Czwartek 25 Kwietnia 2019r. - 115 dz. roku,  Imieniny: Jarosława, Marka, Wiki

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 18.03.19 - 22:16     Czytano: [163]

Kto usiłuje grać naszą historią?


Chwilami można odnieść wrażenie, że to niemiecka agentura w Polsce usiłuje przy pomocy historii - doprowadzać do rozprawiania się Polaków z Polakami. Historia ma być tylko doskonałym alibi do pokręcania nienawiści polsko-polskiej i do wzajemnego wyniszczania się. Fala nienawiści niemieckiej kierowana jest wybiórczo na wybitnych Polaków, których twórczość czy działalność - była zdecydowanie antyniemiecka. Niemieccy znawcy polskiej historii zawsze potrafią dokopać się do jakiegoś epizodu w życiu tytana antyniemieckiej pracy. Epizodu, który postawi pod znakiem zapytania wielkość naszego bohatera. Takim o to sposobem trudno np. znaleźć pozytywnego bohatera na cokoły gdańskich pomników. Na pewno nie pasowałby na gdański pomnik autor "Bagnetu na broń", ani autor "Niemców". Ale problemy zawsze miewał tutaj również król Stefan Batory, król Kazimierz Jagiellończyk i król Zygmunt August. Wspólnym mianownikiem wszystkich jest jednoznaczne opowiedzenie się po stronie Polski, Polaków i polskości. Na pewno na pomnik nie zasługują prowadzeni lub opłacani przez Niemców gdańscy sabotażyści. Przykre, że z pozoru nieskazitelna postać słynnego gdańskiego kapłana, była prawdopodobnie osobą niegodną kapłańskiego stanu. Oby gdańszczanie inaczej - nie odkryli, że najwłaściwszym bohaterem na najnowszy gdański pomnik, jest były żołdak hitlerowskiego Waffen-SS, późniejszy niemiecki pisarz Guenter Grass. Wszak Honorowe Obywatelstwo Królewskiego Grodu nad Motławą, już wcześniej gdańscy Polacy inaczej - przyznali temu bojownikowi o niemiecką Europę. Oby klucze królewskiego Gdańska ponownie nie trafiły w ręce antypolaków. Niemcy mogą nie mieć pieniędzy na wypłatę odszkodowań wojennych dla Polaków, ale na germanizację Polski, zawsze coś tam uda im się wysupłać. Czasami mogą być to honoraria na poziomie dywidend "książąt Europy"


Zdrada zaczyna zwyciężać?

Renegaci, którzy niejednokrotnie działali na zgubę Polski, przy każdej okazji budując bramy i łuki powitalne - na cześć najeźdźców i okupantów Polski, dzisiaj bardzo często mają czelność ubliżać Polakom. Polaków usiłuje się fascynować historyczną kosmetyką i zakańczaniem wszelkiej aktywności - w ramach muzeów lub skansenów. Czy nie przypomina to wszystko - spychania Indian do rezerwatów? Zamiast czynnych kopalń węgla kamiennego - mamy muzea górnictwa, zamiast zakładów włókienniczych i odzieżowych - mamy muzea przemysłu włókienniczego. Zamiast stoczni - mamy muzea stoczniowców. Zamiast wytwórni samolotów, możemy pochwalić się muzeami lotnictwa. Decyzje na temat takiego wizerunku Polski zapadają najwyraźniej poza Polską. Tak dzieje się, po tak zwanej decentralizacji państwa. Państwo pozbawione zostało mocy decyzyjnych i kierowniczego sprawstwa. Centra decyzyjne przekierowano do Brukseli i do samozwańczego Berlina. Jednak tam, nikt nie zapowiada konieczności decentralizacji czegokolwiek. Tam wręcz obserwuje coraz większą centralizację władzy. Te centra w zasadzie zajmują się wyłącznie utrzymywaniem ideologicznej poprawności. Resztę, czyli praktycznie całość problemów życiowych państw - zostawia się mitycznemu wolnemu rynkowi. To ten mityczny bożek handlu - ma załatwiać wszystko. Ma sprostać popytowi i podaży. Trudno ustalić siedzibę tego bożka. Poszlaki prowadzą do Brukseli via Berlin. Celem tego "ubóstwienia" popytu i podaży, tej "irracjonalizacji" popytu i podaży - jest najwyraźniej przejęcie kontroli nad ziemiami poszczególnych państw. Niemieckie media dla Polaków, już zapowiadają likwidację 250 polskich miejscowości, w tym także miast liczących do niedawna po około 200 tysięcy mieszkańców. A tyle było propagandy na temat gospodarczego i demograficznego odrodzenia Polski. Działania okazały się obłudne i zdradzieckie. Zdrajcy, nawet najbardziej ze sobą solidarni - nie rozwiną ani Polski, ani polskości. Oni potrafią jedynie działać na zgubę. Wyłącznie potrafią wszystko solidarnie zwijać. Solidarnie z obcymi stolicami, nie z Polakami. O wiele większe gwarancje rozkwitu Polski daje postępowanie zgodne z nawoływaniem świętego Jana Pawła Drugiego. Zapowiadana przez niego odnowa, to nowa epoka na miarę odrodzenia. I to jest potrzebne wszystkim! Polski święty nie namawiał do kosmopolityzmu ale do patriotyzmu. Stolica ojczyzny była dla świętego najważniejszym centrum decyzyjnym. To nie muzea i skanseny mają przyszłość. One zamykają bramy do przyszłości. Życie bez rynku pracy - to utopia i konieczność radzenia sobie na kredyt a to już w linii prostej prowadzi do klasycznego niewolnictwa za długi. Muzea przemysłu na Zachodzie, stały się tym, czym były muzea religii na Wschodzie. Stały się stopniową cywilizacyjną samozagładą. Oby udało się przełamać i odwrócić całkowicie ten zabójczy trend. Muzea są potrzebne, jednak przeszłość nie może eliminować teraźniejszości i przyszłości!


