Sobota 23 Lutego 2019r. - 53 dz. roku,  Imieniny: Damiana, Romana, Romany

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 30.01.19 - 23:12     Czytano: [137]

Ukraińcy chcą przyłączenia do Polski?


Po zachętach Kremla i jak wydaje się - również i Berlina, do przejęcia pod polską administrację Zachodniej Ukrainy, ukraińska i polska prasa - zaczęły rozpisywać się na temat unii polsko-ukraińskiej, jako alternatywy dla rosyjskiej, czy może bardziej - rosyjsko-niemieckiej propozycji. Inicjatywa unifikacji miała wyjść ze strony ukraińskiej. Unifikacja dwóch państwowości miałaby rzekomo rozwiązać wszystkie dotychczasowe konflikty na linii Kijów - Warszawa. Może cieszyć, że w duchu polsko-ukraińskiej unifikacji przemawiają nie tylko zwyczajni ludzie, nie tylko pracujący w Polsce obywatele Ukrainy, czy ich rodziny, ale przemawiają przedstawiciele kultury, nauki i sztuki. Zbliżenie Polski i Ukrainy od wielu lat popierały wszystkie Kościoły chrześcijańskie Ukrainy i polski Kościół, wraz ze swoimi wschodnimi Braćmi w wierze. Polaków trochę zaskakują propozycje Kijowa. Część Polaków wychowała się na tragicznych przeżyciach rodaków z województw leżących na ziemi ukraińskiej. Nie brakowało w nich okrucieństwa i krwi. Część czerpała wiedzę na temat tragicznych relacji polsko-ukraińskich, m.in. z "Pamiętników czyli Historii polskiej" Jędrzeja Kitowicza. To przypominało powtarzalność epok nienawiści w polsko-ukraińskich relacjach. Polacy nieco zaskoczeni wizją wspólnej ojczyzny, zastanawiają się, czy sensowniejszą propozycją nie byłaby propozycja realnej unii z Litwą, Czechami, Białorusią, Węgrami czy Słowacją. Albo np. unia kulturalna Polski z Włochami czy Chorwacją. Z drugiej strony - setki lat wspólnej historii i ciągłe dążenie Polski do Wybrzeża Morza Czarnego, nigdy nie uleciały całkowicie z polskiej świadomości, głównie historycznej świadomości. To wspólne polsko-ukraińskie dziedzictwo. Lata wzajemnej izolacji obudziły stare tęsknoty, przypomniały to co było najwspanialsze w polsko-ukraińskich dziejach. Jednak zawsze, kiedy następuje realne polsko-ukraińskie zbliżenie, "czujny Berlin" włącza swoje antypolskie i anty-ukraińskie prowokacje, najczęściej poprzez swoistą rewitalizację postaci wyszkolonego przez Abwehrę Bandery i zbrodniarzy z 14 Dywizji Grenadierów SS "Galizien". Czy tak będzie i tym razem? Oby Polakom i Ukraińcom, udało się skutecznie zneutralizować następców tuby propagandowej doktora Josefa Goebbelsa. Oby nie zabrakło nadziei i miłości, płynącej m.in z "Ody do młodości", nigdy nieumierającego Adama Mickiewicza.


Czasy globalnego oburzenia?

