Sobota 16 Grudnia 2017r. - 350 dz. roku,  Imieniny: Albiny, Sebastiana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 26.11.17 - 16:27     Czytano: [162]

Dział: Oko Cyklopa

PROCHY I RURY…(14)



OKO CYKLOPA

Sławomir M. Kozak































Aniutkowi poświęcam…


DYREKTORZY FAR WEST LTD 126

Leonid Leonidowicz Kosjakow,
urodzony w roku 1955, obywatel Ukrainy. Do roku 2005 mieszkał w Dubaju i Szwajcarii. W latach 1983-1985 dowodził jednostką specjalną GRU stacjonującą w Shindand w zachodnim Afganistanie, której zadaniem było przechwytywanie karawan z narkotykami. W różnych okresach pod jego dowództwem służyli Filin, Łuniew, Lichwincew, Surikow, Saidow i Pietrow. Emerytowany w roku 1993. Jest właścicielem dużej agencji turystycznej z siedzibą w Dubaju. Wiosną 2005 roku powołano go na generalskie stanowisko w siłach specjalnych Ukrainy (GUR). W tym samym czasie został zwolniony ze stanowiska prezesa Far West Ltd.

Władimir Ilicz Filin, urodzony w roku 1960 w Kijowie na Ukrainie. Ukrainiec. Doktor nauk (1982). W latach 1983-1984 służył w zachodnim Afganistanie w specjalnej jednostce GRU oddelegowanej do przechwytywania karawan przewożących narkotyki. W roku 1993 emerytowany z GRU w randze podpułkownika. Od roku 2000 obywatel brytyjski. W roku 2004 został wpisany na listę naukowców politycznych i ekspertów od „rewolucyjnych i partyzanckich ruchów w krajach rozwijających się" w IPROG.

Anatolij Juriewicz Baranów, dziennikarz. W czasie rządów gabinetu Masliukowa-Primakowa pełnił funkcję dyrektora działu public relations w Rosyjskiej Korporacji Lotniczej
MiG. W roku 2002 kupił forum.msk.ru. Właściciel Pravda. info. W roku 2003 pełnił funkcję sekretarza prasowego zastępcy premiera Aljoszyna (kompleks wojskowo-przemysłowy). „Koordynator przedsięwzięć medialnych" w IPROG.

Audrius Butkiavicius, Litwin. Mieszka obecnie w Gruzji. Były minister obrony Litwy. Skazany za łapownictwo. Ma ścisłe związki z Instytutem im. Alberta Einsteina. Członek rady
dyrektorów Far West Ltd oraz rady redakcyjnej Pravda.info. W roku 1994 gościł jako wykładowca w Ośrodku Studiów Obronnych w Kings College w Londynie (razem z Antonem Surikowem i Igorem Sutiaginem, przebywającym obecnie w wiezieniu za szpiegostwo).

Alfonso Dawidowicz Ochoa, urodzony w roku 1948, Wenezuelczyk, mieszka w Monachium w Niemczech. Posiada niemieckie i wenezuelskie obywatelstwo. W latach 1970. przeszedł specjalny trening w ZSSR i Wschodnich Niemczech. Był w bliskich stosunkach z kubańskim generałem Arnaldo Ochoa Sanchezem. W przeszłości posługiwał się paszportami na nazwisko Jose Rodriguez (kapitan kubańskiej armii) i Jose Alva (obywatel kolumbijski). Odpowiada za biura Far West Ltd w Bogocie.

Aleksiej Aleksandrowicz Lichwincew („Abdulla", „Pribałt"), urodzony w roku 1959 we Lwowie na Ukrainie, Ukrainiec. Od roku 2000 obywatel brytyjski. Mieszka w Wielkiej Brytanii (Szkocja?). W latach 1984-1985 pełnił służbę w jednostce specjalnej GRU w Shindand w zachodnim Afganistanie. Od listopada 1987 do stycznia 1989 roku był wojskowym doradcą w Angoli. W latach 1990-1993 był oddelegowany razem z Filinem do wyprzedaży dobytku Armii Radzieckiej we Wschodnich Niemczech. W roku 1993 robił interesy z albańskimi firmami w Kosowie.