Polityczne mumie

Wszystkie media w Polsce obiegła wspólna fotografia - chętnych do wskoczenia na wypasione fotele, w brukselskim europarlamencie. Fotografia wygląda komicznie. Najwyraźniej ziewający i usypiający polityczni emeryci - wyczuli wielką kasę i chcieliby koniecznie ją dopaść. Nie przeszkadza im, że w większości należeli do spektakularnych antykomunistów i teatralnych "obalaczy komunizmu". Dzisiaj robią sobie wspólną fotkę z notorycznymi komunistami, niemalże jak portret rodzinny we wnętrzu. Chcą razem znaleźć się w Brukseli. Poraża u nich - infantylizm i całkowity brak moralnych kręgosłupów. Oni najwyraźniej - w imię wielkiej kasy, mogą popierać wszystko i wszystkich. Im nie przeszkadza kosmopolityzm i konsumpcjonizm niemiecko-marksistowskich elit - w europejskich salonach. Oni nie chcą wiedzieć o tym, że islamscy wojownicy nazywają Brukselę stolicą Belgistanu. Ich ojczyzną jest Kosmos. Oni nie mają swojej wizji zjednoczonej Europy. Rodacy Orwella dawno odkryli nijakość i szkodnictwo takich typów. Postanowili opuścić kreowaną przez takie indywidua "planetę małp". Stawiają na wolność i oryginalność, a nie na małpowanie - w imię kasy. Oby do instytucji Europy trafiali naprawdę ci reprezentanci Polski, którzy są w stanie wnieść tam coś ożywczego. Oby byli to prawdziwi spadkobiercy, ponad tysiącletniej kultury politycznej Rzeczpospolitej Polskiej! Oby byli to wrażliwi społecznicy, a nie karierowicze ze "szkoły Nikodema Dyzmy"!


Wciąż czeka nas odnowa kontynentu europejskiego

Jednak renowacja kontynentu to nie realizacja niemieckich czy rosyjskich pomysłów. To nie realizacja "ideałów" Hitlera czy spółki Lenin-Stalin. To nie odnawianie kontynentu według "ideałów" Marxa, Engelsa, Gramsci ego czy Spinelli ego. Odnowa Europy musi polegać na powrocie do własnych korzeni cywilizacyjnych. Musi polegać na powrocie do Dekalogu, do Jezusowych nauczań i cudów. Odnowa Europy musi być powrotem do tożsamości - udowodnionej i udokumentowanej życiorysami europejskich świętych i krwią europejskich męczenników. Europa to nie nienawiść do wszystkiego i wszystkich, ale to nieustająca miłość. Miłość do pięknych słów, do poezji, muzyki i do krajobrazu państw - od stuleci zakotwiczonych na tym kontynencie. To miłość do twórczości, wynalazczości i wytrwałej pracy. Antyeuropejskie potwory zawsze usiłowały zohydzić Europie rodzinę i ojczyzny, religię i przyjaźń. Potwory zawsze usiłowały siać totalną niewiarę i beznadzieję. Kiedy świat tonął w pogańskiej rozpuście, zachwycając się niezliczoną ilością bożków - pojawił się Chrystus, ze swoją propozycją lepszego i pełniejszego życia. Nastały lata fascynacji religią Jednego Boga. Kiedy demoralizacja sięgała dna, z Włoch zaczęły płynąć ozdrowieńcze idee Renesansu. Pewnie i tym razem dołowanie Europy nie oznacza jej katastrofy, ale przekonuje do konieczności odbicia się od dna i płynięcia pod prąd zła i głupoty. A to można już określić chęcią odnowy. Nawet odnowy przez duże "O", O d n o w y, z włoska - Rinnovamento. Prawie jak Rinascimento, Renesans. Czas na udzielanie lekcji religii, kultury i historii - euro-ignorantom i euro-analfabetom, specjalistom od niszczenia europejskiego dorobku i europejskich aspiracji.


Co jeszcze wolno nam robić?

Piece węglowe znalazły się pod ostrzałem ekologów i różnych lobbystów niewęglowych kotłowni i palenisk. Od pewnego czasu atak podobnych środowisk obserwujemy na piece opalane drewnem. Wszystko wskazuje na to, że właściciele domowych kominków będą musieli ostatecznie wygasić swoje kominkowe hobby, albo przejść do głębokiej konspiracji. Walka z piecami opalanymi drewnem, z pewnością nie ucieszy właścicieli pizzerii, korzystających z tego źródła ciepła. Ale postronni obserwatorzy też nie śpią. Jak grzyby po deszczu wyrastają kebabarnie. A to "Kebab Istanbul", a to znów "Kebab Osman". Widać ta kuchnia spełnia ekologiczne wymogi. Tylko co się stanie, jak autentycznie wzrośnie wiedza i świadomość speców od dwutlenku węgla w Berlinie i w Berlinie Bis, w Brukseli? Przecież oni najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, ile Polacy wydychają codziennie dwutlenku węgla do atmosfery. Że robią to również inni, to znaczy - wszyscy pozostali, może w ogóle Brukseli nie obchodzić. Tak przecież było już z wieloma problemami. Z wyliczeń ekologów - wydychany przez Polaków do atmosfery CO 2, może okazać się o wiele groźniejszy dla europejskiego i światowego klimatu, niż najstarsze roczniki niemieckich Diesli. I kto temu zaprzeczy? No kto? Prawdy z dziedziny ekologii otrzymują status Prawd Objawionych i nad nimi najwyraźniej nie powinno się dyskutować. Przynajmniej na to liczą niemieccy i proniemieccy eurokraci. Swoją drogą, gdyby Polakom zabroniono wydychania dwutlenku węgla do europejskiej atmosfery, to o ile poprawiłby się klimat? Tylko jak długo Polacy pożyliby na...wdechu? Wygląda na to, że znów zaczynamy komuś przeszkadzać - na tym Bożym świecie. Oby udało się oczyścić atmosferę, wokół tych właśnie tematów.


