Sobota 23 Września 2017r. - 266 dz. roku,  Imieniny: Bogusława, Liwiusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 06.04.17 - 21:54     Czytano: [660]

Fizyczna Europa


Europa przestaje istnieć duchowo. Przestaje się duchowo rozwijać. Opustoszały kościoły Brukseli i Paryża. Nikt nie jest zainteresowany ratowaniem wspaniałych zabytków baroku, świątyń Katanii. Duch Europy zatrzymał się. Chyba już najwyższy czas przyrównać się do epoki przed Chrystusowej naszego kontynentu, do Europy odchodzenia od pogaństwa, do Europy pierwszych chrześcijan. Dzisiaj często mamy podobne dylematy jak ci, którzy usiłowali wyrwać się z pogańskiego marazmu. Dzisiaj też często zatrzymujemy się, by zastanowić się nad podstawami człowieczeństwa, niczym Sokrates, Platon i Demokryt. Wciąż przypominamy tych, którzy jeszcze nie poznali zbawczej religii Jezusa Chrystusa. Ruchy materialistyczne zniwelowały nas do jednego, fizycznego parametru. Znamy swoją wysokość, szerokość i wagę, nie wiemy jednak zbyt wiele o swojej duchowej wielkości i nieśmiertelności. Chcemy żyć dobrze, chociażby przez chwilę. Nie interesuje nas przyszłość, ani tym bardziej wieczność. Oddaliliśmy się o lata świetlne od świętego Augustyna i świętego Benedykta. Realnych świętych zastąpili nam jednowymiarowi celebryci, goniący za medialną sławą - czciciele ciała. Chyba jednak trzeba podjąć walkę o siebie i swoich bliskich. Przecież to wielki pionier chrześcijaństwa święty Augustyn powiedział: "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Święty Augustyn nie urodził się świętym. Wcześniej był heretykiem i rozpustnikiem. Rozwijał fizys a nie psyche.


Trwa renesans niemieckości na Ukrainie

Kiedy nagle upada zaawansowany w realizacji polsko-ukraiński projekt energetyczny: Azerbejdżan-Odessa-Brody-Płock-Gdańsk, chyba warto zastanawiać się nad przyczynami takich decyzji. Oczywiście odpowiedzi na rozwiązanie zagadki należy szukać w projekcie energetycznym niemiecko-rosyjskim, projekcie "Rury pod Bałtykiem". Niemcy wciąż zachowują się w Europie, jak bojownicy Piątej Kolumny. Sama aneksja Krymu przez Kreml wygląda na inspirację Berlina a właściwie na inspirację samej Merkel. Wszak Merkel często podkreśla, że jest fanką Prusaczki carycy Katarzyny Wielkiej i jej europejskiej polityki. A to przecież Katarzyna Wielka po raz pierwszy w historii, przyłączyła Krym do Imperium Rosyjskiego. Przyłączenia do Rosji zaczęła obawiać się nadmorska Odessa. Tutaj aktywni są nie tylko miejscowi Rosjanie ale i prorosyjscy Niemcy. Odeski Dom Bawarski kultywuje nie tylko tradycje Królestwa Bawarii ale i tradycje Grossdeutschland. Ta tradycja zawsze uważała, że Niemcy to Europa po Ural i Kaukaz. W tym duchu działa odeska organizacja niemiecka "Wiedergeburt" {Odrodzenie} i organizacja "Assoziation der Deutschen in der Ukraine" {Stowarzyszenie Niemców na Ukrainie}. W sumie w Odessie mieszka 3 tysiące Niemców. Organizacje Niemców odeskich wydają gazetę "Hoffnung" {Nadzieja}. W Odessie wraca się do idei Nowej Rosji, to idea prusko-niemiecka. Oby nie było to preludium do rosyjskiego desantu w Odessie.


Na świecie wciąż trwa technologiczny wyścig

My jednak wolimy prostowanie historii, w tym czujemy się bezkonkurencyjni. Oczywiście przydatność z tego "prostowania" jest niezbyt wielka. Wręcz coraz mniejsza. Im dalej od historycznych wydarzeń, tym więcej skłóconych na tle historii Polaków. Motoryzacyjne dziecko Hitlera "Volkswagen" - odebrał światowy prymat produkcji samochodów "Toyocie". Ani Niemcy nie rozpamiętują już bombardowań Berlina, Hamburga i Drezna, ani Japończycy nie zadręczają się tragedią Hiroszimy i Nagasaki. Stało się, trzeba wyciągnąć z tego historyczne wnioski i przeć do przodu. Taka jest odpowiedź Berlina i Tokio. O swoich historycznych winach z okresu II Wojny Światowej ani Niemcy, ani Japończycy starają się w ogóle nie przypominać. U nas minister zajmujący się rozwojem gospodarczym może nie potrafić jeździć na rowerze a o znajomości budowy roweru nie ma co mówić. Jednak historię II Wojny i Powojnia ma w jednym paluszku. Mógłby być grabarzem na każdym cmentarzu. Taką ma wiedzę na temat położenia umarłych. Nic dziwnego, że przemysł w Polsce pozostawiony jest do zagospodarowania przez obcych. Włosi również wyciągnęli wnioski z uwikłania się w wojenną hekatombę. Mózgiem włoskiego przemysłu motoryzacyjnego jest genialny Sergio Marchionne. To nie partyjny demagog, ale pasjonat technologii motoryzacyjnej. Bardzo mądre słowa na temat przyszłości skierował {głównie do Włochów} John Elkann, prezes i CEO Exor, kontynuator historii, tyle, że historii gospodarczej. Historii gospodarczej Giovanniego Agnelli. Elkann powiedział: "Bisogna guardare sempre al futuro, non avere paura del nuovo, cancellare dal proprio vocabolario la parola impossibile". Musimy patrzeć zawsze w przyszłość, nie bać się nowego, usuwać ze swojego słownika słowo niemożliwe. Czy nie należałoby przyjąć tych słów za własne motto życiowe?. Tychy i Bielsko-Biała to swoista Piccola Italia. Czy te "Małe Włochy" wzbogacą się o nowe impulsy z Italii, czy może Włosi zniechęcą się do zaplątanych we własną historię Polaków i zaczną przenosić się gdzie indziej?. Oby Włosi chcieli dzielić się z nami swoją sztuką technologicznej twórczości i technologicznych umiejętności. Jakikolwiek renesans wydaje się niemożliwy bez Włochów.


