Sobota 26 Maja 2018r. - 146 dz. roku,  Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 08.12.17 - 22:50     Czytano: [1569]

Quo vadis Polonia?


Polakożerca Martin Schulz znów warczy na Polaków. On jak najszybciej chciałby zrealizować projekt pt: "Czwarta Rzesza". Oczywiście pod jakąś - w miarę nic nie mówiącą przykrywką. Np. przykrywką federacji. Federalne państwo niemieckie - przekształcone w federalne niemieckie superpaństwo. Paru popleczników znalazłoby się zawsze wśród potomków "Wielkich Niemiec", takich Niemiec m.in. z Francją, albo przynajmniej z Alzacją i Lotaryngią. Nie wiedzieć czemu kolejny rodak Adolfa Hitlera, znów czuje się gospodarzem Europy. Kolejny maniak, uzurpator i agresor w historii Niemiec?. Niemieccy neonaziści, neomarksiści i sodomici przerażeni są sukcesami Polski. Im potrzebna jest Polska skłócona, wynędzniała i dająca sobą manipulować. Polska penetrowana przez niemieckich agentów i lobbystów. Jednak Polskę stać na wiele mądrzejsze projekty, od tych formułowanych przez Berlin. Polska jest uczestnikiem projektu Unii Transatlantyckiej. Unii, której centrum intelektualnym i finansowym jest Waszyngton a nie Berlin. Polska realizuje także projekt Unii Trójmorza i Unii Wyszehradzkiej. Zatem warczenie jednego z zarządzających dorobkiem intelektualnym i materialnym Hitlera, jest całkowicie nie na miejscu. "Polexit" spod niemieckiej dominacji może okazać się być bardziej realnym, niż pokorne podporządkowanie się dyktatowi niemieckich uzurpatorów. Tyle, że Niemcy zbytnio zaangażowali się w polską gospodarkę, by teraz to wszystko stracić. Poza tym Niemcy wciąż zapominają, że oni są zaledwie jednym z 28 państw unijnych i że obecnie nie mają statusu "nadludzi", ponieważ czasy są całkowicie odmienne od czasów totalitaryzmu Adolfa Hitlera. Wówczas o wszystkim faktycznie decydował niemiecki zamordyzm a niemiecki szpicel, mógł bardzo wiele. Mógł nawet posłać na śmierć. Cóż, Niemcy najwyraźniej tyle zrozumieli z przegrania przez siebie II wojny światowej, że ofiary swojego ludobójstwa chętnie nazywaliby hitlerowcami. Faszystami i nazistami próbują już nazywać od dawna swoich przeciwników. Najwyraźniej adekwatne do zachowania Niemców jest włoskie powiedzenie: "Il problema e" che viviamo in un mondo dove la stupidita e" ascolta, l"intelligenza ignorata e l"educazione e" passata di moda". Problemem jest, że żyjemy w świecie gdzie głupota jest słuchana, inteligencja ignorowana a wykształcenie wyszło z mody. Jak bardzo te słowa pasują do niemieckiego aroganta, Martina Schulza!.


Dialog dwóch antypolaków

Niemcy nie zburzyli "Paryża Wschodu", ale miasto biedne i borykające się z trudnościami - tak pisze o Warszawie Jacek Dehnel. Kolejny kontrowersyjny gdańszczanin. Kolejny, który usiłuje pomniejszyć czy wręcz usprawiedliwić winy niemieckich ludobójców, zbrodniarzy i grabieżców. Wychodzi mu naprzeciw i wspiera go autonomista z przeciwnego bieguna Polski, ze Śląska. Jest nim Szczepan Twardoch. Robi to w niemieckim "Onecie". Żałośni spece od antagonizowania Polaków, dowalania Polsce i polskości. Spece od ośmieszania i pomniejszania Polski. Kolejna sztafeta pokoleniowa, po odchodzącym nienawistniku Kutzu. Tacy bezideowcy, dla pieniędzy mogliby reklamować w "Onecie" niemieckie prezerwatywy albo berlińską "Paradę Miłości". Do Polski nie mają serca, raczej chętnie wyrwaliby z Polski, to co w niej najcenniejsze, od Pomorza po Śląsk. Nic dziwnego, że Herr Twardoch został obdarowany w plebiscycie "Onetu" nagrodą rzeczową - w postaci samochodu marki Mercedes-Benz. Niemcy zawsze potrafili nagradzać kolaborantów i robiących im politykę. Talent nie miał tutaj żadnego znaczenia.


Krótki traktat o języku polskim

Dzięki sile polskiego języka i polskiej kultury, ludzie Wschodu szybko i chętnie czuli i stawali się Polakami. Zarażali się polską elegancją i pańskością. Język polski nobilitował ich na panów swojego losu. Nie spychał ich na dno ludzkiej egzystencji, ale awansował ich cywilizacyjnie. Język polski bratał, ale także tworzył pozytywny dystans pomiędzy ludźmi. Zawsze gwarantował i nadal gwarantuje ludziom wewnętrzne granice, własną suwerenność i nietykalność. Nigdy nie wchodził z butami do wewnątrz. Nie deptał indywidualności. Zawsze ją eksponował i szanował. Warto znać i szanować język polski. Wybory na rzecz kultury polskiej, języka polskiego i Polski - nie były nigdy jednorazowymi aktami, ale trwałym opowiedzeniem się po stronie Polski i polskości. Były związane z lojalnością i dopływem świeżej krwi. Były rozwojem polskiego patriotyzmu. Nieznajomość polskiej kultury i polskiego języka, na wielu obszarach była uznawana za rodzaj nieokrzesania. Dzisiaj lansowana jest dziwna moda na pogardę dla literackiego języka Polaków. Niemieckie piśmidła promują pierwotne gwary i slangi meneli, "ubogacone" licznymi germanizmami - jako rzekomo najważniejsze języki Polski. To swoisty sabotaż i chęć dezintegracji Polski. Często robione to jest za pieniądze pochodzące z niemieckich fundacji.


Jaka nazwa dla polskiej ulicy?

