Środa 13 Grudnia 2017r. - 347 dz. roku,  Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 12.09.16 - 18:26     Czytano: [1780]

Dział: Opowiadania

ROZPACZ


Wagon metra zbliżał się do stacji Retiro od strony Puerta de Sol. Przy drzwiach stał młodzieniec. Nie wpatrywał się, jak większość wypełniającej wagon młodzieży, w telefon komórkowy, lecz zamarł pogrążony we wspomnieniach. Wracał do domu a miał za sobą paskudny dzień. Miły głos informujący o tym, że za kilka sekund wjadą na stację, wyrwał go z zamyślenia. Chciał właśnie po raz setny tego popołudnia analizować słowa, gorzkie słowa, które usłyszał od swojej ukochanej, gdy pociąg zwolnił i cicho zatrzymał się. Wyszedł z wagonu i ruszył w górę schodami, by jak najszybciej stanął obok kościoła San Manuel i San Benito, gdzie spodziewał się odnaleźć spokój serca. Była dziesiąta dwadzieścia, za chwilę będzie msza.

W tym samym momencie z przeciwnego kierunku nadjechał inny skład metra. Gdy motorniczy otworzył drzwi, wypadł z nich przygarbiony człowiek. Znany był pracownikom metra aż nazbyt dobrze. Regularnie zgarniali go z metalowych ławek naćpanego do nieprzytomności. Dziś chciał uniknąć spotkania ze stróżami prawa. Oparł się więc o ścianę, wyrównał krótki oddech i skierował niepewne kroki w stronę schodów. Tam, na powierzchni, kilka kroków od wyjścia z metra , jest taki kościół, w którym znajdzie upragnioną igłę. Strzykawkę z heroiną pieścił palcami, czując, jak przyjemnie wypełnia mu wewnętrzną kieszeń kurtki. Teraz do pełni szczęścia potrzebował tylko igły. Narkomani z całej okolicy zachodzili do tego kościoła, by płukać igły w święconej wodzie. Tam znajdzie upragnioną igłę. W środku zawsze było spokojnie i nie trzeba było obawiać się policjantów, pilnujących fontann w Parku Retiro. Wspaniałe miejsce, w którym można było „przybić” i poleżeć, nie narażając się na szykany.

Obaj młodzi ludzie dotarli do drzwi kościoła niemal jednocześnie. Obaj ze zgrozą zastali je zamknięte. Obaj, choć z różnych przyczyn, doznali z tego powodu porażającego uczucia rozpaczy.


Andrzej Chodacki
Strona autorska


Autor opowiadania: Andrzej Chodacki
Urodzony w 31.05.1970 roku. Z powołania mąż i ojciec, z zawodu lekarz. Pisze prozę i poezję, a także fotografuje. Laureat kilkudziesięciu konkursów literackich. Jego opowiadania były drukowane między innymi w Wydawnictwie My Book w Szczecinie, Miesięczniku Literackim Akant w Bydgoszczy, Kwartalniku Literackim Horyzonty, w Półroczniku literackim „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura”, oraz w wielu czasopismach polonijnych na całym świecie. W 2012 roku wydał debiutancką książkę z poezją i fotografią pt.„ Pejzaże tęsknoty”. W 2013 roku wydał cykl opowiadań pt. „ Opowieści ze świata”. W 2014 roku wydał kolejny cykl opowiadań pt „ Wyczekując dnia”.
W 2015 roku jego najnowsza powieść pt „ Doktor Seliański” została przetłumaczona na język ukraiński. Od 2015 roku członek Unii Polskich Pisarzy Lekarzy


Od Redakcji: Opowiadania Andrzeja Chodackiego można również znaleźć w dziale:Na każdy temat.

Wersja do druku

Ja - 20.09.16 10:42
O, nie, wy DWAJ. Ja się przed wami usprawiedliwiał nie będę - bo ja wierzę, że Bog istnieje, bez udawadniania mi tego na wasz sposób.
Mnie tego nie trzeba udawadniać - - jak pisze jakiś Orawicz - naukowo - ja wierzę w Boga moim sercem, myślą i duszą i jak dotąd przeżyłam jako KATOLIK już wiele lat mojego życia.
Jest w mojej wierze jeszcze jeden kanon - nie czyń drugiemu co tobie nie miło - jak wy dwaj wyzywający mnie od UBeków i ateistów - dlatego nie mogę więcej odpisywać w waszym stylu. WY tylko porównajcie swoje wypowiedzi z moimi.