Rugowanie polskości?

Jakiś najnowszy "Wielki Brat" kreuje nam wciąż nowych wrogów. Mają być nimi muzułmanie z Afganistanu i Iraku, Syrii i Libanu. To wyszukiwanie Polakom wrogów, było niemalże skoordynowane z wypędzaniem Polaków z Rubieży Zachodnich i Północnych Rzeczypospolitej Polskiej i zasiedlaniem tych terenów - przybywającą do pracy w niemieckich firmach, napływową ludnością z Ukrainy. Najwyraźniej chodziło o wyrwanie polskości z korzeniami. Lata repolonizacji tych terenów przez polski Kościół i polskie szkolnictwo są wciąż negowane i rugowane. Należy ciągle pytać, dlaczego jedynymi inwestorami w Polsce, szczególnie w zachodniej i północnej RP, są wciąż Niemcy?. Czy renesans upadających Włoch, czy odbijanie się Włochów od dna, nie mogłoby odbywać się w Polsce, odbywać się z korzyścią dla Włochów, ale i dla Polaków?. Włoska technologia wojskowa, lotnicza, informatyczna, okrętowa i motoryzacyjna - wciąż należy do światowej czołówki. Wciąż jest dyskryminowana i eliminowana przez niemieckiego "Wielkiego Brata". Niemal każda włoska firma miała przydzielonego niemieckiego uzurpatora, który ją zadręczał, dopóki nie podporządkował jej sobie i nie przejął jej na niemiecką własność. Jednak nie wszystko padło we Włoszech!. Jeszcze Włochy nie zginęły!. Piękne słowa włoskiego hymnu wciąż zachęcają Braci Włochów do walki o swoją ojczyznę. Hymn włoski pięknie wspomina o krwi Polaków. Tak jak polski hymn akcentuje marsz wolności Polaków, z ziemi włoskiej do Polski. Włosi zasługują na technologiczną i gospodarczą suwerenność. Zasługują na to wszystko, czym chciałaby cieszyć się Polska. Partnerstwo włosko-polskie wciąż jest rzeczą możliwą. W przypadku relacji niemiecko-polskich, wciąż można mówić wyłącznie o dominacji i gospodarczym anszlusie. Kto kogo podbija, nie podlega dyskusji. Jest widoczne gołym okiem!. Jeżeli Rzym przez stulecia nas inspirował, to i teraz należałoby podjąć próbę skorzystania z dokonań Wiecznego Miasta i miast cywilizacyjnego imperium - Turynu, Mediolanu, Genui, Wenecji, Florencji, Padwy, Bolonii i m.in. Palermo. Dlaczego to nie sprawcy barbarzyńskich wojen, bandyckich ataków i niekończących się represji na narodach Środkowego i Bliskiego Wschodu - nie mają ponosić konsekwencji swoich szaleństw, ale mają je dźwigać obywatele państw europejskich?. Europa nie może być chłopcem na posyłki, używanym przez globalnych szulerów i gangsterów. Działań pozaprawnych nie należy popierać!. Rzym zawsze tworzył i upowszechniał prawo, robił to także w wymiarze globalnym. Niech tak będzie nadal. Niech nadal Rzym kojarzy się z prawem, rozwojem i pokojem.


Dlaczego Francja nie chce milczeć?

Francja nie dopełniła wymogów globalnej dekolonizacji. Schowała swoje kolonie za parawan tzw departamentów zamorskich. Dzisiaj Paryż kroczy w szeregu nowych kolonizatorów i każe milczeć tym, którzy usiłują bronić elementarnych wolności narodów i państw. To wielce nieetyczne zachowanie. Cesarz Francuzów Napoleon Bonaparte zasłynął z likwidacji wolnościowych aspiracji Hiszpanów, Sycylijczyków i Haitańczyków. Wydaje się, że współcześni przywódcy Francji, chcieliby uprawiać podobną politykę. To o wiele gorszy kierunek od tego, jaki Francja uprawiała "po Wersalu". Wówczas Francja nie chciała pouczać i dominować, ale usiłowała budować europejską równowagę. I taka Francja znów potrzebna jest Europie!.


W jakim języku przemówi Europa?.

Wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych, rodzi pytanie o przyszły język unijnej komunikacji. Zakłada się, że Zjednoczone Królestwo wraz z "exitem" powinno zabrać ze sobą także język angielski. Tyle tylko, że na miejsce języka Szekspira chcieliby najwyraźniej wskoczyć Niemcy, ze swoim butnym, pełnym arogancji słownictwem. Przyjęcie języka niemieckiego za główny język państw europejskich, mogłoby oznaczać zgodę na totalną niemiecką supremację na kontynencie europejskim. Nie braknie pewnie zwolenników promocji języka francuskiego i hiszpańskiego. Mnie osobiście podobałby się pomysł upowszechniania następcy języka Lacjum łaciny - językiem Toskanii, językiem włoskim. Język włoski kontynuuje kulturę słowną ojców Europy, Rzymian. I chociaż już nie używa się we Włoszech łacińskiego: "alea iacta est", to duch Gajusza Juliusza Cezara nadal jest obecny w popularnych słowach: "Passare il Rubicone", przekroczyć Rubikon. Język włoski przepełniony jest miłością i szacunkiem. To język świętych, wielkich polityków i wodzów, wybitnych ludzi pióra, bankowców i genialnych wynalazców. Niegdyś łacina łączyła Europę, dlaczego obecnie takim łącznikiem nie miałby być język Dantego?. Włochy nie mogą opuścić Europy, one zawsze tworzyły jej niezachwiany fundament. Europa Christi potrzebuje języka włoskiego, potrzebuje języka religijnej komunikacji. Ten język nobilituje Europę i dowartościowuje europejskie państwowości.


Co jest naszą własnością?