Modelowa prasa światowa coraz częściej donosi lojalnie o rzekomym wzroście nacjonalizmu w Polsce i na Węgrzech. Ostatnio takie gromy posypały się z włoskiego dziennika "La Stampa" {Prasa}. Rodzi się pytanie, czy ta prasa - poza włoskim językiem, ma jeszcze cokolwiek wspólnego z Włochami i z włoską opinią publiczną? Czasy kiedy prawie święci Włosi zakładali i rozwijali tą prasę, dawno przeminęły. Wówczas nie mówiło się nigdzie o prasowych oligarchach a np. Soros, był postacią nikomu nie znaną bliżej. Jak tak dalej pójdzie, to zostanie nam chyba tylko prawo do wołania: "Polska dla Eskimosów", albo np "Polska dla Niemców", a samo słowo: "Polacy" będzie eliminowane na różne sposoby. Polacy coraz częściej nie mają prawa mówić, że ktoś pozbawia nas elementarnych pojęć i elementarnych praw ludzkich, że ktoś wciąż kradnie naszą dobrą sławę i naturalne prawa - do całościowej spuścizny po naszych obywatelach. A jednak ktoś ciągle usiłuje ubierać nas w uniformy oprawców. Oby tylko nie zakazano nam używania słów np. narodowa edukacja. Wszak i w tym przypadku, w tłumaczeniu na języki europejskie, azjatyckie, amerykańskie i afrykańskie - może okazać się, że jest to nacjonalizm. Ten antypolski klimat bardzo cieszy na pewno Niemców. Ich wybujała i kryminalna teoria o nadludziach - wydaje się nabierać rzeczywistych kształtów. Oprawcy wydają się być poza zasięgiem ludzkiego prawa a nawet poza zasięgiem opinii publicznej. Po prostu mają status nietykalnych. Nawet mocno antyniemieckie lektury i ich twórcy, jak gdyby znaleźli się na indeksie niepoprawnych politycznie. To zakrawa na jakiś zbiorowy obłęd! A przecież polityczny obłęd, zawsze był niebezpieczny!


Jest ważne, z kim podejmuje się współpracę

Alfred Szklarski przyjechał do Polski w 1926 roku. Urodzony w polskiej rodzinie w Chicago - stał się jednym z tych Polonusów, którzy szukali dla siebie miejsca w odradzającej się Rzeczpospolitej Polskiej. Najpierw zamieszkał we Włocławku a później w Warszawie, gdzie od 1938 roku rozpoczął studia na Akademii Nauk Politycznych. Niełatwo było żyć w okupowanej przez Niemców stolicy. Pod wieloma pseudonimami - publikował w wydawanych przez okupanta czasopismach odcinki swoich powieści. Kiedy wybuchło Powstanie - wziął w nim udział, jako żołnierz Armii Krajowej. Po wojnie zamieszkał w Krakowie, później przeprowadził się do przyszłego miejsca wiecznego spoczynku, do Katowic. Intelektualna kolaboracja z Niemcami - nie została mu ani wybaczona, ani zapomniana. W 1949 roku pisarz został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Po wyjściu z więzienia rozpoczął pracę jako redaktor w katowickim wydawnictwie "Śląsk". Serca Polaków zdobył powieściami przygodowymi dla młodzieży - o przygodach Tomka Wilimowskiego. Pisarz mimo, że nie był podróżnikiem - potrafił ciekawie pisać o podróżach. Być może życiorys Alfreda Szklarskiego powinni dokładnie przestudiować gorliwi we współpracy z wydawnictwami Axela Springera. Szczególnie ci, wyjątkowo aktywni w szkalowaniu Polski, Polaków i polskości. Wszyscy siewcy demoralizacji, skandali i zamętu. Także ci współpracownicy i biorcy państwowych i prywatnych fundacji niemieckich, którzy pomagali w przejmowaniu polskich podmiotów gospodarczych - przez państwowe podmioty niemieckie.


Celowo dołują Polskę?

Cała Polska obserwuje tzw. celebrytów. Są to najczęściej niewychodzący poza studia telewizyjne pożyteczni idioci. Bo jak nazwać np. rozszalałego Kubę Wojewódzkiego - zanurzającego demonstracyjnie polską flagę w odchodach. To jakieś stworzenia nierealne, sztuczne twory - wykreowane przez media. Jednak te sztuczne twory istnieją i coraz bardziej roszczą sobie pretensje do traktowania ich jak książąt i bajkowych principess, chociaż ich poziom zachowania, przypomina zachowanie i język sutenerów i lafirynd, a nie zachowanie i język cywilizowanych obywateli. Marta Gessler też należy tutaj do niechlubnej reguły, a nie wyjątku. Chyba najwyższy czas wymusić wyższe standardy obecności w przestrzeni publicznej. Polski naród zasługuje na poważne i kulturalne traktowanie. Język polski, to nie żargon meneli, dewiantów i kryminalistów, ale to przebogaty język: świętych, artystów i największych twórców literatury. Chyba, że obecnie "kóltórę" mają nam promować wyłącznie "tfurcy" "Klątwy" i "Kleru". To chyba czas lecieć na ...Marsa, albo może czas zacząć rozganiać to niechlujne towarzystwo, podające się za animatorów kultury


Rodacy Goebbelsa w natarciu?

