Sobota 16 Grudnia 2017r. - 350 dz. roku,  Imieniny: Albiny, Sebastiana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.09.17 - 22:32     Czytano: [440]

Jedli i nadal jedzą polski chleb


Niemiecki Ślązak dr Edward Pollok niedawno bezczelnie zaatakował Polskę od wewnątrz. Zrobił to w stylu niemieckich neonazistów. Herr Pollok jest głównym redaktorem swoistego dziwoląga elektronicznego, Portalu Silesia-Schlesien. Herr doktor nawet za obóz przejściowy w Świętochłowicach, nie obwinia biorących odwet za Holocaust osób - Szlomo Morela i Loli Potok, tylko rzuca oskarżenia pod adresem Bogu ducha winnej Polski i Polaków. Pollok jest jednym z głównych ideologów Ruchu Autonomii Śląska. Dla Polloka Śląsk to część niemieckiej historii i teraźniejszości, a nie jedna z najważniejszych dzielnic Polski. Niemiecka nowa Piąta Kolumna usiłuje działać oficjalnie, bez jakiejkolwiek maski. Liczy najwyraźniej na bezkarność. Ba, nawet na poparcie Polaków. Jakoś usiłujący oświecać historycznie Polaków sympatyk niemieckiej obecności w Polsce, nic nie wspomina o niemieckich podobozach KL Auschwitz-Birkenau na Górnym Śląsku, m.in. w Siemianowicach Śląskich {Arbeitslager Laurahuette} i podobozach w Gliwicach: AL Gleiwitz I, II, III i IV. To przecież Niemcy mają być narodem bez winy, narodem pokrzywdzonym i miłującym pokój. Wszystko co złe ma kojarzyć się z Polską, Polakami i polskością. Chyba o jeden most za daleko zapędził się ten Niemiec. Powinien zostać przed mostem na Odrze i Nysie Łużyckiej. Oczywiście po niemieckiej stronie rzek.


Skuteczna terapia

Terapia słońcem, muzyką, morską wodą, przyrodą śródziemnomorską i uśmiechem?. Cóż to takiego?. Czymś takim mogą być kilkudniowe wczasy na Sycylii lub w siostrzanej Grecji. To może być zastrzyk zdrowia i dobrego humoru na cały pochmurny i zimny rok. Kolejki u wielkomiejskich lekarzy-biurokratów i pudła po kolejnych butach, pełne farmakologicznej chemii - rozwiązują coraz mniej zdrowotnych problemów. Nie dotykają jakże istotnej sfery, sfery zdrowia, kondycji, rozwoju i odporności psychicznej. Psyche "zaorano". Materializm tzw naukowy zmiażdżył ludzką duchowość. Zredukował człowieka do jednego, fizycznego wymiaru. Zredukował człowieka do wzrostu i wagi. Cała sfera psychiczna człowieka została uznana za nieistniejącą. Zaczęła liczyć się wyłącznie fizyczna tężyzna i fizyczna uroda. W miejsce bibliotek, domów kultury i świątyń, zaczęły pojawiać się masowo siłownie "pod chmurką" i salony kosmetyczne. A przecież fizys to zaledwie połowa człowieka. Fizyczna istota stanęła daleko od religii i psychologii. Te zagadnienia przestały być potrzebne. Wydaje się, że tacy politycy jak prezydent Trump zaczęli odkrywać ten problem. Po Szczycie G-7 na Sycylii, następny G-7, ten od 25-30 września 2017, ma odbyć się w Piemoncie. Delegaci z Włoch, Francji, Wlk Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Japonii i Niemiec spotkają się w Reggia di Venaria koło Turynu. Italia, sama pełna współczesnych zagrożeń, ma potencjał do regeneracji ludzkiego ducha, regeneracji kondycji psychicznej, nie tylko Europy. Może kolejny G-7 odbędzie się w stolicy Toskanii i stolicy światowego Renesansu, we Florencji?. Trudno sobie wyobrazić odnowę świata bez stałego udziału Italii. A przecież potrzebna jest odnowa i to Odnowa {przez duże O}. Włochy mają wciąż potężną siłę oddziaływania, na wszystkie kontynenty. Duch miejsca to rzecz niezwykle ważna!.


Czyżby religia była naprawdę przeżytkiem?

Religii odmawia się w literaturze dziecięcej nawet statusu jednej z bajek. Tematyka religijna stała się tam po prostu całkowicie nieobecna. Można mieć wrażenie, że współczesne bajki napisali: Marks, Engels i Lenin. Brakuje stopniowego przenikania religijnej świadomości do dziecięcej duszy. Nic dziwnego, że gdy takie "surowe dziecko" nagle ma zacząć uczyć się religii - buntuje się, że nie chce tego poznawać. Twierdzi, że to w ogóle go nie interesuje. Na stwierdzenie: "Bój się Boga!", dzieciak potrafi odpowiedzieć: "A ja się Boga nie boję!". Może trzeba zacząć od uświadamiania dziecku istoty prądu elektrycznego, którego też nie widać, ale za to widać skutki lekceważenia jego obecności i jego możliwości działania?. Gdyby tak w bajkach oglądanych przez dzieci rano i wieczorem, był w jakimś stopniu obecny Bóg, dziecko prawdopodobnie rozumiałoby w przyszłości, że modlitwa poranna i wieczorna, to żaden przymus czy obowiązek, ale sama przyjemność. Przyjemność kontaktowania się z kimś bardzo nam bliskim.