Walerij Nikołajewicz Łuniew, urodzony w roku 1960 na Białorusi, Białorusin. W latach 1983-1984 pełnił służbę w jednostce specjalnej GRU w Shindand w zachodnim Afganistanie. Ożenił się z Fatimą, krewną Dżochara Dudajewa. Emerytowany z wojska w marcu 1995 roku. Łuniew jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo i „operacje siłowe". Do swoich operacji najmuje byłych i obecnych funkcjonariuszy rosyjskich tajnych służb, łącznie ze specnazem.127 Mieszka w Holandii i ma obywatelstwo tego kraju. W latach 1990--1991 brał udział w obaleniu reżymu Zwiada Gamsachurdii w Gruzji. Posiada rozległe kontakty w Tadżykistanie.

Rusłan Szamiliewicz Saidow, urodzony w roku 1960 w Chasawjurcie w Dagestanie. Posiada paszport turecki na nazwisko Hungar (?) Mehmet oraz paszport Emiratów Arabskich. W latach 1983-1984 pełnił służbę w jednostce specjalnej GRU w Shindand w zachodnim Afganistanie. Przeniesiony później do Libanu i Syrii. W roku 1993 został emerytowany w randze majora GRU. Od roku 1995 rezyduje w Turcji i Dubaju. Doradca Necmettina Erbakana (1996). Partner w interesach Islamskiego Banku w Dubaju oraz Banku Habib. Od połowy lat 1990. ustanowił trwałe stosunki z saudyjskim biznesmenem Adnanem Chashog-gim, księciem al-Faisalem oraz księciem Naifem. Był w bliskich stosunkach z Basajewem i al-Chattabem.

Anton Wiktorowicz Surikow („Mansur” - rodowe nazwisko Mansur Ali-Hadżi Natchojew), urodzony w roku 1961 w Suchumi w Gruzji (ZSSR). Pochodzi z Adygei. Syn dostojnika radzieckiego establishmentu przemysłowo-wojskowego. Mieszka w Moskwie. Posiada tureckie i przypuszczalnie amerykańskie obywatelstwo. Doktor nauk. W roku 1984 służył w jednostce specjalnej GRU w Shindand w zachodnim Afganistanie. W latach 1990-1996 pracował w Instytucie USA i Kanady. W latach 1992-1993 był zastępcą ministra obrony Abchazji. Przyjaciel Szamila Basajewa i dowódca specjalnego batalionu wyszkolonego przez GRU. W roku 1994 gościł jako wykładowca w Ośrodku Studiów Obronnych w Kings College w Londynie. W 1996 został emerytowany w randze pułkownika. Członek personelu IPROG.

Jaków Abramowicz Kosman, urodzony w roku 1946. Mieszka w Nicei we Francji. Posiada niemieckie i być może izraelskie obywatelstwo. Zajmuje się handlem nieruchomościami i operacjami bankowymi. Ma kontakty w kryminalnych środowiskach kosowskich Albańczyków w europejskich miastach. W latach 1997-2000 służył jako finansowy konsultant Hashima Thaciego, naczelnego dowódcy KLA. Nowy prezes Far West Ltd.”.


PRZYPISY

126. Komentarz do listy opublikowanej 3 maja 2005 roku przez Pravda.info, http://www.pravda.info/news/2695.html.

127. Specnaz - potoczne określenie sił specjalnych wojsk radzieckich, a następnie Federacji Rosyjskiej. (Wojska Specjalnego Przeznaczenia). - Przyp. tłum.”(1)


