Wtorek 21 Sierpnia 2018r. - 233 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Kazimiery

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.01.18 - 15:14     Czytano: [545]

Dział: Głos Polonii

Refleksja z Australii





Nostalgia

Jak co roku, minęły już tak ważne dla wszystkich Święta Bożego Narodzenia, minęły sylwestrowe przyjęcia i zabawy. Dla wielu z nas - Polaków mieszkających na emigracji, okres ten to czas wizyt, spotkań ze znajomymi, z rodziną, czas wypoczynku. Dla bardzo wielu osób czas ten związany jest jednak nie tylko z miejscem, w którym aktualnie przebywają, mieszkają, pracują.

Jest to również czas, kiedy to my, polscy emigranci, myślą powracamy do miejsca w którym się urodziliśmy, w którym są groby naszych bliskich, często najbliższych nam osób - do Polski. Do naszego kraju, w którym spędziliśmy dzieciństwo i którego nie zapomnimy nigdy.

Nie przypadkiem myślimy o Polsce właśnie w czasie świąt.

Osoby starsze, z pewnym stażem emigracyjnego życia, ogarnia wtedy szczególnie silne uczucie tęsknoty za rodzinnymi stronami, za Polską. Wracają obrazy rodzinnego domu, postacie Rodziców i wspomnienia z dawnych, bezpowrotnie minionych lat. Mówi się wówczas, że ogarnia nas nostalgia. Co jednak dokładnie oznacza to słowo? Z jakimi łączy się uczuciami? Jak sobie z nią radzimy?
Różne jest rozumienie tego terminu, tak jak różne jest odczuwanie nostalgii przez ludzi. Ogólnie przyjmuje się, że nostalgia jest niespełnionym pragnieniem powrotu do tego co minęło i co najpewniej już nie wróci. Jest pewnym stanem emocjonalnym, często powiązanym ze smutkiem, z poczuciem utraty, z myślami o przeszłości. Właśnie dlatego nostalgia tak często dotyczy osób, które przebywają na emigracji, z dala od swoich korzeni, od rodzinnego domu.

Ludzie radzą sobie z tym uczuciem w rozmaity sposób - jedni starają się je zwalczać, mówiąc sobie, a właściwie wmawiając "mnie to nie dotyczy", "to już minęło, mam teraz nowe życie i będę się zajmował wyłącznie nim". Angażują się wtedy w "tu i teraz". Bywa, że w swoich skrajnych postawach zaprzeczania własnym uczuciom, często bardzo krytycznie zaczynają odnosić się do tych, którzy wciąż przeżywają nostalgię. Mówią wówczas: "skoro tak tęsknisz, to dlaczego nie wyjedziesz, wracaj". Mówią tak, choć doskonale wiedzą, że nie jest to łatwe /zresztą na temat powrotów z emigracji napisano już całe tomy/.

Inni, włączają się w miejscu obecnego pobytu w możliwie wiele spraw związanych z Ojczyzną - działają w rozmaitych organizacjach powiązanych z polskimi sprawami, z zaangażowaniem hołdują wyniesionym z domu rodzinnego tradycjom, znanej im kulturze, najchętniej mówią językiem, który jest im najbliższy, i którym najlepiej mogą wyrazić każdą swoją myśl. Psychicznie związani z Polską nie tylko myślą o niej, ale działają w jej sprawie, głównie właśnie po to, aby pokonać powracającą nostalgię.

Są też tacy, którzy ogarnięci nostalgią - tworzą. Najlepszym przykładem z przeszłości jest twórczość pisarzy i poetów emigracyjnych. Wiemy przecież jak wiele cennych dzieł literackich powstało właśnie na emigracji, jak wiele osób nadal pisze wspomnienia z dawnych lat. Bo jakże często właśnie nostalgia jest twórczym fermentem, bez którego nie powstałyby dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Miłosza i wielu innych.

Kiedy mówi się o nostalgii, przychodzi na myśl różnica, z jaką odczuwali ją uchodźcy okresu po II wojnie światowej i późniejsi emigranci. Wydaje się, że właśnie ci pierwsi, którzy często ratując własne życie i życie swoich bliskich, nie mogąc powrócić do Kraju z obawy przed represjami, nostalgię odczuwali najmocniej. I chyba tym można tłumaczyć tak silne powiązania z polskością osób z tamtego, starszego pokolenia, wysiłek w budowę polskich domów na emigracji, tworzenie wspólnoty i związków na obcej ziemi - zjawisko nie spotkane już z taką siłą w latach późniejszych.

