Wtorek 25 Września 2018r. - 268 dz. roku,  Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 16.04.18 - 13:52     Czytano: [406]

Do własnego organizmu


„Nie bądź mi nigdy wrogiem, kapryśnym tyranem, co się duszy radosnej przeciwstawiać sili. Noś mnie na rękach, ciało jasne i kochane i szanuj mnie nawzajem. A w ostatniej chwili, gdy nas ludzie odstąpią i zgaśnie nadzieja, wspomnij na tę umowę, przyjacielu drogi. Odejdźmy tak łagodnie, jak więdnie spirea, jak cichnie piosenka i jak kochanka serce oddaje – bez trwogi.” - napisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pod tytułem „Do własnego organizmu”. W jej przypadku organizm umowy nie dotrzymał i podczas wojny umierała na raka w smutnym angielskim mieście Manchesterze. W moim przypadku było trochę inaczej; kiedy „w stanie ogólnym ciężkim” zostałem przyjęty na Oddział Ratunkowy warszawskiego, szpitala na Solcu, najpierw zostałem obsztorcowany przez panią doktor za doprowadzenie organizmu do takiego stanu, ale potem zaczęły się rozmaite zabiegi, które organizm najwyraźniej przyjął z wdzięcznością, bo natychmiast zaczął zachowywać się lojalnie.

Nawiasem mówić, pojęcie „stanu ciężkiego” bywa względne. Kiedy po ciężkim sztormie na Atlantyku m.s. „Piłsudski” zawinął wreszcie do Gdyni, ze statku zniesiono na noszach kapitana Mamerta Stankiewicza do czekającej już na nabrzeżu karetki. Przed umieszczeniem w karetce kapitan Mamert Stankiewicz dał ręką znak, że chce coś powiedzieć odprowadzającemu go Karolowi Borhardtowi, który na „Piłsudskim” był pierwszym oficerem. „Znaczy – powiedział – mam nie wyjaśnione dolegliwości żołądka - po czym nastąpiła długa lista innych przypadłości – ale znaczy poza tym jestem zupełnie zdrów!”

Wylądowałem zatem w szpitalu, a ponieważ już wcześniej z powodu pogarszającego się samopoczucia musiałem odwołać swój udział w konferencjach i spotkaniach, wiadomość o tym rozeszła się „z szybkością płomienia”. „W każdym położeniu dziękujcie” - napominał św. Paweł. Wydawać by się mogło, że choroba nie jest akurat specjalnym powodem do wdzięczności, ale jakże tu nie dziękować za dar choroby, kiedy to właśnie ona wywołała eksplozję życzliwości, której echa docierają do mnie z prawie wszystkich kontynentów. Bardzo za to wszystkim dziękuję. „Duszy radosnej” więcej nie trzeba, a i organizm najwyraźniej się dostraja, co dobrze wróży dalszej harmonijnej współpracy.

