Wtorek 11 Grudnia 2018r. - 345 dz. roku,  Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 01.08.18 - 10:48     Czytano: [123]

Dział: Oko Cyklopa

EPILOG (5)



OKO CYKLOPA

Sławomir M. Kozak






























Aniutkowi poświęcam…


...


Dziś, po wielu miesiącach jakie minęły, nie zmieniłbym słowa w owym felietonie, pomimo iż od czasu, kiedy go pisałem zaszło tak wiele. Teoretycznie. Układ pozostał bowiem ten sam. Niezmiennie wierny swoim mocodawcom, służalczy aż do bólu! Wystarczy porównać działania władzy poprzedniej i obecnej, i widać prawdę, jak na dłoni. Odrobina retoryki, to wszystko, co je różni. Ile osób pamięta, co i którzy politycy obiecują w kampaniach wyborczych? A jak wiele z nich potrafi się upomnieć o ich realizację? Już nawet nie dla wiary w spełnienie, ale dla zasady. Dla przypomnienia, że takie pojęcia, jak złożona publicznie obietnica, to kwestia honoru. Gazeta internetowa KWORUM w sierpniu 2008 roku podjęła inicjatywę przypomnienia o odpowiedzialności za słowo. Szkoda, że dotyczy ona Prezydenta Rzeczypospolitej Polski. I szkoda, że sprawa ta wiąże go z przedstawicielką partii, o której wprost mówił, że jest mu z nią nie po drodze. Bo okazuje się, że Prezydent Warszawy, stolicy Państwa Polskiego ma jednak poglądy na pewne kwestie podobne. Żal tylko, że nie są one polskie. Rzecz dotyczy Niemieckiego Obozu Zagłady Warschau(1). A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że próby przywrócenia pamięci o nim, spotykają się z takim samym oporem od kilkudziesięciu lat. Pomimo kolejnych zmian ekip rządzących. Kto wie? Może najbliższe wybory spowodują, że ktoś zechce przypomnieć sobie znowu o wyborcach? Choć to żenujące, że bez takiej zachęty nie można zrobić dla Polski niczego. KWORUM na swych łamach zachęcało do podpisania petycji autorstwa Wojciecha Kozłowskiego z Ottawy (znowu to Polonia przypomina o sprawach polskich) do wymienionych wcześniej prezydentów(2). Jakież to przykre, że takie listy w ogóle trzeba pisać. I że w ogóle trzeba pisać o rzeczach oczywistych. A ludziom piszącym prawdę przypina się sprawdzony wszędzie emblemat antysemity, homofoba, wstecznika i obywatela ciemnogrodu. I wystarczy. I wielu chowa ogon pod siebie. Żyje i pisze „po linii i na bazie”, jak za tak zwanej „komuny”. Króluje wszechobecna autocenzura. Niepotrzebne są dzisiaj tabuny urzędników i budynek na ulicy Mysiej(3). Ci wszyscy mądrzy, rozważni, starający się patrzeć czasami w lustro ludzie, znowu zginają karki. Boją się nawet wspomnieć o pewnych sprawach, które przecież nie są same w sobie zamachem na żadne wartości, innych ludzi, ich wolność. Wytresowano ich zgodnie z teorią Pawłowa! A przecież wystarczy podnieść głowę i zacząć myśleć. Nabrać znowu szacunku dla samego siebie. Nie mówię przecież, że całemu złu winne są rządy konkretnych państw, mieszkańcy jakiegoś szczególnego kraju, wyznawcy jednej wiary. Mało tego, uważam, że całe to zło dookoła nas to sprawka ludzi, których jedyną religią jest władza. A ich religijnymi praktykami są wojny, zamachy, skrytobójstwa i wszystko to, co do owej władzy w ich przekonaniu, może prowadzić. Ale trzeba też trzeźwo spoglądać na rzeczywistość wokół nas i uczciwie o niej mówić. Polscy patrioci, nie z własnej woli pozostawieni są nadal samym sobie na przymusowym wygnaniu. Nasi Rodacy z Kazachstanu, Białorusi i wszelkich innych rejonów nieludzkiej ziemi. Jaki ogrom problemów przedstawiają wszystkie kolejne rządy, byle tylko pozostali tam na zawsze? Jak niereformowalne jest pod tym względem prawo? Jak wiele potrzeba na to pieniędzy, których ciągle