Wtorek 21 Sierpnia 2018r. - 233 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Kazimiery

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 19.07.18 - 19:42     Czytano: [115]

Dział: Oko Cyklopa

EPILOG (4)



OKO CYKLOPA

Sławomir M. Kozak






























Aniutkowi poświęcam…


...


Zaborcy rozszarpywali Polskę wtedy, kiedy siła naszego oręża słabła. Dziś każde dziecko wie, że bronić Polski przed najeźdźcą moglibyśmy już tylko siłą ducha, a i ten niestety niewielki. Wojsko, które do pilnowania swych jednostek zatrudnia agencje ochrony powinno się samo rozwiązać, a dowódcy, włącznie z wszystkimi dotychczasowymi Ministrami Obrony (?), gdyby byli ludźmi honoru, powinni dawno palnąć sobie w łeb. Dziś wikłamy się w kolejne wojny, które nie są naszymi wojnami. Na nich giną Polacy. W imię czego? W imię stworzonej dla potrzeb garstki cwaniaków bajki o konieczności walki z, przez nich uprzednio stworzonym, światowym terroryzmem? Tak samo wygląda stan naszej Ojczyzny we wszystkich dziedzinach. Przecież to hańba! Jak można będzie odchodząc spojrzeć w twarz naszym wnukom? Większość nie będzie zapewne miała i tej okazji, bo przyrost naturalny, według modnej nowo-mowy, jest ujemny, a eutanazja puka już do naszych drzwi. Odpływ młodzieży do państw Unii jest dramatycznie wysoki. Na co liczy mój Naród? Na długie życie? Na „Narodowy” „Fundusz” „Zdrowia”? Przecież w tej nazwie każde słowo jest kpiną i pluciem Polakom w twarz.

Wrogowie Polski zbezcześcili ją już do cna. Zdegradowali kraj, zniszczyli przyszłość pokoleń. Sprzedali dochodowe przedsiębiorstwa, banki i firmy ubezpieczeniowe przekazując nasze w nich aktywa obcym tak, jak postępuje się z niewolnikami. Na naszych oczach i za naszym przyzwoleniem dokonuje się na nas ostatni akt polskiego holokaustu. Tak właśnie, holokaustu, zagłady, bo słowo to nie jest, jak chcieliby niektórzy, własnością jednego tylko, wybranego w ich mniemaniu narodu. Ci, którzy tego nie widzą są albo produktem końcowym wieloletniej obróbki wszechobecnych „autorytetów” i mediów albo są po prostu zdrajcami. A zdrada na narodzie, to najcięższy z grzechów. Wbrew temu, co owe „autorytety” próbują wmówić niedouczonym społeczeństwom świata, Polska nie zhańbiła się nigdy kolaboracją z wrogiem. Nie wydała swojego Quislinga!(1) Niechże będzie przestrogą jego los dla potencjalnych naśladowców. Jako jedyne państwo Europy Polska nie poszła na współpracę z niemieckim najeźdźcą. Tego też absolwenci polskich szkół, również wyższych nie wiedzą, bo coraz nachalniej wmawia im się ordynarne kłamstwa o Jedwabnem, nadal żywy jest mit polskiego udziału w pogromie kieleckim. Polska zawsze bierze po twarzy. A tym, których Naród powołał do tego by Jej bronić, brak honoru lub polskości! Im bardziej Unii potrzebne są zasoby Ukrainy, tym bardziej modny staje się temat ukraińskich „bohaterów” czy bestialstwo akcji „Wisła”. O dramacie Polaków mordowanych z rąk owych „bohaterów” nadal cicho. Modne są pojednania (?). Jednostronne, jak zwykle. Fałszerstwu historii zdaje się nie być końca. Odpowiedzialni za to są nie tylko liderzy kolejnych rządów czy owe „autorytety” wysługujące się za garść judaszowych srebrników lub realizujący polecenia swych, wciąż tych samych instytucji prowadzących. Winne są i te organa, które w swojej nazwie mają również „naród”, jak Instytut Pamięci Narodowej. Ale nie bez skazy jest – i to największy dramat – Episkopat Polski. Kościół, który z definicji prowadzić ma swą owczarnię drogą Prawdy i Wiary dał się wmanewrować poprzez swych przedstawicieli w tryby antypolskiej polityki naszych wrogów. Słucham często Radia Maryja i zastanawiam się dlaczego nigdy w nim nie słyszałem Prymasa Glempa, podczas gdy wypowiada się w innych mediach, polskich i katolickich jedynie z nazwy? Dlaczego Ojciec Rydzyk nie wierzy już w konsolidację polskiej prawicy? I dlaczego otacza się tak dziwnymi ludźmi? Dlaczego niektóre wypowiedzi dostojników Kościoła wołają o pomstę do nieba? Czy aż tylu było „księży patriotów”? Dlaczego nie odzywają się wtedy, kiedy Naród na to czeka? Dlaczego?