Niemieckie wybory

Wybory w RFN przestały śmieszyć i dziwić. Ustawianie wyborów stało się na świecie wręcz naturalne. I to nawet w przypadku władz do ogródków działkowych, jak i do lokalnych urzędów. A co dopiero w przypadku najważniejszych urzędów państwowych?. Szybko zaskoczono, że np. konkursy na urzędy, pozbawiłby obce agentury i kanapowe partie dostępu do decyzji i do podziału kasy. O Merkel i Schulzu od dawna mówiono, że są to kandydaci Moskwy i że oboje pociągani są za sznurki przez rosyjskiego łącznika Gerharda Schroedera. Zatem zarówno Merkel, jak i Schulz jednakowo będą się upierać przy rosyjskich projektach, m.in. dotyczących tzw uchodźców. Która z kontrowersyjnych postaci nie stanie na czele niemieckiego gabinetu, ta będzie chciała budować nową architekturę świata, z Bliskim Wschodem i Afryką Północną w Europie. Merkel kończy swoją kampanię wyborczą w Monachium. Monachium zawsze brzmi dla Europy groźnie. Zawsze kojarzy się z polityczną karierą niemieckiego zbrodniarza wszech czasów, Adolfa H. Przy pomocy tzw uchodźców zanarchizowano i rzucono na kolana m.in. Grecję i Włochy. Teraz przez Ceutę i Melillę atakuje się Hiszpanię. Rozpad na regiony ma przyspieszyć ten proces. Niemcy i Rosjanie kroczą na czele popierających "Wolne Państwo Katalońskie". Oby w Europie więcej zależało od wizjonerów, poetów i muzyków, niż od polityków i buchalterów. Ci dawno stali się drapieżnymi kosmopolitami, pozbawionymi elementarnych, patriotycznych odruchów.


"Wkręcanie na prezesa"

"Wkręcanie się", to metoda wypracowana w komunizmie i przez komunistów. Dzisiejsi marksiści, ateiści i agnostycy przejęli tą metodę z całym dobrodziejstwem inwentarza. Obecnie cyrk nazywany wkręcaniem się - obserwują mieszkańcy jednej z dzielnic dużego miasta w Województwie Śląskim. Lokalnemu figurantowi, zawsze trzymającemu z komunistami, nagle uciekł grunt spod nóg. Skończyła się wyglądająca na dożywotnią - synekura komendanta straży miejskiej. Od dłuższego czasu mówiono w mieście o bezsensie istnienia, o całkowitej nieprzydatności dublerów policji. Tym razem, po zmianie na szczytach władzy miejskiej, od początku zanosiło się na "trzęsienie ziemi" w kolejnych strukturach lokalnych władz. W końcu proces przemian dotarł do czerwonego komendanta. Jednak ten od dawna szykował sobie awaryjne lądowisko w mateczniku komunistów, w jednej ze spółdzielni mieszkaniowych. Teraz wszyscy mieszkańcy, niczym pod lupą obserwują ruchy znanego im "Nikodema Dyzmy". Obserwują proces wkręcania. Kogo wygryzie?. Z kim wejdzie w układy?. Że nie wykreuje na osiedlu nowych warsztatów pracy, nie przyczyni się do wybrukowania stanowisk do parkowania samochodów, że nie wystara się o budowę wiaduktu łączącego Osiedle z Ogrodami Działkowymi, że nie zagospodaruje budynku po gimnazjum i nie przyczyni się do założenia na osiedlu Domu Kultury, to oczywiste. Od kiedy to karierowicze myśleli o innych?. Karierowiczom obce są pojęcia: honoru, Boga i ojczyzny. Karierowicze widzą przed sobą jedynie pełne koryto. Sprawy ludzi są im odległe jak Jowisz i Saturn. A może zdrowy organizm osiedlowy - odrzuci czerwoną patologię?. Ciekawe czy lokalnie możliwa jest "Dobra Zmiana"?.


Dieselgate

Corocznie we Włoszech następuje 1250 zgonów, spowodowanych nadmierną emisją toksycznych gazów. Ten cichy zabójca wciąż jest aktywny. Nadwyżka emisji spalin z samochodów z silnikami Diesla, powoduje we Włoszech 1250 zgonów rocznie. Takie ilościowe konsekwencje Dieselgate {afera związana z niemiecką firmą "Volkswagen"} podaje norweski Instytut Meteorologiczny i Instytut Międzynarodowy Iaasa, publikując te dane w Environmental Research Letters. Okazuje się, że Włochy są krajem dotkniętym w całej Europie największą liczbą przedwczesnych zgonów, spowodowanych cienkim pyłem wytwarzanym przez pojazdy typu Diesel. Ta liczba to 2810 zgonów rocznie, z czego 1250 to zgony związane z nadwyżką emisji. Następni są Niemcy, z czego 960 zgonów każdego roku dotyczy nadmiaru tlenku azotu, Francja - 680 zgonów. Smutny rekord Półwyspu Apenińskiego odzwierciedla bardzo negatywną sytuację zanieczyszczenia powietrza, zwłaszcza w gęsto zaludnionych północnych Włoszech - podkreśla autor Jan Jonson Eiof z Norweskiego Instytutu Meteorologii. Według badania, jeżeli pojazdy Diesla miałyby niską emisję, taką jak pojazdy na benzynę, można byłoby uniknąć trzech czwartych przedwczesnych zgonów. W Polsce nie jest wyjątkowo dobrze, tylko nie prowadzi się i nie nagłaśnia badań pod tym kątem. Przy wyższej świadomości ekologicznej naszych rodaków, niemożliwa byłaby budowa przez Niemców - nowej fabryki silników Diesla, na Ziemiach Zachodnich.


