Czwartek 19 Października 2017r. - 292 dz. roku,  Imieniny: Michała, Piotra

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 02.07.17 - 18:58     Czytano: [345]

Realne czy teatralne obalenie komunizmu?


Wygląda na to, że na Zachodzie komunizm nie tylko przetrwał, ale i ma się coraz lepiej. To widać od Niemiec po Francję i Belgię, od Włoch - po Hiszpanię. Elity pisarzy, polityków i profesorów, to najczęściej eurokomuniści. Zachód to nie homo religiosus ale ciągle homo sovieticus. Na Zachodzie nie buduje się i nie konsekruje nowych kościołów, ale ciągle jeszcze likwiduje się te istniejące i desakralizuje się święte miejsca. Na Zachodzie zabito duszę, tak jak w przeszłości zrobiono to w Leningradzie i Kaliningradzie. Zachód to nawet nie eksperyment z lat odnowy Jelcyna. Kto jeszcze ma duszę, to nie ma odwagi przyznać się tutaj do tego. Presja zlaicyzowanego społeczeństwa jest wielka. Zachód to epoka przed Chrystusowych poszukiwań. To czasy Sokratesa i Platona. Zachód wydaje się czekać na powrót wartości religijnych. Wartości komunistyczne, czy wartości głoszone przez sodomitów - to antywartości. Tylko czy "przeracjonalizowany" Zachód, jest w stanie zrozumieć, że Chrystus to także Bóg Zachodu?. Chyba tylko wtedy, gdyby postać Chrystusa wyłoniłaby się z berlińskiego czy paryskiego smogu. Religijna wiara to doświadczenie zdobywane lub tracone - przez pokolenia. Zachód przestał pracować nad sobą. Wielowiekowy humanizm zastąpił technologią. Wszelkie rygory, także te religijne przestały być potrzebne Zachodowi. Celem życia przestał być coraz lepszy człowiek, ale jest coraz lepszy przedmiot, używany przez ludzi. Komunizm, także eurokomunizm nobilitował za nie robienie niczego, lub za samo opowiedzenie się po stronie niewiary. Nie ma religii bez cierpienia i męczeństwa, bez poświęcenia i oddania się. Zachód sprawia wrażenie czekającego na koniec świata. Nie ma tam porywających duchowych odnowicieli, jakim był na Wschodzie ksiądz kardynał Stefan Wyszyński. Zachód wyzbył się wstydu i hamulców. Pędzi drogą donikąd. Niczym popsuty autobus. Chyba tylko jakiś chrześcijański Mahomet obudziłby to zaspane towarzystwo. Ale przecież Mahomet nigdy nie był i nie będzie chrześcijański!. Zachód lekkomyślnie wyzbył się własnej tożsamości. Cechuje go nijakość. W publicznej przestrzeni Zachodu może nie wzbudzić zdziwienia widok sierpa i młota, ale denerwuje obecność krzyża. Zachód przestał być twórczy. Nie tylko przestał iść po śladach Boga, ale nawet nie usiłuje szukać tych śladów. Nie wierząc w Boga, liczy najwyraźniej na jakiś cud przemiany. Chyba do ludzi Zachodu, ludzi o twardych karkach i leniwych umysłach - jedynie potrafiłby przemówić ktoś mający tak potężne środki wyrazu, jak np włoski kompozytor Ennio Morricone.