Tymczasem świat idzie naprzód, czego dowodem była warszawska wizyta niemieckiego owczarka Franciszka Timmermansa, który najwyraźniej – podobnie jak wcześniej uczyniła to Nasza Złota Pani – przyjechał zorientować się, w jaki sposób najlepiej Polskę zoperować. Odbył zatem szereg rozmów, od których właściwie powinien zaczął jeszcze w styczniu 2016 roku, kiedy to Komisja Europejska z jego wybitnym udziałem, wszczęła wobec Polski bezprecedensową procedurę badania stanu demokracji i praworządności. Od razu tedy widać, że o żadną demokrację, ani o żadną praworządność tu nie chodzi, tylko o spacyfikowanie Polski. Wizyta Franciszka Timmermansa miała zatem na celu rozpoznanie, na których folksdojczów może liczyć i do jakich podłości który z nich jest zdolny. Tego zaś u nas nie brakuje, bo polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, chociaż oficjalnie propaguje skrobanki, to jednak dostarcza coraz to nowych pokoleń renegatów. Niedawno z cuchnących betów żydokomuny wyszedł śmierdzący dmuch w postaci protestu przeciwko pielgrzymce, jaką na Jasną Górę mają odbyć środowiska narodowe. Najwyraźniej żydokomuna wśród której znalazł się pan profesor Jan Hertrich-Woleński (kiedyś, za komuny, gdy działał w Stowarzyszeniu Ateistów i Wolnomyślicieli, żydowskiego nazwiska nie używał, widać zapomniał, ale teraz, skoro dla „ocalałych” szykuje się okres dobrego fartu, najwyraźniej musiał sobie przypomnieć) który wraz z panią prof. Magdaleną Środą, wzywa przeora Jasne Góry, żeby narodowców tam nie wpuścił. Najwyraźniej żydokomuna musiała uznać, że już może sięgnąć nawet na Jasną Górę. Ciekawe, że Żydzi, którzy sami organizują się na zasadzie nacjonalistycznej (Loża Zakonu Synów Przymierza przyjmuje tylko osobników z „żydowską tożsamością”) , podczas gdy w krajach swego osiedlenia bez litości tępią nacjonalizmy narodów mniej wartościowych. Toteż nawet gdybym nic nie wiedział o polskich narodowcach, na widok listy sygnatariuszy pod wspomnianych protestem, poczułbym do nich odruch sympatii. Wprawdzie od każdej zasady bywają wyjątki, ale pomysł, by na wszystko to, co Żydzi energicznie zwalczają, spojrzeć z odrobiną życzliwego zainteresowania, wcale nie musi być taki głupi.
Po zawetowaniu przez prezydenta Dudę ustawy „degradacyjnej” widać wyraźnie, że on sam jest trzymany na coraz krótszej smyczy przez starych kiejkutów, a wcześniejsze wycofywanie się rządu z uchwalonych niedawno ustaw pokazuje, że PiS został już spacyfikowany. Jeszcze prezes Kaczyński może łudzić swoich wyznawców nadziejami na reparacje wojenne już nie tylko od Niemiec, ale i od Rosji, jeszcze może „dążyć” do wyjaśnienia tajemnicy smoleńskiej, jeszcze może nastawiać pomników prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w każdej miejscowości – ale wygląda na to, że Naszej Złotej Pani, żydowskim organizacjom przemysłu holokaustu i – niestety – również części administracji amerykańskiej, udało się powyrywać PiS-owi kły i pazury, których, mówiąc nawiasem, wcale nie miał tak dużo. W tej sytuacji jedyna nadzieja, że nie dojdzie do najgorszego, to znaczy – do uchwalenia przez amerykański Kongres ustawy, która w Izbie Reprezentantów nosi numer 1226. Ponieważ Naczelnik Państwa, prezydent Duda i rząd zachowują w tej sprawie zagadkowe i niepokojące milczenie, jedyna nadzieja w Polonii Amerykańskiej, że jej desperacki lobbing w tej sprawie okaże się skuteczny. W przeciwnym razie „trup baronowo, grób baronowo, plajta, klapa, kryzys, krach!”

Wracając do własnego organizmu, w którego głos muszę teraz bardziej wsłuchiwać się, niż dawniej, to muszę jeszcze zrobić porządek z sercem. To nie jest łatwe, bo wiadomo, że serce nie sługa, ale konieczne. Wprawdzie Prymas Wyszyński mawiał, że głowa jest wyżej niż serce, ale samą głową Polski kochać się nie da. Serce jest do tego konieczne, chociaż rzeczywiście, jest niżej, niż głowa, zwłaszcza, gdy stoi się na własnych nogach.



Stanisław Michalkiewicz
15 kwietnia 2018 r.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Wersja do druku

W. Panasiuk - 22.04.18 4:27
Jaka szkoda, że nie wszyscy piszą książki, bo gdyby tak było, to nasza skromna biblioteka wzbogaciłaby się o wiele genialnych pozycji. Nie można nic napisać, skomentować bez ataków złowrogich sępów. Nawet w tak nielicznym towarzystwie na Kworum jesteśmy nad wyraz podzieleni, a może tylko złośliwi? Prześcigamy się w mądrościach, a przecież jej nie trzeba aż tak eksponować. Wystarczy przeczytać jedno zdanie, by określić piszącego. To, że internet pozwolił każdemu na publiczna dyskusję nie musi wcale oznaczać, że wszyscy potrafimy w niej uczestniczyć. Pisanie nie należy do łatwych sztuk, choć niekiedy tak się nam wydaje. Polacy lubią mędrkować i nic w tym złego gdyby każdy potrafił coś sensownego napisać. Nie wszyscy musimy być pisarzami i nie wszyscy nimi jesteśmy. Kiedy zaczynamy coś tworzyć, najpierw sprawdźmy czy nasza ręka w tym czasie podłączona jest do mózgu, to najlepszy sposób na logikę. Kiedyś na Kworum było spokojnie i milutko i tak powinno pozostać. Żadna merytoryczna rozmowa nie powinna kończyć się wojną, dość mamy tych potyczek. Napisałem kilka zdań dotyczących autora felietonu i co w tym złego? Czy nie można przejść spokojnie obok drugiego człowieka nie ocierając się o niego? Miejsca wystarczy dla każdego, bo wbrew temu co opowiadają, ziemia jest wielka. Nie musimy sięgać kosmosu by rozmawiać z drugim człowiekiem.