Nie wszyscy myślą wyłącznie o transporcie uchodźców do Europy

Bardzo mądre plany na przyszłość, snują organizatorzy jednego z najbardziej popularnych na świecie wyścigów kolarskich, Giro d"Italia. W roku 2018 trzy pierwsze etapy wyścigu mają być przeprowadzone w Izraelu, a potem wyścig ma być kontynuowany na Sycylii i na Półwyspie Apenińskim. Zatem Giro d"Italia prawdopodobnie po raz pierwszy wyjedzie poza Europę. Pierwszy etap na czas, po Jerozolimie {10 km}, drugi etap z Hajfy do Tel Awiwu {167 km} i trzeci etap z Beer Sheva do Eilat. Będzie to etap najdłuższy, liczący 226 km, poprowadzony przez Pustynię Negev aż do wybrzeża Morza Czerwonego. Wyjazd z Jerozolimy i lądowanie na Sycylii ma się odbyć 4 maja 2018 roku. Zakończenie wyścigu jest planowane na Placu Świętego Piotra, tak by symbolicznie, na znak pokoju - połączyć dwa święte miasta. Na razie, jak podaje włoska prasa, są to jednak tylko "przymiarki".


Czego nie widzieli w Taorminie politycy, podczas G-7?

Spotkanie wielkich tego świata w Rzymie, Waszyngtonie, Londynie czy chociażby w Wolnym Mieście Hamburg, nie wzbudza wielkich sensacji. Stało się już niemalże rutynowym zajęciem. Jednak spotkanie w mieście liczącym niecałe 12 tysięcy stałych mieszkańców, musi zostawiać trwały ślad w pamięci lokalnej społeczności. Dla małych społeczności, takie wydarzenie to fragment wielkiej historii, na zawsze wpisanej w lokalne kroniki największych wydarzeń. Tak było właśnie z Taorminą i tegorocznym G-7. W spadku po G-7 Taormina zyskała trochę nowych nawierzchni asfaltowych na lokalnych drogach i jedno lądowisko dla śmigłowców. Drugie, na którym lądował prezydent Trump zostało zdemontowane i wywiezione. Nowo założony gaj oliwny na tym miejscu, nie przypomina w niczym lądowiska dla śmigłowców. Mieszkańcy Taorminy, szczególnie ci najmłodsi, liczyli, że z okazji światowego wydarzenia - ruszy wreszcie sprawa budowy nowego placu zabaw w Parku Miejskim. Było nie było - placu w pobliżu największych atrakcji Taorminy, włącznie z Teatrem Greckim. Niestety!. Wielcy tego świata nie interesują się faktyczną przyszłością Europy i świata, czyli po prostu nie interesują się dziećmi. Nadal będzie można spotkać na byłym już placu zabaw - osiemnaścioro dzieci, wyrywających sobie jedną piłkę...Dzieciaków posiadających najróżniejsze, światowe korzenie. Dzieciaków lgnących do wielkiej kultury włoskiej i kochających język włoski. Mówi się, że dyplomacja jest wielką sztuką. Jednak obecnym dyplomatom brakuje klasy. Gdyby każdy z tych bogato uposażonych VIP-ów przeznaczył skromną część swoich apanaży, mógłby powstać Plac Zabaw imieniem Siedmiu Wielkich Mężów Stanu. A tak dzieciakom pozostaje pisanie listów do sekretarza generalnego ONZ albo wprost do samego...Pana Boga. Wielcy politycy mogą kojarzyć im się co najwyżej z wielkim wzrostem. Jak mawia moja włoska znajoma: "Non bisogna essere perfetti per tutti. Basta essere speciali per qualcuno" {Nie trzeba być doskonałym dla wszystkich. Wystarczy być wyjątkowym dla kogoś}. Uważam, że tej wyjątkowości zabrakło politykom uczestniczącym w G-7 w Taorminie!.


Czego nie rozumieją Niemcy?