Wszyscy jesteśmy historykami?

Obecnie zastanawia iście szalony pęd Polaków do historii i do historycznych przekomarzań. Ostatnio nawet, jak gdyby historia wygrywała u nas z zawsze popularną medycyną. Jak gdyby ubyło ostatnio domorosłych znawców leczenia ambulatoryjnego i szpitalnego. Zaś sprawy techniczne, na świecie najważniejsze - u nas zeszły na bardzo daleki plan. Można sądzić, że gdyby nawet w ramach odszkodowań wojennych, Niemcy przekazali Polsce motoryzacyjne dziecko Hitlera - markę i firmę "Volkswagen", z całym post hitlerowskim kapitałem tych zakładów, to zainteresowanie technicznym nabytkiem - byłoby niewielkie. I chyba, gdybyśmy nawet dostali pozwolenie na oznakowanie pozyskanego motoryzacyjnego produktu nazwą np. "FSO Syrena", pewnie niewielu naszych rodaków zainteresowałoby się tym problemem. Najważniejsze jest teraz dla nas, żeby wygrać wojnę o historię. I to wcale nie wojnę z Niemcami. Nawet nie z Rosją. Bagnet na broń - najlepiej szykować na swoich. Kiedy ktoś zaczyna tłumaczyć, że w tych historiach, prześladowcami nie byli Polacy...temat cichnie. Tak jak gdyby w domyśle chodziło o jakichś kosmicznych, nietykalnych gigantów czy nadludzi. Czy większość "paliwa" do polsko-polskich wojen - nie jest dostarczana przez "życzliwe" Polakom agentury? Oby namaszczani przez obcych "święci" - nie okazali się, już nawet nie pedofilami, ale najzwyklejszymi gnidami i zoofilami! W czasach rzekomej Odnowy - przeżyliśmy niejedną gorycz, tego typu rozczarowań. Nie ma idealnych ludzi. Ktoś kto stawia siebie ponad wszystkimi, od początku do końca wygląda podejrzanie. Każda rewolucja potrzebuje wrogów. Jeżeli w bieżącej rzeczywistości ich nie ma, to trzeba ich sztucznie wykreować lub nawet wykopać spod ziemi. A wszyscy myśleli, że w Polsce zaroi się od nowych instytutów technologicznych, nowych szkół lotnictwa i nowych aeroklubów, nowych zakładów lotniczych i podobnych nowych instytucji. Zwijanie, skłócanie i burzenie Polski, to niedobra zabawa! Taka rewolucja z pewnością pożre jej kreatorów!


Na co komu potrzebne są studia?

Widzimy ilu absolwentów i absolwentek polskich uczelni - wylądowało w kuchniach i pokojach Europy, wylądowało na stanowiskach pracy niewymagających nawet średniego wykształcenia. Jednak uczelnie produkujące tego typu tanią siłę roboczą, nie zmniejszyły swojej wydajności. Nadal idą na pełnych obrotach. Nic dziwnego, że wśród tak nijakich absolwentów, niemal za geniusza wśród budowniczych uchodzi wcześniejszy muzyk albo wcześniejszy targowy sprzedawca jarzyn a ministrem obrony zostaje np. niepraktykujący psychiatra. Istny cyrk a w cyrku przecież niemal wszystkie cyrkowe numery są dozwolone. Dosyć konkretne zdanie na ten temat miał wybitny polski strateg i niedościgniony znawca bezpieczeństwa międzynarodowego i narodowego, generał Sławomir Petelicki. Generał surowo wypowiadał się na temat miernot lgnących do polityki. Mówił: "Do polityki idą ludzie, którzy nigdzie nie pracowali, których nikt nigdzie nie przyjąłby do pracy". Obserwując różnych wiecznych rebeliantów i burzycieli, czy dorywczych malarzy kominów - trudno nie zgodzić się z opinią przedwcześnie zmarłego generała. Generał twierdził również, że: "Nie powinno się podejmować misji w rzeczach - na których się nie zna". Tylko jak wytłumaczyć lekarzowi, historykowi czy socjologowi, że nie zna się na śmigłowcach czy poduszkowcach. Uczelnie nauczyły ich asertywności. Im nigdy nie wolno pokazać, że nie znają się na czymś...A że doprowadzą do katastrofy? A kto im to udowodni? Podobnie niekompetentny urzędnik mimo woli...? Tu jest się po to, żeby być, a nie po to, żeby się bić! Synekury mają swoje prawa!