Natomiast w MENTORSKIEJ wypowiedzi Lubomira (?) zwróconej do dr Chodackiego - PROSZĘ NIE DRAMATYZOWAĆ -, ujawniło się to wszystko czego Lubomirowi brakuje... zrozumienia posłania felietonu, a zarazem jakać bufonowata wyższość w stosunku do prawdziwego Pisarza, jaki jest dr Chodacki. Sądząc po wpisie Orawicza, trudno od niego wymagać tego.

Lubomir - 20.09.16 8:24
Re: Andrzej Chodacki Panie Andrzeju, proszę nie dramatyzować. To chyba dobrze, że Pańska twórczość zachęca do dyskusji i to jak widać - także do burzliwej dyskusji. A że w naszym społeczeństwie są wierzący - nieuznający Boga, cudów, braci i Dekalogu, to może Pan odkryć obserwując zachowanie księdza czy może raczej 'księdza' Bonieckiego i księdza czy raczej 'księdza' Sowy, czy wierzącej inaczej Hanny Gronkiewicz-Waltz. O masonerii w Kościele też Pan zapewne słyszał?. Z egoistycznymi pieniaczami nie da się prowadzić dialogu. Oni wygłaszają 'zawsze słuszne monologi'. Życzę dużo weny i dużo życzliwych czytelników.

Jan Orawicz - 19.09.16 22:21
Re: Ja,ale ciebie ponosi! Ja nie mialem komentarza pod opowiadaniami
naszego wspaniałego pisarza Pana Andrzeja Chodackiego. Gdzieś pewnie
2 lata temu miałem obiektywną pochwałką dla Szanownego Pana Pisarza.
I dalej sobie wysoko cenie ciekawe płody Jego pióra. Ta postac Ja,która się
tutaj pojawia wypisuje takie brednie na mnie i Pana Lubomira,gdyż z kursów
pewnie SB wie,że jak się jakąś bajdę puści o kimś w mediach, to coś tam u
mało uważnych czytelników z tego zostanie. Panie Naczelny
Redaktorze tego medium, proszę o sprawdzenie tego podłego zarzutu w/w
osobnika,który tutaj przybywa rozsiewać moralny zament wśród nas.
Widac,że takie ma zadania do spełniania od swoich chlebodawców,którzy
walczą z tym, co prawe,sprawiedliwe i katolickie. W ubiegłym roku Polske
przegrali i teraz z tego prostego powodu moblizują swe siły uderzeniowe,
by wskrzesic swoją PRL już w trzecim wydaniu. To jest sprawa oczywista
i zauważalna z ich ataków na nasze media i prawicowych dziennikarzy,a
przy okazji komentarzystów wyłaniających się z pilnych czytelników tych medów. Mój czas jest skromny na pisanie komentarzy. Ostatnio sobie ciut
pofolgowałem i proszę jaki atak!!! ŁĄCZE POZDROWIENIA!!

Andrzej Chodacki - 19.09.16 18:01
Przykro mi trochę.

"Przekażcie sobie znak pokoju", zaproponował ksiądz, a oni z uśmiechem podali sobie ręce, po czym wyszli z kościoła i ... rzucili się sobie do gardeł.

Przykro mi, że mój tekst stał się przyczyną takiego sporu. Smutno mi, bo przecież ludzie nie muszą używać zębów do szarpania. Nie to było moim celem, gdy ten tekst pisałem. Tak nie odbudujemy chrześcijaństwa w tonącej w moralnym bagnie Europie, gdzie Polska prawdopodobnie pozostała ostatnim bastionem chrześcijaństwa. Nie tak nas uczy Chrystus, którego słuchamy ( a przynajmniej deklarujemy, że słuchamy ) w czasie Eucharystii.

Wstyd padł między chrześcijany. I mnie teraz wstyd...