Propaganda niemiecka i proniemiecka nie krytykuje i nie potępia bliskowschodnich, środkowowschodnich czy północnoafrykańskich tyranów i kryminalistów, zajmujących się handlem i przemytem ludzi do Europy. Wręcz odwrotnie, ta iście hitlerowska propaganda - potępia i szkaluje wolne narody europejskie, które bronią się przed dyktatem obcych tyranów i kryminalistów. Co zatem ma jeszcze wspólnego antyeuropejska niemczyzna z Europą?. Niemcy łączy z Europą jedynie... nienawiść do Europy, nienawiść do szpiku kości, nienawiść do chrześcijańskich korzeni, nienawiść do Dekalogu i do Chrystusowej religii w Europie. To bardzo wątpliwe spoiwo. Tak wątpliwe jak kapitał Hitlera, kolekcja Goeringa i "religia" Marksa. Finis Germaniae wydaje się tak bliski, jak odrodzenie miast włoskich i miast polskich w okresie Renesansu. Koniec Niemiec wydaje się tak bliski, jak bieżące dążenie Italii i Polski do wielorakiej Odnowy. Droga od Odrodzenia do Odnowy wydaje się z każdym dniem krótsza. Rinnovamento staje się naszą walką i naszą codziennością. To "nowy ląd", który zostawia za sobą skostniały marksizm-leninizm, wraz ze swoim umocowaniem. Dzisiaj za dalszym importem wojowniczych innowierców, jest nie tylko mentalnie zislamizowana enerdowska marksistka Merkel ale jest również siatka entuzjastów niemieckiej polityki - w wymiarze europejskim i globalnym. M.in. eurodeputowany i separatysta z tzw Ligi Północnej, Matteo Salvini. W tych dniach, po przybyciu do Lampedusy kolejnych desperatów, powiedział wprost: "Witamy w Lampedusie, z zadowoleniem przyjmujemy wszystkich". Najwyraźniej polityk wyznaje pogląd, że im ciężej Włochom i rezydentom Włoch - związać przysłowiowy koniec z końcem, tym bardziej rosną szanse na pęknięcia w jednolitym organizmie włoskim i rosną szanse na oderwanie Północy od reszty Włoch. Takich eurodeputowanych tzw regionalistów, ciągle niestety nie ubywa. Z chęcią chcieliby rozszarpywać organizmy europejskich wspólnot państwowych, od Hiszpanii - po Czechy i Polskę. Byleby nie naruszać status quo Rzeszy Merkel. Takie wytyczne daje im "żelazny kanclerz" w spódnicy. Pociechą jest fakt, że wszyscy poprzedni germańscy "żelaźni kanclerze" - znaleźli się na złomowisku historii.


Adam Asnyk w Taorminie

Wymieniany często tuż za geniuszami polskiego słowa: Adamem Mickiewiczem i Juliuszem Słowackim - Adam Asnyk, poeta i dramatopisarz polski, był zachwycony sycylijską Taorminą. Autor "Jednego serca" {wiersza spopularyzowanego przez Czesława Niemena}, "Do młodych" {odpowiednika "Ody do młodości" Mickiewicza i m.in. "Daremnych żalów", napisał znakomity wiersz o perełce Sycylii. Perełce położonej na stokach Gór Pelorytańskich, na szczycie Wzgórza Monte Tauro. Perełce położonej nad Morzem Jońskim, które oddziela Sycylię od bardzo bliskiej jej historycznie i uczuciowo Grecji. Oto ten wiersz: "Taormina"

Na urwisku prostopadłem,
Na uciętych skał marmurze,
Ponad modnych mórz zwierciadłem
Taormina błyszczy w górze

Jak jaskółczych gniazd gromada,
Przyczepiona do urwiska,
Tarasami w przepaść spada,
Białe domki w błękit ciska

Odwrócona ku wschodowi
W głąb Jońskiego patrząc morza,
Pierwsze świtu blaski łowi,
Które grecka śle jej zorza.

Na błękitów malowidle
O minionych czasach marzy:
Wysunięty na jej skrzydle
Grecki teatr siadł na straży. itd, itp.

Piękne słowa Polaka, marzącego o własnej, wolnej ojczyźnie.


Plac 9 kwietnia w Taorminie

To chyba jeden z najpiękniejszych placów na świecie. Stąd cudownie widać Zatokę Taormińską, Zatokę Giardini Naxos i wciąż przypominającą się Etnę. Piazza IX Aprile to plac przylegający do słynnego deptaka Corso Umberto. Obecna nazwa placu przypomina o dniu 9. IX. 1860, kiedy to w czasie walk o zjednoczenie, mieszkańcy miasta zbuntowali się przeciwko rządom hiszpańskich Borbónów. Na placu stoi gotycki kościół Świętego Augustyna z 1448 roku, który dziś jednak pełni obowiązki miejskiej biblioteki. Drugi kościół w pobliżu, kościół pod wezwaniem Świętego Józefa, też został zamknięty i to chyba na zawsze. Opiekujący się nim salezjanie z pobliskiego klasztoru - wyprowadzili się z miasta. Kościół wymaga remontu, ma przeciekający dach. Jednak ponoć nie było środków na jego remont. Dach był najwyraźniej jedynie pretekstem do zaprzestania działalności świątyni. Chyba potrzebny byłby w tym cudownym miejscu - chociaż niewielki procent religijnego zapału polskich redemptorystów z Torunia. Pewnie wówczas możliwe byłoby nawet przekonanie lokalnej społeczności do powrotu nazwy: "Plac Świętego Augustyna", prastarej nazwy obecnego Placu IX Kwietnia. W końcu nawet były członek Komunistycznej Partii Chin, Dalajlama - namawia mieszkańców Taorminy do przyjmowania migrantów. A Augustyn to przybysz z pogranicza algiersko-tunezyjskiego, z Tagasty, obecnie - Suk Ahras. Nad Placem IX Kwietnia góruje wykuty w skale kościółek Madonna della Rocca, otwierany jednak niezbyt często. Wielka szkoda, że ten cudowny zakątek świata, tak dystansuje się od Stwórcy Wszechrzeczy. Święty Jan Bosko, nauczyciel i wychowawca pewnie przewraca się w grobie, gdy widzi kapitulujących i bankrutujących salezjanów. Bóg Prawdy i Miłości rugowany jest przez bożków jedzenia i fizycznego piękna. Dobrze, że chociaż wspaniała muzyka sycylijska, grana na placu przez duet gitarowo-mandolinowy sycylijskich instrumentalistów "Giuseppe e Gianni", syci spragnionych i głodnych strawy duchowej wędrowców, odwiedzających "Paradiso Siciliano".