Artykuł wybitnie ciekawy. Jednak moim skromnym zdaniem za duże są w nim wskazania na udział w owej metagrupie oligarchów wschodniej sceny polityczno-biznesowej. Zbyt pobieżnie analizuje natomiast doktor Scott zaangażowanie w nią ludzi z amerykańskiego świecznika władzy. Choć może to zwykła nadzieja, że większe zło czai się po drugiej stronie oceanu? Bo przecież nazwiska Indiry Singh i Sibel Edmonds pojawiły się w opracowaniu. Podobnie, jak Cheney’a, Busha, Perle…

O ile o pani Singh wiemy z poprzednich stronic tej książki, o tyle nazwisko pani Edmonds może brzmieć dla nas obco. Należy więc wytłumaczyć, że ta 37-letnia obecnie kobieta jest byłą tłumaczką FBI. Urodzona w Iranie, mieszkała w Turcji, a w roku 1988 wyemigrowała do USA, gdzie studiowała kryminologię i psychologię na George Washington University. W zaledwie dziewięć dni po zamachach 9/11 Biuro zatrudniło ją w charakterze tłumaczki języków tureckiego i farsi. Pani Edmonds, po zapoznaniu się z ogromną ilością nagranych przez FBI rozmów telefonicznych, zrozumiała, że amerykańscy politycy i urzędnicy w zamian za łapówki patrzą przez palce na działania dyplomatów tureckich w USA. Ci zaś, często działający na zlecenie pakistańskich służb specjalnych, zdobywają tajne dane o amerykańskim programie nuklearnym. Z odsłuchanych rozmów wynikało, że potrafili dotrzeć do każdej placówki naukowej w USA. Ponadto w proceder ten zamieszany był również jeden z analityków Pentagonu, który po kilku latach dochodzenia, w roku 2006, został osadzony w więzieniu. Sprzedawał ważne informacje Izraelczykom. Sibel Edmonds, nie bacząc na to, że może zostać aresztowana, przekazała swoją wiedzę brytyjskiemu dziennikowi The Times. W Ameryce zawrzało. Edmonds podała, że szef ISI, generał Mahmud Ahmad, pojawił się w USA parę dni przed atakami 9/11, gdzie spotkał się z przedstawicielami amerykańskiego rządu. Poza tym, to od niego wpłynęło 100 000 USD na konto w Dubaju, skąd trafiły do rąk jednego z oskarżanych o udział w zamachach. Oskarżenia pani Edmonds są wielowątkowe i obnażają z jednej strony sprzedajność amerykańskich urzędników, z drugiej zaś zaangażowanie wielu z nich w ciemne sprawy wokół zamachów 11 września. Jej zeznania uderzają bardzo mocno również w takie kraje, jak Izrael i Arabia Saudyjska. Nic więc dziwnego, że mimo medialnego hałasu postanowiono pozbyć się pani Edmonds z FBI. Zwolniono ją z pracy, skonfiskowano wszelkie dokumenty i jej komputer domowy. Jej rodzina w Turcji zaczęła być nękana. To kolejny przykład demokratycznych działań bohaterskiej Ameryki. Powielany zresztą wręcz idealnie przez inne zaprzyjaźnione z nią kraje.