Ich następcy czynią to też, jednak w znacznie mniejszym stopniu, bo oni przecież sami dokonali wyboru i nikt ich nie przymuszał do porzucenia własnego kraju. Dlatego tym późniejszym, solidarnościowym czy ekonomicznym, było już zapewne znacznie łatwiej. Oczywiście z wyjątkami, kiedy to w wyniku doznawanych represji swój kraj zdecydowali się zmienić na inny. Takich jednak jest w Australii bardzo niewielu. Ci z nich, którzy w swojej ojczyźnie poświęcali się, narażając na niebezpieczeństwo siebie i swoich bliskich, działając w nim dla wspólnego dobra, zapewne przeżywali nostalgię mocniej i boleśniej.

Są też ludzie, którzy nadal z trudem radzą sobie z nostalgią, a także tacy, którzy nie radzą sobie z nią wcale. Są to osoby, które nie przystosowały się do emigracyjnego życia, nie znalazły na nowej ziemi swojego miejsca, można by powiedzieć "nie urządziły się". Grupa tych osób wcale nie jest mała. To właśnie one wciąż myślą o powrocie, czasami żyją w smutku i poczuciu bezradności. Słabsze psychicznie sięgają po "lekarstwo", którym, jak sądzą, jest alkohol czy inne używki, ograniczają swoje kontakty społeczne, czasami świadomie izolują się od otoczenia. Popadają wówczas w melancholię, czy okresowe stany depresyjne. Osoby takie prawdopodobnie wymagają pomocy.

Nostalgia dotyczy też zapewne niektórych młodych Polaków, którzy przyjeżdżają do Australii, na drugi koniec świata, z własnego wyboru. Ich nostalgia różni się jednak od tej jaką przeżywały poprzednie pokolenia, a często wyraża się w tym, że chętnie umieszczają i przekazują w internecie na Facebooku typowo polskie krajobrazy, czy ładne miejsca z ich rodzinnych miast i miasteczek. Inna to już jakościowo nostalgia, odmienna od przeżywanej przez pierwszych, powojennych polskich emigrantów, obecnie wielu polskich seniorów.

I choć, jak się powiedziało na początku, nostalgia jest uczuciem utraty, które na emigracji narasta szczególnie w czasie świąt, jednak jej nasilenie najczęściej słabnie już po Nowym Roku. Jest on bowiem naturalnym początkiem nowych wyzwań, przyszłych dni, jest zaprzeczeniem smutku czy tęsknoty.

Oczywiście nie dopuszczajmy do tego, aby nostalgia zaczęła rządzić naszym życiem, ale też nie brońmy się przed nostalgią, bo tylko w skrajnych przypadkach jest ona uczuciem niszczącym.

Niech trwa w nas i nas wzbogaca. Tak jak trwać mają w ludziach wszelkie uczucia wyższe -przyjaźń, troska o innych, miłość do ludzi i do Ojczyzny, którą zawsze dla Polaków pozostanie Polska.

Monika Wiench
Melbourne

Wersja do druku

PERTH - 31.01.18 21:12
NIE TYLKO W UNII I W NASZEJ POLSCE SĄ PRZECIEKI I WYCIEKI I DIABELSKIE CUDA, CZYLI ZUPEŁNY BRAK ZACHOWANIA TAJEMNICY PAŃSTWOWEJ... W AUSTRALII TEŻ SĄ....

Setki dokumentów australijskiego rządu, opatrzonych klauzulą "ściśle tajne", zostały znalezione w starych szafkach kartotekowych sprzedanych w sklepie z używanymi meblami - podała w środę australijska telewizja ABC. Natychmiast wszczęto śledztwo w tej sprawie.

Szafki zostały kupione - jak pisze AFP - "za grosze" w sklepie w Canberze, który specjalizuje się w sprzedaży mebli używanych przez członków rządu. Były zamknięte, a klucze do nich zgubiono.

Po kilku miesiącach szafki otwarto za pomocą wiertarki. Znaleziono w nich tysiące stron dokumentów dotyczących ponad 10 lat pracy ministrów pięciu kolejnych rządów, od premiera Johna Howarda (1996-2007) po Tony'ego Abbotta (2013-2015). Nie poinformowano jednak, kiedy dokładnie je znaleziono.

Według telewizji ABC, w archiwach był m.in. raport o utracie przez policję prawie 400 dossier dotyczących bezpieczeństwa narodowego z pięciu lat oraz inne sprawozdanie, według którego 195 ściśle tajnych dokumentów pozostało w biurze jednego z ministrów po przegranej Partii Pracy w wyborach parlamentarnych w 2013 roku. Pozostawione dokumenty zawierały m.in. plany obrony na Bliskim Wschodzie, informacje o konflikcie w Afganistanie, dane wywiadu na temat sąsiadów Australii czy szczegóły operacji antyterrorystycznych - podała telewizja.

W szafkach znaleziono ponadto zapisy debat na temat strategii politycznych koalicji rządzących.