Patrząc na europejski Zachód

Widzimy, że europejskie restauracje często stały się sanktuariami boga jedzenia. Brzuch zastąpił umysł, serce i duszę. Jednak widać także, że jedzenie nie może stawać się jedynym sensem życia. Wszystko wymaga właściwych proporcji. Kapłan nie może przecież zwracać się do wiernych: "Smacznego!", zamiast odwiecznego: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!", czy "Szczęść Boże!". Religia, którą wyznaje i głosi nie jest przecież konsumpcjonizmem, ale chrystianizmem. Jest chrześcijaństwem, religię ogłoszoną i potwierdzoną życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. Jezusa Chrystusa uznawanego przez wszystkich chrześcijan za Syna Boga Wszechmogącego. Śmieszny byłby człowiek, dbający wyłącznie o własny brzuch. Byłaby to raczej karykatura boskiego stworzenia. Karykatura niezdolna do jakiejkolwiek twórczej działalności. Jakiejkolwiek działalności umysłowej i do jakichkolwiek porywów serca. Człowiek powołany jest do życia przez Nieskończoną Miłość i tą miłością powinien zawsze żyć. Ta miłość powinna zawsze rodzić nowe owoce. Religa, podobnie jak poezja otwiera wciąż nowe horyzonty. Horyzonty o wiele dalsze niż koniec własnego brzucha. Piszmy zatem poezje i nie szydźmy z piszących!. Może pojawi się wśród nas nowy Wergiliusz, nowy Dante, lub nowy Kochanowski!. Różnorodność i bogactwo kulinarne Basenu Morza Śródziemnego - zepchnęły na margines chleb życia wiecznego. Eucharystia stała się tam dość często - pożywieniem z przeszłości. Stała się muzealnym reliktem bez odniesień do teraźniejszości i przyszłości. Reliktem bez mocy sprawczej. Obrazek księdza popijającego wino czy piwo w pizzerii - nikogo nie dziwi. Podobnie jak religijne spotkanie dzieci i młodzieży, nie w kościele, ale w restauracji czy trattorii. Pewnie wszystkich zdziwiłby tam samotny kapłan, pogrążony w głębokiej modlitwie. Wszak, czy może jeszcze ktoś rozmawiać w Europie z Bogiem?. Chyba ostatnim wierzącym na serio, był święty Jan Paweł II...Jednak czy na pewno?. Ateizacja i laicyzacja to już w Europie przeżytek!. Religijna i moralna ODNOWA - coraz głośniej puka do bram Europy!.


Czy Europie potrzebny jest egzorcysta?

Zwyczajni obywatele państw europejskich, z coraz większym niepokojem obserwują zachowanie tzw polityków. Szczególnie tych tzw polityków europejskich. Eurokraci, czy jak mówi o nich jeden z najpopularniejszych polskich publicystów - europejsi, chcieliby widać przetransportować do Europy cały Bliski i Środkowy Wschód wraz z Afryką Północną. Rzecz jasna przewodzą im politycy wielkoniemieccy, ci od anszlusu Brandenburgii i Saksonii do RFN. Niemcy zmieniają "główne rampy" przybywających, a to jest nią Berlin, to znów jedna a wysp greckich lub włoskich, albo rubieże Hiszpanii. Końcową selekcję zawsze starają się przeprowadzać jednak u siebie. Czy wielkoniemcom potrzebne są organy wewnętrzne uchodźców, czy potrzebują ich do domowego niewolnictwa, czy do niewolnictwa seksualnego, czy tylko do Bundeswehry, musiałaby zbadać obiektywna międzynarodowa komisja, badająca wszelkie najnowsze formy nadużyć. Wiadomą rzeczą jest, że Niemcy nigdy nie robią niczego bezinteresownie...Niemcom nie chodzi ani o Europę, ani o państwa i narody europejskie. Oni jedynie widzą czubki swoich niemieckich nosów. To zachowanie niezwykle niebezpieczne dla przyszłości Europy. Dla Europy, która zawsze nie tylko potrafiła zabezpieczyć swoją teraźniejszość i przyszłość, ale potrafiła także odkrywać inne kontynenty i pokazywać im cywilizacyjne możliwości swojego chrześcijańskiego kontynentu.