Wrogowie naszego Narodu są silni. Przebiegli, dysponujący ogromnymi środkami finansowymi i doświadczeniem kilku dziesiątków lat łamania sumień. Ale to my jesteśmy Narodem Polskim! My Polacy! Ci w Kraju i ci rozsiani po całym świecie, którym losy Ojczyzny są najdroższe. Dla ratowania Polski potrzeba zjednoczenia. Naród musi się zorganizować.

Jednak do tego, by się zorganizował potrzebuje wykształconych obywateli i mądrych przywódców. A z tym jest ciągle tak samo. I nic się nie zmienia. W 2007 roku, gazeta internetowa KWORUM, dla której pisuję felietony, zamieściła mój artykuł, będący reakcją na ówczesne wydarzenia. Chodziło o cykliczne wizyty młodzieży izraelskiej w Polsce oraz toczące się w tym samym czasie próby ratowania życia poczętego przez polskie prawodawstwo. Już wtedy pisałem krytycznie o tym, co wyrabia na scenie politycznej „polska prawica”. To też wpisuje się w temat tego rozdziału.


Minął zaledwie tydzień, a jak wiele się wydarzyło. Do Polski z całego świata, choć głównie z Izraela, przybywają tysiące ludzi obejrzeć najbardziej antysemicki kraj na świecie. Zgodnie z obowiązkowym trybem nauczania w Izraelu, należy zaliczyć pobyt w państwie, którego obywatele w niezrozumiały sposób zdołali posadzić najwięcej drzewek w Yad Vashem. Rozwydrzona młodzież, chyba najgorzej wychowana (?) spośród wszystkich nastolatków świata, opanuje znowu na kilka dni warszawskie hotele, a ich opiekunowie z Szin Bet będą udawać, że chronią ją przed żądnymi krwi rówieśnikami polskimi. Kto nie spędził kilku godzin w towarzystwie młodych Izraelitów, ten nie wie, o czym mówi krytykując w jakikolwiek sposób ministra Giertycha. Ja, niestety miałem wątpliwą przyjemność lecieć kiedyś samolotem Boeing 747 pełnym żydowskich pociech. Obsługa nie próbowała nawet zapanować nad żywiołem przejawiającym się w tańcach, śpiewach i bieganiu po pokładzie. Filmu nikt nawet nie starał się oglądać, słuchawki nie byłyby w stanie zagłuszyć fajerwerków radości z powrotu do rodzinnego kraju setek młodych, którym udało się przeżyć polskie piekło. „Havenu Shalom Alehem” rozbrzmiewało do chwili, gdy samolot zatrzymał się przy rękawie terminala w Tel Avivie, otoczonego podwójnym kordonem drutów kolczastych i murem. Patrząc na patrolujące teren psy nie mogłem uciec od skojarzeń z obozami, których namiastkę własnemu narodowi stworzyli w kilkadziesiąt lat po wojnie potomkowie uciekinierów z Armii Generała Andersa. Dzisiaj, co prawda, samoloty izraelskich linii lotniczych nie latają z logo El Al, a jakiejś oderwanej od rzeczywistości Ero. Może ma się to obywatelom krajów, do których latają, kojarzyć z europejskimi aspiracjami ludu marzącego o potężnym super państwie w granicach od Nilu do Eufratu, mnie kojarzy się z czym innym. Żeby wyjaśnić od razu wątpliwości, nie jestem jakoś szczególnie niechętnie nastawiony do młodzieży, czy Boże broń do państwa Izrael, jako takiego. Po prostu uważam, że rzeczy trzeba nazywać po imieniu, nawet jeśli dotyczą nagannego zachowania ludu nazywającego się wybranym. A może zwłaszcza takiego. Historia zna bowiem przypadki super państw, nadludzi i ich nieposkromionych ambicji, dlatego mamy, jak mamy.

Wspomniana przeze mnie wcześniej Armia Generała Andersa, w drodze z ziemi nieludzkiej do wymarzonej wolnej Polski, zatrzymała się na terenach obecnego Iraku. Tam, schorowani i zmaltretowani obywatele Rzeczypospolitej po raz pierwszy od dawna, mogli zaznać gościnności odmiennej od tej, którą poznali na bandyckiej ziemi. Dziś, mamy swój udział w hańbie, dziękując potomkom ludzi, którzy przygarnęli nas w chwili próby, stacjonując u nich w zupełnie innej roli. Dla wielu ten kraj stał się miejscem, w którym zakończyli swoją dolę uciekinierów. Polacy - po prostu umierając z wycieńczenia i głodu, Żydzi rejterując do ugrupowań mających wkrótce tworzyć zręby żydowskich bojówek budujących państwo Izrael. Generał Anders wyraźnie zakazał wyłapywania dezerterów. Dziś dziękują Mu masowym oporem przeciw budowie pomnika ku Jego Czci w Warszawie. Ale, jak mawiał Piłsudski – j.... ich pies! Generał Anders ma miliony pomników w sercach milionów polskich patriotów rozsianych po całym świecie.