Nikogo zbytnio nie dziwi ulica Obrońców Stalingradu w Bolonii a dokładnie: Via Stalingrado, ulica Stalingradu. Co prawda może i z tego powodu, miasto najstarszego na świecie uniwersytetu, jest uważane za jeden z czerwonych bastionów Włoch. Jednak ogólnie Włosi są dosyć wyrozumiali dla przeszłości. Nie mają zwyczaju wyburzać obiektów pozostawionych przez nieproszonych gości: Greków, Arabów czy Normanów . Uważają, że wszyscy oni tworzyli wielką historię Wielkich Włoch. W Szczecinie ulica obrońców antyhitlerowskiej twierdzy, ulica Obrońców Stalingradu, ma nosić nazwę ulicy Mariana Jurczyka. Jednak kiedy zaczęto kopać w życiorysie przewodniczącego szczecińskiej "Solidarności", jak to bywa zw życiorysami śmiertelników - dokopano się do jakichś ciemnych epizodów. Teraz ludzie pytają?. Jak to było naprawdę z tym Jurczykiem?. Był czy nie był TW?. W końcu TW to przecież nie to samo co Stasi czy KGB itd. Może najlepiej byłoby od razu nadawać ulicom imiona świętych?. Może na nich nikt nigdy nie znalazłby żadnych "haków"?. Tylko czy starczyłoby świętych dla wszystkich "modernizowanych" ulic, placów ale także i instytucji?. W kolejce do zmiany stoi już chyba autor "Niemców" Leon Kruczkowski i Władysław Broniewski, twórca "Bagnetu na broń" i "Opowiadań oświęcimskich". Pewnie ci co nienawidzili twórczości obu literatów, będą klaskać z radości a może nawet odśpiewają w pozycji na baczność niemiecką "Odę do radości". Tylko czy Polska stanie się przez to lepsza?. Czy nie jest to ciąg dalszy kuracji szokowej dla Polaków?. Czy mamy pozostawić potomnym jedynie historię idealną?. Historię jakiej nie było?. Oby nie okazało się, że idealnymi bohaterami i pisarzami stają się dla nas bohaterowie niemieckiej historii i literatury. Byłaby to kryształowa noc, tyle, że wyłącznie dla Polaków. W Katowicach już pojawiło się parę tablic na cześć wielkich Niemców. RAŚ-iści z RAŚ wraz niemiecką diasporą, z pewnością niejeden raz odśpiewają pod nimi słynny utwór Ludwiga van Beethovena i to w niemieckiej wersji językowej. Nawet bardzo wyrozumiali Włosi nie tolerują niemieckich bohaterów na włoskiej ziemi. Wszyscy, tylko nie niemieccy "nadludzie". Oby tylko nie zasłużyć na opinię popularną we Włoszech: "Criticano gli altri e poi fanno piu" schifo di loro" {krytykują innych a potem robią więcej obrzydliwości od nich}.


Budowanie Polski idealnej?

Wciąż dążymy do ideału - często depcząc przy okazji własną historię i niszcząc rodzinny, polski dorobek intelektualny i materialny. Zastępujemy polityczną aktywność i artystyczną twórczość mocno antyhitlerowskich i antybanderowskich przodków - dorobkiem ludzi nijakich, często wrogich Polsce, takich jak Jacek Kuroń czy Czesław Miłosz. Po co to robimy?. Może tylko po to, żeby za następnych kilka lat - znów zrywać tabliczki, wynoszące na piedestał oczywistych antypolaków?. Po to, żeby sensacyjnie ogłaszać światu, że ten pierwszy łamał charaktery młodych Polaków i zakładał "czerwone harcerstwo", a drugi - z iście szaulisowską pogardą urągał Polakom i gloryfikował stalinizm?. Historia nie jest sztuką zamazywania przeszłości, czy wyrywania jej z korzeniami. Może należałoby wyburzyć wszystkie dworce kolejowe, stawiane w Polsce przez zaborców?. Idealiści zbyt często potrafili zamieniać się w człekokształtne bestie. W ojczyźnie prawa, w Rzymie, na Półwyspie Apenińskim i na włoskich wyspach - nie brakuje obiektów zbudowanych przez najeźdźców i cieszą się one wielkim szacunkiem kolejnych pokoleń potomków Flawiusa, Seneki, Wergiliusza i Cezara. Te obiekty sięgają swoją historią lat sprzed Narodzin Chrystusa, jak np. Valle dei Templi, Dolina Świątyń {greckich} w Agrigento na Sycylii. Historii nie da się ignorować i zmieniać. Kiedy nie ma rzekomo pieniędzy na finansowanie osiedlowych szkół i domów kultury, kiedy zamiast miejsc parkingowych kierowcy mają do dyspozycji jedynie osiedlowe grzęzawiska, warto zastanowić się nad pochopnym wydawaniem publicznych pieniędzy, na zastępowanie jednych nieobecnych - drugimi, niejednokrotnie jeszcze bardziej negatywnymi postaciami. Jak mówią Włosi: "Segui il tuo cuore, ma porta con te il tuo cervello" {podążaj za swoim sercem, ale weź ze sobą swój mózg}.


Niemcy wciąż groźni!

