Wtorek 21 Sierpnia 2018r. - 233 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Kazimiery

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.07.18 - 13:15     Czytano: [174]

Niepodległość to bardzo cienka linia


Po tej linii przychodzi nam się poruszać. W spadku po rządach radziecko-zdradzieckich, w spadku po rządach komunistyczno-liberalnych, z Polski w Polsce - zostało niewiele. Na początku przemian krzyczano nawet o zakazie wprowadzania obcego nazewnictwa do polskiej rzeczywistości. Po latach okazało się, że również to polskie nazewnictwo, zostało wyparte przez silniejsze i modniejsze nazewnictwo obce. Przestano straszyć rosnącym długiem publicznym Polski. Jak gdyby dramat zadłużania w ogóle nie dotyczył Polaków. Ważne stały się cele a nie wydatki związane z tym. Można odnieść wrażenie, że pieniądze spływają rynną, niczym surówka do hutniczej kadzi. Wystarczy tylko ustawić się pod odpowiednią rynną. Po liberalnej "kuracji wstrząsowej" została nam niepodległość... od polskich banków, polskiego przemysłu i polskiej technologii, polskiej prasy i polskiej gospodarki odpadami. Niemal wszystko przeszło pod obce zarządy, pod obcą kuratelę. Dobrze, gdy interesy nowych właścicieli Polski zbieżne są z interesami Polski, Polaków i polskości. Co do zbieżności interesów Polski z polityką "Deutsche Bank", "Volkswagen Bank" czy "Krupp-Thyssen", można mieć wątpliwości. Tak złych skojarzeń nie budzą już zainstalowane w Polsce: szwedzkie "Volvo" czy włosko-brytyjska "Agusta - Westland" albo włosko-amerykańskie "FCA". Nie da się patrzeć na kwestię niepodległości, pomijając pryzmat historii. Przecież chociaż zmieniają się pokolenia, to narody przekazują sobie swój kod genetyczny. Robią to także Niemcy. Instynkt zaborcy, akurat tej nacji nigdy nie był obcy. Znajdzie ona zawsze pretekst do upokorzenia a docelowo - przejęcia innych. Spychani jesteśmy do roli niemych kibiców i obserwatorów Wielkich Graczy Świata. Zadowala nas inwestycja typu: naprawienie dziury w asfaltowej drodze. Marzenie o polskim samochodzie, motocyklu czy samolocie, nawet przez ułamek sekundy nie zajmuje już naszej uwagi. Likwidacja szkoły, czy sprzedaż jej lokalnemu gangsterowi - przestała nas oburzać. Czyżby zanosiło się na Polskę...bez Polski? Polskę bez Polaków i polskości? Polska jest tym wszystkim, co ją stanowi. Nie stanowią jej pozbawione głębszej treści okolicznościowe deklaracje czy hałaśliwe akademie! Czy sto lat od uzyskania niepodległości, nadal będziemy narzekać na kiepskie polskie marki: "syrenę", "poloneza", "osy" i "junaki"? Niepodległość to wielkie wyzwanie dla wszystkich pokoleń Polaków!


Miłość po polsku

My Polacy zawsze mieliśmy szacunek do wiary, także do religijnej wiary innych narodów. Ten szacunek przenieśliśmy aż do czasów współczesnych. Stąd mamy w Polsce 17-tego stycznia Dzień Judaizmu a 26-tego stycznia Dzień Islamu. Jednak najlepiej byłoby, gdyby we wszystkich międzynarodowych relacjach istniała symetria. Jednak nic nie słychać o Dniu Chrześcijaństwa w Izraelu czy np. w Arabii Saudyjskiej. Tam obowiązuje rygoryzm i fundamentalizm. Sześć milionów chrześcijan wygonionych z Bliskiego Wschodu, to efekt tej religijnej nietolerancji. Tej religijnej nienawiści. Jerozolima powinna być miastem religijnej miłości i tolerancji, staje się jednak miejscem świętym jednego religijnego monopolisty. Dla chrześcijaństwa to stan katastrofy. Chrześcijaństwo pozbawiane jest swoich naturalnych bliskowschodnich korzeni. Historyczne bastiony chrześcijaństwa w Europie wyglądają na znudzone i nie zainteresowane losem religii dziadków i ojców. To prawdziwy kryzys tożsamości i własnego człowieczeństwa. Czy nijaka Europa, ma szansę odegrać w przyszłości jakąkolwiek ważną rolę? Odnowa wciąż nie może stać się nowym Renesansem! Dlaczego?