Antypolska propaganda usiłuje wmówić nam, że jesteśmy narodem a raczej stadem nienawistników. Na szczęście rośnie wśród Polaków świadomość, że kontrolę nad tą propagandą sprawują przede wszystkim Niemcy. Stąd prasa ta jątrzy i warczy nienawiścią do wszystkiego, co najwartościowsze w Polsce i wśród Polaków. Stąd tyle wyssanych z palca rzekomych skandali obyczajowych w Polsce i tyle ukrywania realnych faktów - z życia osób wyjątkowo przyjaznych Niemcom. W kulturze polskiej zawsze mocno było zakorzenione pojednanie i wola przebaczania, miłosierdzie i szacunek. Nienawiść i jątrzenie - to były uczucia całkowicie obce Polakom. To obce naleciałości, jak krzyżacka czy esesmańska "pobożność", lub sowieckie wulgaryzmy. To groźne infekcje, podstępnie dozowane Polakom, by uznali je za swoje. Polacy w każdych okolicznościach szukali przyjaciół a nie wrogów. Za sprawą niektórych przyjaciół niemieckich komunistów i ultrasów, pod niemiecką kontrolę oprócz prasy - trafiło wiele innych obszarów polskiego życia; wielki obszar polskiego handlu, przemysłu, energetyki, wodociągów, bankowości a nawet gospodarka odpadami domowymi. Polacy trzeźwo oceniający sytuację ojczyzny, robią wszystko, żeby odzyskać kontrolę nad często - strategicznymi dla Polski branżami. Oczywiście ci, dla których Polska przestała być ojczyzną, robią wszystko, żeby zatrzymać ten proces repolonizacji. Miłość do Polski, Polaków i polskości próbują określać ksenofobią. To ich faktycznie trzeba byłoby nazywać ksenofobami. Działają jak złodziej krzyczący: łapać złodzieja! W końcu, jest to chyba niepisane prawo każdego jurgieltnika! Może wystarczy tylko ignorować krzykaczy? Traktować ich jak swoisty folklor? Może w końcu polubią Polskę i zaczną się na powrót polonizować?


Czy wrogowie Izraela muszą być naszymi wrogami?

Miliardy dolarów amerykańskich straciliśmy na skutek zniszczenia gospodarki irackiej. Prowadzone tam przez Polaków prace, albo nie zostały ukończone na skutek wojennych konfliktów, albo ukończone nie zostały opłacone z powodu załamania finansowego państwa nad Tygrysem i Eufratem. Skończyły się także korzystne kontrakty polskich firm m.in. w Libii. Teraz usiłuje się skłócić Polskę z Iranem. Z Turcją - zawsze pozytywnie wypowiadającą się o Rzeczypospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej, też usiłuje nas się skłócić przy byle okazji. Oczywiście o uprzywilejowaną pozycję z tymi państwami, zawsze zabiegają Niemcy. Do czego potrzebni nam są nie nasi wrogowie? A może tylko my jesteśmy potrzebni, jako chłopcy ściągający na siebie wszystkie kuksańce?


Polski sen

Podczas matactw, szumnie nazywanych przekształcaniem własnościowym - nie brakowało wieloznacznych sugestii. Można było odnosić wrażenie, że po szybkiej likwidacji własnych ośrodków badawczo-rozwojowych i polskich przedsiębiorstw przemysłowych, w trybie natychmiastowym zostanie powołany polski Instytut Technologiczny a la Massachusetts, polska Dolina Krzemowa oraz polskie wytwórnie lotnicze i polskie fabryki samochodów. Zaś "Tesla" i Elon Musk - przeniosą się ze swoją działalnością do Rzeczypospolitej Polskiej. Ten "polski sen" sprawdził się jedynie odnośnie likwidacji rodzimych OB-R-ów i likwidacji polskiego potencjału przemysłowego. Reszta pozostała jedynie snem. Oby podobny scenariusz nie zniszczył kolejnych państw. Podobną "restrukturyzację" od lat próbuje się serwować m.in. Włochom. Tam w roli "cudownego uzdrowiciela" próbowali występować do niedawna Niemcy. "Porsche" koniecznie usiłowało zdystansować i wchłonąć "Ferrari"...Włosi wydają się być świadomi faktu, że współpraca z Niemcami, zawsze kończy się dla nich jedynie narodową hańbą.