Niemcy i niemieckość

W niemieckiej nomenklaturze Gdańsk i Gdynia, to były Prusy Zachodnie {Westpreussen}, tak jak Olsztyn, Królewiec i Tylża, to były Prusy Wschodnie {Ostpreussen}. Niemcy bestialsko wymordowali etniczną ludność historycznych Prus, by potem ukraść i zawłaszczyć ich nazwę. To typowa "uczciwość po niemiecku". W skład tej "uczciwości" wchodzi również krzyżacka i pruska "pobożność" a współcześnie "pobożność" a la "pobożność" partyjniaków z CDU. To "pobożność" bez uznawania Boga i Dekalogu. "Pobożność" robiąca ze zbrodniarza - ofiarę. "Pobożność" podobna do tej, jaką legitymowali się "pobożni braciszkowie" z krzyżackich komturii. "Pobożność" tych z "Memmellandu" {Kraj Kłajpedzki} i "Kurlandu" {Zachodnia Łotwa} oraz tych z "Ostlandu". Ogrom nieszczęść jakie dwukrotnie ściągnęła na świat niemiecka zaborczość i chęć dominacji, muszą zmuszać do ciągłej obserwacji Niemców i do przeciwdziałania próbom niemieckiej dominacji i ekspansji. W ustach Niemców słowo "Polska" może stawać się puste lub może nabierać innego znaczenia, jak niegdyś słowo "Prusy". Polskiego burmistrza może zastąpić niemiecki Oberbuergermeister a polskiego prezydenta - niemiecki Oberpresident. Niemcy wciąż chorują na manię wyższości. Już w przeszłości miała obowiązywać niemiecka nomenklatura z Weichsel, Warschau, Krakau i Danzig. Niemcy wciąż usiłują odrobić zaległą historię. Nikt nigdy nie uderzył w mózg hitleryzmu. Nie rozliczono także ani ochotników skandynawskich - wspierających Hitlera, ani ochotników holenderskich, łotewskich, litewskich i ukraińskich. Hitler miał także licznych zwolenników w Belgii, Francji, Anglii i w Hiszpanii. Stąd chyba wciąż tyle proniemieckich sympatii w Europie. Niemcy wciąż usiłują eksportować do państw europejskich regionalizm i autonomie. Chcą dzielić i rozrywać. Niejednemu zdrajcy Polski, Polaków i polskości marzyłaby się synekura z niemieckiego nadania, synekura gauleitera "Schlesierlandu", czy Metropolii Silesia. Coś na wzór synekury Brachta, gauleitera Provinz Oberschlesien.


Rozpoznanie walką?

Wojna na Ukrainie Wschodniej, ma najwyraźniej pokazać Niemcom Rosję w całej rozciągłości. Ma dać czas Berlinowi do podjęcia odpowiednich środków, w celu zainstalowania w Rosji, jak największej ilości niemieckich obserwatorów i inwestycji. Niemcy nie chcą popełnić "błędu Hitlera". Robią wszystko, by w swój "Ostfront" wmanewrować Wojsko Polskie. Chcą mieć Polaków za sobą, ale i przed sobą. Byle nie przeciwko sobie. Jednak Polacy wydają się być całkowicie odporni na niemieckie intrygi. To doprowadza Berlin do szału. "Hitler w spódnicy", jak o Merkel mówią ojcowie demokracji Grecy, zaczyna zachowywać się jak osoba całkowicie niekontrolująca się. Ciągły bełkot o sankcjach za niewpuszczanie wrogów pokoju na Bliskim Wschodzie czy w Krajach Maghrebu - do swoich, europejskich ojczyzn, jest bełkotem starej idiotki, a nie mową poważnej osoby publicznej. Europa potrzebuje wielkich humanistów a nie niemieckich technokratów-cyborgów czy niemieckich marionetek, usługujących biznesowi zarabiającemu na przerzucaniu skołowanych mieszkańców Azji i Afryki. Niemcy potrafią przeprowadzać rasistowskie selekcje. Ludzi wykształconych i obytych w świecie, potrafią wprzęgnąć w tryby niemieckiej machiny. Jednostki mniej wartościowe, chcą kierować do państw, które uznają za zaplecze gospodarcze Niemiec. Okrzyk: "Brunner, ty świnio!", wciąż jest adekwatny do podstępnych zachowań Berlina.


Bezczelność niemieckich liberałów, lewaków i neonazistów nie zna grani

Ostatnio głośną stała się sprawa kontynuacji przez ekipę Merkel - budowy kurortu niemieckich nazistów, kurortu Prora. Ten kurort położony jest na Bałtyku, na wyspie Rugia. Hitlerowcy zaprojektowali go na 20 tysięcy hitlerowskich kuracjuszy. Rugia to kawał zachodniosłowiańskiej i polskiej historii. Już w czasach panowania polskiego króla Bolesława Krzywoustego wyspa znalazła się w granicach Państwa Polskiego. Niemiecki Drang nach Osten spowodował, że całe Pomorze Przednie wraz z Rugią stało się częścią Volksgemeinschaft. Stało się częścią niemieckiej wspólnoty narodowej. Dzisiaj kiedy zaczyna się mówić o konieczności rozpoczęcia wypłaty gigantycznych niemieckich odszkodowań dla Polski, nie należy wykluczać w ramach zadośćuczynienia - powrotu piastowskiej ziemi przednio-pomorskiej do Rzeczypospolitej Polskiej. Niemcom nie udaje się już chować tematu odszkodowań pod niemiecką kołdrę. Problem dostrzegają wszyscy, od Grecji - po Izrael. Prawny spadkobierca Hitlera i jego zbrodniczej machiny, nie może pretendować do roli gospodarza i roli trzymającego bank Europy i świata.