Czy jest to jeszcze elektrownia, czy może już cyrk?

Ludzie z miasta zastanawiali jaki sens ma likwidacja w mieście technikum energetycznego, w czasach gdy na świecie dosłownie trwa wojna energetyczna. Teraz widać, że handlowi rewolucjoniści pragnęli przekształcić elektrownie w firmy handlowe. Geszeft przecież musi być! Miałem pecha, bo niemal po półtora miesięcznej nieobecności w domu, okazało się, że licznik w garażu nie pracuje. I tutaj zaczął się gigantyczny problem. Telefony wykonane w trzy polecane mi miejsca, to góry instruktaży, szkoleń i reklamowych ofert. Niestety zero konkretów na interesujący mnie temat. W końcu jegomość z pogotowia energetycznego zaczął mnie przekonywać, że najlepiej będzie wynająć jakiegoś prywatnego elektryka, który będzie miał uprawnienia do rozmów z elektrownią, zerwie plombę na głównym zabezpieczeniu i stwierdzi czy chodzi o zabezpieczenie główne czy o sam licznik. Od razu pojąłem, że tą elektrownię prywatyzowali Niemcy i, że wszystko jest zgodnie z niemieckim powiedzeniem: po co prosto, kiedy można skomplikować. Nie kształci się energetyków i elektryków, to kolejne obszary energetyki trzeba przekazywać specjalistom od marketingu i reklamy a ty odbiorco prądu - radź sobie sam. I nie zapomnij o bieżącej zapłacie za prąd. Nie ważne, że go nie czerpiesz. Opłat stałych jest tyle, że nawet gdy prądu nie zużywasz, to masz co płacić. Widzisz ten pałac tam. To własność tego, co tak radośnie sprywatyzował elektrownię. Spytaj go czy zrobił słusznie? Na pewno nie brakuje mu entuzjazmu do takich przedsięwzięć. No jak, wynajmiesz tego prywatnego elektryka, czy nadal będziesz wydzwaniał na pogotowie energetyczne? A może sam zerwiesz plombę? Jednak wtedy musisz liczyć się z konsekwencjami karnymi. To niestety nie science fiction, to realne opowiadanie! Opowiadanie z realnej Polski! Patrzę na fotografię ministra spraw wewnętrznych Włoch, kąpiącego się w basenie skonfiskowanym przedsiębiorcy-mafiozowi. Marzę o tym, by i nasz minister przyjmował kiedyś, ograbianych i niszczonych Polaków - w placówkach odebranych złodziejom i łapówkarzom, placówkach przekształconych na obiekty kultury i sztuki.


Kościół zaspany?

Lokalnie wiele zmieniło się w Kościele po odejściu JPII. Jak gdyby odeszła potężna energia. Dotychczasowy proboszcz okazał się łgarzem, który odszedł z kobietą i dzieckiem, idąc sobie w siną dal. Wszyscy nabrali nagle wody w usta. Nawet biskup nie jęknął słowem na ten temat. Chociaż zawiedzeni wierni oczekiwali wyjaśnień. Dzisiaj wybrałem się na Mszę Świętą na godzinę dziewiątą rano, jako, że mamy dzisiaj jedno ze świąt nakazanych, święto Apostołów Piotra i Pawła. Wcześniej próbowałem znaleźć jakieś informacje na temat bieżących wydarzeń w Parafii, w internecie. Niestety na koniec czerwca, można jedynie doczytać się informacji na temat zeszłorocznej kolędy i ostatnich rekolekcji wielkopostnych. Po powrocie z zagranicznych wojaży, nie każdy bieżący, lokalny szczegół znałem osobiście. Obym tylko nie zaczął podzielać opinii wielu mieszkańców Osiedla, o arogancji nowego proboszcza i o lenistwie umysłowym całej "kadry". Dzisiaj szanujące się polskie parafie są obecne w wielu wymiarach w przestrzeni internetowej. Od publikacji o bieżących mszach i nabożeństwach, o wypominkach - po wydarzenia kulturalne w obrębie Parafii. I czy nie taka powinna być współczesna misja Kościoła? Tym bardziej, że księża to w większości ludzie młodzi i bardzo młodzi. To pokolenie wychowane w "elektronicznej atmosferze". Dla śpiochów zawsze preferowane były inne zajęcia! Ani Bóg, ani Chrystus nigdy nie obniżali poprzeczki! Co rusz obecny Ojciec Święty, powtarza, że Kościół nie potrzebuje zakochanych w sobie, nie potrzebuje narcyzów! Żniwo jest wielkie, jednak zamiast robotników pełno na nim statystów, ubolewających jedynie nad brakiem pieniędzy i złym światem! Statystów, wręcz zalecających parafianom modlenie się w domu.