Tematem zaledwie muśniętym przez doktora Scott’a w jego artykule jest ropa i jej wpływ na to wszystko, co dzieje się na świecie. Nie sama ropa oczywiście jest najważniejsza, a uwarunkowania polityczne jakie jej towarzyszą. Czy fakt, że Saddam Husssein podjął w 2001 roku decyzję o sprzedaży ropy za euro, nie stał się gwoździem do jego trumny? Przy sprzedaży 25 procent światowej produkcji, odejście od amerykańskiego dolara musiało wstrząsnąć solidnie fundamentem gospodarki USA. Ale nie tylko o to chodzi. Kiedy w przytoczonym wywiadzie Sibel Edmonds mówi o „krajach tureckich”: „wydaje się, że chodziło im nie tylko o Turcję, ale i Azerbejdżan oraz wszystkie „stany”, w tym Tadżykistan i Kirgistan, a także [nie tureckie kraje, takie jak] Afganistan i Pakistan. Te wszystkie kraje odgrywają dużą rolę w tym, o czym mówię.” – ma rację. Nie chodzi tylko o Turcję i Azerbejdżan. W języku tureckim porozumiewają się przecież setki milionów Azjatów, od Adriatyku po Morze Ochockie. I o tę strefę wpływów, przy pomocy ropy, walczą dziś imperia. Nie idzie tu przy tym o dzisiejsze wpływy finansowe, o dochody z wydobycia i transportu. Myślę, że nawet nie o obecną politykę już przecież sterowaną za pomocą gazowych i naftowych kurków. Rzecz idzie o budowany układ sił na następne dziesiątki, a może setki lat. Rosja była rzeczywistym imperium dlatego, że jej sternicy potrafili z właściwą sobie przebiegłością przewidywać rozwój wypadków na przestrzeni setek lat. My cały czas oceniamy Rosję po jej działaniach po stronie europejskiej. Nie umiemy jednak spojrzeć na Rosję, jako całość. Na jej dalekie wschodnie rubieże. Zapominamy o istnieniu Chin i Japonii. Rosja o tym zapomnieć nie może. Przywódcy Rosji mają trudny orzech do zgryzienia. Ich strefy wpływów wyślizgują się z rąk rozwarstwiane kolejnymi kolorowymi rewolucjami na zachodzie, ale i na dalekiej Syberii odzywają się niepodległościowe aspiracje. Mało tego, przyzwolenie na ich realizację leży, paradoksalnie, w interesie Kremla. Może bowiem odseparować chińskie sąsiedztwo. Zwłaszcza teraz, gdy Rosji potrzebna jest chwila oddechu. Rosjanie doskonale to rozumieją. Wiedzą przecież o globalistycznych planach polityków amerykańskich realizujących założenia wyłożone przez Brzezińskiego w jego słynnej już książce „Wielka Szachownica”. Brzeziński mówi w niej wprost o wyeliminowaniu przeciwników mogących zagrozić Ameryce w zdominowaniu Azji, która jest kluczem do panowania nad resztą świata. Rozumie to doskonale Putin, którego dążenia do odrodzenia mocarstwowości Rosji czynią z niego głównego wroga tej opcji politycznej. Ale obecne rosyjskie „biuro polityczne” też to rozumie i dlatego Putin nieformalnie pozostaje u władzy. Bo jest jedynym gwarantem wygranej Rosji w tych morderczych zmaganiach o jej przetrwanie. Kiedy w lipcu 2008 roku rozpoczął się konflikt rosyjsko-gruziński tenże Brzeziński zareagował błyskawicznie:

„Nie tylko Zachód, ale cała reszta społeczności międzynarodowej musi jasno dać do zrozumienia, że tego rodzaju zachowanie będzie prowadziło do ostracyzmu oraz kar ekonomicznych i finansowych. W ostateczności, jeżeli Rosja nadal będzie podążać tym kursem, musi stanąć przed groźbą izolacji w społeczności międzynarodowej, co stanowi długofalowe ryzyko dla jej pomyślności.”(2)

I dalej czytamy w artykule:

„Zdaniem profesora, błędem NATO było nieobjęcie Gruzji na ostatnim szczycie w Bukareszcie planem pomocy w przyspieszeniu jej członkostwa w sojuszu (tzw. MAP - Membership Action Plan).

"Zważywszy na to, co się stało, NATO powinno rozciągnąć ten plan na Gruzję, umacniając w ten sposób zobowiązanie, jakie sojusz złożył w marcu wobec Gruzji w Bukareszcie, aby w przyszłości przyjąć ją w swoje szeregi" - powiedział Brzeziński.”
(3)