Politycy z wykształceniem ulicznym

Czołowi europejscy dyktatorzy politycznej mody, kariery polityczne zaczynali na ulicach Paryża i Berlina; Czerwonego Paryża i Czerwonego Berlina. Uliczne burdy, to był ich przepis na karierę. Dzisiaj często udają tzw. Zielonych. Czy jest to przypadek, czy może świadomy wybór?. Przecież zielony to kolor mahometan. Ci gracze posiadają dwuznaczną tożsamość. Kiedy trzeba koniunkturalnie są Francuzami, kiedy jest większa korzyść z bycia Niemcem - deklarują się, że są Niemcami. Dziwnych i dwuznacznych ojców ma kontynent europejski. Europejsy, jak w skrócie nazywa ich często jeden z najpopularniejszych polskich publicystów, nienawidzą wszystkiego co wiąże się imieniem Jezusa Chrystusa, z Watykanem i Wikariuszem Chrystusa, Dekalogiem, niestrudzoną walką i pracą wychowawczą Kościoła a także z kontynuatorami cywilizacji chrześcijańskiego Rzymu, z Włochami. Prekursorzy tych dyktatorów politycznej mody, w przeszłości korumpowali i szantażowali pokolenie Mussoliniego. Dzisiaj wciąż usiłują zarażać Italię swoim niemieckim liberalizmem, swoistą mieszaniną nazizmu i komunizmu. Jeżeli Europa ma mówić o zagrożeniu terrorystycznym, to największym zagrożeniem dla niej, są właśnie tacy przebierańcy. Dla takich, w sumie - niemieckich bezbożników i satanistów, Bazylika Świętego Piotra mogłaby stać się Drugą Hagią Sofią. Ich Ali Agca niczego nie nauczył. Oni gdyby dobrze im zapłacono, prawdopodobnie nie zawahaliby się, żeby przyjąć imię Abdul czy Mehmed. Czas zignorować takich wpływowych szkodników i antyeuropejskich dywersantów!. Czas zająć się katastrofą religijną i cywilizacyjną Europy!. Prorok Azji i Afryki nie był, nie jest i nie będzie nigdy prorokiem Europy !. Jeżeli ktoś współcześnie zasłużył na imię proroka, to z pewnością był to Europejczyk z wielką klasą, święty Jan Paweł Drugi!.


Zmienić tak, żeby nic nie uległo zmianie

Nawet buńczucznie zapowiadana dekomunizacja nazw, niewiele nowego wniosła do polskiego krajobrazu. Jeszcze nie wszędzie zdążono zdjąć tablice z Marcelim Nowotką, a już przyjęto na urzędowych drukach nazwiska najnowszych kryptokomunistów i neokomunistów, takich "za a nawet przeciw", jak np. Jacek Kuroń, ksywa Johnny Walker. Nas ciągle bawią "kosmetyczne rewolucje". Gorzej jest z dopracowaniem szczegółów. Zatem zmiany nazw najczęściej dokonują się na papierze. Mogą upłynąć długie lata, zanim ktoś zainstaluje tablice na ulicach, placach czy prywatnych budynkach. A zresztą lenistwo umysłowe wielu naszych rodaków, nadal każe im nazywać rzeczy po staremu. Nowotko dla wielu pozostanie "swoim chłopem", a nie agentem NKWD. Nam widać łatwiej jest odnosić zwycięstwa, niż zagospodarowywać sukcesy.


Niemcy na drodze donikąd

1,6 tysięcy islamskich terrorystów zainstalowało się w Niemczech. Są to najnowsze dane pochodzące od niemieckiego wywiadu wojskowego. Sytuacja określana jest jako stan nowej wojny z terrorystami. "Niemiecka wolność " spowodowała, że różni ekstremiści islamscy mają w Niemczech swoje silne, zarówno jawne, jak i tajne struktury. Obok tureckich radykałów, są obecni bojownicy kurdyjscy. Obok najbardziej skrajnych ugrupowań libańskich i syryjskich, są uchodźcy palestyńscy. Nie brakuje także wojowniczo nastawionych Marokańczyków, Tunezyjczyków i Nigeryjczyków. Wygląda na to, że wkrótce Niemcy będą musiały wycofać swoje oddziały z Litwy, żeby przekwalifikować je na mobilne grupy antyterrorystyczne. Islamiści prą do ustanowienia kalifatu Germanistan. Nigdy od 1945 roku nie było tylu wystraszonych Niemców, co obecnie. Strach przed powołaniem państwa islamskiego nad Szprewą i Menem spowodował, że Niemcy decydują się na zwiększenie swojej armii do 200 tysięcy żołnierzy i 61 tysięcy pracowników cywilnych. Na krajach niemieckich mści się lekkomyślna polityka Merkel, polityka "otwartych drzwi". Dzisiaj kraje niemieckie nabrały cech krajów islamskich. Europa ma prawo domagać się kontroli granicznych na granicy z "Germanistanem". Od dawna ostrzegano Europę, że miasta niemieckie nabierają cech miast muzułmańskich, że głos muezinów nawołujących wiernych na modlitwy jest o wiele bardziej słyszalny niż kościelne dzwony. Z wizualnego i akustycznego punktu widzenia - Niemcy stały się wspólnotą muzułmańską. I jak tu traktować poważnie niemieckie głosy na forum europejskim?. Przecież przed taką wspólnotą należy się bronić, a nie wykonywać jej polecenia!. Szkoda tylko, że nie odebraliśmy sobie od rodaków Hitlera zadośćuczynienia za II wojnę światową. Za kilka lat może nie być kogo rozliczać, z jego finansowych zobowiązań.