Zastój najwyraźniej rodzi się wówczas, gdy ludzie nie mają żadnych motywacji do prowadzenia badań i dokonywania odkryć, ponieważ zaborcze, okupacyjne lub kolonialne zarządzenia - nie pozwalają na penetrowanie nawet ziemi należącej do nich. Wykopaliska czy kopaliny spod wierzchniej warstwy z pozoru ich własnej ziemi, też nie mogą stać się ich własnością. Tego typu relikty prawne, chronią m.in. "Skarby Hitlera", szczególnie te na Zachodnich i Północnych Rubieżach Rzeczypospolitej Polskiej. Oczywiście zmiana archaicznych przepisów prawnych - wywołałaby z pewnością medialną burzę, ponieważ rozwścieczyłaby strażników niemieckich interesów w Polsce. Oni czekają aż coś poprzewraca się w Europie i to oni staną na czele nowych zdobywców. Burzę medialną w mediach należących do kapitału niemieckiego - rozpętało nowe prawo Polaków do decydowania o wycince drzew - w obrębie swojej własności ziemskiej. Niemcy od dekad kręcą się koło polskich lasów i polskich gruntów. To oni chcieliby decydować o kształcie polskiego drzewostanu. Niemcy mają wyjątkowo krótką pamięć i trudno im przypomnieć sobie jak wytruli swoim przemysłem sudeckie lasy. Kiedy rodzi się coś mądrego i odważnego w Polsce, od razu rusza do ataku "niemiecka tuba propagandowa imienia doktora Josefa Goebbelsa". Duet Merkel-Thuzk pilnuje by nic nieprzewidywalnego nie działo się pomiędzy Odrą i Nysą Łużycką a Bugiem. Tyle tylko, że Polacy potrafią ignorować takich uzurpatorów. Podobnie jak ignorują niemieckiego demoralizatora, chama i przygłupa - notorycznie szkalującego Polskę, Polaków i polskość, byłego filmowca Kutza. Ponad tysiąc lat własnych doświadczeń, nauczyło nas chodzenia własnymi drogami.


Nie pozwalają uwolnić się od czerwonej zarazy?

W dzielnicy stolicy Zagłębia Górnośląskiego, w dzielnicy Sosnowca - Kazimierz Górniczy, wybudowano na terenie Parku - nowoczesny Plac Zabaw. Nic nie byłoby w tym nadzwyczajnego, jednak zaskakuje świeża nazwa Parku. Park imienia Jacka Kuronia. Podczas gdy w Budapeszcie Litwini budują za własne pieniądze Pomnik królowej Jadwigi i króla Jagiełły, podczas gdy na Słowacji miejscowi Węgrzy i Słowacy wznoszą pomnik królowi Janowi III Sobieskiemu. Podczas gdy w Guberni Kaliningradzkiej miejscowi Rosjanie za rosyjskie pieniądze wznoszą Pomnik Adama Mickiewicza, my do szmirowatego monumentu górnika i "górnikowej", przypominających odwiedzającym Park i Plac Zabaw - czasy czerwonego kondominium, dodajemy jeszcze granitową bryłę z napisem na cześć założyciela Czerwonego Harcerstwa, twórcy biedazupek i armii poprzemysłowych kloszardów, pijaczyny Jacka Kuronia. To urąga dumnym mieszkańcom Sosnowca. Okrężną, zakamuflowaną drogą wraca kult klanu ciemiężycieli. Tym bardziej, że Sosnowiec znalazł się wśród niechlubnych rekordzistów Polski, jeżeli chodzi o poziom bezrobocia, szczególnie wśród ludzi młodych. W miejsce zlikwidowanej Kopalni Węgla Kamiennego "Kazimierz Juliusz" - gigantyczny Plac Zabaw?. Niewielka to rekompensata i pociecha. To fakt, młode polskie rodziny - przylatujące do Polski z Anglii, Szkocji, Włoch, czy Bawarii, mają dokąd wyskoczyć ze swoimi pociechami. Jednak ofert pracy na poziomie europejskim, wciąż nie znajdą. W mieście genialnego tenora Jana Kiepury, wciąż wygrywają "nieproszeni goście z Kominternu". Materiał rzeźbiarski zużyty, a zamiast upowszechniania postaci wielkich, genialnych - mamy upowszechnianie czerwonego cwaniactwa. Upowszechniania takich co byli -za, ale także i -przeciw. Takich komunistów i antykomunistów - w jednej osobie. Zawsze jednak wyznawców i gloryfikatorów "religii Marksa i Lenina". A przecież Park imienia Mikołaja Reja, Jana Kochanowskiego, księdza Twardowskiego, czy chociażby Prymasa Tysiąclecia, o wiele bardziej integrowałby odwiedzających, niż kontrowersyjny "kameleon", twórca polskiej biedy i nędzy. Sosnowiec jest stosunkowo młodym polskim miastem. Nie rodzili się w nim królowie. Ale przecież nie ma zakazów, ani ograniczeń - w czczeniu pamięci np o królu Bolesławie Chrobrym czy Stefanie Batorym. A przecież ile cnót obywatelskich można byłoby wykuć, na tak szlachetnych i silnych osobowościach?. Przecież era czerwonej zarazy, to był krótki epizod - w wielkich dziejach wielkiej Rzeczypospolitej Polskiej!. To należy manifestować w bieżącej rzeczywistości.


Co z tym językiem polskim?