Kto powinien siedzieć cicho w Europie?

Włosi od stuleci, by nie powiedzieć od tysiącleci - nauczeni są dowodzić, a nie siedzieć cicho w kącie. Europejski, de facto rząd techniczny - to nie pełnia władzy. To tylko kwestie organizacyjne i finansowe. Reszta, a praktycznie - całość sfery humanae vitae, wciąż pozostawiona jest do dyspozycji europejskich humanistów, teologów, artystów, uczonych i pisarzy. Ten obszar wciąż jest słabo zagospodarowywany. Często jest to intelektualny ugór. Ten ugór próbują zagospodarować Polacy, Węgrzy a obecnie także Włosi - najpoważniejsi pretendenci do intelektualnego i emocjonalnego ożywienia kontynentu. Jeżeli ktoś powinien siedzieć cicho w Europie, to najwyraźniej powinni to być predysponowani z natury do tego - niemi ludzie, czyli po prostu Niemcy; notoryczni prowokatorzy, sabotażyści, grandziarze i zaborcy. Schowanych za szyldem nazizmu czy globalizmu Niemców, też należy pokazywać, żeby nie zawładnęli podstępnie tym, co przez pokolenia wypracowały narody europejskie.


Nienawiść pod niemieckim nadzorem?

"Wolne Państwo Bawarskie" według oficjalnej propagandy niemieckiej, ma być wciąż integralną dzielnicą republiki federalnej. Jednak Republika Ukraińska czy Republika Litewska, albo Republika Łotewska lub Estońska - nie mają prawa nawet myśleć o integracji a właściwie reintegracji swoich terytoriów z Rzeczpospolitą Polską. Niemcy czuwają nad tym, by nie doszło do wzmocnienia naszego geograficznego, ale również i historycznego regionu. Wciąż rozsiewają nienawiść pomiędzy współczesnymi pokoleniami Polaków i naszymi historycznymi pobratymcami. Od Bałtyku aż po Krym - roi się od niemieckiej prasy. Tam nie ma słowa o polskości na Litwie, w historycznych Inflantach, czy na Ukrainie. Kiedy relacje Warszawa - Kijów, czy Warszawa - Wilno zaczynają rozwijać się coraz lepiej, Niemcy od razu wyskakują ze swoim arsenałem o nienawiści. Nie mówią i nie piszą o tym, co pozytywnego dzieje się dzisiaj, ale judzą i odgrzewają konflikty z przeszłości. Polska polityka historyczna wciąż jest tutaj praktycznie nieobecna. Jej aktywność jest często zerowa. Wciąż nie przypomina się wielkich ludzi, którzy łączyli nasze narody i ludy, ale wygrzebuje się z grobowców tych, którzy stali po stronie zła i zbrodni. Najczęściej byli to osobnicy wytresowani i prowadzeni przez Niemców. To bezradne dreptanie w miejscu i wracanie wstecz. Agentura niemiecka robi wszystko, żeby wyodrębnić Gdańsk z polskich struktur państwowych i stworzyć wrażenie istnienia jakiegoś wyodrębnionego organizmu miejskiego, typu Freiestadt Hamburg. Polska, na takie niemieckie prowokacje - musi odpowiadać potęgą swojego intelektualnego, ale i historycznego potencjału.


Dziwne propozycje Rosji

Rosja różnymi kanałami przesyła do Polski sugestie zajęcia Ukrainy Zachodniej, jako odwiecznie polskich ziem. Rzecz jasna jest to zgodne z myśleniem milionów polskich patriotów, którzy nigdy nie pogodzili się z utratą ukochanego Lwowa, Łucka, Stanisławowa czy Tarnopola. Jednak zastanawiające jest to, że Moskwa proponuje ziemie opanowane przez Ukraińców a nie próbuje przekonać Polski do przejęcia pod polską administrację sztucznie włączonych do Rosji Prus Książęcych, znanych od czasów króla Kazimierza Jagiellończyka, jako Województwo Królewieckie a obecnie noszących nazwę Guberni Kaliningradzkiej. Łatwo dzielić przysłowiową skórę na niedźwiedziu, który biega po leśnych polanach. Wszystko wygląda na inicjatywę niemieckiej agentury a nie Rosji, jako takiej i obliczone jest na rozpętanie niekończącego się nigdy konfliktu polsko-ukraińskiego i pretekstu do kwestionowania przez RFN status quo granic zachodnich i północnych Rzeczypospolitej Polskiej. Ostatnią sensowną polsko-ukraińską inicjatywą wydaje się być idea Józefa Piłsudskiego i Semena Petlury, idea federacji polsko-ukraińskiej. W obliczu dwóch federacyjnych państw - Rosji i Niemiec, idea ta szczególnie wydaje się być na czasie. To także kontynuacja projektu znanego w przeszłości w Europie, jako Rzeczypospolita Dwojga Narodów. Projektu pozytywnie zweryfikowanego przez stulecia.