Natura zaborców, kolonizatorów i okupantów, wciąż daje znać o sobie - nad Szprewą, Menem i Renem. Cóż, DNA mieszkańców tych ziem, ciągle jest w większości to samo. Fala antypolskiej nienawiści znów przetoczyła się przez Germanię. Jak to rzymianie określali: Górną i Dolną Germanię. Jednym z przykładów tego mogą być wypociny "Zeit online". Chodzi o numer piszący o tegorocznym Marszu Niepodległości w Warszawie. Niemiecka gazeta elektroniczna pisze o prawicowych ekstremistach i nacjonalistach. Wyraża także zdziwienie, że polski rząd to toleruje. Niemiecka gazeta ubolewała nad tym, że "Warszawa była w ruinie w 1945 roku, kraj był tragicznie doświadczony przez Holocaust i wojnę". Można odnieść wrażenie, że wszystkie te nieszczęścia były spowodowane przez...polskich prawicowych ekstremistów i nacjonalistów, ponieważ nie ma ani słowa o tym, kto był autorem potwornych nieszczęść zgotowanych obywatelom Polski. Ani słowa nie było o niemieckich potworach od Hitlera. Było tylko stwierdzenie, że "Polacy powinni wiedzieć dokąd prowadzą faszyzm i ekstremizm". Niemcy wciąż usiłują kreować się na pacyfistów i zbawców Europy. Słynna stała się dobra sława "Schleswiga-Holsteina". Nam Polakom "Szlezwig-Holsztyn" kojarzy się wyłącznie z napaścią zbirów Hitlera na Westerplatte. Tymczasem niemiecka fregata "Schleswig-Holstein" zasłynęła z uratowania na Morzu Śródziemnym niemowlęcia z Somalii i nadaniu mu imienia Sophia, na cześć pruskiej księżniczki Sophi Schleswig-Holstein, imienniczki statku. Ba, Unia Europejska w dowód wdzięczności "Schleswigowi-Holsteinowi", zmieniła nazwę misji na Morzu Śródziemnym, z "Eunavfor Med" - na "Operację Sophia". Niemcy zaklinają się, że na Morzu Śródziemnym nie pomagają handlarzom i przemytnikom ludzi, ale działają na mocy międzynarodowego prawa morskiego o ratowaniu rozbitków morskich. Historia uczy, że Niemcy najczęściej mówią prawdę tylko wtedy, kiedy się pomylą.


Czy w Polsce wygra niemiecka polityka morska?

Po proniemieckich "reformach" proniemieckiej partii Herr Thuzka, okazało się, że więcej statków pod własnymi banderami mają śródlądowi Szwajcarzy i Węgrzy, niż morscy Polacy. Ingerencja Niemców w polską politykę morską miała najwyraźniej jeden cel - odsunąć Polaków od Bałtyku. Odsunąć militarnie, gospodarczo i biologicznie. Wybrzeże Bałtyku stało się strefą wpływów niemieckiej gospodarki i niemieckiego handlu. Na szczęście rodzi się nadzieja, że ten zabójczy dla Polski trend - ulegnie zmianie i to na korzyść Polski. Gdańska ośmiornica powołana przez Niemców - nie zdołała ogłupić Polaków. Polacy stają mocno na własnych nogach!. Patrzą na Bałtyk z dumą Chrobrego, Krzywoustego, Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka, Zygmunta Augusta i Stefana Batorego.


Polski Ogród

"Polski Ogród", to musi być marka i firma!. Nie możemy wciąż wielbić pod niebiosa ogrodu włoskiego, angielskiego czy francuskiego. Polski Ogród musi mieć swój urok i swoją wartość. To nie angielska monotonia - z wszechobecnym trawnikiem. To również nie wyłącznie ozdoba, ale to przede wszystkim wielka wartość lecznicza i użyteczna. To aromat kwiatów i bezcenna zawartość aronii, derenia jadalnego i m.in. róży jadalnej i orzecha włoskiego. Coraz częściej w polskich ogrodach montowane są hotele dla owadów. Kiedy poznikały pszczele ule z polskich ogrodów, dobrze, że chociaż zaprasza się nowych gości d/s zapylania naszych roślin, m.in. pszczoły murarki. Eko-bojówkarze i brukselscy partyjniacy z partii "Zielonych" i podobnych - najwyraźniej nieświadomi są faktu, że następnymi, którzy giną po wymarciu pszczół, są ludzie. Im przeszkadza dwutlenek węgla - niezbędny do rozwoju roślin. Bo tak wyszkolił ich jeszcze Parteigenossen Martin Schulz. A przecież ich obowiązuje dyscyplina partyjna i partyjne myślenie!. "Polska Medycyna Naturalna" to nie teoria, to zdrowa rzeczywistość, o wiele zdrowsza od uzależnienia od farmakochemii. Ją można znaleźć w polskich ogrodach. Stanem naturalnym powinno być zdrowie a nie nigdy niekończące się choroby!. Jeżeli zacznie przybywać ogrodów w Polsce, to z pewnością będzie można mówić o zmianach na dobre. Przyroda jest przecież najskuteczniejszym panaceum na skażone środowisko. Potrafi działać niczym odtrutka. Tylko ludzie złej woli, potrafią wygadywać złe rzeczy o ogrodach!. Dziwne, że ogrody nigdy nie mogą liczyć ani na pomoc państwa, ani banków.


To byli obywatele polscy

Żydzi polscy, którzy ginęli mordowani przez Niemców m.in. w KL Auschwitz -
czuli się obywatelami Polski a nie Izraelczykami. To drugie pojęcie jeszcze nie istniało wówczas. Ono okrzepło dopiero po roku 1948. Istniała ogromna przepaść pomiędzy biblijnymi Izraelitami, Żydami polskimi i nowoczesnymi Izraelczykami. Wśród tych ostatnich pojawiło się bardzo dużo Żydów rosyjskich. Oni bardzo mocno identyfikowali się z kulturą rosyjską i językiem rosyjskim. Ukraińcy tak pokochali Słowackiego i jego twórczość, że oficjalnie zaczęli nazywać jednego z największych polskich wieszczów narodowych -
poetą ukraińskim, ukrainizując nawet jego polskie nazwisko. Litwini też postanowili ubogacić swoją na nowo tworzoną historię i wpadli na pomysł zawłaszczenia Adama Mickiewicza. Teraz jest u nich Adomasem Mickievićiusem. Podobnie postąpili Białorusini z arcypolskim Michałem Kleofasem Ogińskim. Przykre!. To byli twórcy polskiej tożsamości i kultury. Mówili i pisali często czystszą polszczyzną, niż przeciętni Polacy. Odmienne postrzeganie świata i Boga wcale ich antagonizowało. Mieli do siebie wielki szacunek. Warto chyba pokusić się czasami o taki narodowy rachunek sumienia. A może ten rachunek powinien stać się międzynarodowym rachunkiem sumienia?.