Język polski w czasach Jana Pawła Drugiego stał się jednym z głównych języków, używanych przez Kościół Powszechny. Dzisiaj następuje swoisty odwet za tamte czasy. Język polski jest rugowany z przestrzeni Kościoła Powszechnego. Jest także rugowany z historycznych polskich obszarów językowych, takich jak niegdyś były obszary m.in. Litwy i Żmudzi. Po 1989 roku wydawało się, że nastąpi eksplozja polskości. Niestety nastąpiła eksplozja, ale niemieckości. W 1989 roku powstał Deutsche Gemeinschaft von Vilnius {Wileńska Wspólnota Niemiecka}. Powstała także konkurencyjna Verein des Deutschen Litauens {Stowarzyszenie Niemieckiej Litwy}. Rzekomo tą organizację założyli Rosjanie udający Niemców. Dawny dom niemieckiego poety Simona Dacha w Kłajpedzie stał się siedzibą "Stowarzyszenia Niemców w Kłajpedzie". Rzecz jasna siedziba została doprowadzona do stanu używalności za pieniądze RFN. Tutaj mieści się redakcja "Deutsche Nachrichten" i tu ma swoją siedzibę towarzystwo Edelweiss-Wolfskinder - niemieckie Dzieci-Wilki, skupiające niemieckie sieroty wojenne. W końcu lat 80-tych dwudziestego wieku przyznawanie się do niemieckich korzeni stało się modne, podobnie jak nauka języka niemieckiego. Niestety jeżeli chodzi o polskie organizacje i polską prasę, sprawa czeka na ożywienie i wsparcie ze strony Macierzy. Polskiej Macierzy!. Cóż, stacjonująca w Republice Litewskiej Bundeswehra, może czuć się jak u siebie. Pod przykrywką "polskich przemian" - przemian dokonali Niemcy.


"Spryciarze" od demontażu państw

Bystrzy obserwatorzy Polski odkryli, że po wszystkich "rewolucjach", "restrukturyzacjach" i "reformach", Polska straciła 10 milionów miejsc pracy. Część nabyła praw do siedzenia w domu, część przekwalifikowała się na uchodźców i wygnańców. Reszta została, żeby szamotać się z codzienną rzeczywistością. Oczywiście przy całej kryminalizacji gospodarki i brutalizacji życia, nie było i nie jest to łatwe. Niezadowolonych przybywa. Zlikwidowano masę średnich szkół zawodowych i technicznych. Zdobycie uprawnień technicznych nie należy do rzeczy łatwych. Czasami można być jak prawnik bez obiecanych przez ministra Gowina - aplikacji. Chyba rodzi się życiowe zapotrzebowanie na zawód: organizator zgromadzeń. Uprawnienia mogłyby być wydawane np. na trzy lata. Uprawnienia podobne do tych w zawodach technicznych. Trzeba przecież jakoś walczyć z bezczynnością i bezrobociem!.


Irracjonalne zachowanie Komisji podległej Herr Thuzkowi

Komisja Wenecka dziwnie nie ingeruje z powodu "nadmiernej koncentracji władzy w jednej funkcji, z poważnymi konsekwencjami dla niezbędnego zabezpieczenia przed nadużyciem władzy wykonawczej i niezależności sądownictwa" - w przypadku ober-premiera Angeli Merkel a robi to w przypadku poza unijnej władzy, w przypadku prezydenta Turcji Recepa Erdogana. Zarzuty Komisji Weneckiej mogą śmieszyć. Przecież dyktatura Merkel niewiele różni się od dożywotnich satrapii z Korei Północnej i Azerbejdżanu. Prezydent RFN stał się jedynie figurantem. Wszelkie obowiązki związane z pełnieniem tego urzędu w krajach demokratycznych, w RFN przejęła wielkoniemiecka autokratka, nazywana przez Greków "Hitlerem w spódnicy. Ba, Merkel usiłuje sprawować nadzór nad premierami i prezydentami państw europejskich, a instytucje europejskie próbuje wykorzystywać jako oręż do uprawiania niemieckiej polityki w Europie. Macki Merkel najwyraźniej przenikają także do wojska. Polscy wojskowi od pokoleń byli antyniemieccy. Teraz próbuje się instalować w Polsce wojskowych lojalnych wobec polityki Berlina. W sojuszach wojskowych z pewnością bardziej moglibyśmy być pewni supermocnej armii NATO-wskiej Turcji, niż zawsze dwulicowych Niemców. Turcy wciąż dążą do religijnego i humanistycznego odrodzenia, Niemcy kreują zezwierzęcenie i sodomię. Turcy próbują powstrzymywać Syryjczyków, jak najbliżej ich ojczyzny. Niemcy chcieliby przesiedlić całą Syrię do Europy.


Czyżby Rzym odzyskiwał władzę nad Europą?

Można odnieść wrażenie, że Europa jest już mocno zmęczona ciągłym obezwładnianiem, nihilizmem, anarchią, chaosem i laicyzacją. Europa chciałaby najwyraźniej odzyskać własną tożsamość. Multikulturyzm okazał się drogą donikąd. Twarzą i duszą Europy jest bezsprzecznie cywilizacja rzymska i religia Chrystusowa. A kto jak nie rzymianie znają się na tym najlepiej?. Ostatnio, tak jak gdyby zagęściło się w Europie, od tych właśnie rzymian. Jednak np rzymianin Mario Draghi, prezes Centralnego Banku Europejskiego, jest raczej wyznania handlowego, pieniądze to jego świat i profesja. Rzymianka, szefowa Unijnej Dyplomacji Federica Mogherini, jest komunistką i znawczynią islamu, ale i Bliskiego Wschodu. Jednak rzymianin Antonio Tajani, nowy przewodniczący Parlamentu Europejskiego, jest głęboko wierzącym katolikiem. Słynie z tego, że z wielkim szacunkiem wspomina dokonania świętego Jana Pawła Drugiego. Ten wybitny włoski dziennikarz i humanista, może zacząć porządkować zagubioną i nijaką Europę. Kara udzielona przez niego - jakiemuś warchołowi, może jedynie wzmocnić autorytet rzymianina. Włosi są bardzo wrażliwi na tle kobiet. "Kobietobójstwo" to włoski dramat, z którego wciąż próbują wyjść. Jednak dyskryminacja kobiet, to specyfika islamska a nie rzymska. Antonio Tajani to człowiek skrojony na wzór Alcide De Gaspariego i Roberta Schumana. Pod takim przewodnictwem Europa ma szansę na rozpoczęcie wielorakiej Odnowy. To myślenie na podobnej częstotliwości, co myślenie prawych i przyzwoitych Polaków. Włosi dosłownie toną pod naporem przypływających do nich młodych ludzi z Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Według źródeł libijskich, w roku 2017 ma wypłynąć z Libii do Włoch 250 tysięcy desperatów. Ilu z nich ma powiązania z paramilitarnymi bojówkami?. Przecież to w Libii jeden z buńczucznych bojowników, nawoływał do marszu na Rzym. Tego nie można traktować w kategoriach żartu. Rzymianie i Włosi nigdy nie zapominają, że są spadkobiercami wielkiego, światowego imperium. Imperium prawa i praworządności, kultury, literatury i muzyki, ale i imperium ekonomii i technologii. Z dobrodziejstw tego imperium korzystał cały cywilizowany świat. I oby tak było nadal. Oby Rzymianie i Włosi potrafili obronić się przed niechcianą inwazją.