Konfederacja Bursztynowa?

Polska, Gubernia Kaliningradzka, Litwa i Ukraina - w jednej lidze? Sukcynit to nazwa bursztynu związanego z Bałtykiem, Niziną Pruską ale i z Litwą oraz z Polesiem Wołyńskim. Na bazie pięknego i leczniczego kruszcu można byłoby chyba rozwijać wieloraką współpracę. Tak robili twórcy i uczestnicy szlaków handlowych wszystkich epok. Bursztyn może być znakomitym pretekstem do działań wielce pozytywnych, takich jak m.in. współpraca polskich, rosyjskich, litewskich i ukraińskich bursztynników, ale i współpraca polskich i rosyjskich ichtiologów czy ekologów. Oczywiście nie upolitycznionych eko-terrorystów, ale właśnie - autentycznych ekologów, autentycznych znawców przyrody. Po kolorowych rewolucjach Sorosa, może czas na jaśniejącą niczym bursztyn - ewolucję. Ewolucję w kierunku wzajemnej normalizacji i stabilizacji. Według aktualnego stanu wiedzy 75 % bursztynu w Polsce pochodzi z Sambii, 15-20 % z Ukrainy a tylko ok. 5% ze złóż polskich. Warto zatem mieć dobre relacje z bursztynowymi potęgami. Może Polska zasługuje nie tylko na bursztynowe muzea ale i na np. Muzeum Dna Oceanu Jurajskiego? Amonity z dna oceanu - można znaleźć od Sosnowca po Morsko koło Zawiercia. Może w obliczu masowego roztapiania się lodowców, warto przypomnieć sobie o pewnych procesach globalnych, które kiedyś miały już miejsce? Może podziemne próby nuklearne i bombowce strategiczne - mają jednak większy wpływ na ogrzewanie lodowców, niż przydomowe kotłownie opalane węglem? Może o tym właśnie powinni rozmawiać prawdziwi ekolodzy?


Niepisane prawo agentów

Agenci z Berlina i Moskwy robią sobie pewnie żółwiki, kiedy widzą jak Polacy doskakują sobie do gardeł. Jak wypominają sobie do której partii który należał lub należy obecnie. Agenci są przecież ponadpartyjni. Oni nie wchodzą w takie ciasne ramki. Chociaż to przecież oni często wpływali na obsadę czołowych partyjnych foteli. Koledzy i koleżanki ze wspólnych narad w Berlinie i Dreźnie, Moskwie i d. Leningradzie mogą żartować z Polaków po niemiecku i rosyjsku. Obydwa języki są im równie bliskie. Jedni jak Merkel są rusofilami, inni jak Putin - germanofilami. Teraz mogą grać role apolitycznych Europejczyków. Ba, mogą nawet występować w roli międzypartyjnych negocjatorów i uczyć Polaków międzypartyjnej tolerancji. Nie dajmy się wpychać w rzeczywistość zaprojektowaną dla małych ludzików.