Wolność po radziecku i po niemiecku

Wolne miasto Królewiec wydaje się równie nierealne, jak realnie wolne tzw Wolne Miasto Hamburg. Komisarz Stalina Michaił Kalinin nadal pilnuje sowieckiej enklawy w Europie. Nadal groźnie roztacza swój patronat nad Pregołą i Niziną Pruską. Tutaj nie zdołał dotrzeć święty Wojciech ze swoją misją ewangelizacyjną. Współczesna chrystianizacja, czasami tylko rechrystianizacja, też przychodzi z trudem. Cóż, zwyczajnym ludziom wciąż lepiej kojarzy się radziecki kombinator i oligarcha, niż święty i uczciwy. Tych ostatnich ciągle uważa się tutaj za nieudaczników, z którymi człowieka może tylko spotkać nędza a nie dobrobyt. Nauki Marksa i Lenina zapadły tutaj głęboko. Dla marksistów-leninistów Dekalog jest jedynie hamulcem w robieniu kariery politycznej i finansowej. W tzw freiestaat Hamburg kwitną najnowsze formy zniewolenia, od niewolnictwa seksualnego i handlu kobietami - po niewolnictwo domowe i przemysłowe. I jakoś nikt w Berlinie nie protestuje przeciwko tej dramatycznej sytuacji. Z Hamburga pochodzi przecież gwarantka "niemieckiej wolności", Frau Merkel. Jak zatem można demaskować jakąkolwiek patologię?. W Hamburgu potrafiono by ukryć nawet Himmlera, nie wspominając o Dieselgate. Merkel oficjalnie potrafi być "przeciw" a nieoficjalnie "za", jak zrobiła to np. w przypadku niemieckich "ślubów gejowskich". To arcymistrz bluffu, prowokacji i hipokryzji!. Oby tylko Nord Stream 3 nie stał się realną inwestycją. Nie okazał się niemieckim tunelem podmorskim do "Koenigsberg". Na razie Niemcy zabiegają o Nord Stream 2, a nieświadomi zagrożeń Rosjanie usiłują im w tym pomagać. Piękna Ziemia Królewiecka, wciąż nie może poczuć się częścią łacińskiej Europy. Wciąż rezerwowany jest dla niej status kolonii. "Ribbentrop" przylgnął do "Mołotowa", jak marksizm do leninizmu.


Niemiecki rasizm ciągle żywy?

W Europie znów dają znać o sobie etniczni i kulturowi czyściciele. To "czyściochy" prosto od samego praojca rasizmu, samego Adolfa Hitlera. Tacy, co rusz zachęcają do etnicznych autonomii, separatyzmów i secesji. Wszyscy poczuli ich obecność na Bałkanach i na Krymie. Teraz ci rasiści szczują przeciwko sobie Hiszpanów. To ciągle ta sama marksistowsko-leninowska Piąta Kolumna. To ciągle te same berlińsko-moskiewskie "inspiracje". Giną Ukraińcy - zwolennicy i konstruktorzy polsko-ukraińskiego pojednania i porozumienia. Komuś bardzo zależy na utrzymywaniu polsko-ukraińskiego niezrozumienia, nieprzejednania i nienawiści. Wciąż judzi się Ukraińców do antypolskiej histerii. Jednak Polacy zawsze darzą wielką miłością Lwów, Krzemieniec i Wołyń, Kamieniec Podolski i Podole, Żytomierz i Kijów, ale także Odessę i Krym. Miliony Ukraińców zaczynają mówić z dumą, że żyją i pracują w Polsce. Polacy nie dają odczuwać Ukraińcom, że nie są u siebie. Cieszy każdy indywidualny zwrot Ukraińców w stronę prawdy o wspólnej historii. W naszych czasach ma szansę spełnić się ukraińskie marzenie o polsko-ukraińskim równouprawnieniu i polsko-ukraińskim partnerstwie. Ukraina zawsze dążyła do łacińskiej Europy, do Europy wiary, kultury i cywilizacji miłości, proponowanej przez religię Chrystusa. Oczywiście Europa przeżywa okres zamętu. Podobnie jej cywilizacyjne epicentrum - Rzym, Lacjum i cały Półwysep Apeniński. Jednak ratowanie cywilizacji europejskiej może stać się także udziałem Ukraińców. Wypowiedź generała ukraińskiego Grigorija Omelczenki, na temat szczegółów zamachu w Smoleńsku, stawia Ukrainę w kręgu naszych sojuszników w dochodzeniu do prawdy. Europa wcześniej czy później musi odwrócić się od zbrodniarzy!. Europa wcześniej czy później musi zacząć karać zbrodniarzy!. Pobłażliwość Europy wobec "wczesnego Hitlera", musi ostrzegać, musi zmuszać do wyciągania wniosków i musi zachęcać do skutecznego działania.


Z pozoru obcy, a jednak swój

Akcja polskich katolików: "Różaniec do granic" - wywołała dyskusję w Europie. Głos zabrała także włoska "Famiglia Cristiana". To trochę taka nasza "Wyborcza", udająca wielce pobożny głos chrześcijan rytu rzymskiego. W ramach swojej tzw dyskusji w toku, gazeta zadawała sobie na głos pytanie: "Czy myślisz, że w nacjonalistycznej Polsce miało miejsce instrumentalne użycie różańca?". Kiedy słyszy się antypolską, wręcz judaszowską wypowiedź byłego polskiego hierarchy kościelnego, o rzekomo antypapieskim charakterze modlitwy różańcowej u granic Rzeczypospolitej Polskiej - w wywiadzie udzielonym włoskiej "Rodzinie Chrześcijańskiej", można być pełnym podziwu dla jednego z Włochów, oceniających Polaków. W ramach "Dyskusji w toku" wypowiedział się p. Maurizio Turchi: "Jako mieszkaniec Włoch w Polsce {z polskim obywatelstwem} uważam, że tytuł dyskusji jest błędny. Różaniec w Polsce jest tylko aktem wiary bez politycznych implikacji. I nie sądzę, że jest szansa, by uczynić z Polaków coś, czego nie chcą, więc jeśli milion ludzi zgromadzi się, by modlić się, to on się modli". Oby zaroiło się w Polsce od Włochów, pracujących na takiej właśnie częstotliwości. Tak działo się w chlubnej dla Włochów i Polski epoce Renesansu-Rinascimento. Historia zawsze zaczyna się przecież od pierwszego kroku.