ABC oceniła, że jest to "jedno z największych w historii Australii naruszeń bezpieczeństwa". Podkreślono, że używane przez ministrów meble mogą być sprzedawane także kupcom z zagranicy.

Obecny rząd Malcolma Turnbulla nakazał wszczęcie "natychmiastowego śledztwa", które ma wyjaśnić, w jaki sposób pozbyto się mebli. W Australii, jak wyjaśnia AFP, dokumenty rządowe zazwyczaj są ujawniane publicznie dopiero po 20 latach.

Monika Wiench - 11.01.18 23:27
W odpowiedzi Panu / Pani / o pseudonimie Ricky Dick. Zgadzam sie z kilkoma watkami poza tym o "rejteradzie", bo ta sa zarzuty nieuprawnione. Jak trudna była decyzja o emigracji, jak wiele spraw mogło o niej decydować, jak niełatwe emocjonalnie jest zycie emigranta, wie bardzo dużo osob, które żyją poza Polska. Natomiast znacznie bardziej istotne jest to co mówi Ricky Dick w kilku ostatnich akapitach swojej wypowiedzi. To, co żyjąc na emigracji, robimy dla Polski i czy robimy cokolwiek. Nie bez powodu mówi sie przecież o znaczącej roli światowej Polonii dla Polski. Taka masa ludzi - rdzennych Polakow i osob polskiego pochodzenia, ma i musi miec znaczenie dla kraju, z którego pochodzi.
Dlatego zapewniam, ze tak jak w Polsce, tak i na emigracji jest bardzo dużo Polakow dbających o Polskę, walczących o jej dobre imię. Kiedyś wspomagali ja finansowo wysyłając do rodzin masę, ciężko tu zarobionych pieniędzy. Dzis, większość dba o swoją Ojczyznę na inne sposoby, choć oczywiscie sa i tacy, dla ktorych im gorzej w Polsce, tym lepiej. Odwracamy sie od nich i zrywamy z takimi kontakty.
Sa tacy, którzy do Polski wracali - znam ich osobiście - i to po kilka razy na przestrzeni lat. Jednak często nie mogli sie odnaleźć w niezwykle zmienionych warunkach i czuli sie tam jak emigranci we własnym kraju. Znam te wielu, którzy planują powrót, co jak wspomniałam nie jest łatwe.
Ja sama pracuje dla Polski od pierwszego dnia pobytu tutaj czyli od 1988 roku. Dosłownie od pierwszego dnia, od pierwszych godzin, kiedy to po 30- godzinnej podróży poszłam w Melbourne przed polski kościół rozdawać Polakom ulotki po Mszy sw.
Potem, pracując dla polskiej stacji radiowej, dla polskich gazet, polskich organizacji i teraz.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników.
Monika Wiench
członek Komitetu Obrony Polski w Australii
Melbourne

Ania - 10.01.18 20:37
Tow. Jan zmienił ksywę i kontynent.
Wracając z Czech wstąpiłam do Lądka Zdroju zobaczyć ratusz w jakim jest stanie.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6d/2016_Ratusz_w_L%C4%85dku-Zdroju.jpg

Taki ratusz świadczy, że kiedyś mieszkali tam mądrzy i utalentowani ludzie. Dzisiaj ratusz pozostał brak jest za to tych mądrych i utalentowanych ludzi.
Mozna tylko spotkać lokalnych meneli, przyglądających się obcym, strach do nich się odezwać. Czuć, że miasto umarło chociaż powierzchownie przymalowane, brak mu duszy.
Taka baza ludzi umarłych.
W Czechach nie lepiej chociaż u nas propaganda zachwala bezbożnych Czechów.
Weszłam tam do sklepu mięsnego i aż mnie smród odrzucił. Czesi wywożą swój najlepszy węgiel m. in. do Szwajcarii, przez trzy zmiany i 365 dni w roku. Mają černé uhlí jeszcze droższe jak u nas o 20%. Sami palą śmieciami i drewnem. Domy przedwojenne mają dachy pokryte płytkami azbestowymi, dopiero teraz dotarło tam oklejanie ścian styropianem.
Często jestem w Czechach i jak dwadzieścia lat temu w małych miastach była jedna apteka to do dzisiaj jest jedna. U nas ich liczba się zwiększyła razy pięć.
Pomimo, że jest dużo mniej aptek nie ma tam kolejek. Znam tam starszego aptekarza, wiedzę to ma duuużo większą jak nasi dilerzy farmakochemii z tytułami. Asortyment leków całkowicie inny jak u nas. Apteka ma dwugodzinną przerwę obiadową, jest czynna do 16 a w sobotę do 10.
Czesi nie mają takiego jak u nas małpiego szokowego naśladownictwa, dalej funkcjonują ich pegeery, szkoły zawodowe, małe wytwórnie lokalnej żywności.

