polski i Szwecji (ur. 1566)


Zobacz więcej