Włosi na Nowym Jedwabnym Szlaku

Potomkowie Marca Polo wyruszają do Chin. Pierwszy pociąg z północno-włoskiej miejscowości Mortara wyrusza do Państwa Środka 28 listopada. Wyjazd z miejscowego terminalu zaplanowano na godzinę 10.00. Przyjazd przewidywany jest od 16 do 19 dni później. Miejscem docelowym jest Chengdu, miasto liczące 14 milionów ludzi, położone w południowo-zachodnich Chinach. To 10 800 km od włoskiej miejscowości w prowincji Pavia. Będzie to pierwsze połączenie kolejowe pomiędzy Włochami a Dalekim Wschodem, Nowy Jedwabny Szlak, którym będą podróżowały chińskie towary wysyłane do południowej Europy, a także te wyprodukowane we Włoszech - wysyłane na odległe rynki azjatyckie. Zaletą będzie skrócenie czasu do jednej trzeciej - w porównaniu z transportem morskim i zmniejszonymi kosztami, wynoszącymi jedną czwartą - w porównaniu z transportem lotniczym. Szczególnie pozytywny ma być transport koleją w przypadku mebli, które podczas długich podróży morskich cierpią z powodu wilgoci i wina, które nie lubi huśtawek termicznych. Podczas, gdy Europa poczuła się zmęczona myśleniem, Chińczycy kreują nowe myślenie - na nowym-starym szlaku handlowym.


Niemcy płacą Europie za milczenie?

Niemiecka propaganda maszeruje w pierwszym szeregu wrzeszczących o rzekomych polskich nacjonalistach, faszystach i nazistach. Jakoś nikt w Europie nie stara się przypominać, chociaż okazjonalnie, chociaż z okazji okrągłych rocznic - np. o bestialskim wysadzeniu przez Niemców największej w Europie synagogi, Wielkiej Synagogi w Warszawie przy Tłomackiem. To przecież ponadczasowy i uniwersalny wzorzec nacjonalizmu, faszyzmu i nazizmu. Tą zbrodnią kierował autentyczny niemiecki nacjonalista, faszysta i nazista, generał SS Juergen Stroop. Nie wiedzieć czemu, to właśnie Niemcy znajdują się wśród entuzjastów budowy meczetów w miastach europejskich, także w Warszawie. Czyżby islam uznali za religię bardziej wartościową od judaizmu?. A może uznali, że islam bardziej nadaje się do niszczenia chrześcijaństwa, niż hitleryzm i marksizm?. Już Hitler niepokoił się, że w Polsce dziwnie jakoś, chrześcijanie rytu rzymskiego, katolicy - patrząc po ludzku, bratają się z wyznawcami judaizmu, widząc w nich praojców swojej własnej religii. Czyżby niepokoje Hitlera przeniosły się na jego współczesnych rodaków?.


Finis Europae?

W obecnej, nijakiej Europie - trudno znaleźć oryginalny artyzm i oryginalne rzemiosło artystyczne. Przestano tego uczyć. Wszystko próbuje się zastąpić chińskim monopolem a właściwie - chińskim kiczem. Nic dziwnego, że niemal wszyscy mają problem, co charakterystycznego dla danej okolicy - można kupić w tym, czy innym zakątku europejskiego kontynentu. I często okazuje się, że wszędzie trafia się na tą samą chińską tandetę. To jakby połączenie niemieckiej szmiry i niemieckiego bezguścia - z chińską techniką. To m.in. wszechobecne lalki "Barbie". Kiedy w internetowej przestrzeni można odkryć zespół grający utwory typu: "Klaus Barbie Doll" i "Rudolf Hess" {You"re My Best Friend}, to i pewnie wkrótce zawita moda na lalkowego "Klausa Barbie" a może i na lalkowego "Rudolfa Hessa". W końcu wybielanie niemieckiej historii, trzeba prowadzić od najmłodszych, albo przynajmniej od młodych lat. Wówczas efekt może być prawie, że pewny. Oby Europa przebudziła się nie za późno!. Oby Francja nie doczekała u siebie kontynuatorów polityki Klausa Barbiego i podobnych!.


Rosnąca aktywność Włochów

Ostatnio włoska prasa napisała o skandalu związanym z europejskimi rajami podatkowymi. Okazuje się, że z powodu oszustw podatkowych - powinni zacząć się wstydzić najważniejsi brukselscy eurokraci, ponieważ włoska prasa wymienia wśród "rajów", nie tylko znaną już wszystkim Maltę, ale także Luksemburg i Holandię. Czyżby nie wiedzieli o tym: Jean-Claude Junker i Frans Timmermans, najbardziej znany Luksemburczyk i najbardziej znany Holender?. Włosi mają największe w Europie doświadczenie w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej, także w zwalczaniu mafii podatkowych. Tylko czy ktokolwiek jest w stanie ominąć tych dwóch euro-stoperów przemian?. Włosi uginają się i toną pod naporem "uchodźców". Po zablokowaniu Libii, kontrabandy z ludźmi - rzuciły się już nie tylko na szlak tunezyjski, ale i na szlak turecki. "Uchodźcy" lądują już nie tylko na Lampedusie, ale także w Trapani, Palermo, Vibo Valentia i w najbardziej wysuniętym na północ Crotone. Włoskie organa ścigania ustaliły, że hersztami przerzucającymi ludzi są Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini i Gruzini. Niekiedy Turcy, Syryjczycy i Azerowie. Część "uchodźców" kierowana jest tradycyjnie do Grecji, a od pewnego czasu także do Rumunii. Ciągle szturmowane są przez "uchodźców" hiszpańskie enklawy Ceuta i Melilla. Włosi ustalili, że wejście na przemytniczy pokład kosztuje ok. 6000 euro. Dla dzieci jest 50 % zniżka. Organizatorzy najwyraźniej wciąż uważają, że jest to znakomity biznes, lepszy od narkobiznesu, nielegalnego handlu bronią czy farmakochemii. To niestety niemieckie myślenie - serwowane Europie. To swoista wiara, że zdezorientowani "uchodźcy" - dotrą także do Niemiec,
zapłodnią im kobiety i naprodukują potomków, których oni zapędzą do niewolniczej pracy. "Uchodźcy" mają najwyraźniej zastąpić ludzi w przeszłości łapanych na ulicach miast okupowanej przez Niemców Europy. Oczywiście przemycane kobiety zasilą niemieckie burdele lub przekazane zostaną innym europejskim agencjom towarzyskim. Włosi, tym razem, jak gdyby próbowali otrząsnąć się z myślenia proniemieckiego Benito Mussoliniego ale i myślenia bezpaństwowca i komunisty Altiero Spinelli"ego, i wejść na drogę bogobojnego Alcide de Gaspari"ego. Italia, kolebka światowego prawa - zaczyna upominać się o prawo i jego poszanowanie w całej Europie!. Do gry wraca Bel Paese. Tytan piękna i praworządności. Włochy znów stają przed szansą bycia centrum Europy.