Europa na rozdrożu?

Daphne Caruana Galizia, wybitna maltańska dziennikarka i blogerka zginęła tragicznie w zamachu bombowym. Podejrzenie padło na premiera Malty, Josepha Muscata, wielokrotnie oskarżanego o korupcję przez Galizię. Jednak ten zabrał głos i oficjalnie potępił morderstwo. Sprawa maltańskiego polityka i rajów podatkowych - ucichła. Czy nie podobnie było w przypadku zabójstwa dziennikarki rosyjskiej Anny Politkowskiej? Do zabójstwa doszło w bardzo symbolicznym dniu, w dniu urodzin Putina. Politkowska znana była z osobistych oskarżeń, wysuwanych pod adresem Putina. Szczególnie chodziło o wojny w Czeczenii. Europa po raz kolejny pada ofiarą nieobliczalnych despotów, zawodowych morderców i cyników. Czy jednak nie identycznie było w pierwszych latach rządów Hitlera i jego klakierów? Anszlus Austrii miał uspokoić zakompleksionego malarza. Niestety to był dopiero początek kariery obłąkańca. Dzisiaj Krym też nie wygląda na zakończenie rosyjskiego szowinizmu i agresji. Sami Rosjanie są niezwykle przyjaźni, zarówno wobec europejskiej cywilizacji, jak i wobec państw europejskich. Jednak nie można tego powiedzieć o obecnym kierownictwie Kremla. Niewyjaśnienie do końca tzw. Katastrofy Gibraltarskiej, na co zanosiło się w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku - zaowocowało kolejnymi kontrowersyjnymi katastrofami lotniczymi w Europie, m.in. tzw. Katastrofą Smoleńską. W przypadku "Gibraltaru" o sprawstwo podejrzane były, zarówno GRU, jak i Abwehra. A może jednak jedni i drudzy we wzajemnej kooperacji - pomogli zejść z tego świata polskiemu premierowi i wodzowi naczelnemu Polskich Sił Zbrojnych? Wizją generała była wolna i wielka Polska. Polska przewodząca krajom ościennym. Było do przewidzenia, że zostaną podjęte próby fizycznej likwidacji wielkiego wizjonera. Nie zrobił tego kucharz, restaurator czy lekarz - truciciel, to dokonano tego prawdopodobnie w bardziej wymowny sposób.


Rola Polski rośnie

I nie chodzi tu o teoretyczne sukcesy teoretycznego państwa i teoretycznego narodu. Chodzi o realne sukcesy w obszarze produkcji przemysłowej i rolniczej. Jednak mimo kwalifikowania nas do państw o największym wzroście gospodarczym, nikt nie zamierza nas zapraszać na następny szczyt państw wysoko rozwiniętych. Obecny gospodarz G-7 Kanada i poprzedni gospodarz tego szczytu - Włosi, wystąpili natomiast z propozycją zaproszenia na następny szczyt Rosji i propozycją poszerzenia formuły szczytu do G-8. Kandydatura Polski pewnie nikogo by zbytnio nie zdziwiła. Byłoby to danie szansy państwu mającemu ambicje bycia ważnym ogniwem światowej gospodarki. Rosja prowadzi politykę anszlusu i wojny hybrydowej, i może destabilizować gospodarczą równowagę Europy i świata. Z podobnych względów nie zapraszane są na szczyty Chiny i Indie. W tym przypadku pretekstem do nie zapraszania tych potęg, była przeważnie sprawa dyskryminowania Tybetu i Kaszmiru.