Poziom zdziecinnienia europejskiej władzy, jest coraz wyższy

Podczas gdy wśród bliskowschodnich i środkowowschodnich Azjatów, i wśród Afrykańczyków - dzieci i młodzież kładą się spać z automatami kałasznikowa pod głowami, Europa promuje zabawę non stop. W Europie przestano projektować zakłady przemysłowe i zakłady zbrojeniowe, no może z małymi wyjątkami - na Niemcy i Rosję. Projektuje się i buduje "bawilandie" i to na wszystkie kategorie wiekowe. Pewnie wkrótce postanie bawilandia III wieku, tuż obok brukselskich salonów, a brukselscy staruszkowie zaczną namiętnie bawić się w doktora i w sponsorów kulejącej europejskiej służby zdrowia. Starość to przecież wiek intensywnego wspominania dzieciństwa. Chińczycy widać dostrzegli szybko starzejące się społeczności Europy i Ameryki i ruszyli ostro z eksportem zabawek na te kontynenty. Zabawek dla różnych kategorii wiekowych. Zabawek na różne fazy infantylizmu. Inaczej na świat zaczynają spoglądać Włosi. Włosi - było nie było - genialni twórcy wielkiej cywilizacji Rzymu i twórcy ponadczasowego Renesansu. Ostatnio przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoskiego kardynał Gualtiero Bassetti oświadczył, że pozycja geograficzna, historyczna i kulturalna Włoch - zobowiązuje Włochów do wzięcia odpowiedzialności za Basen Morza Śródziemnego i Europę. Można powiedzieć, że najwyższy czas na tego typu umysłowe i uczuciowe przebudzenie. Kontynentowi nazywanemu z urzędu - starym kontynentem, potrzebny jest duch młodości, taki płynący prostu z "Ody do młodości" Adama Mickiewicza lub przynajmniej z wiersza Adama Asnyka: "Do młodych". Kontynent tytanów słowa i pióra, kontynent wielkich budowniczych - nie może dreptać w miejscu, mając za oratorów niedołężnych starców. Zapowiadana przez świętego Jana Pawła Drugiego odnowa - usiłuje się rodzić na naszych oczach. Dużo w niej renesansu i romantyzmu. Jednak wciąż nie brakuje malkontentów i hamulcowych. Dla nich żaden czas nie jest nigdy odpowiedni na rozpoczęcie czegokolwiek. Warto byłoby przyjąć za swoje słowa rówieśnika w świętości JPII - świętego Jana XXIII: "należy szukać u ludzi tego co łączy, nie tego co dzieli" . Wydaje się, że Odnowa, Rinnovamento ma szansę łączyć wszystkich! Nawet tak odległe środowiska, jak artystów, duchownych i polityków.


Brakuje nam w Polsce - włoskiej radości życia

Włosi w większości postrzegają nas, jako wiecznie zmartwionych i z niczego niezadowolonych smutasów. Czy jest to prawdziwy portret własny, nas Polaków? Może i tak. Ciągły brak słońca - może być przyczyną tego chronicznego smutku. Chińczycy np. próbują znaleźć rozwiązanie i na ten przyrodniczy deficyt. Biorą się za konstruowanie sztucznego Słońca. Jednak my po zmianie nazwy PRL - nie możemy przecież naśladować ChRL a na sycylijskie słońce w Polsce - nie mamy chyba większych szans, nawet przy trwałym ociepleniu klimatu. Chociaż kto to wie? Dożyjemy, to zobaczymy! Polski smutek chyba bierze się też z braku kultury pracy i kultury wypoczynku. My albo niewolniczo próbujemy zaharować się na śmierć albo leżymy z nudów "do góry kołami". Nie ma u nas niczego - pośrodku. Systematyczność często nas denerwuje. Pić też lubimy - wszystko i na raz. Włosi piją swoje ulubione wina, przede wszystkim po to, żeby podtrzymać rozmowę i poprawić trawienie. Trudno im zrozumieć nasze bicie rekordów - pod względem siły i ilości trunków. Mimo wielkiej inteligencji humanistycznej i technicznej, Włosi przeżywają nie tak znów bardzo mały kryzys, zarówno w obszarze ściśle ludzkiej, jak i w projektowaniu i produkcji przemysłowej. Niemalże historyczne marki włoskie przejmowane są przez drapieżne marki niemieckie. Alfa-Romeo np. ugina się pod naporem motoryzacyjnego dziecka Hitlera - Volkswagena itd. Wydaje się, że dzięki europejskiej unifikacji osiągnięcia techniczne Włoch, mogłyby z nową energią zacząć w Polsce swoje drugie życia. Kiedyś była marka "Polski Fiat". Oby udało się doprowadzić do produkcji "Polskich Lamborghini", "Polskich Alf-Romeo" czy "Polskich Iveco". Taka fuzja mogłaby wzmocnić zarówno gospodarkę włoską, jak i gospodarkę polską. Byłaby to także tama dla niemieckiej inwazji gospodarczej - na obydwa kraje Europy. Trudno po latach twórczego zastoju projektować samodzielnie w miarę nowoczesne samochody, śmigłowce czy np. wycieczkowce. Włosi to wszystko mają. Z braku m.in. zainteresowania - część tego dorobku bezpowrotnie przepada. Partnerstwo z Polską mogłoby okazać się obopólnie korzystne. Trudno nam zbudować dobre własne skrzypce, skoro zrobił to przed nami perfekcyjnie Stradivarius i nadal tworzy je coraz doskonalsza jego szkoła lutników...