Najbardziej skorumpowany, ale i najbardziej korumpujący kraj świata

Tyle fundacji rządowych i prywatnych do korumpowania polityków i tyle umorzeń kredytów, ile stosują Niemcy, nie stosuje żadne państwo na świecie. Miliardy poszły na anszlus NRD przez RFN, a faktycznie na wykupienie NRD z rąk Armii Czerwonej. Bundesregierung nie liczy także pieniędzy, gdy chodzi o wykupienie gruntów w Polsce. Banki niemieckie bez przeszkód przyznają kredyty, gdy chodzi o zakup ziemi w Polsce. Gdy nowy osadnik zaczyna inwestować na Pomorzu Zachodnim lub na Dolnym Śląsku, kredytodawca umarza zaciągnięty przez niemieckiego obywatela dług. Niemcy potrafią doskonale obdarowywać swoimi "upominkami". Darmowymi "Volkswagenami" jeżdżą zarówno autorytety moralne, jak i politycy walczący z narodowymi rządami, niezbyt sympatyzującymi z Berlinem. Oczywiście tego typu niemieckie prezenty, zobowiązują do pracy na rzecz niemieckich projektów i ,niemieckiej unii".


Zatrzymać Angelę "Volkswagen" Merkel!

Najwyraźniej za sprawą rodaków Hitlera i Marksa nową religią europejską stała się technologia. Niemcy uciekli od naturalnej religii kontynentu, od chrześcijaństwa. Szaleńcy z III Rzeszy, zbyt często nadużywali autorytetu Boga i wiary. Po wojnie mało było Niemców, chętnych do kultywowania religii, w imię której mordowali ich rodacy. Podobnie jak od religii, Niemcy uciekli od własnej historii. Historii niewiarygodnego zdziczenia i niewyobrażalnego wcześniej ludobójstwa. Niemcy przestali zastanawiać się nad istotą boskości i człowieczeństwa. Uznali, że to przestało ich dotyczyć. Niemiecka skłonność do technicznego perfekcjonizmu, zaczęła dążyć do stworzenia doskonałego humanoida. Zaczęła dążyć do zmontowania doskonale wytresowanego biologicznego robota. Żywego robota bez ludzkich uczuć i ludzkich zachowań. W technologicznym wyścigu - taki żywy, taki biologiczny robot, to rewelacja. Jest w stanie zagryźć każdą konkurencję. Powoli spełniają się marzenia Hitlera o samochodzie dla ludu, samochodzie nie tylko dla każdego Niemca i każdej niemieckiej rodziny, ale i dla mieszkańców innych państw Europy i świata. Motoryzacyjne dziecko Hitlera podbija świat. Podbija pod hitlerowską marką "Volkswagen". W 2016 roku Volkswagen zdetronizował Toyotę, przejmując światowy prymat w sprzedaży samochodów. Jak poinformował prezes Zarządu Matthias Mueller sprzedano 10,3 mln pojazdów. Marszu hitlerowskiej marki nie byli w stanie zatrzymać Amerykanie - wykryciem niemieckiej afery "Dieselgate". Hitleryzm i neonazizm mają wciąż szerokie kręgi poparcia. Volkswagen poprzez swoje konie trojańskie, firmy-kooperantki - wszedł na rynek chiński i wchodzi na rynek hinduski. I pomyśleć, że Niemcy do dzisiaj nie wypłacili odszkodowań wojennych za rozpętane przez siebie światowe hekatomby. Najpierw w 1914 roku, a potem - tą jeszcze okrutniejszą w 1939 roku. Niemcy nie znaleźli żadnych nadwyżek finansowych, żeby płacić renty pracownikom z państw europejskich, przekształcanych przez niemiecki przemysł - w niewolników. Niemcy liczyli na przeczekanie. Czekali aż wymrze pokolenie ofiar ich zbrodni i eksploatacji. Ale przecież niemieckie zbrodnie nigdy nie ulegają przedawnieniu. Są spadkobiercy traumy. Niemiecka motoryzacja dosłownie rozjeżdża przemysły motoryzacyjne: USA, Włoch, Francji i Wlk Brytanii. Świat musi uderzyć z źródła finansowania niemieckiej mafii gospodarczej i politycznej. Musi uderzyć w kapitał intelektualny i finansowy Hitlera. Zrabowane światu "Złoto Hitlera" musi wrócić do prawowitych właścicieli. Problemem dla świata nie jest Państwo Żydowskie, ani Państwo Islamskie, ale Państwo Niemieckie. Ono zniewala cały chrześcijański świat. Chrystusa zastępuje kultem Volkswagena. Samochód zaprojektowany przez Ferdinanda Porsche produkowany był przez niemiecki koncern, który wykorzystywał nie tylko robotników przemysłowych zwiezionych z całej, okupowanej przez Niemców Europy, ale i jeńców z obozów koncentracyjnych, w tym z obozu Arbeitsdorf. Głównym udziałowcem firmy VW AG jest spółka Dr. Ing. h.c. F. Porsche AG, która posiada 50,76 procent i sprawuje kontrolę nad tym przedsiębiorstwem. Spadkobiercy sponsorów Hitlera i hitleryzmu, wciąż mają się dobrze. Dopiero w 1998 roku Volkswagen AG nieco ocknął się i utworzył humanitarny fundusz pomocy przeznaczony dla robotników przemysłowych, pracujących w hitlerowskiej firmie Volkswagen. Oby ten fundusz nie służył tylko finansowaniu proniemieckich polityków w Europie. Koncern Volkswagen podporządkował sobie firmę Audi AG, Automobili Lamborghini z Włoch, Italdesign Giugiario {włoskie przedsiębiorstwo wzorniczo-producenckie}, Ducati {włoski producent motocykli}, hiszpańskiego Seata, brytyjskiego Bentleya, czeską Śkodę i m.in. szwedzką Scanię. Swoista internacjonalizacja Volkswagena ma już miejsce. Jednak Niemcy wciąż chcą wszystkich germanizować. Oby impulsy z narodowych gospodarek wymusiły nacjonalizację hitlerowskiego giganta. Oby to co włoskie - wróciło do Włochów a to co m.in. czeskie, stało się dumą i własnością Czechów.