Czy Polacy zaistnieją oficjalnie w Krajach Niemieckich?

RFN ciągle broni się przed uznaniem Polaków mieszkających w krajach niemieckich, za narodową mniejszość. Niemcy wciąż trzymają się kurczowo dekretu Goeringa, który rozwiązał polskie organizacje i doprowadził do likwidacji majątku tychże organizacji. Niemcy zdają sobie sprawę, że oficjalne uznanie mniejszości narodowej wiąże się z wyrażeniem zgody na prawo do zakładania narodowych szkół oraz prawo do posługiwania się ojczystym językiem - w biurach i urzędach. Takie rozwiązanie odpowiada Niemcom, ale jedynie wtedy, gdy chodzi o Niemców mieszkających w Polsce. Nie wiadomo czy Polacy nie będą zmuszeni do cofnięcia wszystkich przywilejów nadanych Niemcom zamieszkującym RP. W życiu przecież obowiązuje zasada symetrii. Wszelka asymetria oznacza brak równowagi i partnerstwa. To nie tylko ultrasi lietuviscy nie pozwalają Polakom na używanie polskiej wersji nazwisk w publicznej przestrzeni Litwy. Podobnie, tyle, że w stosunku do Serbołużyczan zachowują się Niemcy. Serbołużyczanie oficjalnie muszą nosić zgermanizowane wersje swoich imion i nazwisk. Widać Niemcy nadal są dla lietuviskiej ekstremy wzorcem i nauczycielem. Teraz Niemcy chcą wszystkich uczyć demokracji. Tyle tylko, że dawniej tego typu zachowanie nazywano szowinizmem lub nazizmem, a nie demokracją.


W Spółdzielniach wciąż wszystko po staremu

Spółdzielnie Mieszkaniowe, przerobione na komusze bastiony - trwają jak hitlerowskie kapsuły czasu, odporne na wszelkie zmiany zachodzące na zewnątrz. Tutaj nawet "Amber Gold" nie zostałoby wykryte. Coraz bardziej obciążani i ignorowani właściciele mieszkań, dowiadują się czasami, że prezio Spółdzielni, taki niby niedosłyszący i niedowidzący - zafundował swojej szukającej pracy lub pracującej za stypendium "latorośli" - super willę. I dalej nic...Na prywatnym folwarku, prezes przecież może wszystko!. I tak kwitnie nam "kapitalizm" na miarę niejakiego Serafina. Kapitalizm na miarę cwaniaków z kryminalną mentalnością. Bezcenny czas ucieka, a to co najlepsze, wciąż nie może przebić się przez mury stawiane przez stare sitwy. Sitwy uzurpują sobie prawo do działania...ponad prawem. Są przekonane, że nie podlegają pod żaden nadzór państwowy ani społeczny. Niech tam obalają ustroje na całym świecie, sitwa jest nie do ruszenia!. Chociażby cuchnęło od niej na kilometry. Sitwa gardzi wszystkimi i wszystkim. Zresztą kto ruszy nieudacznika?. Jednak, głupota nie kontrolowana, może przybierać groźny kształt mafii. Nadzieją napawają słowa wielkiego pisarza, Pabla Nerudy. Napisał on: "Możemy ściąć wszystkie kwiaty, ale nie zatrzymamy nigdy wiosny". Wiosna przemian trwa w Polsce od lat. Czy przerobione na czerwone bastiony Spółdzielnie zostaną zastąpione przez dynamiczne wspólnoty, tworzone przez mieszkańców czy może spółdzielnie otrząsną się z marazmu i staną się kreatywnym tworem, jak na początkach swojego istnienia?. To muszą pokazać najbliższe lata. Rzecz dotyczy przecież milionów Polaków. Polskie osiedla nie mogą być transformowane w getta z likwidowanymi domami kultury i szkołami. W getta odwiedzane jedynie przez włóczących się kloszardów, kierujących się do "zasobów niemieckiej firmy Remondis", skupów metali kolorowych i całodobowych sklepów alkoholowych.