Lubomir

Wersja do druku

Jan Orawicz - 15.10.17 5:24
Re: Damian,co ty tutaj piszesz? My Polacv znamy Prusków i Rusków!
Oni są wiadomego wydania! Napadami na słabszych od siebie narodów
zapisali swoja bardzo brzydka historię! Zawsze pierwsza przez nich była
napadana Polska. Damianiek - jak my Polacy mamy oceniać tych naszych
odwiecznych wrogów? Taki Putin, jako car wielikiego imperium od lat, skacze
przy naszej granicy i grozi napadem na Polskę.Oto kultura wschodniego kolosa!
Napadać na słabszych od siebie! Oto humanizm odwieczny tego kolosa!
Podobnie ma się sprawa z wrogoścą do nas Niemców! Te dwa podłe kolosy w 1939r napadły na nasz kraj. A jedni i drudzy, jak gesto odznaczali się wtedy
złotymi krzyżami i medalami za to,że zwyciężyli - razem wzieci małe polskie państwo. Oto bandycka kultura!! Jeszcze do tej pory, te dwa podłe kolosy
nie oddali nam wiele naszych dóbr wtedy zrabowanych! Niemcy są nawet
oburzeni,że Polska rząda spłat za tamten potworny napad na Polskę.O Rosji
nawet nie piszę,bo kultura tego narodu -także odwiecznie jest podła!
Damianek myślę,że myślisz,by za tamte napady tych kolosów na Polskę
Polska powinna ich przeprosić?? Damianek - strasznie się zaplątałeś w kokon
nierozwagi i braku wiedzy.

Damian - 14.10.17 20:00
Rok temu na tym bezdyskusyjnym forum wszystkiemu był winien Putin a teraz Niemcy.
Skąd ta zmiana u kilku osób dopuszczonych tu do siania propagandy?

Lubomir - 14.10.17 8:40
Hm...ABW, ABW{ehra}...Chyba w zamyśle rozwalających Polskę, leżał pomysł stworzenia czegoś, przypominającego tajne służby niemieckie. Stąd tyle uzależnień i instrukcji z Berlina. Kamaryla Schroedera i Merkel próbowała również przejąć kontrolę na Nizinie Pruskiej, powołując także tam tzw platformę obywatelską. Niemiecki wilkołak został odgoniony od LOT-u, to aktualnie próbuje dobrać się do narodowego przewoźnika Włoch, Alitalii. Niemcy robią najwyraźniej wszystko, żeby przejąć kontrolę nad wszystkimi, którzy mogliby być konkurencją na drodze do niemieckiego prymatu na kontynencie europejskim. Granatowe czy czarne uniformy polskich służb mundurowych, to najwyraźniej też niemiecki wynalazek - podrzucony Polakom do 'łyknięcia'.

(C)Hamil-ton - 13.10.17 8:43
Cyt:
"Bursztynowy interes Merkel! Wszystko wskazuje, że niemiecki wywiad stworzył Amber Gold!

W najnowszym numerze tygodnika Warszawska Gazeta, przeczytacie ważne, a zarazem szokujące informacje, odkrywające nowe światło na aferę Amber Gold!

- Wszystko wskazuje na to, że afera Amber Gold była jednym z etapów niemieckiego planu przejmowania kontroli nad polską gospodarką i korumpowania najważniejszych polityków w kraju.

BND na polecenie Angeli Merkel lub za jej przyzwoleniem przeprowadziła akcję przejęcia kontroli nad polskim przewoźnikiem PLL "LOT". Przy okazji postanowiono zarobić na operacji tyle, ile się da. Najgorsze jest to, że przyglądały się temu polskie służby, a nawet brały czynny udział, pomagając zacierać ślady - pisze na łamach Warszawskiej Gazety Łukasz Pawelski.

Jak zaznacza autor:

- Nasi informatorzy twierdzą, że scenariusz był zabójczo prosty: z jednej strony pieniądze Amber Gold miały doprowadzić do bankructwa LOT-u i przejęcia linii za bezcen przez niemieckie firmy. Z drugiej strony pieniądze ukradzione Polakom miały posłużyć do skorumpowania polityków i urzędników, zapewniając całej operacji odpowiednią osłonę. Według profesora Górskiego ABW nie wykryła afery, bo sama brała udział w działaniach mających osłaniać działalność Marcina P. i dać mu czas na stworzenie piramidy finansowej.
(...)
Koniecznie przeczytajcie cały tekst na łamach najnowszej Warszawskiej Gazety! " (tylko w wersji drukowanej - dop. red.).

Napisane przez fit

Powoli wychodzą na jaw powiązania polityków PO z niemieckim wywiadem (kto zrobił psychiatrę Klicha szefem Ministerstwa Obrony Narodowej - nie był nawet w gabinecie cieni PO przed wyborami - a wiemy, że jego, Klicha fundacja finansowana jest przez fundację Adenaurea zasilanej przez rząd niemiecki w 90 % środków).
Odejście (a raczej ratunek dla Tuska) szefa PO, na lukratywną synekurę szefa Rady UE tylko potwierdza, że był prowadzony na smyczy z Berlina.
Moim skromnym zdaniem, jeżeli potwierdzą się te wstępne ustalenia to prominentni politycy PO powinni zostać aresztowani i osadzeni za zdradę stanu, a działalność partii PO zakazana a sama partia zlikwidowana.
Afera Amber Gold to z całą pewnością robota niemieckich służb szpiegowskich przy kolaboracji polskich jurgieltników opłacanych z Berlina.