Niedziela bez samochodu

Dawniej Turyn mógł uchodzić za motoryzacyjną stolicę Europy. Oczywiście ze względu na Zakłady Fiata Torino Lingotto. Dzisiaj miasto zaczyna kojarzyć się z pionierskimi projektami w dziedzinie ekologii, w dziedzinie walki ze smogiem. W niedzielę 5 marca, tego roku, po Turynie chodziło się na piechotę. Była to pierwsza z dwóch ekologicznych niedziel, zaplanowanych na ten rok, przez władze stolicy Piemontu. Druga będzie 2 kwietnia. W niedzielę ekologiczną, ruch samochodowy został zablokowany w całym mieście. Oczywiście w tej antysmogowej akcji, chodzi przede wszystkim o wyeliminowanie z ruchu miejskiego, zabójczych silników Diesla. Po drogach Turynu mogą poruszać się samochody o napędzie elektrycznym i hybrydowym, jak również pojazdy policji, pogotowia ratunkowego, straży pożarnej i służb oczyszczania miasta. Zwiększona jest częstotliwość poruszania się środków transportu publicznego: w miarę ekologicznych autobusów, tramwajów i metra. "Niedziela bez samochodu" ma za zadanie zwiększyć świadomość ekologiczną Włochów. Pierwsza ekologiczna niedziela miała miejsce w Turynie w 2000 roku. Włochy nie sąsiadują z Niemcami, nie mają także u siebie kopalin typu węgiel kamienny, zatem nikt nie toczy podjazdowych wojen z ich górnictwem. Włosi mają też swoje bogate technologie, zatem Niemcy nie usiłują wpychać im na siłę - swoich metod rzekomo czystego spalania. Włosi wiedzą, że Diesle wywodzą się z Niemiec i może dlatego tak walczą z tym wynalazkiem odwiecznego wroga Rzymu.


Grupa bez serca i bez ducha?

Wydaje się, że organizacja skupiająca kilka państw, powinna być żywym, pełnym pomysłów organizmem. Jednak czy tak jest np. w przypadku Państw Grupy Wyszehradzkiej?. Chyba nie do końca. Czy zainteresowane narody spotykają się np. na pielgrzymce do Bazyliki Wniebowzięcia NMP w Velehradzie?. Przecież to jest morawskie Betlejem. To jest kolebka naszego chrześcijaństwa. To tutaj przybyli bracia sołuńscy Cyryl i Metody, by głosić okolicznym ludom słowa Chrystusowej religii i budować cywilizację opartą na Dekalogu i Chrystusowej miłości. Chyba potrzeba byłoby więcej nauczycieli życia, w rodzaju warszawskiego przewodnika, Andrzeja Kotwicza-Gilewskiego. To pod jego "dowództwem" - mnie i grupie warszawiaków, udało się zaliczyć tysiące przebytych na piechotę kilometrów, m.in. docierając do Velehradu. Dzisiaj Papież Franciszek zachęca do porzucenia kanapy i wyruszenia przed siebie. Tylko czy znajdą się nowi pasjonaci wędrówek, nowi Andrzeje Kotwicze-Gilewscy?. Europa jako całość stała się - zagubionym, nijakim kontynentem. Wydaje się jednak, że państwa europejskiego Środka mogą zdobyć się na wieloraką odnowę. Mogą zdobyć się na przywracanie własnej tożsamości. Tożsamości religijnej i kulturowej. Państwa europejskiego Środka stać żeby być wolnymi duchem u umysłem a nie niewolnikami namiętności i uzależnień, niewolnikami obcych religii pogańskich - konsumpcjonizmu i kosmopolityzmu. Poniżej poziomu człowieczeństwa nigdy nie należy schodzić, ponieważ powrót na ludzki poziom - nie jest nigdy łatwy. Oby nikt i nigdy nie musiał nazywać nas - ochrzczonymi poganami. Niestety ale Bracia Czesi, ciągle są kojarzeni z ateistyczną awangardą. Do Czechów znów zaczyna być doklejana nazwa "Małe Niemcy". Czesi faktycznie stają się niemiecką kolonią finansową i technologiczną. Religia może być formą samoobrony, przed staniem się niemieckimi humanoidami. Sudeckie spotkania polsko-czeskie, nobilitują obydwa narody. Przypominają Polakom i Czechom, że są istotami religijnymi. Po czasach ateistycznego zniewolenia, to wspaniała rzecz!.