Kapsuła niemieckiego czasu

Polacy odkryli hitlerowską kapsułę czasu. W pobliżu granicy z dawnym NRD, polscy odkrywcy namierzyli zakonserwowany hitleryzm. Okazało się, że tutaj schowała się III Rzesza. Tutaj znaleziono bestseller "Mistrza Ludobójstwa", jego "Mein Kampf" i wiele innych rzeczy związanych z Hitlerem. Widać nie wszystko przerzucono do Ameryki Południowej, w ramach Operacji Odessa. Podczas gdy w Argentynie, Boliwii, Urugwaju i Brazylii - mówiono o "Czwartej Rzeszy", fragment Trzeciej Rzeszy czekał spokojnie na odkrycie.


Co z tą Europą?

W Europie wciąż nie brakuje takich wizjonerów politycznej przyszłości, którzy zamiast zjednoczonych i religijnych Włoch, czy zamiast zjednoczonej i religijnej Hiszpanii, woleliby państwa rozbite na m.in. Socjalistyczną Republikę Katalonii i Socjalistyczną Republikę Sycylii. Grunt pod takie organizmy został położony. Doprowadzono do sytuacji, że religia chrześcijańska ledwo tli się tutaj w ludzkich sercach, zaś poziom likwidacji kościołów osiągnął poziom bolszewickiego Kraju Rad, z lat jego leninowskiego apogeum. Liberalizm i laicyzacja stały się nowymi twarzami tego samego potwora. Chrześcijaństwo sprowadzono tutaj do rangi jednej z tysięcy bajek dla dzieci. Chwilami można odnieść wrażenie, że samym księżom zabrakło tutaj wiary i, że skoro nie ma pieniędzy, to i nie ma modlitwy. Nic dziwnego, że życie na "kocią łapę" stało się tutaj niemalże nowomodnym standardem. Dzisiaj nie jest to już jedynie kontrowersyjny przywilej Lenina i Nadieżdy Krupskiej. Leninowską "wolnością" cieszy się także cywilizacja Rzymu.


Polityk niepoprawny politycznie?

Globalną prasę obiegła sensacyjna informacja o nietypowym zachowaniu premiera Kanady. Otóż, Justin Trudeau wracając wraz z małżonką ze szczytu G-7 w Taorminie, "zahaczył" o dotkniętą ostatnim trzęsieniem ziemi miejscowość Amatrice. Sam pobyt polityka w Amatrice, nikogo może by i nie zdziwił, ale szef kanadyjskiego rządu wykonał na miejscu tragedii znak krzyża. Globalni nadzorcy od poprawności i od wyznaniowej multi-kulti - momentalnie zareagowali. Potraktowali wspaniały gest Kanadyjczyka jako formę prostackiej wpadki. Może oczekiwali, że premier wspomni coś o Mahomecie?. Widać będąc premierem można być także człowiekiem religijnym, człowiekiem etycznym. My Polacy mamy tą opcję na co dzień. Nasi niewierzący i wątpiący, nie są tym zbytnio zachwyceni.