Ta reakcja jest zrozumiała. To najgorszy czas dla USA na angażowanie się w jakikolwiek sposób w te wydarzenia. Jakiekolwiek negocjacje w tej kwestii, wymuszą łagodne podejście Ameryki do każdego poruszonego przy tej okazji zagadnienia. Zwłaszcza w przeddzień wyborów, kiedy Amerykanie na ogół więcej czasu i energii poświęcają sprawom wewnętrznym niż międzynarodowym. Putin o tym wie. Amerykanie również. I obie strony zdają sobie sprawę, że od początku prowadzi w tej potyczce ten pierwszy. Putin to gracz przebiegły, inteligentny i odważny. Kiedy zaczął się konflikt w Gruzji w świetle kamer oglądał otwarcie igrzysk olimpijskich. Oglądał je zresztą ramię w ramię z prezydentem Francji Nicolas’em Sarkozy’m, premierem Japonii Yasuo Fukuda i oczywiście prezydentem USA George’m Bush’em. Putin podjął karty, rozdał i … wygrał. C(es)arski poker! Świat wstrzymał oddech, bo usłyszał że Rosja weszła do Gruzji. Zdalnie sterowane media naświetliły szybko kryzys w sobie właściwy sposób. Wielu moich rodaków, ludzi dobrego serca, załamało ręce nad losem Gruzji. Pokazywano im przecież w telewizji płaczących, zbombardowanych cywili i rosyjskie czołgi. Jak jednak wyglądałaby ich ocena całego konfliktu, gdyby ktoś przedstawił im garść informacji, o których nie mają żadnego pojęcia? Czy nadal płakaliby nad biedną Gruzją, czy wreszcie zaczęliby płakać nad swoją niewiedzą? Chyba, że bez znaczenia dla nich jest fakt, że Gruzja sterowana jest przez polityka realizującego interesy USA i Izraela. Że prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili ma obywatelstwo… amerykańskie, którego nigdy się nie zrzekł. Że od 2001 roku Izrael pomagał szkolić armię gruzińską do wojny przeciw Rosji, dostarczając jej sprzęt wojskowy i szkoląc żołnierzy. Że żydowskiego pochodzenia gruziński minister do spraw integracji, Yakobashwili chwalił izraelską pomoc, która umożliwiła żołnierzom gruzińskim stawienie oporu oddziałom rosyjskim (http://www.haaretz.com/hasen/spages/1010225.html). W swej wypowiedzi chwalił się, że tylko dzięki tej pomocy Gruzini zabili 60 rosyjskich żołnierzy, zniszczyli 50 czołgów i zestrzelili 11 samolotów. Że na terenie Gruzji znajduje się na stałe 1000 doradców wojskowych z Izraela. Że minister obrony Gruzji, Dawid Kezerashwili, jest byłym obywatelem państwa Izraela i z owymi doradcami porozumiewa się bez trudu w języku hebrajskim. Że rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan przesyła milion baryłek ropy dziennie, a głównym jej odbiorcą jest Izrael. Że ochroną tego rurociągu zajmuje się izraelska firma BTC. Jeżeli wreszcie, to Rosja zaatakowała Osetię, która ma 70 000 mieszkańców, dlaczego uciekali oni w kierunku Rosji, a nie w głąb Gruzji? Czy cała ta hucpa to rzeczywista walka o prawa jej mieszkańców, czy raczej test mający sprawdzić reakcję Rosji na tego typu zachodnie działania w tym rejonie? Czy bez znaczenia jest fakt, że Gruzja jest istotnym punktem tranzytowym dla ropy kaspijskiej płynącej do USA i Izraela, zwłaszcza w świetle ewentualnego konfliktu z Iranem i blokadą dostaw z Zatoki Perskiej?

Gruzja, to kolejny etap wojny o rury. Ale i o zachowanie status quo na tym terenie.