Niepolska Poczta Polska

Poczta Polska dawno przestała kojarzyć się z punktualnością, solidnością i ofiarnością, nie wspominając o bohaterstwie. Dawno temu uznano, że w tak spokojnych czasach, nie potrzebne są aż tak ekstremalne zachowania. To wszystko co było wspaniałe, najwyraźniej legło pod gruzami II RP i Poczty Gdańskiej. Stało się to za sprawą, ostatnio jak gdyby - bezpaństwowego Wehrmachtu. Kolejne dekady odbudowy i tzw wolności, nie zmieniły niczego na lepsze. Poczta Polska wykonywała zaledwie swoje minimum. Szamotanina z przeszłością zakończyła się powstawaniem swoistych pocztowych marketów. Nic dziwnego, że gdy udało mi się utrafić na godziny otwarcia Poczty {tej właściwej, na adres której dotarła przesyłka), to zastałem jedynie nieczynne Okienko Odbioru Listów i Przesyłek. A przecież była już godzina 10.30. To sporo od czasu otwarcia placówki, od godziny 8.00. Jednak pani przypominająca lokalną miss piękności, z Okienka Przesyłek - odsyłała wszystkich do Kasy. Sama wciąż zajmowała się wykładaniem towarów na półki Poczty-marketu. Na moje pytanie: "Czy to jest strajk włoski? - pani natychmiast zareagowała. Widać zrozumiała sens pytania. Widać zrozumiała, że na Pocztę nie przychodzi się żeby pozorować pracę, ale pracuje się przede wszystkim nad wydawaniem i przyjmowaniem przesyłek pocztowych. Brylująca po markecie dama - zamieniła się nagle w usłużną urzędniczkę pocztową. Szkoda tylko, że wcześniej nie dostrzegała piątki zmęczonych wiekiem i życiem osób. Szkoda, że trzeba było wszystko wymusić. "Deutsche Post" ciągle czeka, żeby "zreformować" niewydolne dziadostwo. Oby wraz z "bratnią pomocą" nie nastąpiła zmiana szyldu na niemiecki. Na razie najwyraźniej trwa kontrolowany rozkład Poczty Polskiej. Część funkcji Poczty przejęły okoliczne sklepy. Kabaret wciąż trwa. Póki co w akcję Poczty nie włączono jedynie Miejskich Ubikacji. Może po prostu z tej przyczyny, że za wiele ich nie ma. Czy Polakom wystarczy ambicji i pomysłowości, żeby wyzwolić Pocztę Polską z rąk idiotów?. Czy bastion polskości jakim zawsze była Poczta Polska, zacznie funkcjonować na miarę potrzeb Polaków i na miarę XXI wieku?. Bufonów i oligarchów, gardzących pracą i ludźmi - dzisiaj już nie potrzeba.


Kogo boi się Frans Timmermans?

Niedawne spotkanie Fransa Timmermansa w Dublinie z młodzieżą irlandzką, przypominało konfrontację zdziecinniałego starca z młodymi ludźmi, pytającymi o przyszłość kontynentu i przyszłość młodzieży na tym kontynencie. Timmermans skupił się na narzekaniu na Polskę. Zachowywał się jak gdyby dostał jakieś wytyczne od Knesetu, Bundestagu albo Dumy, by non stop nalatywać na niepokornych Polaków. Wciąż trwa karnawał w Wenecji, można by zatem uznać, że Holender urodzony w Maastricht, ubrał jakąś maskę wenecką, żeby poeksperymentować z młodymi. Jednak nie wszystko w wystąpieniu pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej było aktorską grą. W pewnym momencie euro-humanoid otworzył swoje serce. Stwierdził, że co prawda polscy żołnierze wyzwolili jego ojca spod okupacji niemieckiej, jednak on...musi wciąż pouczać Polaków. Może i on zawdzięcza swój urząd "długim rękom" Merkel?. Wiele złego wyrządziła Polsce Holenderka, była europejska komisarz do spraw konkurencji, Neelie Kroes. To ona podjęła ostateczną decyzję o likwidacji polskich stoczni. Działała najwyraźniej w zmowie z zarządami konkurencyjnych stoczni w Holandii i Niemczech. Oby politycy potrafili zdobywać się na klasę, na dorosłość i na dojrzałość. "Mutter" Merkel powoli odchodzi w niesławie, nie warto dołączać do osób jej towarzyszących. Wolna Europa nie może być utopią. Codziennie musi stawać się rzeczywistością.


Muzeum Etnograficzne czy Skansen pt: Lietuva?

Rasizm i etnocentryzm lietuviskiej ekstremy przypomina minioną epokę nieprzejednania Basków. Dzisiaj Baskowie ze swoją euskarą niczym nie różnią się od mieszkańców Galicii, mówiących w języku gallego. Korona królewska potrafi być znakomitym negocjatorem. Ta stała negocjacja wciąż trwa w Królestwie Hiszpańskim. Może pomiędzy Polską i Litwą potrzebna byłaby jakaś Komisja Królewska?. Komisja złożona ze znawców i pasjonatów Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego?. Może dożyjemy czasów, że spełnią się słowa Cervantesa o tym, że "Fałszerzy historii należy karać tak samo jak fałszerzy pieniędzy". Przecież wielka historia wielkiej Litwy wciąż jest bezkarnie fałszowana przez postsowieckich kłamców historii. Polskość na Litwie wciąż nosi doklejone piętno - gorszego obywatelstwa. Kłamcy wciąż nie mają litości dla historycznych polskich nazwisk, nierozerwalnie związanych z Litwą i Żmudzią. Nierozerwalnie związanych z wielkością i zamożnością tych ziem.


Niemiecka odpowiedź

Ni stąd ni zowąd niemiecki "Onet" zaczął zamieszczać reklamę "love sex durex". Czyżby niemiecki brukowiec elektroniczny zamierzał otworzyć elektroniczny sex shop niemieckiego biznesu?. Czy jest to faktycznie niemiecka odpowiedź na polskie "500+"?. Niemcy zawsze byli przeciwni umoralnianiu i biologicznemu wzrostowi Polaków. Niemieckie szmatławce zawsze krzewiły w Polsce demoralizację, upadek obyczajów i biologiczny zastój. Wygląda, że obecnie jest podobnie.


Unia - utopia czy rzeczywistość?

Idea unii polsko-rosyjskiej, a przynajmniej ta dotycząca Polski i Rosji Zachodniej a ostatnio także Guberni Kaliningradzkiej - często ocierała się o rzeczywistość. Rzeczypospolita Polska zawsze była gwarantem wolności religijnej, podstawowej wartości każdego człowieka. O tą podstawową ogólnoludzką wartość wciąż musi walczyć nie tylko rosyjski Kościół katolicki czy greko-katolicki, ale także rosyjska Cerkiew. Rosjanie z Rosji Zachodniej z coraz większą sympatią patrzą na Polskę. Szczególną solidarność z Polską wywołała Tragedia Smoleńska. Rosjanie ze Smoleńska i Ziemi Smoleńskiej reagowali tak, jak gdyby tam wciąż trwała historyczna Pierwsza Rzeczypospolita Polska, ze swoim Województwem Smoleńskim.