Niemcy rozpisują scenariusze

Im więcej ubywa granic zewnętrznych, tym więcej przybywa granic wewnętrznych. Polityczni wynalazcy, głównie ci opcji niemieckiej - kreują euroregiony i metropolie - wytyczając granice etniczne, kulturowe i mentalne. Często robią to w oparciu o archaiczne stroje ludowe, powyciągane ze starych szaf lub w oparciu o wymarłe lokalne gwary, sztucznie przywracane do życia codziennego i systemu edukacji. Z chwilą zaistnienia takich dziwolągów momentalnie pojawiają się sponsorzy z Niemiec, którzy chcą upowszechniać wiedzę o ciemiężonych przez "narodowe totalitaryzmy" ludach a w zasadzie to nawet - "narodach". Po takim preludium zwykle za kilka lat rozpoczyna się czystka etniczna. Rozpoczyna się wojna wszystkich ze wszystkimi. Wojna o rasową czystość. Tak było na Półwyspie Iberyjskim, gdzie rozbudzono aspiracje Asturii, Baskonii i m.in. Katalonii. Tak było na Ziemiach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej i tak było ostatnio na Półwyspie Bałkańskim. Dotychczasowi sąsiedzi i krewni stanęli do wojny na śmierć i życie. Oczywiście inicjatorzy i prowokatorzy zawsze starają się pozostać poza wszelkimi podejrzeniami. Czasami można ich było odkryć, jako organizatorów pogromów. Jako mózg całego przedsięwzięcia. Obecność Bundeswehry w Szczecinie ma swoje konsekwencje. To w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim wałkowany jest co rusz temat Euroregionu Pomerania, Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego, bądź to Metropolii Szczecińskiej. To na Pomorzu Zachodnim było najwięcej wyłudzeń polskiej ziemi, przez podstawianych przez Niemców figurantów. Niemcy próbują wgryzać się i ukorzeniać na Ziemi Pomorskiej. Oczywiście pomagają im w tym niemieccy lobbyści z Brukseli.


Zwierzęta zastąpiły dzieci?

Już nikogo nie dziwi, kiedy starsza babcia woła: Zosia czy Filip i biegnie do niej nie ukochana wnuczka, czy ukochany wnuczek, ale suczka lub piesek. Westernizacja Polski - postępuje. A przecież na "przehumanizowanym" do granic śmieszności Zachodzie, nietrudno spotkać ubranego w śpiochy pieska, wiezionego w dziecięcym wózku spacerowym. Tak jest w Bawarii, ale również tak jest i w innych krajach niemieckich i anglosaskich. Widok pięknej, młodej dziewczyny z ukochanym czworonogiem, nie dziwi żadnego człowieka Zachodu. W końcu komu jak nie psu można zaufać?. A skoro można zaufać, to i pewnie można się jakoś w nim zakochać. Zatem tylko czekać, jak pojawią się domy spokojnej starości dla psów. Psie ośrodki adopcyjne i cmentarze stają się już niemal standardem. Gorzej może być z ludźmi, którzy np. pękną ze śmiechu. Na taką niestandardowość nikt może nie być przygotowany. Ale w końcu życie nie znosi próżni, zatem komuś w udziale musi przypaść psi los.


Afryka wyprzedziła Europę?

Państwa afrykańskie zaczynają składać pozwy o wypłatę odszkodowań za kolonizację ich terytoriów. Taki pozew został już złożony m.in. przez Tanzanię, za niemiecki "protektorat" nad Tanganiką. Ten tzw protektorat był oczywiście jednym pasmem zbrodni, dokonywanej przed stu laty na ludności ówczesnej Tanganiki, należącej do tzw. Niemieckiej Afryki Wschodniej. Adresatem pozwu jest następca niemieckiego kolonizatora, RFN. Czy Europa przełamie się i pójdzie afrykańskim śladem?. W Europie niemalże nie ma terytorium, na którym nie stacjonowałyby oddziały niemieckich łupieżców i zbrodniarzy. Te rachunki krzywd, nigdy nie zostały zapłacone przez butny Berlin. Mało tego, bezczelny Berlin odpłaca się za to negatywnymi wypowiedziami na temat ofiar swoich napaści i niemieckiej eksploatacji. W przypadku np Czech Niemcy najwyraźniej dążą do reaktywacji pojęcia niemieckiego protektoratu. Już od kilku dziesięcioleci Niemcy są obecni w tych obszarach czeskiego życia, skąd zostali przegonieni w 1945 roku. Zakłady motoryzacyjne założone przez czeskiego inżyniera Emila Śkodę, stały się wręcz filią a niekiedy nawet montownią - motoryzacyjnego dziecka Hitlera, niemieckich zakładów samochodowych Volkswagen Wolfsburg. Niemcy potrafią dyskretnie przejmować kontrolę nad nie swoją własnością. Ta kolaboracja z Niemcami, zawsze okazuje się niekorzystna dla gospodarzy. Wiąże się z utratą tożsamości i niezależności.