Ja - 18.09.16 10:12
Jak mozna tak zaśmiecic, przerobic i pisać bzdury pod felietonem p. dr Chodackiego?
Przeciez w tym felietonie jest poslanie z ktorego ani Lubomir , a szczególnie Orawicz nic dotaT nie zrozumieli. A nierozumiejac nic, absolutnie nic chcą zrobić ze mnie KATOLIKA wierzącego fundamentalnie JAKIEGOS ateistę. A Z KOLEI ten sam Orawicz szczyci się kolegowaniem z ateistą. No i księża wg niego to jakieś niedouczki.
Fraszka dla Orawicza:
Orawiczu jak coś wiesz
wróć na wieś!!!

Jan Orawicz - 18.09.16 0:33
Witam Szanowny -także poeto Lubomirze! W całości podzielam Pańskie
spojrzenie na tych bezkrytycznych osobników,którym wadzi termin -
ZJAWISKA NADPRZYRODZONE. Oni zwykle zaczynają swoje oceny ludzi
wierzących od terminów g ł u p c y, i d i o c i itp. Z takimi osobnikami,
toczenie kulturalnego dialogu nie jest możliwe! 9 lat temu otrzymałem od dawnego kolegi ateisty,a zarazem głosiciela ateizmu list w którtym to liscie doniósł mi,że od sporego czasu rzucił w kat swoje ateistyczne
spojrzenia na świat, przyznając mi pełną rację w moje przekonania o istnieniu
Boga. Także daje wiare moim przeżyciom zjawisk nadprzyrodzobnych,które
jemu kiedyś opowiedziałem. Jest to facet z doktoratem z fizyki,Mieszka w
Warszawie,gdzie studiowasł fizykę jadrowa,a także w USA. Ale to był jedyny ateista,który ludzi wierzących w istnienie Boga nie nazywał głupcami. Z nim
można było prowadzic rozmowy na takie tematy bez emocji i kulturalnie.
Najgorsi są ci ateiści po szkółkach politycznych pod nadzorem PZPR.Ale
muszę przyznac,że gdyby nie moje osobiste przeżycia zjawisk
nadprzyrodzonych,to może bym się z czartem zadał. Młodośc ma swoje
prawa - także błądzenia. A atak komuny na polska młodzież w tym zakresie,
co przeżyłem był wielki!! Jednak mieliśmy to szczęście,że okupanci Polski
nie zdołali wymordowac wszystkich polskich przedwojennych nauczycieli.
Oni dla nas polskich dzieci i młodzieży byli wzorami katolickliej inteligencji
polskiej. To emanowało z ich osobowości na odległośc.Oni często z narażeniem
się u władz szkolnych, mówili nam o istnieniu Boga.
Serdecznie Pana pozdrawiam!

Ja - 17.09.16 18:17
Glupota,jednak pozostaje glupota, jesli sie nie rozumie co sie czyta, a potem pisze aby tylko cos napisać. Czy glupotę mozna komentować?

Lubomir - 17.09.16 11:20
Re: Jan Orawicz Panie Janie, ten jegomość 'Ja' to przecież przyklad bolszewickiego myślenia. Takie wypowiedzi wciąż słyszy się z ust 'magistrów' WUML. Takich 'geniuszy' jest w Polsce sporo. Jednak podobnych ludzi spotykałem także w Czechach, Hiszpanii i we Włoszech. Oni wciąż próbują wywierać wpływ na opinię publiczną. Te czerwone baroniątka dostawały się bez problemów na najlepsze uczelnie i bez problemów je kończyły. Czerwoni a wciąż mieli zielone światło. Dzisiaj próbują grać rolę ateistycznych idealistów, niczym filozof i ich guru - Pol Pot. U nich miejsce na ołtarzu jest dla szatana, pieniędzy, psa lub kota. To tacy ober-ludzie z manią dominacji. Prędzej wspólny język można znaleźć z wierzącym w Boga muzułmaninem, niż z nimi. To poganie XXI wieku. Zdziczenie moralne, obyczajowe , zdziczenie języka - ma początek w laicyzacji. Człowiek,ktory nie boi się nikogo i nie uznaje sacrum - pretenduje do poziomu czworonogów i lubi otaczać się czworonogami. Nie lubi ludzi, nawet nie lubi i nie uznaje własnej rodziny. Do składu swojej 'rodziny' dolącza psa lub kota. Pozdrawiam.