Kapitał Hitlera wiecznie żywy!

Niemcy od 1945 roku usiłują ograć Europę i Amerykę. Wiedzą doskonale czym jest własny kapitał i własna marka produktu. Jedynie ofiarom swojego cwaniactwa usiłują wmówić, że kapitał nie ma narodowości i bez znaczenia jest czy posiada się własne ośrodki badawczo-rozwojowe, zakłady produkcyjne i własne marki, czy też nie. Niemcy zaczęli głosić światu, że przeszłość i historia nie jest do niczego potrzebna. Liczy się to, co kto posiada dzisiaj. Najwyraźniej dlatego zwycięzcy dali sobie spokój z denazyfikacją sprawców i oprawców największej z wojen. Dzisiaj motoryzacyjne dziecko Hitlera "Volkswagen", pod swoją hitlerowską nazwą - występuje w roli światowego dominatora. Nawet dziesiątki miliardów odszkodowań za "Dieselgate" - nie są w stanie zatrzymać niemieckiego marszu. Ostatnio przy okazji hałaśliwych i obraźliwych "popisów" Verhofstadta, kontrowersyjnego eks-premiera Belgii - ożył temat "niemieckich odszkodowań dla Belgów". I to nie chodzi o jakichś Belgów, dręczonych przez niemieckich nazistów w niemieckich obozach śmierci, ale o Belgów - walczących w szeregach Waffen-SS. Temat wstydliwy, a w zasadzie haniebny. Niemieckie emerytury za mordowanie Europejczyków - bierze tysiące Walonów i Flamandów. W sumie pod niemieckimi rozkazami brało udział 40 tysięcy Belgów. Wygląda na to, że Verhofstadt wyzywając Polaków od nazistów - sprowokował Europę do konstruktywnego dialogu i do wszczęcia drugiego etapu denazyfikacji i to nie tylko Niemiec, ale i ich wojennych kolaborantów. Niemcy mają pieniądze na wypłatę autentycznych wojennych odszkodowań!. W zrozumieniu ich powinności, muszą im pomóc europejscy i amerykańscy prawnicy.


Kolejny wyrok śmierci na Chrystusa?

Dzisiaj już nie tylko perła chrześcijańskiego Wschodu, starożytna świątynia Hagia Sophia w Konstantynopolu-Stambule - została zamieniona w muzeum. Podobnie wyeksmitowano Boga ze świątyń Paryża, Berlina i z wielu chrześcijańskich świątyń miast włoskich. Ateizacja i laicyzacja - zrobiły swoje. To jedynie w Wilnie, najbardziej włoskim z nie włoskich miast, dawne muzeum ateizmu stało się na powrót kościołem, Kościołem Świętego Kazimierza. Jednak na podobne procesy ponownej sakralizacji nie doczekały się ciągle świątynie Zachodu, Południa i Północy Europy. Ale dlaczego miałyby się doczekać, skoro dotychczasowi wierni - zobojętnieli na głos swojego Boga?. Swojego Boga uznali za "hamulcowego", za zbiór zakazów i nakazów ograniczających i spowalniających ich osobisty i zbiorowy rozwój. Czy należy zatem dziwić się, że islam oznacza swoimi symbolami religijnymi ziemie opuszczone przez chrześcijaństwo?. Życie nie toleruje próżni. Można tylko dziwić się, że narody europejskie dobrowolnie niwelują się do poziomu jednowymiarowych ssaków. Do poziomu fizycznych parametrów. Duch Europy może okazać się w przyszłości duchem muzułmańskim. O to przecież zabiega wielu anty-Europejczyków. A wszystko zaczęło się praktycznie niewinnie, od nerwowych reakcji na donośny głos kościelnych dzwonów. Zdeprawowane umysły, serca i sumienia - nie chciały słuchać głosu przypominającego o istnieniu Stwórcy Wszechrzeczy. Kiedy wyeliminowano z codziennego życia Boga, pozostaje tylko strach świata przed kolejnym obłąkańcem - ogłaszającym światu gotowość do wojny.