Dziś, kiedy żydzi przyjechali do Polski, by, jak co roku, manifestować swą niechęć do kraju swych przodków, kraju, w którym, jak nauczają młodzież, w „polskich” obozach śmierci eksterminowano tylko obywateli wyznania mojżeszowego - dziś Polaków nazywa się antysemitami. Celowe, wrogie polskiej racji stanu, działanie kształtujące nowe pokolenia, które wkrótce upomni się o kolejne ”odszkodowania” za czyny nie popełnione. W tym czasie polska policja będzie pokornie czekała na wezwania izraelskiej ochrony panoszącej się w suwerennym kraju, której nie spodoba się ten lub ów, przyglądający się w sposób nie dość koszerny izraelskim nomadom. W tym samym czasie minister spraw zagranicznych tego suwerennego kraju pojechała z wizytą do ...Izraela.

Ochrona tych setek ludzi, paradująca z bronią gotową do strzału po kraju, w którym nie wolno jej nosić nikomu poza policją i bandytami, maszeruje w ... Marszu Żywych.

Tymczasem polskiemu obywatelowi Marsz Żywych (Polaków) nie przysługuje. Od paru dni wiadomo, że Konstytucja stworzona przez Kwaśniewskiego nadal obowiązuje. Rząd, złożony z wybranych, przez Naród oczywiście, nie dał rady przeforsować właściwych zmian. No, nie udało się! Głowa Państwa odebrała to nawet, jako porażkę. Prawo i Sprawiedliwość się podzieliło. Ostał się w tym wszystkim jeno jeden sprawiedliwy pośród nic nie mogących. Hańba! Panie Premierze! Hańba! Panie Prezydencie! Po raz kolejny łuski opadają z oczu Narodowi. Narodowi, któremu znowu utrudnia się przetrwanie. Jeżeli tak łatwo poradzono sobie z ochroną życia nienarodzonych, tym łatwiej dadzą sobie radę z żyjącymi, słabymi, schorowanymi i nikomu niepotrzebnymi. Wystarczy kolejna zmiana władzy, kolejny ruch wyborczego wahadła. Dla uwiarygodnienia, że to przecież nie my, tylko oni. Potem oni powiedzą to samo.