mało? Ileż to kłopotów, by przyznać prawo stałego pobytu lub obywatelstwo, polskiej z dziada pradziada, rodzinie?! A tymczasem nie potrafiący po polsku sklecić jednego zdania, różnokolorowi kopacze piłki otrzymują je osobiście z rąk kolejnych prezydentów naszego kraju. Żydzi, którzy wyjechali po 1968 roku z Polski, masowo wracają. Według decyzji rządu, o ich obywatelstwie mają świadczyć dokumenty wydawane przez wojewodów, lokalnych namiestników nowej władzy. Automatycznie. Długa kolejka po polskie paszporty wydłuża się z każdym dniem. Dlaczego wracają? Skoro ta Polska aż roi się od antysemitów? Skoro jest ziemią nieprzyjazną, na której budowano „polskie” obozy śmierci? Wracają, bo kiedy wyjeżdżali, mówili że wrócą. I słowa dotrzymują. Bo te paszkwile na Polskę, które garstka cwaniaków z Nowego Jorku firmuje są kłamstwem wyssanym z brudnego palca. I co mądrzejsi Żydzi doskonale wiedzą, że z tym polskim antysemityzmem, to tylko taki medialny chwyt. Bo z tego ma być dobry geszeft, a to jest przecież najważniejsze. Bo liżący im wiernopoddańczo buty oszuści w rodzaju Grossa nie wierzą w Boga, piekło i niebo. Są przekonani, że tylko jedno jest życie. Tu i teraz. I trzeba się nachapać. A później choćby potop. Bo mają diametralnie inną mentalność. Bo wreszcie Polska nadal jest najbardziej tolerancyjnym i przyjaznym dla innych nacji krajem. Bo moi Rodacy mają serca wypełnione miłością do innych narodów, bo w ogromnej większości nadal są katolikami, wierzą w Boga i Krzyż. Ten sam, który zerwano brutalnie z polskich ambulansów zastępując go jakimś pogańskim znaczkiem z wężem. I ten Papieski w Oświęcimiu. I setki innych. Bo przeszkadzały tym, którzy w moim kraju są gościnnie przyjmowani od setek lat. Nawet wtedy, kiedy cała Europa zamknęła przed nimi drzwi. Czyżby zaczynały się znowu zamykać? Niedawno pewien „PO-lak” zaproponował, by w polskim Sejmie obok krzyża zawiesić gwiazdę Dawida. To pierwszy krok do tego, by na fali społecznej dyskusji zlikwidować wszelkie oznaki wiary w Sejmie. Przede wszystkim chrześcijański krzyż. Bo kiedy już zacznie się ten temat, to będzie z takim zapałem podnoszony, że w imię „równości” wszystkich wyznań zapadnie decyzja o rezygnacji z symboli wiary w miejscach publicznych w ogóle. Inne, których tam i tak nie ma, nie stracą na tym. Ale zniknie symbol wiary chrześcijańskiej. Tak już dzisiaj jest w Ameryce, w której zanikają choinki bożonarodzeniowe, a na kartach pocztowych nie ma życzeń „Merry Christmas”. Najpierw spłycono je do „Merry X-mas”, teraz poprawne politycznie są tylko życzenia „Happy Holiday”. Nie jestem antysemitą (słowo semicki, nie odnosi się poza tym tylko do mieszkańców Izraela), podobnie jak nie jestem antyarabski, antymurzyński, czy antyeskimoski. Jestem tylko przeciwny wrogom mojego Narodu, niezależnie od koloru ich skóry, wyznania, czy języka w jakim myślą. Wierny dewizie Romana Dmowskiego(4) , jestem Polakiem i mam obowiązki polskie! A do nich należy wiara i lojalność wobec Ojczyzny. Niczego więcej nie wymagam od siebie. Ani od Ciebie, drogi Czytelniku. Dlatego w tej książce poruszyłem tak wiele różnych wątków. Bo trzeba umieć dostrzegać zagrożenia, jakie dzisiejsi decydenci niosą dla Polski i całego świata. Dla Ciebie i Twoich dzieci. Żeby się nie wpatrywać z niedowierzaniem w następne sceny kolejnych dramatów, które dopiero przyniesie do naszych domów telewizja w najbliższym czasie. By choć raz być mądrym przed szkodą. Polacy! Nie dajmy się ogłupiać. Poszerzajmy swoje horyzonty, uczmy się i czytajmy! Wspomniany wcześniej wielki Polak Roman Dmowski powiedział:

„Koniec wielkiego kapitalizmu europejskiego jest nieunikniony. I nie wiem, czy warto nad jego losami płakać. Miał on wielkie zasługi w dziedzinie materialnej, stworzył w Europie okres największego dobrobytu, jaki świat widział. Jednocześnie jednak podkopał te podstawy moralne, na których opiera się cywilizacja europejska; rozkłada obyczaje, niszczy rodzinę, wypłukuje z dusz ludzkich wszelkie wyższe, szlachetniejsze porywy, osłabia instynkty wiążące jednostkę z całością społeczną, na miejsce trwałych więzów naturalnych, usiłuje wytworzyć sztuczne, nie mające żadnej wartości, wreszcie niszczy w duszach zdolność do silnej wiary w cokolwiek, prócz wiary w pieniądz i użycie ...”.

Niektórzy nigdy nie sięgną z rozmysłem po książkę historyczną i dla nich tego typu pozycja może być jedynym kontaktem z historią prawdziwą. Może stać się początkiem wielkiej pasji. Dla mnie taką iskrą, od której wszystko się zaczęło była wspaniała książka Cezarego Chlebowskiego „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”, którą dawno temu dostałem w prezencie od mojego Przyjaciela Darka Gieronia, wspaniałego człowieka i wielkiego patrioty. Pięknie napisana, traktująca o niełatwym rozdziale historii Polski, a jednak pasjonująca. To ważne, zwłaszcza dla czytelnika młodego. Szczególnie dzisiaj, kiedy liczba kupowanych przez Polaków książek w skali roku spadła do wielkości jednocyfrowej. Poza kwestią kosztów, które pewnie lada chwila podniesie jeszcze tak zwana Unia, jest jeszcze sprawa wygodnictwa. Młodzież nie chce czytać, woli oglądać. Dlatego komputer i film wygrywają z książką. Ale jeśli moja książka zachęci choć jednego młodego Polaka do częstszego czytania, to znaczy że warto było ją napisać.

1.- KL Warschau (niem. Konzentrationslager Warschau), jeden z elementów planu zniszczenia Warszawy, określanego mianem „Planu Pabsta”. Według opracowań sędzi Marii Trzcińskiej z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, w obozie zginęło 200 000 ludzi, wbrew lansowanej przez oficjalne czynniki dziesięciokrotnie mniejszej liczbie. Po II Wojnie Światowej służył komunistycznym oprawcom, jako obóz dla tzw. „wrogów ludu”. Z tego powodu temat jest marginalizowany po dziś dzień.
2.- Kopie petycji, pod którymi podpisał się również autor niniejszej książki znajdują się w rozdziale ZAŁĄCZNIKI, nr 11i 12.
3.- Mowa o budynku Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, instytucji powstałej w 1945 r. i działającej do 1990 r., mającej za zadanie kontrolę wszystkich publikacji prasowych, RTV, wydawnictw książkowych, spektakli, widowisk, filmów, wystaw itp. Centrala GUKPPiW mieściła się w Warszawie, na ulicy Mysiej 2.
4.- Roman Stanisław Dmowski (ur. 9 sierpnia 1864 w Kamionku, zm. 2 stycznia 1939 w Drozdowie) – polityk, publicysta polityczny, Minister Spraw Zagranicznych RP, poseł na Sejm RP oraz II i III Dumy. Twórca Narodowej Demokracji. Polski działacz niepodległościowy postulujący w pierwszym etapie zjednoczenie wszystkich ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a później odzyskanie niepodległości w oparciu o sojusz z Rosją i ententą, w opozycji do państw centralnych (w szczególności Niemiec). Delegat Polski na konferencję paryską w 1919 i sygnatariusz traktatu pokojowego w Wersalu. Dzięki jego zdecydowanym działaniom upadł pomysł wydzielenia z ziem Polski tak zwanej Judeopolonii, mającej być wydzielonym państwem żydowskim na terytorium naszego kraju. Prawdopodobnie jest to główny powód, dla którego pozostaje znienawidzony do dziś przez wrogów Narodu Polskiego.


CDN

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

11 Grudnia 1994 roku
Zmarł w Edynburgu gen. Stanisław Maczek, polski dowódca wojskowy, honorowy obywatel Holandii (ur. 1892)


11 Grudnia 1994 roku
Na rozkaz Borysa Jelcyna wojska rosyjskie wkroczyły na terytorium Czeczenii.


Zobacz więcej