Odkryto hitlerowskie "skarby"

Na arcyciekawe "niemieckie zbiory" - natrafiono w Argentynie. Wśród "eksponatów" jest m.in. popiersie Hitlera, niemiecki orzeł ze swastyką i klepsydry z symbolami III Rzeszy. W sumie 75 sztuk. Tajną kolekcję odkryto w mieście Beccar, 24 km na północ od Buenos Aires. Według ekspertów te przedmioty należały do notabli hitlerowskich Niemiec. W podejrzanie dużej bibliotece śledczy odkryli istny zamaskowany magazyn. Znaleziono tam również negatywy hitlerowskich fotografii. Śledczy próbują dociec jaką drogą obiekty przybyły do ojczyzny papieża Franciszka. Najprawdopodobniej dotarły one w ramach nazistowskiej operacji pod kryptonimem "Odessa". To Argentyna miała stać się częścią jądra Czwartej Rzeszy. Tutaj lądowali hitlerowscy dygnitarze partyjni i wojskowi. Wśród nich był Josef Mengele, "Anioł Śmierci", który bestialsko eksperymentował na organizmach więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Wykryty przez Mossad w Buenos Aires, po dziesięcioletnim pobycie na ziemi argentyńskiej - zdołał uciec do Paragwaju, by ostatecznie umrzeć w 1979 roku w Brazylii. Rąk sprawiedliwości jednak nie uniknął hitlerowski zbrodniarz Adolf Eichmann. Wykryty w Argentynie przez wywiad izraelski - został przetransportowany przez agentów Mossadu do Izraela i tam stracony. Tak zakończyła się "kariera po niemiecku". Tak zakończyła się "wielka kariera" szefa Wydziału Żydowskiego w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy, który z Żydostwem miał tyle wspólnego, że z niemiecką dokładnością całą tą nację postanowił wymordować. Dzisiaj w przededniu drugiego etapu denazyfikacji Niemiec i skażonej przez Niemców Europy - warto zwracać uwagę na bezczelność rodaków Hitlera. Oni wciąż twierdzą, że nie powinni wypłacać odszkodowań za swoje zbrodnie. Tak twierdzą - mówiąc m.in. zarówno do Greków, jak i do Polaków. I ile pokorniejsza stała się Austria, zredukowana do poziomu niewielkiej republiki. Austria ani przez moment nie próbuje wskrzeszać "nowej Rzeszy".


Wielkość czy popularność?

Pisarz dbający o własną reputację i o morale czytelnika - pisze, że jego bohater zaklął, nie cytując jednak treści przekleństw. Karierowicz - wylewa wszystkie słowne fekalia z siebie, licząc na poczytność spragnionej chamstwa gawiedzi. Wielcy klasycy literatury, od których można uczyć się kultury słowa - nigdy nie pławili się w słownym szambie. Nie szukali tutaj radości i uznania. Wygląda na to, że życiowy mizerota szuka byle okazji, żeby zademonstrować swoją moc i bezwzględność. Lubi to jak eunuch rozmowę o seksie. Tylko czy do takich "tfurcuf" trzeba od razu biec z urzędowym uznaniem?. Może lepiej nie polecać ich powszechnej opinii?. Akceptacja "tfurcuf", to jedynie poprawianie na siłę czytelniczej statystyki. Upowszechnianie piękna i moralizatorstwo - zawsze powinny być misją literatury. Szczególnie w czasach, kiedy chamstwo stało się niemalże powszechne, kiedy chamstwo zyskało równouprawnienie z kulturą, a dyplom ukończenia wyższej uczelni, stał się dosyć często jedynie przykrywką - dla kolejnego mentalnego menela. Może lepiej nie szukać haków na życiorysy klasyków, tylko sięgnąć po nich i zacząć się od nich uczyć, tego co najlepsze - kultury i elegancji słowa. Słowo ma przecież nie tylko niszczycielską moc. Potrafi znakomicie łączyć, dawać nadzieję, budować i zasiewać miłość i braterstwo. Może być modne i atrakcyjne. Może mieć wartość pozytywną. Wcale nie musi śmierdzieć i odpychać. Jak mówią Włosi: "Bellissima parola mi tocca il cuore" {przepiękne słowo dotyka mojego serca}. Czy to nie jest piękne i mądre?.


Jednoczą czy rozbijają Europę?

Coraz więcej Europejczyków pyta samych siebie: dlaczego to niby wschodnia część Europy, nie ma prawa zdecydowanie sprzeciwiać się intensywnej islamizacji - południowej, północnej i zachodniej części własnego kontynentu?. Europa to przecież w całości wspólne dziedzictwo religijne i kulturowe. Kulejący umysłowo "Zachód", wciąż usiłuje odbierać innym częściom kontynentu prawo głosu. Wciąż chce występować w roli starszego brata, pouczającego i opiekuńczego. Czy Europa musi godzić się na inwazję religii, kultury i muzyki arabskiej. Czy nad Morzem Śródziemnym w Europie musi być identycznie, jak na wybrzeżu marokańskim, algierskim, tunezyjskim i libijskim?. Autorka najnowszej "Wędrówki Ludów" - Merkel, opłacana jest przez arabskich szejków czy może przez samozwańczych emirów arabskich?. Zgody na pełzającą islamizację chrześcijańskiego kontynentu - nigdy nie było i nie będzie, także w przyszłości. Europa obroniła się przed niemieckim hitleryzmem i marksizmem, obroni się także przed niemiecką islamizacją. Ten problem wydają się zaczynać rozumieć niemieckie ludy, głównie Bawarczycy i Saksończycy. Ich najbardziej dotyka islamska inwazja. Oni najchętniej uciekają z imperium Merkel.


Dopadł nas wysyp historyków?