Tymczasem oni wszyscy realizują od kilkunastu lat antypolską politykę. Pozorne ruchy jednak już nie wystarczą. Zbigniew Ziobro, któremu pozwolono odgrywać rolę, jaką swego czasu odegrał Lech Kaczyński goniący bandytów, nie powtórzy jego ścieżki. Tu i ówdzie padają, co prawda, sygnały, jakoby szef PiS zamarzył sobie kolejną woltę i realizuje pomysł powołania tzw. rządu eksperckiego. W owym rządzie to właśnie minister Ziobro miałby grać pierwsze skrzypce, a cała operacja miałaby na celu pozbycie się zbytniego balastu, jakim stali się dotychczasowi koalicjanci PiS. Tylko, że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tak, jak prezydent Kaczyński, będąc Ministrem Sprawiedliwości, nie poradził sobie z Jedwabnem, tak i minister Ziobro nie dokonał jeszcze niczego spektakularnego, co dałoby mu w oczach społeczeństwa szansę powodzenia. Mało tego, eliminując z wielkim rozgłosem pospolitą przestępczość, skompromitował się w sprawach naprawdę ważkich. Nie zakończono żadnego śledztwa w sprawie wielkich afer tzw. III RP. Nie ruszono nawet sprawy FOZZ, mordercy księży z okresu PRL i pierwszych lat po okrągłym stole śmieją się Polakom w twarz. Przedstawiciele „elity”, złodzieje milionów w aferach „prywatyzacyjnych” bawią się zapewne w najlepsze oglądając telewizyjne wiadomości. Złapano kilku pechowców. Rozdmuchano tematy zastępcze, w rodzaju afery w szpitalu MSWiA, zatrzymano kilku lekarzy za łapownictwo. Każdy średnio rozgarnięty nastolatek wie, jak zdobyć lewe zwolnienie czy receptę, ale w IV RP wysyła się kompanię antyterrorystów, specjalistów od, jak to się teraz mówi, „realizacji”, by aresztować lekarza z Pcimia Dolnego, który zrobił błąd i napisał nieprawdę. Bicie w bębny i fanfaronada nie zastąpią rzeczywistych efektów pracy kolejnych setek nierobów w nowo powołanych centralnych biurach do spraw zbędnych! Każdy z tych krytyków korupcji dawał lub dałby, gdyby zaszła konieczność, butle koniaków i whisky, byle mieć nadzieję na inne niż pospolite traktowanie swoich najbliższych. Kto tego doświadczył – ten wie. Bo winien temu był system i to z systemem należy walczyć, a nie z ludźmi. On bowiem nadal działa. I ma się dobrze. System jest jednak nie do pokonania, za wielu w nim umoczonych. Żałosne, że co chwilę odtajnia się nazwisko kolejnego uwikłanego w donoszenie, a nie ma słowa o tych, którzy ich werbowali. Przecież w państwie prawa od tego powinno się zacząć. Wyłapać ich jednego po drugim, wyciągnąć z imienia i nazwiska na światło dzienne, opublikować facjaty i odsunąć na zawsze od jakiegokolwiek wpływu na losy kraju. Jako przestrogę dla ewentualnych następców, zaprzańców, degeneratów i zdrajców Narodu. Tak powinien postąpić polski rząd, polscy posłowie, wybrani z wolu Narodu. Ale dziś grają naiwnych i bije od nich sztucznością, podobnie jak wtedy gdy mówią o interesie Polski. Biadolą, że PO nagle zmieniła front i opowiedziała się po stronie posłanki SLD, która jest taka be, że nie zrzekła się immunitetu. Biedactwa zaskoczone! A kim są ludzie Platformy? Kto dał wam prawo brania ich w ogóle pod uwagę w rozmowach o przyszłości kraju? Przecież nie wyborcy. Wyborcy od początku wiedzieli, że tamci są bandą zgranych oszustów pozujących na intelektualnych specjalistów od naprawy tego, co wespół z kolegami z drugiej paczki zrujnowali. Nie udawajcie pierwszej naiwnej, która nagle została na lodzie. SLD powinno się zdelegalizować, Platformę skazać na niebyt i zabrać się do naprawy Ojczyzny. Ale do tego trzeba czegoś więcej niż kilku wizyt w Toruniu. Do tego trzeba mieć charakter. Polski i narodowy. Trzeba mieć twarz! Czy dziś kiedy różnej maści szantażyści chcą wyciągnąć ode mnie i moich Rodaków ciężkie pieniądze, wróciliście do sprawy Jedwabnego? Nie! Czy podjęliście temat Końskich? Nie! Czy określiliście polską rację stanu w relacjach z Ukrainą? Nie! Czy słuchacie głosu Polonii? Nie! Nie reagujecie na antypolskie paszkwile, uwiarygodniacie je nawet swoimi oficjalnymi publikacjami, podobnie jak wbrew opinii Polaków w kraju i na świecie, głosem przez siebie wybranego prezesa telewizji publicznej, ślinicie się do nie umiejących się wysłowić, pożal się Boże, dziennikarzy poprzedniego reżimu. Hańba panowie!

Budujcie im pomniki, tym wszystkim plującym na moją Ojczyznę. Nie myślcie, że Ona wam wybaczy. Nie myślcie, że wybaczy wam Naród. Ten Naród przetrwał 123 lata nie istniejąc na mapach świata. Przetrwa kolejne, jeśli będzie trzeba, a wam wystawi rachunek!”
(2)

1.- Vidkun Abraham Lauritz Jonsson Quisling (18 lipca 1887 - 24 października 1945) – norweski nacjonalista, twórca faszyzującej partii Nasjonal Samling, dwukrotny premier Norwegii. W czasie II wojny światowej współpracował z hitlerowskimi Niemcami, za co został po wojnie osądzony i rozstrzelany. Trupa wystawiono na widok publiczny w garażu, przechodzący Norwegowie mogli go kopać i pluć na niego. Jego nazwisko jest od tej pory synonimem przywódcy podbitego państwa, kolaborującego z hitlerowskimi Niemcami.
2.- „Marsz żywych ...”, Sławomir M. Kozak, http://www.kworum.com.pl, 17/04/2007.


CDN

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

21 Sierpnia 1944 roku
21 d. Powst. Warszaw.: Natarcie oddz. żoliborskich i Grupy AK Kampinos w celu połączenia Żoliborza ze Starym Miastem. Niemcy wysadzili "Pawiak"


21 Sierpnia 1972 roku
Produkcję samochodu Syrena przeniesiono z Warszawy do (FSM) w Bielsku-Białej.


Zobacz więcej