Niedziela 22 Lipca 2018r. - 203 dz. roku,  Imieniny: Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 08.03.18 - 23:17     Czytano: [308]

Marcowe semikalia




Szanowni Państwo!

Co byśmy zrobili bez szczypty humoru? Dowcip stanowi przyprawę naszego życia, która dodaje mu uroku. Nawet w sytuacjach trudnych, kiedy wydaje się, że już nic nie można zrobić, niektórzy próbują i z tego wycisnąć esencję humoru. Tyle naszego, co się pośmiejemy – powiadają i trudno temu spostrzeżeniu odmówić słuszności. Ale dowcip nie służy tylko rozweseleniu. Udany dowcip ma też walor poznawczy, bo przy pomocy kontrastu albo skrótu pozwala wyeksponować istotne elementy sytuacji i lepiej zrozumieć, co właściwie się dzieje.

Oto jesteśmy w przededniu 50 rocznicy tak zwanych „wydarzeń marcowych” z roku 1968. Środowiska żydowskie w Polsce i za granicą, wmontowują tę rocznicę w tak zwaną „pedagogikę wstydu”, obliczoną na wywołanie w Polakach poczucia winy wobec Żydów, prawdopodobnie po to, by łatwiej ich psychicznie zdominować, bez konieczności uciekania się do terroru, który zawsze robi niedobre wrażenie. Tymczasem w 1968 roku mieliśmy do czynienia z jednej strony z przepychanką między dwoma komunistycznymi gangami, rozpoczętą jeszcze po śmierci Stalina, kiedy trzeba było nieubłaganym palcem wskazać odpowiedzialnych za potworne zbrodnie. Tak powstały w polskiej partii komunistycznej frakcje „Żydów” i „Chamów”, które próbowały to odium zrzucić na siebie nawzajem. Październik 1956 roku trochę ten konflikt przytłumił, ale po wojnie sześciodniowej na Bliskim Wschodzie rozgorzał on na nowo. Tym razem „Chamy”, czyli frakcja tak zwanych „partyzantów” wzięła odwet na „Żydach” ale odwet – powiedzmy sobie – safandulski, bo umożliwiła im wydostanie się z cudnego raju. Tę sytuację znakomicie ilustruje anegdotka o Aaronku, którego dyrektor szkoły przyłapał podczas lekcji na szkolnym boisku. - Dlaczego nie na lekcji – pyta surowo? - Bo, panie dyrektorze, logiki nie ma – odpowiada Aaronek. - Jak to: logiki nie ma, co to ma znaczyć – dopytuje się dyrektor. - Bo ja, panie dyrektorze – tłumaczy Aaronek – zesmrodziłem się i pan nauczyciel wyrzucił mnie z klasy. Teraz oni wszyscy tam siedzą, a ja chodzę po świeżym powietrzu. Warto o tym pamiętać, kiedy będziemy słuchali dramatycznych opisów męczeństwa, jak to Żydzi podówczas byli usuwani z pracy i zmuszani do wyjazdu. Zatrzymajmy się chwilę nad tym, co to były za miejsca pracy. W najlepszym razie – w komunistycznym aparacie propagandowym. Dalej – w aparacie gospodarczym, albo partyjnym i wreszcie – w bezpiece, czyli komunistycznym aparacie terroru. Oczywiście wyjeżdżając na Zachód nie wypadało się przechwalać uczestnictwem w komunistycznym aparacie terroru czy propagandy, więc im bardziej taki jeden z drugim marcowy emigrant miał ręce umazane we krwi polskich patriotów, tym skwapliwiej drapował się w kostium męczeński i tym głośniej krzyczał o „polskim antysemityzmie”. Tymczasem marzec 1968 roku to pierwsze po poznańskim Czerwcu masowe wystąpienie przeciwko komunizmowi, w którym główną rolę odegrała młodzież studencka, a więc – drugie pokolenie AK-owców, wdeptywanych w ziemię również przez Żydów w służbie Stalina. Ale o tym nikt nie przypomni, bo rocznicowy przekaz będzie koncentrował się na żydowskich arywistach, awansowanych na tę okoliczność do rangi „polskiej elity”.