Jan Orawicz - 16.09.16 19:29
Re Ja . Tak po prawdzie nie mam zamairu nawracania do tej sprawy,gdyż
za mój obiektywny komentarz jestem podejrzany jako osobnik z psychicznymni
zaburzeniami. Znam psychologie i psychiatrię Chodzeiłem i chodzę, jakjak każdy człowiek do lekaerzy z różbnymi dolegliwościami i nigdy nie mam
uwag w zakresie występowania zaburzeń psychicznych itp. Mam przyjaciół
księży,którzy gruntują u wiernych wiarę - także za sprawą poruszania
wystepujacych na swiecie różnych zjawisk nadprzyrodzonych. No cóż, znam te
posądzenia ze strony ateistów i wolnomyślicieli,którzy nie mając innych
argumentów, więc takich jak ja nazywają psychicznym odchylakami. No cóż,
wiem że są ludzie z ograniczoną wyobrażnią,która nie pozwala im na uważniejsze
spoglądanie na śwat,w którym żyją. Z tej prostej przyczxyny nie mam dużych
pretensji do autora tego komentarzyka. Na koniec dodam,ze w moim życiu
wykonywałem taką pracę,która wymagała idealnego zdrowia psychicznego,
które było dość często kontrolowane przez lekarzy psychiatrtów. W całej
mojej rodzinie nigdy nie było przypadku występoweania zaburzeń wyżej
wymienionej natury. Pozdrawiam

Ja - 16.09.16 13:34
Nie wiem czy Jan Orawicz wie, że był niewierny Tomasz. Jak informuje nas Pismo Święte. BYŁ taki!
Jako człowiek nie potrafił ogarnąć całej konfrontacji z Prawdą, dopóki wprost namacalnie nie upewnił się wkładając swój paluch w rany boku Zmartwychwstałego Mistrza.
Panie Orawicz! Błogosławieni są Ci którzy nie widzieli a uwierzyli!

Pisze pan o ksieżach, że nie udawadniają naukowo o istnieniu Boga. Co za dziwny zarzut!
Księża odprawiają Msze święte i tam jest zawarte całe misterium WIARY NA ISTNIENIE BOGA!
Jak można wymagać od jednego księdza aby udawadniał, że Bóg istnieje i przeprowadzał dowódy: m.in. kosmologiczny, ontologiczny, teologiczny, a zarazem argumenty: biologiczny, chrystiologiczny, moralny i argument cudu.
A i dokąd poprowadzą pana naukowe wywody. Czy dowody potwierdzają, że materia przed umysłem, czy umysł przed materią...!!!???
Do tych wszystkich rozwiązań prowadzi jak napisał dr Chodacki, tylko wiara silna i prawdziwa.
A co do zjawisk wg Orawicza nadprzyrodzonych, których doświadcza, to tylko on sam może ich zrozumieć, bo i są takie widzenia, które miewają osoby niezrównowazone psychicznie, które próbują wywrzeć na otoczeniu, a przede wszystkim na samym sobie jakieś szczególne wrażenie swoimi zwidami. A najgorszy przypadek to schizofrenicy, bo potrafią być przekonywujący przekazując relacje ze swych wizji i doświadczeń.
I na koniec uwaga. Tylko jedno zdanie Orawicza ma tutaj jakiś sens, kiedy pisze, że "każde zjawisko nadprzyrodzone wymaga wiedzy z różnych dziedzin".

A jaką wiedzą dysponuje p. Orawicz aby okreslać a i zrozumiec "naukowo zjawiska nadprzyrodzone"

Andrzej Chodacki - 16.09.16 10:03
Panie Janie. Wiara silna i prawdziwa nie potrzebuje cudów, a nawet się przed nimi wzbrania. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

A USA to okropny kraj. Nie mam dla tego kraju i społeczeństwa żadnych sympatii. Naród, którego odłam religijny oparty na chuci chorego psychicznie króla buduje kraj, mordując przy tym prawie doszczętnie jego rdzennych mieszkańców. Rozbójnicy niszczący pokój na świecie, gdziekolwiek się pojawią. Paskudny kraj, trudno się dziwić, że Bóg daje tam mniej powołań.