Był okres, że na polskich uczelniach czekały wolne miejsca na kandydatów do nauki historii. Ambitni nie chcieli uczyć się historii - w załganej, marksistowsko-leninowskiej wersji. Mniej ambitnym - nie przeszkadzało to. Im wyłącznie chodziło o zdobycie papieru, przydatnego w dalszym życiu. O zdobycie dyplomu zaliczenia i ukończenia nauki o czasach minionych. Stąd mamy tylu historyków, gardzących prawdziwą historią Polski. Herr Thuzk jest chyba tutaj najlepszym przykładem. Historię trzeba czuć i kochać. Nienawidzący Polski, Polaków i polskości - nigdy nie powinien zajmować się historią Polski. Dzisiaj niewielu Polaków potrafi skojarzyć wielkie zwycięstwo polskiego oręża pod Kircholmem - z jakąś konkretną okolicą. Dzisiaj za sprawą historyków-mimo-woli i historyków z przypadku - wymazano z umysłów Polaków Inflanty. Mało kto łączy z tym pojęciem Łotwę i Estonię. Trudno na mapie Europy szukać historycznego Kircholmu. Teraz jest to przecież łotewski Salaspils. Bardziej dociekliwi mogli co najwyżej słyszeć o niemieckim KL "Salaspils". A przecież były czasy, że Ryga należała do najważniejszych polskich portów wojennych i handlowych. Dzisiaj Ryga i Łotwa nie ma nawet porządnej polskiej prasy. "Kurier Ryski" wzorowany na "Kurierze Wileńskim" i "Kurierze Szczecińskim" -
byłby potrzebny od zaraz. Byłoby to odrabianie lekcji za wczoraj, jednak z myślą o jutrze. Gdy polska jest słaba nawet w odwiecznym bastionie polskości, jakim był zawsze Dyneburg, to do głosu dochodzą najmniej uprawnieni do gloryfikacji swojej historii. Do głosu dochodzą Niemcy, próbując kreować łotewską Waffen-SS na bohaterów Krajów Bałtyckich. Nadchodzi chyba najwyższy czas od odbudowanie pamięci o polskiej obecności na Łotwie. Może również doczeka się na to Estonia?.


Operetkowe powstanie

Litewscy a właściwie - lietuviscy partyzanci - zaatakowali i spektakularnie pokonali w roku 1923 nielicznych żołnierzy francuskich, pilnujących w imieniu Ligi Narodów rozgraniczenia pomiędzy Krajem Kłajpedzkim {Memellaendem} a resztą Prus Wschodnich. Rozgraniczenie to wprowadzono na mocy Traktatu Wersalskiego z roku 1919. Po operetkowym powstaniu - nastąpiło oficjalne zjednoczenie Kraju Kłajpedzkiego z Litwą Kowieńską. W 1939 roku Litwa {de facto Lietuva}, została zmuszona przez Rzeszę Hitlera od oddania Memellaendu i do wyrażenia zgody na przyłączenie go do niemieckich wówczas Prus Wschodnich. Potem było już tylko gorzej. Do głosu doszła kolaboracja Lietuvisów z niemieckimi okupantami, zakończona wspólnym, niemiecko-lietuviskim mordowaniem obywateli Rzeczpospolitej Polskiej na Wzgórzach Ponarskich. Dla zbrodniarzy nie miało znaczenia ani religijne wyznanie ofiar, ani ich pochodzenie etniczne. Była to typowa czystka rasistowska i etniczna. Zbrodnia należąca do najcięższych w historii ludzkości.


Bob Dylan

Robert Allen Zimmerman, bo tak właściwie nazywa się Bob Dylan, otrzymał tegoroczną literacką Nagrodę Nobla - za tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji. Artysta zasłynął w Ameryce i poza nią, dzięki niezwykle trafnym sentencjom. Są to wręcz małe arcydzieła filozofii i literatury. Warto niektóre z nich poznać: "Aby znaleźć miłość, nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie twoja godzina, sama wejdzie do twego domu, w twe życie, do twego serca". "Nie można być rozważnym i zakochanym w tym samym czasie". "Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie trać nigdy światła nadziei". "Ilu jeszcze umrze zanim stanie się jasne, że zbyt wielu już zginęło". "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą". "Człowiek osiągnął sukces, jeżeli wstaje rano i kładzie się spać w nocy, a pomiędzy tym robi to, co chce robić". "Przez ile dróg musi przejść człowiek. Nim nazwiesz go człowiekiem". Słowa godne największych twórców słów. Jeżeli jeszcze połączyć to z muzyką, to niebo na ziemi.


Trochę poezji:

Kiedy przyjdą...

Kiedy przyjdą...
Oby nie rozgrywali nas własną historią

Kiedy przyjdą...
Oby nie przypomnieli
Nam czasów sprowokowanych przez siebie

Kiedy przyjdą...
Oby nie rozpętali nam nowego piekła

……….

Europa czekająca na Godota

Poezja Wergiliusza, Horacego i Dantego...
Czy ktoś ją zna?
Wciąż cisza?
Czy ktoś tutaj zna Lacjum?
Wciąż głęboka cisza?
Czy ktoś tutaj zna język Toskanii?
Nikt się nie zgłasza?
Był ktoś może w Rzymie?
Nie ma odpowiedzi?
A we Florencji zdarzyło się komuś przebywać?
Widownia milczy?
Oto Europa!
Rubikon znów jest graniczną rzeką!


Lubomir

Wersja do druku

Kościesza - 19.12.17 11:32
"Polacy, zacne syny dzielnego plemienia,
Przed którymi butne wrogi czołem niegdyś biły,
Pokażcie, żeście godni dawnego imienia,
I przodków siły."
wyjątek z wiersza Franciszka Wężyka (1785-1862 "Oda do Polaków")

Wszędzie tam gdzie była przelana choćby jedna kropla polskiej krwi - tam jest Polska.
Wszędzie tam gdzie mieszka, choćby jeden Polak - tam jest Polska.
Wszędzie tam gdzie wisi polska choćby najmniejsza biało-czerwona flaga - tam jest Polska.
Wszędzie tam gdzie bije choć jedno polskie serce - tam jest Polska.

"Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze, stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwanie narodu od religii i Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu."
Roman Dmowski

Powyższe teksty zaczerpnięto ze strony (polecam-mnóstwo wiedzy):

http://web.archive.org/web/20080611091049/http:/www.polonica.net/

Strona jw. została wyrugowana z internetu i zakazana dalszej publikacji w Polsce przez sądy rzekomo"" niepodległej i wolnej"" Polski.
Wrogowie Polski są i żyją wewnątrz naszej sponiewieranej ojczyzny.
Więc kto tu jest wolny i niepodległy?

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26 Maja 1940 roku
Koło Narwiku niemieckie samoloty zatopiły brytyjski lekki krążownik "Curlew".


26 Maja roku
Święto wszystkich Mam


Zobacz więcej