Polska na szczęście nie ma problemów z islamem

Planiści wojen chcieliby najwyraźniej konflikty izraelsko-arabskie przenieść na ulice Nowego Jorku, Waszyngtonu, Paryża, Brukseli, Berlina, Wiednia i Londynu. Jak na razie nie do końca im się to udaje. Główny teatr wojenny wciąż jest na Bliskim Wschodzie, co najwyżej zahacza o Środkowy Wschód. Likwidację meczetów zapowiadają u siebie przywódcy Francji. Prezydent Austrii Sebastian Kurz ogłosił likwidację siedmiu meczetów w Austrii i zapowiedział wydalenie ze swojej ojczyzny czterdziestu imamów. Austriacy pamiętają Turków w Wiedniu i antyturecką kampanię polskiego króla Jana III Sobieskiego. Dzisiaj próbują robić praktyczny użytek, właśnie z tej historii. Oczywiście turecki prezydent Recep Erdogan protestuje, oskarżając Austrię o rasizm. Prezydent Austrii zareagował, gdy muzułmanie mieszkający w Austrii zaczęli wykorzystywać swoje meczety do edukacji historycznej, edukacji antychrześcijańskiej i antyeuropejskiej. I właśnie to zachowanie imamów, można określić mianem rasizmu. Wiedeń nie chce najwyraźniej naśladować anglikańskiego Londynu, gdzie liczba likwidowanych świątyń chrześcijańskich, przewyższa liczbę otwieranych meczetów. Matematyka z 423 meczetami i 500 zamkniętymi kościołami, daje prawo nazywania Londynu - Londonistanem. W dodatku burmistrz Londynu, ortodoksyjny muzułmanin, to również ostrzeżenie dla Europy. Ostrzeżenie dla europejskiej tożsamości


Francja próbuje wstać z kolan

W 1967 roku Francja opuściła NATO. Interesy wojskowe Francji przestały być kompatybilne z interesami Ameryki. Jednak po 2010 roku Paryż zaczął odczuwać wojskową samotność. Paryż zaczął odbudowywać swoją obecność w strukturach euroatlantyckich. Oczywiście Paryż jest nadal przeciwny dominowaniu polityki NATO przez państwa spoza Paktu, m.in. przez Izrael. Paryż np. był mocno związany z państwami Bliskiego i Środkowego Wschodu, zarówno z Palestyną, Libanem, jak i Irakiem i Iranem. Francuzom nie odpowiada obecna polityka wojny i pokoju. Francja przywykła do odgrywania pierwszoplanowych ról. Obecnie celem Paryża jest stworzenie paktu wojskowego, podobnego do NATO, ale z epicentrum we Francji. Propozycja jest całkiem realna. Smuci jedynie fakt, że przy projektowaniu paktu, pomijana jest Polaka. Polska stały element europejskiej równowagi, stabilizacji i bezpieczeństwa. Wydaje się, że jest to odpowiedź Francji na kaprysy niektórych polityków III RP, odrzucających współpracę wojskową Polski i Francji, szczególnie w dziedzinie lotnictwa wojskowego. Ci politycy sprawiali wrażenie niespełnionych nauczycieli przedszkola. Próbowali przekonać wszystkich dookoła, że to Francuzi powinni uczyć się od nas technologii kosmicznej, lotniczej i jądrowej. I że to właśnie my jesteśmy czołowym producentem światowym w tych przemysłach. To nieco przesadzone ambicje...Francję niepokoi także przerastające wszelkie standardy, faworyzowanie Rosji w Unii Europejskiej. Tutaj Francja nieufnie spogląda na Berlin, wpuszczający Moskwę tylnymi drzwiami. W tym punkcie odżywa niemal naturalna podejrzliwość Paryża wobec Berlina. Po morderstwach na tle religijnym, nad Sekwaną wzrasta sympatia do chrześcijaństwa. Zarówno do religii Chrystusa, jak i do chrześcijańskiej moralności i kultury.