Moc włoszczyzny

Czy język włoski zastąpi w religii popularność języka aramejskiego i łaciny? Najwyraźniej la lingua italiana już pełni tą rolę. W powszechnej opinii język starogrecki i łacina - utraciły swoją edukacyjną moc. Dotyczy to z pewnością w mniejszym stopniu terminów muzycznych, botanicznych i farmaceutycznych. Coraz częściej moc sprawczą i obywatelstwo w obszarze edukacji zyskuje język Dantego. Przybywa na świecie placówek Societa Dante Alighieri, Instytutów Alighieriego Dante oraz entuzjastów projektów Leonarda da Vinci, programu uczenia się przez całe życie. Programy Erasmus, Comenius i Grundtvig - są niejako w cieniu programu da Vinci. Oby zasilił je polski program Kopernik, albo program imieniem twórcy nieśmiertelnej "Ody do młodości" - Adama Mickiewicza. Kultura polska doskonale współgrała z kulturą i językiem Lacjum. Teraz może to robić czerpiąc inspiracje z Toskanii i jej bogatego języka. Dzisiaj przenoszonego chętnie nawet do nazewnictwa samochodowego.


Włosi alarmują

Włochów niepokoi brak konkretnego planu Italii - na wypadek Brexitu. Swoją współpracę w tym obszarze zacieśniają Niemcy i Francuzi. Niepokoją się Włosi pracujący na Wyspach Brytyjskich i Brytyjczycy pracujący we Włoszech. Czy Polska ma doprecyzowany własny plan? Oby nie okazało się, że w imieniu całej Europy, to tylko Niemcy i naśladujący ich we wszystkim Francuzi - uzyskali jakaś klauzulę najwyższego uprzywilejowania i to wyłącznie dla siebie. A może silniejszy alians Włochów i Państw Trójmorza, z odnawiającą się Ameryką Donalda Trumpa - przyczyni się odnowy upokarzanej części Europy? Kapitol, w końcu najpierw był w Europie a potem dopiero na kontynencie odkrytym przez Włocha Amerigo Vespucciego. Może i taka musi być również kolejność wielorakiej odnowy? Europa może jeszcze inspirować! To także kontynent ludzi młodych i ambitnych!


W Europie rodzi się zasadnicze pytanie:

Czy Europa nie powinna objąć swoim administracyjnym nadzorem - terytorium całego Basenu Morza Śródziemnego? Terytorium rozciągającego się od Państw Maghrebu - po Państwa Bliskiego i Środkowego Wschodu? W Europie rodzi się również pytanie o to, kto podstępnie rozbija suwerenne Państwa Basenu Morza Śródziemnego i komu zależy na tym, żeby wywołać zdecydowaną reakcję nękanych kolejnymi falami uchodźców - Włochów, Greków i Hiszpanów? Chwieją się w posadach wszystkie państwowości sąsiadujące z Izraelem. Bomby, uliczne egzekucje, terroryzm - to codzienność serwowana państwom południowej części Morza Śródziemnego. Czy tego szaleństwa naprawdę nie można zatrzymać? Dlaczego po kolejnych zbrodniach, nigdy nie ma kary? Bezkarność zbrodni zachęca do kontynuowania dzieła niszczenia wszystkiego i wszystkich. Dlaczego to wszystko dzieje się w iście niemieckim stylu? Czy sprawcami tego obłędu, nie są po raz kolejny w historii - Niemcy? Wszędzie przed kolejnym wybuchem niepokojów, zawsze wcześniej widziani są w okolicy niemieccy instruktorzy wojskowi. Czyżby byli to zawodowi niemieccy rewolucjoniści? Codzienne zachowanie Angeli Merkel, jest chyba tylko potwierdzeniem tych spostrzeżeń. Zmiana na stanowisku naczelnego polityka w Berlinie, powinna całkowicie zmienić tą dramatyczną sytuację. Tylko kiedy to nastąpi? Oby Niemcy wcześniej nie rozpętali trzeciej światowej tragedii.