Najlepiej do wyobraźni przemawia sztuka

Po hekatombie, jaką była dla Polski, Europy i świata II Wojna Światowa, powstało dziwnie mało obrazów, dzieł literackich i muzycznych. W zasadzie najsłynniejszym obrazem była "Guernica". Dzieło hiszpańskiego malarza Pabla Picassa. A przecież Guernica została zbombardowana przez Luftwaffe, jeszcze przed początkiem największej tragedii w dziejach świata, przed 1 września 1939 roku. Została zbombardowana w 1937 roku. Hiszpania była jedynie poligonem - dla szykującej się do napaści na Europę niemieckiej armii powietrznej. Luftwaffe broniła dyktatury Franca. Tutaj Niemcy ścierali się z komunistami hiszpańskimi i rosyjskimi. Zatem czy obraz hiszpańskiego twórcy można uważać za symbol II Wojny Światowej? Franco robił wszystko, żeby zachować neutralność podczas działań wojennych. Jednak nie była to neutralność na miarę neutralności Konfederacji Szwajcarskiej czy Królestwa Szwecji. Hiszpańska Błękitna Armia wzięła udział w inwazji na Związek Sowiecki. Hiszpanie byli dalecy od krytykowania udziału swojego wojska w tej wojnie. Udziału po stronie niemieckiej. W stolicy Asturii Oviedo, jest nawet aleja na cześć hiszpańskich żołnierzy z kampanii wschodniej, Avenida Armada Azul a wota ofiarowane przez żołnierzy tej kampanii - złożone zostały w Sanktuarium Maryjnym w Covadondze. Szkoda, że nie istnieją obrazy, tak rozsławione jak "Guernica", które pokazywałyby cierpienia bombardowanej Warszawy, Warszawę paloną przez zbirów Hitlera, czy niemieckie bestie - z niemieckich obozów śmierci, pastwiące się nad swoimi ofiarami. Ta twórcza luka, to wciąż wielkie wyzwanie dla artystów Europy! Chyba, że Europa płaci artystom za kontynuowanie ...milczenia? W imię powiedzenia pisarza Franza Werfla: nicht der Moerder, der Ermordete ist schuldig. Nie morderca ale zamordowany jest winien


Czym jest Ukraina pozbawiona Krymu i Donbasu?

Z pewnością jest zwijającym się, a nie rozwijającym się państwem. Od Ukrainy odpadły dwie perły, jedna turystyczna a druga - przemysłowa. Groźbą jest fakt nienasyconych apetytów Rosji, na jeszcze więcej ukraińskich ziem. Czy w tej sytuacji wzrasta szansa na największą unię regionalną w Europie? Na unię polsko-ukraińską? To marzenie jest żywe przecież od stuleci, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Jednak czy idea unii polsko-ukraińskiej nie burzy planów rosyjsko-niemieckich - odnośnie Ukrainy? Czy nie burzy także planów Izraela - szukającego awaryjnego "lądowiska" w sytuacji narastających na Bliskim Wschodzie zagrożeń? Polacy i Ukraińcy stają się zawsze jednością - na dźwięk słów-kluczy, takich jak "Mickiewicz" czy "Słowacki". Wystarczy, że ktoś zagra, czy zaśpiewa: "Hej, Sokoły" a również jednoczą się dusze polskie i ukraińskie. Marzeniem Polaków w ciągu stuleci było oparcie Rzeczpospolitej Polskiej o Morze Czarne. Zwyczajni Ukraińcy zawsze marzyli o równoprawnej unii z Polakami. Unii od Morza Czarnego po Bałtyk. O tym mówili najwięksi ukraińscy wizjonerzy, zarówno Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny, jak i Bohdan Chmielnicki. Dzisiaj dążymy do wyzerowania win, dążymy do czasów rozpoczynania nowej historii we wzajemnych relacjach. Fundamentem tych działań musi być przebaczenie, braterska miłość i wieloraka praca na rzecz wspólnej przyszłości. Ile wspólnej nienawiści zarówno do Polski, jak i Ukrainy - można było odkryć podczas początków realizacji polsko-ukraińskiego projektu energetycznego: Morze Kaspijskie-Brody-Płock-Gdańsk? Skąd pochodził ten strumień nienawiści? Nietrudno to odgadnąć, skoro odpowiedzią na polsko-ukraiński projekt był niemiecko-rosyjski projekt Nord Stream1. Polacy wciąż uważają Ukrainę za część Polskiego Dziedzictwa Kulturowego i Historycznego. Serce, umysł i duch - nie zatrzymują się przecież na słupkach granicznych. Szkoda, że nie możemy próbować unifikowania języków. Język serbo-chorwacki może być tutaj przestrogą dla innych. Również dla Polaków i Ukraińców. Podjęcie procesu unifikacyjnego, mogłoby wiązać się z powołaniem w Polsce historycznego urzędu kanclerza Rzeczpospolitej. Osoba kanclerza mogłaby być symbolem polsko-ukraińskiego zjednoczenia.


Gangsterskie przejęcia, gangsterskie zawłaszczenia...

Skupiliśmy się na prostowaniu historii i na dowalaniu wszystkim dookoła. Przeróżni anonimowi bohaterowie stali się czyści jak łza Urbana. Tropią niewłaściwą historię - niczym ofiary niemieckiego nazizmu organizatorów niemieckiego barbarzyństwa. Tymczasem, najczęściej wcale nie lewicowi złodzieje - rozkradli nam Polskę. Często rozkradają ją nadal. Piorą kapitał zarobiony na dopalaczach , pornografii i prostytucji. A nasi terytorialni gospodarze cieszą się, że pozbyli się nierentownej kopalni, nierentownego domu kultury, nierentownego klubu sportowego czy nierentownej szkoły. Zabrakło ludzi z pasją. Zabrakło zrozumienia, że trzeba łączyć lokalny Kościół z kulturą, techniką, sztuką i sportem. Wyeliminowano obowiązek ciągłego rozwijania i umacniania ducha. Nic dziwnego, że inwestora z kontrabandy spirytusowej czy pokrewnych dyscyplin - uznano za lokalnego zbawcę. Taki hochsztapler zawsze był zdania, że robota to głupota...Pewnie niejeden zdezorientowany okrzyknie go bojownikiem antykomunizmu. No cóż, "złodziej to też człowiek"...Tak przynajmniej twierdzili wkraczający do Polski sowieci. Ponoć najgorszy to był Akowiec. Dzisiaj Akowiec domagałby się pewnie karania złodziei wielopokoleniowego dorobku Polaków. Domagałby się pewnie szkolenia obronnego młodych, nowych modelarni, nowych młodzieżowych aeoroklubów i podobnych inwestycji, nie zawsze przynoszących gigantyczne zyski, jednak niezbędnych dla wielorakiego wzrostu Polaków. Z pewnością prawy Akowiec nie szalałby na tle tego co minęło i czego już nie można zmienić, ale dbałby o obecny i przyszły stan szeroko rozumianej polskości. Z pewnością nie nasyłałby buldożera na szkołę, dla odzyskania terenu...