Jeszcze jedno - nikt tak na prawdę nie rozumie do końca polityki, nie jest do zrozumienia. To nie ja, nie ty zawiadujemy światem, robi to wielka finansjera i tak pozostanie. Jaki więc sens ma skakanie sobie do oczu? Pozdrawiam wszystkich i życzę realnego spokoju.

Perth - 22.04.18 3:44
Oto miłujący pokój - Lubo-Mir i w dodatku "felietonistę" Stanisława, pokazał gdzie ma głowę i serce (vide: powyżej S.M.), bo ja wiedziony współczuciem do chorego i osobiście poznanego Człowieka, a zarazem Publicystę piszącego też do Kworum - ośmieliłem się przypomnieć - A NIE CEDOWAĆ - tylko to, co widnieje na stronie http://www.forum.michalkiewicz.pl/
Żałuję, że napisałem słowo "solidarne wpłaty" - popełniłem błąd - powinienem pamiętać o ZIMNICY jak ogarnęła TYCH "dobrych ludzi" - po tym co napisałem w "Kto ma bronić Polski"? w dziale Głos Polonii.

Niestety, Wikipediowy Lubo-mirze!!! Urodziłeś się po prostu za późno,
żeby dostać skórzaną kurtkę, długie buty, nagan, nożyce cenzora i...kilku komentatorów - których w imię pokoju uważasz za swoich wrogów - do rozstrzelania.
Żegnaj! Niech ci głowa lekką będzie!!!

Ania - 21.04.18 21:39
http://www.forum.michalkiewicz.pl/

Kiedyś zaglądałam na tą stronę, w opisie forum dyskusyjne, jednak nie ma tam żadnej dyskusji. Tak samo jak na tym forum kilku Pawlików Morozowów przewraca widłami propagandę. Czasami zjawił się tam ktoś bystrzejszy z wiedzą po za szkolną i po kilku wpisach znikał.
Dlatego za pomocą tego forum chciałabym się dowiedzieć od Pana Michalkiewicza: o co tu chodzi, kto i dlaczego cenzuruje to forum "dyskusyjne"?

Lubomir - 21.04.18 19:41
Perth znów musiałeś ulać swojej żółci. Niektórzy widać przepełnieni są jadem nienawiści. Jeżeli cię stać, to wspieraj finansowo kogo chcesz, ale nie ceduj tego na innych, ponieważ nie masz pojęcia w jakiej znajdują się kondycji finansowej. Jeżeli już uruchomisz swój mecenat finansowy, to niekoniecznie melduj o tym całemu światu.

Perth - 21.04.18 13:47
Jestem zdziwiony, że dopiero teraz dwaj Panowie odkryli istnienie Pana Stanisława Michalkiewicza i to tylko jako felietonistę, który potrafi pisać literacko... (!)
Miałem zaszczyt poznać osobiście PISARZA I PUBLICYSTĘ p. Stanisława i bardzo mnie zmartwiła wiadomość o jego chorobie. Zyczę mu dużo zdrowia.

Spotkał mnie ten zaszczyt spotkania i rozmowy z Panem Stanisławem w czasie Jego wizyty wśród Polonii w Australii, a było to w 2014 roku i byłem jednym z tych którzy organizowali spotkanie z PISARZEM I PUBLICYSTĄ.
Wspominam to spotkanie bo poznałem Człowieka o wielkiej wiedzy i uroczego gawędziarza.
I na tym mógłbym zakończyć komentarz gdyby nie jeden problem... "Chory Król jest bardziej nieszczęśliwy - od zdrowego biedaczyny" - a o tym komentatorzy zapomnieli, że wazelina choć tania to nie jest wysoko kaloryczna i z tego się nie wyżyje - a tu, aby żyć trzeba pisać i zdrowym być.
Trzeba więc okazać solidarność i wspomóc Pisarza i Publicystę, bo w czasie choroby się nie przelewa.
Podaję więc namiary gdzie można dokonać tych solidarnych wpłat:
Przelew złotówkowy:
Imię i nazwisko; Stanisław Michalkiewicz, nazwa banku; mBank SA. Numer konta:7511402017 0000 4002 0542 5287.
A z Chicago... przelew dewizowy: Numer konta PL26 11402017 0000 4612 00380386, Swift/BIC, BREXPLPWMBK
Nazwa banku mBank SA ul Senatorska 18, 00-950 Wrszawa, Polska
Account Holding Branch, Retail Banking Account, Type: Check Sort Code 11402017.
Aby sprawdzić czy nie popełniłem pomyłki proszę otworzyć Stronę Autorską p. Stanisława Michalkiewicza.