Putin wydając wojnę oligarchom z podwójnym, a często potrójnym obywatelstwem, staje się nowym carem. Carem używającym knuta i zsyłającym przeciwników do kolonii karnych, ale jednocześnie carem mogącym uratować Matiuszkę Rossiję. Putin robi dokładnie to samo, co zawsze czynili (z wyjątkiem okresu „transformacji”) jego poprzednicy. Rozmawia z zachodem, osłania wschód i umacnia środek. Sytuację ma niezwykle złożoną, ale może się okazać, że to on wykolei ten szatański pociąg do stacji o nazwie Rząd Światowy. Dlatego wszystko, co robi jest tak atakowane przez „zachodnie” media. I kiedy wspomniani już oligarchowie finansują budowę kolejnych miasteczek kolorowych rewolucji po jego bokiem, on zamyka ich pobratymców w zupełnie innych, mniej kolorowych miasteczkach.

Ostatnio głośno zrobiło się w mediach o Michaile Chodorkowskim, odbywającym karę więzienia od 2003 roku. Jako, że minęła połowa tej kary, zaczęto kampanię spekulacji dotyczącą możliwości jego wcześniejszego zwolnienia. Telewizja w Polsce pokazała nawet wywiad z jego matką. Komentatorzy zastanawiali się głośno, co zrobi Putin? Tymczasem sąd w Moskwie skazał zaocznie żydowskiego miliardera Leonida Nevzlina na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Uznał go winnym zlecania morderstw, w tym burmistrza Moskwy. Nevzlin był jednym z dyrektorów firmy Jukos i doradcą jej właściciela – Michaiła Chodorkowskiego. Gdy zabrakło szefa, uciekł do Izraela, gdzie otrzymał obywatelstwo. Jego rzecznik prasowy, pytany o reakcję Nevzlina na wyrok, powiedział: „Leonid Nevzlin zawsze polegał na izraelskim niezależnym systemie sprawiedliwości.”

Zaoczny wyrok sądu w sprawie Nevzlina powinien dać do myślenia niektórym politykom rwącym się do kolejnej rewolucji, tym razem w Gruzji. Jednak nie wierzyli w determinację Moskwy. Przypuścili więc zmasowany atak medialny na Rosję. Niezwykłe zaangażowanie przywódców Zachodu w rozwiązanie konfliktu i deklaracja Moskwy o chęci wycofania wojsk z Gruzji sprawiła, że wielu zacierało już triumfalnie ręce. Tymczasem rosyjska Duma … uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej. Konflikt Rosji z Zachodem oznacza rosyjskie embargo na ropę i gaz do Unii, co z pewnością odczuje również Rosja. Jednak Putin wie, że Zachód poświęci byłe sowieckie republiki dla interesów koncernów energetycznych.