Siemens żegna się z kartą pracy

Pracownicy "Siemensa" będą pracować w domu. Szefowie tej faktycznie już poniemieckiej, międzynarodowej korporacji - doszli do wniosku, że liczą się wyniki pracy, a nie godziny spędzone w biurze. Jest to nowość w Siemens SpA, która może szybko rozprzestrzenić się we włoskim świecie pracy. Tradycyjny pomiar pracy, odmierzany rejestracją karty przy wejściu na zakład i przy opuszczaniu zakładu pracy, zostanie zastąpiony kontrolą faktycznych wyników pracy. Eksperymenty z "inteligentną pracą" zostały już przeprowadzone przez inne firmy we Włoszech, od firmy Microsoft po Unicredit, w Barilla Luxottica i w Ferrero Vodafone. Zamierzenia Siemensa wydają się najbardziej ambitne, ponieważ mają dotyczyć wszystkich pracowników. Jednak pojawia się sporo wątpliwości dotyczących linii produkcyjnych...Federico Golla, prezes firmy Siemensa-Włochy, mówi o istnej rewolucji kulturalnej, która doprowadzi do zmiany dotychczasowego sposobu widzenia rzeczywistości. Jest to najwyraźniej innowacja zgodna z duchem czasu, z rozszerzeniem się wpływów cyfryzacji na nasze życie. Pracownicy będą ponoć motywowani, żeby być bardziej niezależnymi i częściej podejmować odpowiedzialność. Poza tym nowe rozwiązanie prawdopodobnie pozwoli pracownikom być bardziej mobilnymi w sprawach wychowania dzieci i obecności w domu.
Opracowano na podstawie artykułu z "La Stampy", z 22.06.2017


Dlaczego nie krzewimy polskiej kuchni?

Kuchnia Wielkiej Polski, kuchnia Państw Rzeczypospolitej Polskiej zasługuje na poznanie i upowszechnianie. Dlaczego wciąż tak mało popularne są owoce Morza Bałtyckiego, ryby polskich jezior i rzek oraz owoce mórz Krajów Ościennych?. Kuchnia Śródziemnomorska, Kuchnia Włoska to mistrzostwo świata, ale czy nie warto odkryć złożoności, smaków i zapachów Kuchni Polski Piastowskiej i Kuchni Polski Jagiellońskiej?. Internacjonałowie, ekscentrycy i masoni woleliby pewnie kuchnie trzech zaborców, kuchnie trzech cesarzy. Statystycznie jest to jednak nieliczący się margines. Kuchnię Wielkiej Polski, jej potrawy i napoje - cechowały często właściwości lecznicze. Ile w niej było naturalnej słodyczy polskich i ościennych miodów?. Chyba warto odnowić te związki?. Przecież przez żołądek można zdobywać serca. Pewnie nawet na Litwie i w d. Królewcu. Restauracja Polska czy Karczma Polska to raczej bardziej abstrakcja niż rzeczywistość. Nawet w Polsce łatwiej o kuchnię turecką, hinduską, chińską lub wietnamską.


Lubomir

Wersja do druku

Kuba - 09.07.17 13:15
Lubomirze, Ireneuszu: nie opublikowałeś jeszcze jednego cytatu!!!!

Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!