Część tych arywistów w 1968 roku wyjechała na Zachód, ale część została – bo kto nie chciał, to nigdzie wyjeżdżać nie musiał. I część tych, którzy zostali, tworzy dziś w Polsce piątą kolumnę, dostarczając zagranicy paliwa dla rozmaitych antypolskich kampanii. Wspomniał o tym ostatnio Bronisław Wildstein – że największym problemem w rozmowach, jakie prowadził w Izraelu było to, że strona izraelska informowana jest o Polsce przez środowiska wrogie naszemu krajowi i Polakom. Tę sytuację również ilustruje anegdotka z tamtych czasów, jak to Chińczycy uderzyli na Związek Sowiecki, docierając aż do Polski. Kiedy działania wojenne ustały, do chińskiej komendantury w Warszawie zostali wezwani partyjni dygnitarze, żeby utworzyli tubylczą administrację. Jako pierwszy do chińskiego komendanta wszedł Mieczysław Moczar. Mija pół godziny, mija godzina, mija półtorej, wreszcie po dwóch godzinach Moczar wychodzi oblany zimnym potem, blady, słaniając się na nogach. Podbiegają do niego pozostali i ze zgrozą i współczuciem pytają: tacy straszni są ci Chińczycy? - Chińczycy to jeszcze nic – odpowiada słabym głosem Moczar. - Najgorszy jest Cyrankiewicz.



Stanisław Michalkiewicz
8 marca 2018 r.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdą środę o godz. 20.50. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu.

Wersja do druku

Ricky Dick. - 16.03.18 10:12
Jacek Piekara w "Warszawskiej Gazecie"

"...Tym większa chwała należy się ludziom, którzy potrafili przetrwać owe straszne czasy, nie rezygnując z własnego człowieczeństwa, ryzykując życie dla często obcych osób, z którymi łączyło ich jedynie poczucie cywilizacyjnej wspólnoty.
Znajoma opowiadała mi historię jeszcze z lat 80., kiedy pracowała w USA jako niania i traf chciał, że mieszkała przez pewien czas u amerykańsko-żydowskiej rodziny, gdzie pani domu pozwoliła sobie na kąśliwe uwagi o Polakach, którzy nie pomagali Żydom w czasie Holocaustu.

Moja znajoma zripostowała w następujący sposób: "Wyobraź sobie, że dzisiaj władzę w USA obejmują ludzie nienawidzący Polaków i chcący ich zabić. Za pomoc Polakom grozi kara śmierci dla całej rodziny. I ja wtedy przychodzę do ciebie i mówię: Proszę cię, przechowaj mnie... Więc powiedz: co zrobisz?".

Żydówka, która sama miała dwoje dzieci, oczywiście kompletnie zgłupiała i nie wiedziała, co odpowiedzieć. Bo też odpowiedź na pytanie, jak kto zachowa się w czasie tak dramatycznej próby, nie jest wcale łatwa...".
Koniec cytatu.

Trudno potępiać tych, którzy nie pomagali Żydom, drżąc o życie własne i swoich dzieci oraz żony. Każdy z nich miał najpierw obowiązek zadbać o bezpieczeństwo swoich najbliższych. I takich było najwięcej. Nikt nie ma prawa ich potępiać. Ratowali najpierw siebie i swoją rodzinę. Był to odruch bezwarunkowy i jak najbardziej spodziewany i oczekiwany.

Tu nie zachodzi żaden dylemat moralny. Nie mogę oddać swojego życia za innych bo wówczas ta druga strona znalazłaby się w lepszej sytuacji zachowując swoje życie kosztem mojego i mojej rodziny.

Jeżeli byli tacy co oddali życie za innych to takich nazywa się bohaterami (np. rodzina Ulmów) i należy się im szczególny splendor i uznanie za poświęcenie swojego życia innym.

Nikt natomiast nie ma prawa prześladować tych, którzy w pierwszej kolejności rotowali siebie i życie swojej rodziny.

Niektórzy Żydzi, atakując Polaków nie rozumieją tego problemu i uważają, że Polacy powinni oddać swoje życie ratując Żydów. I byli tacy Polacy w liczbie kilkadziesiąt tysięcy (najliczniej z narodów), którzy ryzykując własne życie uratowali tysiące Żydów. W podziękowaniu Polacy są dzisiaj atakowani nawet przez tych uratowanych przez Polaków Żydów.

Czy to jest ta żydowska wdzięczność?

Lubomir - 10.03.18 10:43
Polska potrzebuje ludzi konstruktywnych, z mocnymi kręgosłupami. Wystarczy już ludzi giętkich, nijakich, obcych marionetek - negujących wszystko co polskie. Z takimi nie stworzymy nigdy żadnej polskiej marki. Tacy pod niebiosa będą wynosić 'polski spirytus' i 'polskie ogórki kiszone'. Inwestycje gospodarcze i technologiczne powstałe na polskiej ziemi - nie znaczyły i nie znaczą dla nich nic. Oni zbojkotują wszystko co tworzy potencjał Polski i Polaków.

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22 Lipca 1983 roku
Rozwiązano WRON i zniesiono stan wojenny w Polsce


22 Lipca 2003 roku
Udaj i Kusaj, synowie Saddama Husajna, zginęli podczas ataku wojsk amerykańskich.


Zobacz więcej