Zachód nigdy nie rozumiał Rosji. I nigdy jej nie zrozumie …

Ropa jest z pewnością potężnym narzędziem nacisku w dzisiejszych czasach. Jest jednak bronią obosieczną. Przekonał się o tym Iran, na który rzucono się z dziką zajadłością, kiedy przywódcy kraju postanowili wziąć udział w tej grze. Podobnie, jak Hussein, Irańczycy postanowili odejść od amerykańskiego dolara i uznać za nową walutę w rozliczeniach handlu ropą euro. Poszli jednak o wiele dalej. Zaplanowali utworzenie Irańskiej Giełdy Naftowej dającej szansę na giełdowy obrót tym towarem w walucie europejskiej. Dotychczas obowiązujące wskaźniki wyceny ropy (amerykańska WTI, arabska DUBAI i europejska BRENT) podawane były w dolarach. W tej walucie obraca się nią na nowojorskiej NYMEX(4) i londyńskiej IPE(5). To dlatego Wielka Brytania, będąca zwolennikiem idei europejskiej konsolidacji, nie wymieni nigdy swojego funta szterlinga na euro. Iran podjął ryzyko ustanowienia czwartego wskaźnika podawanego w tej właśnie walucie. Początkowe plany zakładały uruchomienie jej 20 marca 2006 roku. Na ten dzień przypada w Iranie Nowy Rok. Czy nie w tym czasie właśnie przypuszczono frontalny atak medialny na to państwo? Giełda ruszyła dopiero 17 lutego 2008 roku, z powodu zmian w rządzie irańskim. 23 czerwca 2008 roku szef Mossadu, Meir Dagan, powiedział, że w ciągu trzech miesięcy Izrael będzie gotów zaatakować Iran. Wkrótce po tym wystąpieniu Rosja podjęła decyzję o natychmiastowej dostawie do Iranu najnowszego systemu obrony powietrznej wraz z rakietami S-300, których żadne rakiety leżące w zachodnich arsenałach nie są w stanie strącić. Tel Awiw ucichł. Amerykańska nagonka na Iran zelżała. Giełdę umiejscowiono na wyspie Kish w Zatoce Perskiej, mającej status strefy wolnego handlu. Dla wielu państw, między innymi Rosji, Chin, Indii i krajów europejskich, rozliczenia w euro są o wiele korzystniejsze. Jest zrozumiałe, że gwałtowne przerzucenie rezerw walutowych tych krajów z amerykańskiego dolara na euro, nie może podobać się Ameryce. Dolar miał do tej pory pokrycie właśnie w ropie naftowej, od kiedy w roku 1972 rząd USA zawarł z Arabią Saudyjską umowę o wyłączności tej waluty w obrocie ropą, w zamian za wspieranie królewskiej rodziny Saudów. Śladem Arabii poszły inne państwa zrzeszone w OPEC(6) . Wzrost zapotrzebowania na ropę powodował w ten sposób swoiste opodatkowanie świata w USD. Destabilizacja państw sprzedających to płynne złoto zawsze odtąd była na rękę USA, mającym pewność, że żadne z nich nie będzie na tyle silne, by ten stan rzeczy zmienić. W OPEC znajdują się kraje, o których ciągle jest głośno. To Algieria, Angola, Arabia Saudyjska, Ekwador, Irak, Iran, Katar, Kuwejt, Libia, Nigeria, Wenezuela, Zjednoczone Emiraty Arabskie, a w niedalekiej jeszcze przeszłości także Gabon i Indonezja. Każda próba ich konsolidacji musiała spotykać się z amerykańską reakcją. Tak właśnie stało się z Irakiem. Bush nie mógł pozwolić sobie na to, by absurdalne w jego rozumowaniu pomysły Husseina, zostały zrealizowane. Wprowadzając w życie operację „Szok i Przerażenie” w Iraku mówił światu, zwłaszcza arabskiemu, że takie pomysły będą z całą bezwzględnością karane. Już wkrótce po wejściu do Iraku zablokowano program „Ropa za żywność”. Ropa znowu płynęła za amerykańskie dolary. Postawa Iranu stanowi zagrożenie dla istnienia imperium dolara. Jako taka, jest śmiertelnym zagrożeniem dla Ameryki. Podobnie, jak w przypadku Rosji, ropa sama w sobie nie jest czynnikiem najważniejszym. Jednak od czasu, kiedy zastąpiła podstawę wymiany dolara, czyli złoto, stając się złotem w płynie, pozwalała utrzymywać potęgę imperium. Czy dla obrony imperium można się posunąć do wywieszenia na jego murach „fałszywej flagi”? O wiele trudniejsza jest moim zdaniem odpowiedź na pytanie: czy można, mając wszelkie narzędzia, nadal trwać w otoczonym murem, obleganym grodzie i jej nie wywiesić?

To w takim właśnie świetle należy oglądać to wszystko, co dzieje się wokół nas od dziesięcioleci. Wizja doktora Scott’a, to obraz przerażający, ale o wiele bardziej prawdziwy od naiwnego komiksu serwowanego nam przez wszystkie media świata od czasu, kiedy uderzono w Amerykę. Mamy w nim prawdę o narkotykach, ropie naftowej, przyczynach agresji na Irak, Afganistan, Kosowo i wszelkie przemiany odbywające się na naszych oczach w postaci różnokolorowych „rewolucji”. Naiwność i niewiedza ludzka nie zna jednak granic. Wiele wokół nas „obrońców praw człowieka” krzyczących w imię kolejnych przewrotów. Sam spotykałem ludzi w moim otoczeniu cieszących się z wyjazdu ich dzieci na kilkudniowe manifestacje na Ukrainę. Obwiązanych pomarańczowymi szalikami naprawiaczy świata…