A od prawych Polakow trzymaj sie przynajmniej o trzy mile
x
Kuba Socha brał udział w Powstaniu Styczniowym. Wraz z innymi chłopami z narażaniem życia walczył o niepodległość ojczyzny. Swoją bohaterską postawą uratował życie rannemu dziedzicowi. Po walkach Kuba pragnie wrócić do dworu, jednak został on całkowicie zrównany z ziemią podczas potyczek.... parobek u Boryny, niemłody już, kulejący na jedną nogę i wyśmiewany z tego powodu przez innych parobków, bardzo pracowity, poczciwy, prosty i pobożny. Takie to maniery miał Kuba Socha!!!
Nie smarkaj na takich Polaków
x
Dla Boryny największą wartość ma ziemia, ona daje mu pozycję w Lipcach, żywi całą rodzinę. Boryna darzy ziemię uwielbieniem, niemal fizyczną miłością, wyrazem tych uczuć jest scena jego śmierci. Boryna umiera wiosną, kiedy ziemia budzi się do życia. Przed śmiercią podnosi się z łóżka, idzie na pole i dokonuje symbolicznego siewu. Słyszy wołanie przyrody, która chce go zatrzymać przy sobie.

I to ciebie tak kole, że na wyrywki czepiasz sie postaci z książki "Chłopi", której autor został uhonorowany Nagrodą Nobla.

Lubomir - 08.07.17 22:53
Panie Władysławie, gość ma 'maniery' niczym Kuba Socha zatrudniony u Macieja Boryny. Niech sobie pomarudzi!.

Władysław Panasiuk - 07.07.17 22:38
Nie martwię się, że ktoś mnie przerośnie. Na tym polega pisanie, by stawać się coraz lepszym. Przerosło mnie wielu, wszak aż tak wielki nie jestem. Nie mam ambicji bycia liderem. W literaturze trudno konkurować, zresztą po co? Nikomu nie narzucam tematu, a mówiąc o pisaniu o wszystkim mam na myśli rozmaitość tematów. To tyle p. Kuba, skoro nie może się pan przedstawić. Pozdrawiam wszystkich na Kworum.

Kuba - 05.07.17 4:32
Zgadzam sie, ze Lubomir rośnie... literacko, ale poczekajmy aż urośnie by pomierzyć jego wzrost literacki. Może i przerośnie Pana i co wtedy?
Na razie traktujmy go jako chłopca z piaskownicy, bo nie rozumie jeszcze co pisze, i dlatego miesza wszystko; komunę z kapitalizmem, a odnowę z katastrofą.
Przyznam Panu rację, że pisze on o wszystkim co gdzie indziej wyczyta i ściąga, a podaje jako swoje literackie mądrości - a szczególnie te cytaty lewackie, libertyńskie i komunistyczne które płyną i plyną jak woda.
Tylko nie wiem z jakiej to pozycji przemawia do mnie Pan, ktoś, kto mi radzi, że można pisać o wszystkim ale według jego instrukcji.
Takie rady przekazywane byly z ulicy Mysiiej, a za Wodą z WARSZTATÓW LITERACKICH niejakiego Adasia Lizakowskiego bywalca Konsulutu PRL w Chicago...
A co do Jasia vel Danuta K. mam dobrotliwą radę aby tak często nie zmieniał płci, bo po takich zmianach będzie mial problemy jak poslanka Palikota Aniulka Grodzka, która teraz skarży się, że ma bóle w kroczku. W dodatku żali się, że nikt jej nie czyta, bo ostatnio zajmuje się twórczością... literacką!
To tyle w odpowiedzi na odpowiedź.

Lubomir - 04.07.17 22:07
Re: Władysław Panasiuk Dziękuję Panie Władysławie za słowa zachęty.

W. Panasiuk - 04.07.17 17:15
Panie Lubomirze. Rośnie Pan literacko i to cieszy. Gratuluję. Pisać należy o wszystkim, bo ślepe zapatrzenie w jeden punkt niczego nie rozwiązuje. Nie trudno zauważyć kto ma prawdziwą wiedzę, a kto korzysta z najnowszych ściąg udostępnionych w internecie. Kto ma o czym pisać (tak jak pan) niech pisze, a kto zaledwie coś liznął nie powinien się wychylać. By się ośmieszyć istnieją szlachetniejsze i bardziej wyrafinowane sposoby.

Lubomir - 04.07.17 9:17
Re: Danuta K. Pani Danuto myślałem, że można mieć tylko złe zdanie o Kubie Wojewódzkim, a tu sam Kuba, też może chcieć zamącić. Dziękuję za obiektywną ocenę.