PS. Nie wiem dlaczego wszyscy "ważni komentatorzy" tak uwielbiają "wolność słowa", a jednocześnie walą w przeciwnika cepem jak ten Lubomir Pawką Morozowem - dzwoń, dzwoń dalej Lubomirze tymi dzwoneczkami u czapki swojego starszego błazna. Bo ten, który siada na ramieniu p. Stanisława to mądry błazen - Stańczyk!

Lubomir - 20.04.18 20:42
Pawlik, Pawlik...Pawlik Morozow - najwyraźniej, albo dokładniej Pawieł T. {Trofimowicz Morozow}. Tacy potrafią zdradzić ojca i znajomych. Ba, nawet mogą wykryć spisek, tam gdzie go nie ma. Dyżurnych ormowców wciąż widać nie brakuje! Są nieskazitelni jak Lenin! Udowadniasz to Pawlik!

W. Panasiuk - 20.04.18 18:17
Panie Pawlik, ja pana nie nazywam towarzyszem, to dlaczego pan nie potrafi uszanować dobrego i prawdziwego felietonu P. Michałkiewicza. Do pięt pan mu nie dorasta. Dlaczego nie można powiedzieć nic na PIS ,czy to jakieś święte krowy? Coraz więcej awanturników. Nie uwielbiam żadnej partii, żeby było jasne. Mam prawo mieć własne zdanie, czy każdy musi być fanatykiem PIS u? Nie życzę sobie jednak by ktoś nazywał mnie tow. Czy jeszcze nie zdążyliśmy nauczyć się względnej kultury, czy choćby ogłady? Pisz pan o sobie i nie ocieraj się o innych. To tyle i aż tyle.

T.Pawlik - 20.04.18 17:15
Według mniemania i domniemania Michalkiewicza PiS miał kły i pazury,a
Amerykanie te ostre narządy jemu wyrwali! Następnym razem pewnie pan
Stasio Michalkiewicz napisze,że PIS -owi też wyrwano rogi!! Przez to do cna
sprawi radochę komuchom spod dwóch liter,to znaczy PO! Teraz tylko
oczekiwać tej uroczej chwili jak PO za to udekoruje tow.Michalkiewicza
medalem Lenina! Oj zanosie się na radoche czerwonych.Oj... będzie się z tego
cieszył tow.W.Panasiuk - aż pono z Chicago,a tow. z Polski tzw. Lubomir.I tak
odżyje pewnie od nowa Polska Ludowa!!! Oj!... będzie radocha - strojna
w czerwone chorągiewki - zbrojne w sierp i młot! Trza cierpliwie na te radochę
poczekać!!!

Lubomir - 20.04.18 9:01
Były wyraźne powody, że często zwalczany i ignorowany p. Stanisław Michalkiewicz, był określany przez miłośników prawdy i Polski - królem felietonu, podobnie jak niegdyś Melchior Wańkowicz był nazywany królem polskiego reportażu. Nazwisko Michalkiewicz, zawsze kojarzy się z tematami, które antypolskie i polakożercze gremia chciałyby często przemilczeć i ukryć przed opinią światową. Dzięki takim osobowościom, o chronologicznej następczyni II RP, o III RP - można mówić pozytywnie. Szkoda, że to były i są jedynie wyjątki - w polskiej rzeczywistości po 1945 roku. Najczęściej pojęcie III RP utożsamiane jest z 'nową Targowicą' i malwersacjami na 'przemysłową skalę'.

W. Panasiuk - 19.04.18 19:57
Muszę przyznać, iż p. Michałkiewicz potrafi pisać nie tylko odważnie, ale też literacko. Zauważa najdrobniejsze rzeczy, które są najistotniejsze. nie każdemu to się udaje. Gratuluję dobrego pióra i odwagi i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Wszystkich komentarzy: (10)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25 Września 1764 roku
Koronacja Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla Polski.


25 Września 1953 roku
Władze PRL aresztowały kardynała Stefana Wyszyńskiego.


Zobacz więcej