W lipcu 2008 roku znowu zaczął się wyścig „naszych” polityków spieszących pomagać Gruzji. Zgodni, jak w żadnej kwestii dotyczącej polskich problemów. Ramię w ramię stają prezydent z PIS, premier z PO i były prezydent wszystkich komunistów. Czy chodzi o Gruzję? Wolne żarty! Najwyraźniej określił to Aleksander Kwaśniewski: „Wojna w Gruzji powinna obudzić w prezydencie Lechu Kaczyńskim refleksję i skłonić do jak najszybszego podpisania traktatu z Lizbony. (…) Dyplomatyczna ofensywa, która ma miejsce obecnie na Kaukazie powinna przemówić do prezydenta. Pokazuje bowiem, że warto stawiać na unijne instytucje i że silniejsza, bo zintegrowana wspólnota daje rzeczywiste gwarancje bezpieczeństwa.”(7)

Nas artykuł doktora Scott’a dotyka osobiście poprzez uwagi na temat wojskowych baz w Polsce i ich udziału w międzynarodowym handlu narkotykami. Po amerykańskich więzieniach na terenie naszego kraju, przyszedł czas na wielki szmugiel. To samo robili przez lata Sowieci, przerzucając przez swoje bazy na terytorium Polski wszystko, na czym dawało się zarobić. Pod koniec ich pobytu na ziemi polskiej, kradzione u nas i w całej Europie samochody, znikały całymi kolumnami za bramami poligonów, by nie niepokojone przez nikogo odlatywać mogły na pokładach sowieckich samolotów transportowych za Bug. Należy przypuszczać, że równolegle kursowały transporty z o wiele groźniejszym ładunkiem, do tego w obie strony. Nic więc dziwnego, że podobny przemyt odbywa się i dzisiaj. Od kwietnia 2007 roku nasze wojska stacjonują w Afganistanie. Na pewno smutne to, kiedy wyobrazimy sobie startujące i lądujące w Polsce samoloty typu CASA, w których trzewiach mogą się pysznić skrzynie pełne białej śmierci. Znamię czasu, niestety. Pewnie znajdują się w tych bazach nieliczni odważni, którym ten widok nie daje spokoju. Tacy, którzy inaczej pojmowali służbę Ojczyźnie i którym ta wiedza plami boleśnie honor żołnierza i polskiego munduru. Ale zło, póki co wygrywa. O tych niezłomnych, jeżeli istnieli lub istnieją, być może nie dowiemy się nigdy.


1. – „Wschodnia metagrupa narkotykowa”, P. D. Scott, tłum. Jerzy Florczykowski, Nexus, nr 51, 52.
2. – „Brzeziński: Gruzja to Finlandia naszych czasów”, http://wiadomosci.o2.pl, 11/08/2008.
3. – Tamże.
4. – NYMEX (New York Mercantile Exchange), nowojorska giełda paliwowa (ropa, gaz i inne surowce).
5. – IPE (International Petroleum Exchange), londyńska giełda paliwowa.
6. – OPEC (Organization of the Petroleum Exporting Countries – Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) z siedzibą w Wiedniu. Jej celem jest kontrolowanie światowego wydobycia ropy i jej cen.
7. – „Kwaśniewski: podpiszmy Traktat, by uniknąć losu Gruzji”, http://wiadomosci.wp.pl, 11/08/2008.


CDN

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

16 Grudnia 1989 roku
W Rumunii wybuchło powstanie przeciw komunistycznemu dyktatorowi Nicolae Ceauşescu.


16 Grudnia 1949 roku
Urodziła się Anna Nehrebecka, aktorka filmowa i teatralna ("Rodzina Połanieckich", "Ziemia obiecana").


Zobacz więcej