Lubomir - 03.07.17 21:17
Kuba, nie pierwszy raz chwyciłeś za swoje kamienie, by dowalić nimi na oślep wszystkim. Na tym ziemskim padole, chyba tylko ty jeden uchowałeś się -
nieskażony jakąkolwiek cywilizacją, jako cudowny beniamin. Chyba nieco zawyżasz swoją samoocenę. Panie Janie, dziękuję za życzliwe słowa i pozdrawiam, jak zwykle.

Danuta K - 03.07.17 18:13
Kuba,co ty tutaj nabredziłeś.Czym się mizerna człeczyno popisujesz?Przeczytałeś ten materiał Lubomira? Co ty tutaj wymyślasz? Z autora
robisz miłośnika komuny?! Zastanów się nad sobą.

Kuba - 03.07.17 12:55
Lubomirze, dojechałem do Twoich spółdzielni i zatrzymałem się na tej powodzi słów, które nam przedstawiłeś...

Nie chcę cię posądzać o lewactwo ale piszesz po lewacku. Nie tak dawno broniłeś imienia podróżnika, który był w zażyłych stosunkach z dyktatorem Jaruzelskim. Walczyłeś o pamięć agenta NKWD i zasłużonego budowniczego PRL Jerzego Ziętka, polecałeś myśli hinduskiego guru, zboczeńca Shree Rajneesh znanego jako Osho i innych z których cieszy się diabeł, że są w jego towarzystwie. Byloby to zapomniane, gdybyś nie wspominał o Nobliście-Komuniście, hipokrycie, zakłamańcu, kumplu najważniejszych komunistów za jego życia jakim był Pablo Neruda.

W latach 1949-52 mieszka w Chinach i w ZSRR. Jest tam noszony na rękach : taki wielki poeta, polityk, dyplomata (kiedy był konsulem w Hiszpanii, w czasie Wojny Domowej, kumpel komunistki Dolores Ibárruris został wydalony przez Gen. Franco), a wybrał "jedyny słuszny system społeczno-gospodarczy" jakim był komunizm. No proszę...

W roku śmierci Stalina 1953 otrzymuje (za wiersze na cześć Wodza) w Moskwie literacką nagrodę im. Stalina. Przyjaźni się z komunistą od najmłodszych lat, który na krótki czas został prezydentem Chile i wprowadzał twarde marksistowskie rządy.

Nasz kraj nie został pominięty w wojażach noblisty Pabla Nerudy, który przyjechał w odwiedziny do Jerzego Borejszy i spędził z nim wakacje na Mazurach. Nie pominął tego wydarzenia w swoich notatkach, które zostały opublikowane pod tytułem "Wyznaję, że żyłem": i co tam jest ? Tylko lawina hipokryzji i pustych frazesów, haseł wypełnionych po brzegi propagandą socjalistyczną, lecz nie popartych własną postawą.

Ten już od 1945 roku zatroskany komunista o prosty lud, żył jak krezus w swoich 3 ogromnych willach zmieniając w nich żony - doliczyłem się do 4.

O żydowskim komuniście Borejszy już nie piszę (właściwie Beniamin Goldberg), już nie wspominam... bo każdy oczytany Czytelnik wie o kogo chodzi.
Neruda Literacką Nobla otrzymał w 1971 roku. Miał talent do pisania i... do życia w hipokryzji.
Zresztą, Miłosz, Szymborska a nawet Wałęsa mieli też do TEGO talent....

Jan Orawicz - 03.07.17 2:57
Brawo Panie Lubomirze!!Doskonale przyjrzał się Pan zachodniej Europie -
od elewacji i środka! To są niepokojące zjawiska społeczne i polityczne.
Gratuluję celnej analizy tych ważnych zjawisk w zachodniej Europie.
Pozdrawiam!!

Wszystkich komentarzy: (11)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19 Października 1956 roku
Władysław Gomułka został wybrany na stanowisko I sekretarza KC PZPR.


19 Października 1918 roku
W Cieszynie powstała Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego.


Zobacz więcej