Polacy czy pajace na obcym żołdzie?

Doczekaliśmy czasów, kiedy nie tylko dzieci ale i dorosłych straszy się bajkami o ...no może już nie o smoku, ale przynajmniej o smogu. Ten pierwszy był widoczny i namacalny. Ten drugi rośnie wprost proporcjonalnie do medialnej propagandy. Prym wiodą tutaj niemieccy eko-propagandyści i niemiecka Partia Zielonych. Często są to urodzeni partyjniacy, którzy z niejednego...partyjnego pieca - jedli niejeden partyjny chleb. Dawniej tacy partyjni szturmowcy atakowaliby tematem dziury ozonowej. Dzisiaj tamta dziura wyszła z partyjnej mody i nikt nie mówi, że się powiększa, czy, że jej istnienie grozi globalną katastrofą. Niemieccy eko-znawcy, jako głównego sprawcę wszelkich ekologicznych nieszczęść - odkryli polski węgiel, polskie górnictwo i polskie elektrociepłownie. Wrzaskliwi partyjni eksperci cichną jednak, gdy pada pytanie: jakim to paliwem napędzane są turbiny w niemieckich elektrociepłowniach, albo czy rosyjski węgiel kamienny jest ekologiczny? Budowana na szybko niemiecka kopalnia w Polsce, też wydaje się im zupełnie nie przeszkadzać. Ostatnio z bratnią pomocą eko-dewiantom pełniącym swoją eko-misję, przyszedł z pomocą nasz promujący miłość inaczej - ekspert od zakładania partii, towarzysz Biedroń. Ten całą powagą swojego autorytetu zadeklarował zamknięcie wszystkich polskich kopalń do 2030 roku. Żeby wszystko stało się jaśniejsze, przyznał się uczciwie, że przy tworzeniu partii korzysta z niemieckich pieniędzy. I jak tu się nie dziwić, że niemieccy "ekolodzy" - nazywani przez ludzi poważnych eko-terrorystami, robili wszystko, żeby zniszczyć na arenie europejskiej autorytet autentycznego znawcy i obrońcy środowiska naturalnego, autorytet profesora Szyszki? Polski uczony udowadniał, że atakowany na rożne sposoby dwutlenek węgla, jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju roślin i że Polska ma przeogromny wpływ na poprawę europejskiej przyrody, m.in. rekultywując i zalesiając coraz to nowe obszary. Histeria smogowa nie dotyczy np. parkujących pod samymi oknami sąsiadów - samochodów z silnikami Diesla. To przecież uderzałoby w niemieckiego mocodawcę i producenta. To podważałoby autorytet niemieckich "ekspertów". Przecież trzeba podtrzymywać mit, że wszystko co niemieckie jest doskonałe


Wszystkie ręce na stół!

W szeregach niemieckich biznesmenów d/s wszelkiego rodzaju produkcyjnych i konsumpcyjnych resztek - pojawiły się oznaki zdenerwowania i paniki. W Polsce nawet pojawił się termin: "niemieckie mafie śmieciowe". Można zadawać pytanie: skąd w ogóle pomysł "niemieckich mafii", przecież Niemcy zawsze byli mistrzami wszelkiej iluzji, każdego bluffu? U nich nikt nigdy i nikomu, nie był w stanie niczego udowodnić... Nie był w stanie niczego wykryć. Nawet po bestialstwach Hitlera i jego "nadludzi", musieli to robić dopiero alianccy śledczy i prokuratorzy. Według Niemców winnym wszystkiego był tylko Hitler, a tak na dobrą sprawę, to i on nie miał takich złych intencji...Podobnie jest obecnie. Tyle, że obecnie kilkakrotnie Niemcy lub ich "kurierzy" zostali przyłapani na gorącym uczynku, np. podczas rozładowywania skażonych odpadów - w którymś z polskich miast. Temat jest ciągle rozwojowy, bo chodzi nie tylko o substancje toksyczne, ale i o substancje radioaktywne. W tej materii dziwnie nie zabierają głosu niemieccy eko-terroryści, ani członkowie niemieckiej Partii Zielonych. Bystrzy obserwatorzy twierdzą, że do tego wszystkiego Niemcom potrzebne były podziemia szybko likwidowanych polskich kopalń. Pewnie dużo mogłaby powiedzieć o tym, niejedna osoba z kręgu błyskawicznych likwidatorów polskich zakładów wydobywczych. Było nie było, kręgu wielkich germanofilów i utrzymanków niemieckich fundacji. Tyle tylko, że trudno liczyć na obiektywizm ze strony zachłyśniętych wszystkim co niemieckie. Europa musi domagać się przejrzystości tego typu procederów, nawet za cenę posypania się całej niemieckiej agentury w Europie. Skandalem jest, że coraz częściej dzikie składowiska w Europie - kojarzone są z Niemcami. Obsesyjna niemiecka dbałość o czystość - najwyraźniej dopadła odpady przemysłowe i domowe. Tutaj Niemcy wyskakują ze swoją segregacją. Tutaj niemieccy czyściciele chcieliby dyscyplinować i karać - tych, którzy nie realizują niemieckich wytycznych. Jednak trzeba wierzyć, że żaden niemiecki Blockfuehrer nie będzie musiał uczyć m.in. Polaków porządku a recyklingiem czy utylizacją odpadów będą jak dawniej - zajmować się ludzie zawodowo i odpłatnie zajmujący się tym tematem. "Segregacyjny cyrk" made in Germany, jak się okazuje - potrafił kończyć się na dzikim wysypisku i był jedynie kamuflażem oraz formą tresury dla Polaków. Przykre, jeżeli niemieckie firmy kreują Polaków na nieudaczników, którzy sami nie potrafią zorganizować gospodarki odpadami przemysłowymi, gospodarczymi i domowymi. Oby repolonizacja objęła i tą sferę ludzkiej działalności.