Matteo Salvini w Warszawie

Najbardziej wyrazisty włoski polityk - przybędzie 9 stycznia 2019 roku do Warszawy. W kalendarzu spotkań jest spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, polskim ministrem spraw wewnętrznych i spotkanie z przemysłowcami włoskimi, pracującymi w Polsce. Wszelkie błędy historii i procesy globalizacyjne - nieco zmarginalizowały Italię. Jednak wciąż jest to tytan, przede wszystkim tytan kultury, od kultury języka, muzyki, jedzenia i picia - po wysoką kulturę techniczną i wojskową. Chciałoby się nazwać polsko-włoskie zbliżenie - skokiem "od Odrodzenia do Odnowy", skokiem "dalla Rinascimento alla Rinnovamento". W polskiej, ale przede wszystkim we włoskiej umysłowości Odrodzenie to epoka, do której odnoszą się wszystkie pokolenia. Tamta pozytywna energia, jednak już nie zawsze przystaje do współczesnych realiów. Włochom potrzebna jest Odnowa, podobnie jak Polsce. To tlen na kolejne czasy. Wydaje się, że w duchu takiej właśnie Odnowy - tworzy od lat genialny włoski kompozytor Ennio Morricone. W kategorii: poezja, z pewnością robił to umiłowany przez Włochów i Polaków - święty z Wadowic, święty Jan Paweł Drugi. O taką Odnowę od lat zabiega mieszkający i pracujący we Włoszech polski uczony, profesor Wojtek Pankiewicz, założyciel Ruchu Umysłowego "Odnowa i Wartości". Państwa Europy nie muszą upadać. Prowadzony do upadku np. włoski przemysł i włoskie marki, mogą zyskać nowe życie w Polsce. Polska to nie zachód kontynentu, ale jego przebudzenie i wschód! Partnerstwo polsko-włoskie jest w stanie zmieniać Europę i świat, i to zmieniać na lepsze a nie na gorsze!


Nieco poezji

Poeci, gdzie jesteście?

Gdzie zniknęli poeci Gdańska i Wrocławia?
Czyżby Polska przestała rodzić poetów?
Czyżby Mirosław Krupiński i Tadeusz Różewicz przeszli do umarłych?
Przecież poeci nie umierają nigdy
Przecież poeci nie mają wieku
Wy też mówiliście o tym
Dziwnie próbują wracać poeci zza Odry
Nawet pomniki ich mają chęć umacniać ziemię Polaków
Niech lepiej uczą pokoju
Tych, co zawsze niosą wojnę


Karwina

Brzmi swojsko niczym Karwia
Brzmi obco jak zły życiorys Morcinka
Jest własnością Zaolzia
Tego do którego wdarli się
Górnicy ze Stonawy
Dwunastu plus jeden
Historia znów niejeden pozna błąd
Olza i tak popłynie starym korytem


Wciąż stawiają na coś

Jedni na robotyzację
Drudzy na animalizację
Trzeci na islamizację
A ja wciąż upieram się przy humanizacji
Tylko czy upadłe anioły
Można przywrócić do pionu?


Dokąd pędzisz, Polsko?

Przed papierową gospodarką
Racz nas bronić Panie!
Przed atomówką z tektury
Ocal nas Ojcze!
Ratuj nas przed gawędziarzami i bajkopisarzami
Po politycznych uniwersytetach
Ci co sieją, orzą i bronią
Nigdy nie wypluwają jadu
Nie mają czasu na odkrywanie
Braku przecinków w historii


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

23 Lutego 1998 roku
Ratyfikacja konkordatu pomiędzy Stolicą Apostolską i Polską


23 Lutego 2009 roku
W wieku 79 lat zmarł Franciszek Starowieyski - grafik, malarz i scenograf


Zobacz więcej