Każdy szanujący się rząd i każde szanujące się państwo musi bezwzględnie zareagować na niemiecką (nie tylko) dywersję w Polsce.

Jak to się stało, że takiego człowieka dopuszczono do urzędu premiera Rzeczypospolitej? Gdzie były polskie służby? Szczególnie ABW. "ABW nie wykryła afery, bo sama brała w niej udział".
No tak. ABW współdziałała z niemiecką BND? I to jest hucpa.

No a gdzie aresztowani, gdzie wyroki? Czy mamy jeszcze polskie służby?
Czy wszystkie one są już na jurgielcie Rosji, Niemiec, Izraela i USA?

Jacek Socha - 12.10.17 10:34
Asnyk, Zydzi i Anna Frank
Cytat:
Antysemityzm czesto hoduja handlarze, z ktorych kazdy dla siebie pewien zysk widzi; kiedy sie interesem korzystnie ukaze ujma go niezawodnie Zydzi.
Adam Asnyk
(a byl i jest tylko jeden Adam Asnyk pochowany na Skalce)
ooo
Rodzina Anny Frank zstala wydana przez klaborantow holenderskich. Kiedy pytalem kilka lat temu, kto Ja oddal w niemieckie lapy, Holendrzy wzruszaja ramionami, odpowiadajac mi, ze "KTOS" i tym ucinaja dyskusje. Ale od Holendrow plyna oskarzenia, ze Polacy byli wspolnikami Holocaustu. I tak klamstwo trwa!

adamajtis - 12.10.17 7:07
@Lubomir

Oddaję honor i przepraszam. Chodziło mi o innego poetę.
Asnyk to syn polskiego szlachcica, powstańca listopadowego czyli patrioty.
Mój pospiech wypaczył sens tego co napisałem.
Pozdrawiam raz jeszcze.

Lubomir - 11.10.17 20:12
Panie adamajtis, trudno mi zgodzić się z Pana opinią na temat Adama Asnyka. Nigdy czegoś takiego nie słyszałem i nie czytałem o czymś takim. Akurat jestem w trakcie czytania: 'Dziennika Anny Frank'. Przeraża mnie niemiecki rasizm, opisany przez młodą autorkę - Żydówkę. Segregacja rasowa to zły pomysł. Byli tacy, co chcieli zabrać nam Mickiewicza, robiąc z niego, m.in. jakiegoś abstrakcyjnego lietuviskiego regionalistę. Pozdrawiam.

adamajtis - 11.10.17 10:02
cyt:

"Piękne słowa Polaka, marzącego o własnej, wolnej ojczyźnie".

Asnyk chyba myślał o ojczyźnie Izraelu a nie o Polsce.

Gwoli ścisłości.
Panie Lubomir, Asnyk nie był Polakiem, był Żydem.
To był żydowski poeta polskojęzyczny.

W Izraelu Asnyka, Tuwima, Gałczyńskiego, Słonimskiego, plagiatora Kosińskiego (popełnił samobójstwo po wyrzuceniu go z amerykańskiego Pen Clubu za oszustwa literackie i plagiat) i wielu innych polskojęzycznych Żydów uczy się w szkołach i uważa się za swoich (tubylców).

Gratuluję wielotematyczności (mozaika tematów) w artykule.
I oczywiście pozdrawiam.

Lubomir - 25.09.17 22:53
Myślę Panie Janie, że mój śp. ojciec miał rację, mówiąc: 'jak świat światem nie był Niemiec Polakowi bratem'. Przykre, ale najwyraźniej zawsze trafne i prawdziwe. Nasze wszystkie przebaczania i pojednania, są jedynie przez Niemców wykorzystywane przeciwko nam. Dowody na to można wciąż mnożyć. Dziękuję za życzliwe słowa i pozdrawiam Pana wraz z Małżonkę.

Jan Orawicz - 25.09.17 18:59
Panie Lubomirze ile w Panu wiedzy i mocy jej przekazywania innym,to aż
jest miło czytać. Wiele tutaj poruszył Pan takich danych,które kiedyś w mej
młodosci tylko się lizneło,albo były zakazane. O Niemcach mam sporo wiedzy
i po niemieckich biczach ślady na mojej skórze. Nawet nazwę tego kraju jest
mi trudno pisać z dużej litery. Wielu z nas Polaków,którzy przeżyli okupację
niemiecką,stwierdzali,że Niemcy,to stworzenie szatana! To zdanie i ja bez
zastrzeżeń podzielam w całej rozciągłości! A teraz zbieram się do drugiego
czytania tego Pana doskonałego materiału poznawczego z wynotowaniami.
Pozdrawiam

Wszystkich komentarzy: (10)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Grudnia 1916 roku
Urodził się Edward Dziewoński, polski aktor, reżyser, satyryk, współtwórca działającego w latach 1965-75 kabaretu Dudek(zm. 2002)


16 Grudnia 1981 roku
Pacyfikacja strajku w kopalni "Wujek" w Katowicach. Służby MO zabiły 9 górników.


Zobacz więcej