Zjednoczony kontynent czy niemieckie superpaństwo?

To co usiłują robić w Europie Niemcy, to najwyraźniej - cofnąć Europę do poziomu ludów prymitywnych, do poziomu początków tworzenia się języków, narodów i państw. Chcą osiągnąć to najwyraźniej poprzez tzw. regionalizację Europy. Raz po raz Niemcy usiłują gdzieś szarpać organizm suwerennych ojczyzn. A to na Bałkanach, a to w Polsce, a to w Czechach, a to znów w Hiszpanii czy we Włoszech. Oczywiście proces rozbijania Europy ojczyzn - nie przewiduje parcelacji RFN, po anszlusie z NRD. Niemcy mają pozostać jak zwykle - ponad wszystkimi. Ba, mają kolejno przeciągać pod swoje opiekuńcze skrzydła - bezsilne "eurolandy". Przed tą formą niemieckiego podboju - robi unik Wielka Brytania. Londyn nie zdołał przeforsować brytyjsko-amerykańskiej idei decentralizacji "Grossdeutschland". Nawet nie udało się wyodrębnić tzw. Wolnego Państwa Bawarskiego - spośród germańskiego molocha. Brytyjczycy doskonale obserwowali umacnianie się nieformalnego projektu Czwartej Rzeszy. Woleli wybrać niepodległość swojego brytyjskiego "subkontynentu". Great Britain zawsze z całą powagą traktowała rolę Polski w utrzymywaniu równowagi europejskiej. Silna i zjednoczona Polska zawsze była gwarantem siły i integralności Zjednoczonego Królestwa. Kiedyś struktura państwa polskiego bardzo przypominała Wielką Brytanię. Rzeczpospolita Polska była również unią kilku ościennych narodów. Dzisiaj do unii z Polską prze Ukraina. Brytyjczyków to w ogóle wydaje się nie dziwić. Zjednoczona Rzeczpospolita, Rzeczpospolita Narodu Polskiego i Ukraińskiego? A komu mogłoby to przeszkadzać. Na pewno nie Brytyjczykom. W dobie umacniania się Niemiec, Rosji i Turcji, byłaby to z pewnością bardzo rozsądna polityczna alternatywa. Polska zawsze była miejscem kultywowania i rozsady wolności. Wolności rozwijanej na podłożu moralności chrześcijańskiej. Do polskiej duszy nie miały dostępu antyludzkie teorie i praktyki. Dzisiaj podobnie, wszelcy sataniści, sodomici i ludobójcy - nie znajdują dla siebie przestrzeni w Rzeczpospolitej Polskiej. Polska wyrasta na jeden z najważniejszych europejskich podmiotów. Rola zagubionego, stawianego coraz częściej w kącie - niemowy, wyznaczana jest Niemcom. Niemcy demaskowani są co rusz, jako właściciele zrabowanego Europie kapitału. Cała Europa jednoczy się w szukaniu metod - odzyskania swoich zrabowanych dóbr. Czyżby to miało oznaczać głośne niegdyś: "Deutschland kaputt"?


Zatroskani antypolacy

Tych, którzy szastają polskimi pieniędzmi na antypolskie festiwale nienawiści, trudno nie nazywać antypolakami. Bo jak oceniać wszelkie dialogi z obcymi, czy wręcz wrogimi kulturami - przy stałym braku dialogu pomiędzy wszystkimi Polakami? Przeraża całkowity brak polskiej wrażliwości, na obecność polskiego słowa drukowanego na terenach Polskiego Dziedzictwa Kulturowego. Trudno znaleźć polską prasę w Dyneburgu, Lipawie czy Rydze, w Parnawie czy Tallinie, w Połądze czy w Poniewieżu. Dom Polski czy Polski Instytut, to też najczęściej obszar absencji a nie obecności Polski. Instytut Goethego czy Dom Niemiecki nietrudno znaleźć na polskich ziemiach, jednak nie ma co liczyć na Instytut Krzywoustego, Chrobrego, Mickiewicza, czy na Dom Polski - na Pomorzu Przednim czy np. na Łużycach. Asymetria zachowań poraża! Przy nadmiernym hałasie o repolonizacji, wciąż mamy do czynienia z pełzającą germanizacją


Wiemy, że...nic nie wiemy

Wydawało się, że etap wszelkich antypolskich intryg mamy już za sobą. Do publicznej wiadomości - niejednokrotnie przekazano informacje, którą partię finansowała Moskwa, a którą Berlin. Wydawało się, że o ile nie całkiem zamknięto, to przynajmniej lekko przymknięto pewne rozdziały historii. W końcu także udało się Polsce przekonać Izrael, że nazywanie niemieckich obozów zagłady - polskimi obozami, jest niczym innym, jak tylko szkalowaniem Polski i zasługuje na potępienie a także stosowne kary. Gdy już wydawało się, że możemy się rządzić sami i dobierać sobie partnerów gospodarczych, technologicznych i wojskowych, do gry włączył się zagraniczny parlament. I nie chodzi tutaj ani o parlament rosyjski, ani niemiecki czy izraelski, ale o amerykański Kongres. Nie potomkowie ofiar niemieckich zbrodni, zasiadający w Knesecie ale amerykański Kongres opracował słynną już ustawę 447 o roszczeniu majątkowym. Czyżby Amerykanie byli adwokatami Izraela? A może Izrael nie życzy sobie takiego obrotu spraw? Oby nie wyszło na to, że przed wrogami potrafimy się bronić, ale jeżeli chodzi o przyjaciół - nie wiemy całkowicie, jak postąpić...? Pewnie nie poradziłby też nam - ani Washington z Jeffersonem, ani Kościuszko z Pułaskim. Jednak czy my wyglądamy na ofiary nowej kolonii finansowej? Czy wiecznie mamy być łupionymi nędzarzami? Jeżeli Ameryka deklaruje się być naszym partnerem, to powinna zrobić sporo kroków naprzód - w celu rozbicia niemieckiej hegemonii w Europie i w kierunku rozpoczęcia przez Niemcy wypłaty odszkodowań - za zbrodnie popełnione na Polsce, Polakach i na innych narodach i ludach Europy! Mister Mike Pompeo, miałby wówczas szanse cieszyć się szacunkiem wśród obywateli Rzeczpospolitej Polskiej!