Niekończące się cierpienie Bliskiego Wschodu

Cierpieniu Ziemi Świętej wydaje się nie być końca. To cierpienie stało się nie tylko udziałem Chrystusowej Palestyny, ale także udziałem Libanu, Iraku i Syrii. To ostatnie państwo na zmianę bombardowane i ostrzeliwane jest przez maszyny izraelskie, tureckie i rosyjskie. Trudno usprawiedliwiać którąkolwiek z atakujących stron. Widać, że tutaj liczą się wyłącznie interesy agresorów. Łaciński Wschód przestaje istnieć. Kościół Chrystusowy na Bliskim Wschodzie - poddawany jest systematycznej eksterminacji. Matematyka strat jest przerażająca. Czy wolno bezkarnie rozlewać krew wyznawców Chrystusa? Wydawało się, że rosyjskie prawosławie przyniesie upragniony Pax Cristiana dla umęczonej ziemi syryjskiej. Nic takiego się nie stało. Łatwiej w tym przypadku o Krym, niż o Rzym. Moskwa ciągle nie przypomina nawet Trzeciego Rzymu. Nawet wówczas, kiedy autorzy propagandowych wizerunków zapewniają o tym. Turcy coraz śmielej wyciągają ręce po ziemie irackiego i syryjskiego Kurdystanu. Rosyjskie wojsko - sojusznik prezydenta Syrii Bashara al Assada, coraz bardziej sprawia wrażenie person non grata. Czy na wykrwawiony Bliski Wschód wkroczy oficjalnie Armia Amerykańska? Wydaje się, że obecny stan syryjskiego chaosu sam nie jest w stanie naprawić się. Tylko jaki status prawny mają armie z innych kontynentów, ingerujące w rzeczywistość narodów i państw np. azjatyckich? Syryjczycy każdą obcą armię uważają za swoich okupantów. Czy potencjalni okupanci Syrii odmienią się cudownie jak Szaweł? Oby nastąpił wciąż oczekiwany cud. Ziemia Święta potrzebuje Apostołów braterskiej miłości i pokoju - nie zaś misjonarzy wojny! Takie "teutońskie krucjaty" świat już przerabiał i nie pragnie powtórki z tej tragicznej historii. "Lekcja Hitlera" musi być na zawsze przestrogą - przed podobnym zachowaniem, a nie zachętą do naśladowania "mistrza nienawiści i ludobójstwa".


Humanizacja zwierząt i animalizacja ludzi

Coraz więcej wokół nas piesków Zoś i Jakubków, i coraz więcej traktowania ludzi, niczym zwierzęta. Niekiedy wręcz relacje między zwierzętami mogłyby uczyć nas jak należy szanować ojców i matki, rodzeństwo czy dalszą rodzinę. Coraz więcej rodziców i dziadków uskarża się na swoich potomków i ich krewnych, wyznaczających im rolę lokajów lub pozbawionych głosu galerników. Często tacy aroganccy młodzi ludzie osiągnęli najwyższy status zawodowy i społeczny. Nigdy nie daliby klapsa swojemu pieskowi, ale pod aborcją ludzi podpisują się oburącz. Czy to są jeszcze istoty myślące i czujące. Człowiek z natury rzeczy uważany jest za istotę religijną. Jednak człekokształtne bestie też często po aktorsku odgrywały rolę super pobożnych. Posiadający obsesję na punkcie czystości i porządku Adolf Hitler był przekonany, że Bóg jest z nim. Był to widocznie jakiś bliżej nie rozpoznany austriacko-niemiecki bóg nienawiści. Bóg ludobójców i łupieżców. Oby nowomodna kasta odklejonych od rzeczywistości wykształciuchów, nie stała się kastą wyznawców wynaturzonego boga Hitlera. Oby do tej kasty nie kwalifikowali się m.in. medyczni aborterzy i producenci chemii farmaceutycznej. Sąd mylący nazwisko osoby cynicznie kreowanej na osobę poszkodowaną - z cwaniakiem, unikającym odpowiedzialności prawnej np. w przypadku dziedziczenia długów, to już w Polsce niemal standard. Ale czy takie standardy mają nas obowiązywać we wszystkich obszarach życia?. Udowadniajmy, że polskość to jednak normalność!. Nie małpujmy ze wszystkim, tych położonych {często na obie łopatki}, na zachodzie naszego kontynentu!. Nadawanie ludzkich imion zwierzętom, jest dla mnie formą profanacji i wręcz rodzajem zoofilii. Oby aborcja nie była bezkarną, w czasie gdy zabicie muchy przez człowieka, będzie groziło długoletnim więzieniem a utopienie niechcianego szczeniaka, będzie groziło dożywociem.


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

21 Sierpnia 1968 roku
Praska wiosna: wojska Układu Warszawskiego wkroczyły do Czechosłowacji. (noc z 20 na 21 sierpnia)


21 Sierpnia 1975 roku
Zmarł Adolf Dymsza, polski aktor filmowy i teatralny (ur. 1900)


Zobacz więcej