Szwecja odkrywa skalę zagrożeń

Rząd Królestwa Szwecji ogłosił, że państwo szwedzkie przywraca obowiązkową służbę wojskową, zniesioną w 2010 roku. Szwedzi potrafili uniknąć nawet niemieckiej inwazji Hitlera. Barbarzyńca wszech czasów nieco dystansował się od narodów neutralnych. Podobnie odpuścił sobie zajęcie neutralnej Szwajcarii. Neutralność Szwecji okazała się dużo mocniejsza od np. neutralności Hiszpanii, która dała się wciągnąć do niemieckiej kampanii wschodniej. Jednak obecnie, neutralnej Szwecji przybywa zagrożeń i to zarówno tych wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Wewnętrzne zagrożenia to głównie zorganizowane grupy przestępcze, złożone z czujących się bezkarnie - młodych islamistów. Ci bliskowschodni i środkowowschodni Azjaci, ale i Północni Afrykańczycy - nie mają zamiaru włączyć się do produkcji Gripenów, ani rozwijać firm: Volvo, Saab, czy IKEA, ale chcą dominować nad zajmowanymi przez siebie terytoriami. Ich religią jest walka z resztami szwedzkiego chrześcijaństwa i rozpychanie się z własną cywilizacją pogardy i nienawiści do gospodarzy. Zewnętrznym zagrożeniem dla Szwedów i Szwedek staje się coraz bardziej konfrontacyjna Rosja. W przeszłości Szwecja miała wiele konfliktów z Rosją. Te konflikty dotyczyły głównie wpływów w krainach nadbałtyckich Dzisiaj wpływy szwedzkie nad Bałtykiem zawężają się wyłącznie do sfery gospodarczej i dotyczą przede wszystkim Estonii, części historycznych Inflant. Po stuleciach polsko-szwedzkiej rywalizacji nad Bałtykiem, Polska i Szwecja nie mają pomiędzy sobą żadnych terytorialnych niedomówień. Należy chyba tylko ubolewać, że nasze siły zbrojne nie są kompatybilne ze szwedzkimi Gripenami. Saab JAS 39 Gripen znalazł się na wyposażeniu Czechów i Węgrów, naszych najbliższych geograficznie i mentalnie wojskowych sojuszników.


Zemsta przegranych

Ci co rozszabrowali Polskę i wpędzili ją w gigantyczne długi - robią wszystko, by upokorzyć ledwo zipiących Polaków. Wściekli są z powodu, że Polacy dzięki swojemu instynktowi przetrwania, często dzięki pracy na czarno czy innym kruczkom - przetrwali i wciąż godnie żyją ze swoimi rodzinami. Oprawca znów usiłuje przerzucić odpowiedzialność za wszystko co złe - na ofiarę. Dzik potrafi atakować swoimi kłami!. Dla maluczkich nigdy nie będzie żadnej abolicji. Mają czuć się ciągle winnymi całego zła. Dla rekinów abolicja wciąż trwa. Nikt nie nęka "prywatyzatorów" polskiej gospodarki, włącznie z "prywatyzatorami" polskich stoczni. Autora gazowego "kontraktu tysiąclecia" , też nikt nie nęka. Fiskus wykryje jednak nawet nielegalny zbiór truskawek we Włoszech przed 15-tu laty, oczywiście nie obecnemu prominentowi, ale szaraczkowi, który w ten sposób chciał poprawić sobie swój budżet domowy. Nękanie Polaków przez niechciane spadki obarczone gigantycznym długiem, czy niekończące się wezwania obywateli do wszelkich instytucji celem wyjaśnienia rzeczy banalnych, oczywistych lub wręcz archiwalnych, stało się dzisiaj urzędniczym standardem. Żałosnym standardem - należałoby dodać. To nękanie działa w systemie "ni z gruchy, ni z pietruchy. Nagle najwyraźniej ktoś zaczyna atakować "hakami", trzymanymi na stosowną okazję. Zakochane w sobie kanalie dochodzą najwyraźniej do wniosku, że skoro ludziom udało się przetrwać czerwony koszmar, to muszą być przestępcami.


Lubomir

Wersja do druku

Lubomir - 10.04.17 9:27
Dziękuję Panie Janie za słowa zachęty do dalszego pisania. Niekiedy niemalże...przepisywania, ponieważ wiele rzeczy wyczytałem w obcej literaturze, m.in. austriackiej. Jak powiedział Cyceron: 'Izba bez książek jest jak ciało bez duszy'. Staram się żeby wokół mnie było zawsze dużo książek. Oczywiście książek czytanych przez mnie. Pozdrawiam jak zwykle.

Jan Orawicz - 10.04.17 1:39
Witam Pana Panie Lubomirze z pochylona głową za doskonały matertiał
poznawczy, dotyczący bardzo ważnych aspektów kulturowych,a zarazem
gospodarczych naszego Eurokontynentu. Nie wiedziałem do tej pory o tym,
że Pana stać na taką wspaniałą pracę popularnonaukową. Jutro drugi
raz z przyjemnością przeczytam - z wynotowaniami te wspaniałą Pana
pracę! Życze Panu dalszych takich wspaniałych publikacji,które dają
czytelnikowi sporą garść wiedzy, często znanej w jej cieńkiej warstwie,a
inaczej po łepkach. Pozdrawiam

irenino@o2.pl - 09.04.17 20:01
Dziękuję Panie Władysławie za rzeczowy i życzliwy komentarz. Pozdrawiam również.

W. Panasiukl - 09.04.17 0:12
Panie Libomirze. Piękne krótkie formy. Jest w nich spora znajomość wiedzy, również literackiej. Gratuluję i pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23 Września 2001 roku
Wybory parlamentarne wygrała koalicja SLD-UP... przy miażdżącej porażce dotychczas rządzących partii AWS i UW.


23 Września 1944 roku
54. dzień Powst. Warszaw.: Niemcy zajmują Górny Czerniaków, mordują 200 rannych powstańców, łączniczki i sanitariuszki wieszają


Zobacz więcej