Biedna ta nasza Europa

Guy Verhofstadt po raz kolejny odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Zaliczany do tzw. niemieckich owczarków euro-polityk, tym razem zaatakował premiera Republiki Włoskiej, Giuseppe Conti ego. Zrobił to podczas debaty publicznej w Parlamencie Europejskim. Ten antypatyczny Belg obraził się na Włochów, najwyraźniej nie tylko z powodu dystansu Italii do nakazowo-rozdzielczej polityki niemieckiej - odnośnie bliskowschodnich i północno-afrykańskich przesiedleńców, ale i najwyraźniej oburzony jest próbą prowadzenia przez Włochów suwerennej polityki, która m.in. usiłuje ratować upadające włoskie banki i włoskie finanse. Nie tak dawno towarzysz liberał Guy atakował szefa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego - zarzucając mu współpracę z Kremlem i rosyjską agenturą. Teraz premiera Włoch nazwał publicznie Buratinem. Zdziecinnienie u polityka określanego furiatem a to z powodu jego emocjonalnych wystąpień - najwyraźniej postępuje. Widać też, że jest na bieżąco z bajkami. Może "Przygody Buratina" Aleksego Tołstoja są jego ulubioną lekturą? Pewnie i o "Przygodach Pinokia" - napisanego przez Włocha Carlo Collodi"ego, też słyszał. A może do furii, doprowadził towarzysza Guya temat przewijających się ostatnio "rajów podatkowych"? Tak czy inaczej belgijscy psychiatrzy mogą obserwować ciekawy przypadek choroby, ukrywanej pod maską wielkiej polityki. Zastanawiające jest to, że chociaż i w szaleństwie może być metoda, to towarzysz Guy nigdy nie posunął się do krytyki Frau Merkel, jakkolwiek rzeczą powszechnie znaną jest fakt, że Merkel jest osobą wręcz rozkochaną w Rosji i w polityce Kremla. Czyżby swoich nie należało krytykować? A może "obóz niemiecki" wystraszył się wielkości Włoch? Włosi niejeden raz w historii stawali na czele Europy. Byli wśród nich znakomici humaniści i wodzowie, ludzie święci, bankierzy, mecenasi nauki i sztuki. Czy czasami nie takich osobowości potrzebuje teraz Europa? "Diffidate dalle persone che puzzano di perfezione, che la vita e fatta di sbaglia e ferite". Unikajcie osób cuchnących doskonałością, których życie składa się z błędów i ran... Ludzie pióra najwyraźniej mają częściej rację, niż politycy, lub...udający polityków, jak w/w Belg. Warto zwrócić uwagę na osobę piszącą te słowa...Magnani


Wolne miejsce po Wielkiej Brytanii

W jednoczącej się Europie może powstać demograficzna wyrwa. Tak może się stać po wyjściu z europejskich struktur Zjednoczonego Królestwa. Kandydatura Turcji przestała już być brana pod uwagę. Należy chyba jednak stawiać pytanie, czy właściwym kandydatem nie byłaby obecnie Ukraina? Na cudowną przemianę Ukrainy raczej trudno liczyć. Bo przecież jednej nocy Ukraińcy nie zaczną posługiwać się alfabetem łacińskim i nie przejdą na chrześcijaństwo obrządku rzymskiego. Jednak Ukraina od dekad, nogami i rękami swoich obywateli - głosuje za zjednoczeniem z Polską i ze strukturami europejskimi. Zjednoczona Federacja Polski i Ukrainy - w zjednoczonej Europie? Dla Polaków i pozostałych Europejczyków otworzyłyby się m.in. ukraińskie kurorty nad Morzem Czarnym. Kto nie polubiłby ciepłej morskiej wody w Odessie, Zatoce, Oczakowie, Czarnomorsku czy w Żelaznym Porcie? Pewnie z czasem i atrakcją dla turystów z Polski stałoby się Karolino Bugaz, Primorskie, Kurotne, Sergijewka i Lebiediewka. Mimo administracyjnych barier, już obecnie nie brakuje Ukraińców nad polskim Bałtykiem i w polskich Tatrach. Po wielkiej nienawiści niemal zawsze przychodzi wielka miłość. I tej fali uczuć nie są w stanie zatrzymać żadne prowokacje i gry. Ukraina zasługuje na upodmiotowienie. Głos Ukrainy należałby pewnie do tych, które wspierają ideę europejskiej równowagi i europejskiej solidarności. 38 + 43 to daje 81. Tyle milionów mogłaby liczyć Federacja Dwojga Narodów. Czy Polacy i Ukraińcy dojrzeli do tego historycznego aktu? Ta szansa nie prędko może znów się pojawić.