Zapewne wśród Polaków mieszkających w USA jest wielu prawdziwych wyznawców Chrystusa, ale to przecież nie są Amerykanie.
Oni są tam na misjach w pogańskim kraju. Cieszę się, że Pan stara się ewangelizować tam, gdzie panem i władcą nad ludźmi jest mamona.

Pozdrawiam.

Jan Orawicz - 13.09.16 21:26
Sprawa odchodzenia ludzi od wiary w Boga jest także ,a może przede
wszystkim zależna od zdolności księży. Ja na to zjawisko patrże od sporego
czasu. Przyglądałem się temu w Polsce i przyglądam się temu zjawisku tutraj
w USA. Do rzadkości należy ksiądz, potrafiący przekonac wątpiących swoich
parafian o faktycznym istnieniu Boga. Brak takich kazań z podkreśleniem
dowodów n a u k o w y c h na istnienie Boga. W tym zakresie u duchownych
jest ubóstwo wiedzy. Mało tego żyja wśród nas katolicy,którzy w swoim życiu
przeżyli zjawisdka świadczace - jednoznacznie o istnieniu Boga.O tych sprawach jest świadoma cisza,z której jest bardzo kontent -od czarta poczawszy,
a kończywszy na kazdym niedowiarku! Osobom,które przezyli zjawiska
nadprzyrodzone ludzie nie daja wiary.Zaraz krzycza : O!!! robi z siebie bohatera
przez zmyślone sprawy! Podszepty czarta są nagłei głośne w swoim wyrazie.
Takie mam osobiste doświadczenia,kiedy chciałem się podzielic własnymi
niezwykłymi przeżyciami z okresu dzieciństwa,młodości i także w starszym
wieku. Zaraz jest uderzonko: EEEE!!! pan zmyśla!!! Albo słuchacze tę
sprawę kwitują cziszą. Najczęściej robią to wykształciuchy, najmniej faktycznie
ludzie wykształceni. A no,poniewaz każde zjawisko nadprzyrodzone, wymaga
także wiedzy z różnych dziedzin. Tylko w taki sposób można motywawac
występowanie zjawisk nadprzyrodzonych. Zarozumialcy kwituja te sprawy
stwierdzeniem,że według nich sa to tzw.przewidy! Faktycznie można miec takie
zjawiska, jak się ma wysoką temoperaturę ciała! Pozdrawiam

Andrzej Chodacki - 13.09.16 7:42
Bardzo dobrze przedstawiona charakterystyka "karlejącego" narodu. Na mszy świętej w ogromnym kościele obecnych jest 30 osób, w tym samym czasie w Parku Retiro koncert orkiestry dętej, którego słucha kilkaset osób. Całe miasto kolorowe od flag sodomitów. Tam, gdzie ludzie rezygnują z pomocy Boga, pustkę wypełniają demony.
Serdecznie pozdrawiam.

Lubomir - 12.09.16 21:01
Portret psychologiczny współczesnych Hiszpanów i współczesnej Hiszpanii faktycznie nie wygląda zbyt ciekawie. Królestwo Filipa VI de Borbona zostało mocno zlaicyzowane. Religią Hiszpanów bardzo często jest seks i narkotyki. Na drodze do monumentu Chrystusa - górującego nad stolicą Księstwa Asturii Oviedo, można potykać się o strzykawki i prezerwatywy. Nic dziwnego, że z braku spoiwa, jakim było zawsze tutaj chrześcijąnstwo rytu rzymskiego, Hiszpania zaczyna się 'rozłazić na boki'. Po separatystycznych tendencjach w Baskonii, do separatyzmu zbudziła się Katalonia. Czy Madryt zdoła utrzymać państwową jedność?. Bez odnowy religijno-moralnej i intelektualnej z pewnością nie jest to możliwe. Hiszpanie to wspaniały naród. Szkoda tylko, że tak karleje. Kościoły hiszpańskie przeważnie stoją zamknięte.

Wszystkich komentarzy: (14)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13 Grudnia 1689 roku
Zmarł Zbigniew Morsztyn, polski poeta ariański, opisywał wojny - zwłaszcza ich ciemne strony (ur. ok. 1625)


13 Grudnia 1966 roku
W Waszyngtonie zmarł Stanisław Mikołajczyk, polski polityk ludowy, premier rządu RP na uchodźstwie (ur. 1901)


Zobacz więcej