Jadwiga z Anglii - 10.01.18 16:26
... Zenon - taka jest prawda! Tylko nam Polski żal!!!!!!

Ricky Dick. - 10.01.18 12:00
No to zostań już na zawsze w tej Australii panie Zenek. Co mogę powiedzieć?
Zrejterowałeś. Dałeś dyla bo Polską nie jesteś zainteresowany ani nie jesteś związany emocjonalnie i życiowo. Interesuje cię tylko własna d...a, własne bezpieczeństwo i mamona oraz lepsze życie. Przestałbyś przynajmniej bazgrać na tym forum farmazony i dyrdymały zaoszczędzając swoich "złotych myśli" rodakom w kraju, codziennie stawiającym czoła niełatwej rzeczywistości.

To co mamy powiedzieć my, którzy pozostali w ojczyźnie, wzięli na swe grzbiety obowiązki Polek i Polaków dbania o ojczyznę w potrzebie pod jarzmem obcych i uzurpatorów? Wielu z nas było prześladowanych i więzionych. Jednak poobijani, zubożeni, okradani, również mordowani i prześladowani doczekaliśmy dni, dzięki własnej nieustępliwości i zorganizowaniu się narodu, które dają szansę następnym pokoleniom.
Dzięki nam, tych, którzy pozostali i ponosili konsekwencje sprawowania władzy przez sowietów i żydokomunę Polska nadal istnieje i rozwija się. Więcej mamy wolności i swobód obywatelskich. Swoim następcom zaszczepiliśmy umiłowanie ojczyzny, wiarę w Boga i honor. Większość Polaków w kraju wyznaje zasadę "Bóg, Honor, Ojczyzna". Powoli ale systematycznie wstajemy z kolan i rozwijamy się jako państwo, jako naród, jako podmiot polityki międzynarodowej.

Niech każdy Polak, gdziekolwiek jest zada sobie pytanie.
Czy jestem Polakiem i czy mam obowiązki Polaka? Co zrobiłem by pomóc ojczyźnie i Rodakom w przezwyciężeniu zniewolenia narodu i państwa po 1944 roku?
Nie zamierzam nikogo oskarżać. Niech każdy, który mieni i czuje się Polakiem sam we własnym zakresie i w zgodzie z własnym sumieniem oceni swoje postępowanie. Gdyby wszyscy Polacy postąpili jak pan Zenek to tereny nad Wisłą, Odrą i Bugiem nie nazywałyby się dzisiaj Polską. Bo cóż znaczy POLSKA bez POLAKÓW? To byłby bliżej nieokreślony teren zamieszkały przez nachodźców, kosmopolitów wyzutych z patriotyzmu i wspólnoty narodowej.
Niestety, wielu Polaków (byłych) wstydzi się swojego pochodzenia (tzw. fałszywy wstyd) z powodu niezbyt pochlebnych opinii krążących w świecie na temat Polski i Polaków. Są to opinie krzywdzące nasz naród i państwo.
Zadaniem każdego z nas, gdziekolwiek jesteśmy, jest walka ze stereotypami czasami celowo rozgłaszanymi przez określone środowiska nieprzychylne Polsce i Polakom.
Dzisiaj jednak słowo POLSKA brzmi DUMNIE a POLAK to ceniony przedstawiciel tego narodu. Dowodzimy tego swoim codziennym życiem i zaangażowaniem w kraju i oby również na obczyźnie.

Zenon D. Australia - 09.01.18 22:37
Nasze tesknoty za Polska - jako nasza ojczyzna nie sa w pelni
zasadne.Jest to nieszczesliwy kraj,bo otoczony podlymi kolosami.
w postaci jeszcze mocno dzikiej,a zarazem zachlannej Rosji.Od
zachodu - takze wciaz wsciekle na Polske Niemcy! I co mielismy
w tym zabijanym,mordowanym i okradanym kraju przez w/w chytrych
glodnych bandytow?! Kto nie przezyl cudem ich bandycko-zlodziejskich
napadow na Polske ten nie pojmuje tego,co go moze spotkac od
wciaz glodnych i pijanych Ruyskow i chytrych Niemcow.Ja to przezylem
na wlasnej skorze w czasie II ws jako Polak. Zyjac za granica wiem,ze
tu mnie nikt nie zamorduje,ani nie podpali,ani nie zamozy glodem!

Wszystkich komentarzy: (6)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Sierpnia 1975 roku
Zmarł Adolf Dymsza, polski aktor filmowy i teatralny (ur. 1900)


21 Sierpnia 1944 roku
21 d. Powst. Warszaw.: Natarcie oddz. żoliborskich i Grupy AK Kampinos w celu połączenia Żoliborza ze Starym Miastem. Niemcy wysadzili "Pawiak"


Zobacz więcej