Państwo bez autorytetów

Prymas Polski w okresie królestwa był osobą numer 2 w państwie. W czasach elekcji i braku króla - pełnił rolę interrexa, międzykróla, króla tymczasowego, regenta. Dzisiaj po kolejnych reformach wewnątrzkościelnych i państwowych - urząd prymasa został pozbawiony swojej godności i wielkości. Większość wiernych nie zna tego kapłana nawet z nazwiska. W odczuciu wiernych nie włada on duchowo ani Gnieznem, ani Krakowem, ani Warszawą. Jest niemym cieniem wielkich prymasów Królestwa Polskiego i Rzeczypospolitej Polskiej. Nie jest słyszalny i widoczny, nie słychać i nie widać, żeby wygłaszał okolicznościowe orędzia do Narodu czy orędzia do Polaków i Narodów Ościennych RP. Można odnieść wrażenie, że to jedynie jakiś zastępca - poruszający się w ramach zaplanowanych dla proboszcza niewielkiej wiejskiej parafii. Gdzie zatem szukać w Państwie Polskim autorytetów, skoro nie ma go tutaj, gdzie zawsze powinien być? Ponieważ miejsce to zostało wyznaczone przez kulturę religijną państwa i przez historię. Czy nie jest to sukces specjalistów od ateizacji i laicyzacji? Czy nie jest to sukces neokomunistów i eurokomunistów, masonów i satanistów?


Chaos w Niemczech

"Matuzalem Merkel musi odejść!", "14 lat antyeuropejskiej polityki - wystarczy!", "Merkel została nominowana przez Moskwę!". W tym mniej więcej tonie gromadzą się niezadowoleni mieszkańcy Republiki Federalnej. Jak powszechnie wiadomo, Merkel to biurowa "parzykawa" z NRD. Weteranka FDJ i osoba podejrzana o kontakty z niemiecko-rosyjską Stasi. Na giełdzie nazwisk wśród kandydatów do urzędu kanclerskiego są nazwiska: Annegret Kramp-Karrenbauer i Friedricha Merza. Jednak oficjalnie kadencja Merkel ma trwać do jesieni 2021 roku. Tymczasem Europa potrzebuje całkiem innego przywództwa nad Szprewą. Potrzebuje osoby jednoznacznej moralnie, osoby proeuropejskiej i proamerykańskiej. Merkel jest zaprzeczeniem europejskich oczekiwań. Jest prorosyjska, pro azjatycka i pro afrykańska. W Berlinie potrzebna jest osoba gotowa realizować spóźnione odszkodowania wojenne, jakich wciąż Niemcy nie spłacili Polsce, Grecji i niemal wszystkim państwom - okupowanej przez zbirów Hitlera Europy. Skandalem jest żartobliwe nazywanie RFN IV Rzeszą. Ale najwidoczniej są osoby, które od dawna odkryły podobieństwo Republiki Federalnej do rzeczywistości niemieckiej - powstałej na gruzach Republiki Weimarskiej. Nowy kandydat na kanclerza Niemiec, z pewnością zyskałby poparcie Polaków z Pomorza Przedniego, Saksonii, Wolnego Państwa Bawarskiego i Wolnego Miasta Hamburg. Oczywiście pod warunkiem, że uznałby miliony Polaków, mieszkających na zachód od Odry i Nysy Łużyckiej - za mniejszość narodową. Uznałby wszelkie prawa Polaków, włącznie ze zwrotem obiektów zagrabionych polskim organizacjom - na mocy tzw. dekretu Goeringa. Talent wybitnego polskiego prawnika Stefana Hambury, czeka wciąż na przychylność i zainteresowanie Polski. Gliwiczanin, absolwent Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Bonn, doskonale potrafi poruszać się wśród polskich prawników, ale również nie obce mu jest środowisko twórców i urzędników niemieckiego prawa. Praktyki odbyte w Holandii, Polsce i USA - nauczyły go sztuki wygrywania spraw z pozoru przegranych. To może być znakomity adwokat polskich interesów. Zdolny z tematu odszkodowań za zbrodnie III Rzeszy na Polsce i Polakach - uczynić temat dnia codziennego. Zmierzch niemieckich bogów, może stać się naszą rzeczywistością. Niemcy znów są zarazą Europy. To nachalne zarażanie chorymi niemieckimi urojeniami, jak zwykle jest bardzo niebezpieczne!


Trochę poezji


Było już wszystko –

Był Chrystus
Była radość i cierpienie
Śmierć też już była
Były powstania, upadki i wojny
Była historia
Czy mamy zaczynać wszystko od nowa?
Dla wytrwałych
Jest Chrystus
Jest radość i cierpienie
Śmierć też jest
Są powstania, upadki i wojny
Historia toczy się nadal


Udręczony człowiek

Dwie piosenki doktora Kuby Sienkiewicza
To lek na dzisiaj
Wszystkie leki sprzed dzisiaj
Są przeterminowane
Zabiły własną florę bakteryjną
I radość życia
Niech żyją leki doktora Sienkiewicza!


Nienawidzę!

Wykreśl się ze spisu ludności
Nie jesteś godzien
Noszenia ludzkiego imienia
Z twoich oczu wciąż bije zemsta
Idź dalej po śladach szatana
To jest twój mistrz
O nie!
Wracaj!
Idź za Mistrzem z Nazaretu
W jego terminologii nie istnieje pojęcie nienawiści


Staś

Miało cię nie być
Matka nie zwątpiła
Każde życie jest cudem
Każde życie jest wyjątkiem
Twoje jest wyjątkiem wyjątków
Jesteś kochany
Też kiedyś będziesz chciał być ojcem


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

25 Kwietnia 1943 roku
W wyniku tzw. sprawy katyńskiej zerwano polsko-radzieckie stosunki dyplomatyczne.


25 Kwietnia 1926 roku
Urodził się Tadeusz Janczar, aktor teatralny i filmowy (zm. 1997)


Zobacz więcej