Środa 17 Lipca 2019r. - 198 dz. roku,  Imieniny: Aleksego, Bogdana, Martyny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 17.06.19 - 14:15     Czytano: [334]

WYDANIE SPECJALNE – AKT I

DRODZY RODACY, - POLACY
Poniższe zdjęcie PAPIEŻA naszego JANA PAWŁA II przeze mnie opisane, wyraża bardzo dokładnie to, co Papież ciągle nam powtarzał…


Polsko,
Jestem z TOBĄ
…Nie bacząc na zewnętrzne zawieruchy wszelkie,
wewnętrznie realizujmy codziennie JEGO Święte zalecenia, a
wieść nam się będzie wyłącznie już tylko coraz lepiej.

POWYŻSZE PRZESŁANIE KIERUJĘ DO TYCH MOICH RODAKÓW, KTÓRZY SĄ PRAWDZIWYMI POLAKAMI

To, co zamieszczam poniżej, kieruję szczególnie do tych z Was, którzy przesiąknięci manipulacją oszustów i manipulatorów rządowo parlamentarnych w Polsce od roku 1989, ze szczególnym nasileniem tego zjawiska za czasów mafioso Tuska i jego gangsterskiej bandy do roku 2015 do tego stopnia, iż pogubili się w otaczającej ich rzeczywistości tak bardzo, że przestali odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu i komuszych gangsterów od zupełnie normalnych przeciętniaków, również normalnej części rządowo parlamentarnej tej grupy polskich elit, która także jeszcze istnieje, i która dzisiaj dopiero, - a naprawdę od końcówki 2015 Roku, - życie znacznie nam wszystkim ułatwia, wzbogaca i układać pomaga. Również tym, którzy nie mają żadnego prawa tego oczekiwać.

Ci wyżej określeni lewacy o zabarwieniu sowieckim, bądź nazistowskim, socjotechniczni manipulatorzy, którym jak w twarz plują z faryzeuszowskim uśmiechem mówią, że deszcz pada, a kiedy faktycznie napadało już aż tak wiele, że Obecny Rząd PiS wielokrotnie sięgać musiał po nadzwyczajne środki państwowe zatrzymujące powódź, bądź jej skutki naprawiając, to owa banda bluźnierczych przechrztów, psubratów, tę morderczą czasem wręcz pomoc poszkodowanym w tragicznej powodzi, śmią publicznie nazywać: rządowym kabaretem, a siebie patriotami, bliżej się nie określając. To fałsz, którym manipulują wszystkich, także swoich!

Śmiem przypuszczać, że pomimo - bądź dzięki niespotykanej dotychczas mobilizacji komuny i niezwykle brudnych jej ataków, echo ostatnich minionych już 26.05.2019 Roku wyborów do PE, obnażyło na tyle dobitnie wyraźnie owe oszustwa i krzywdy wyrządzane od roku 1989 do dzisiaj przez tych innowierców pomiotu szatańskiego nam Polakom, że dalej udowadniać ich już nie ma potrzeby. Musi, więc znaleźć owe uzasadnienie i bardzo wyraźne jego potwierdzenie na kartach wyborczych jesiennych wyborów do Parlamentu polskiego, szczególnie w sytuacji, w której Polski Naród otrzymał wreszcie dowody, jak szyderczo szubrawczo był oszukiwany dziesięcioleciami, jakoby PiS miał wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej, co było ich jedynym partyjnym programem wespół z odsunięciem PiSu od władzy za każdą, nawet tak absurdalnie fałszywą cenę ich codziennych politycznych manipulacji. Nie ma jednak siły, która mogłaby pokonać naszą chrześcijańską wiarę. Siły, której wiekami trwania świat cały doświadczał wielokrotnie. Także dzisiaj.

Czy wreszcie zrozumiałeś dotychczasowy niedowiarku, na czym polega Twoja siła indywidualna, zbiorowo w słusznej sprawie użyta? Pokazały to nasze czwarte już wybory do Europarlamentu w niedzielę, dnia 26. 05.2019. Świat cały będzie o nich pamiętał bardzo długo, ponieważ tak się w nim zapisały, zmieniając dotychczasowy, bardzo niesprawiedliwy, sztuczny geopolityczny jego układ na bardziej pozytywny i chyba już na zawsze. Tak też zdecydowanie przegrywa poprawność polityczna elitarnych świrów, z siłą wiary chrześcijańskiej polskiej normalności i jej nieustraszonych wyznawców, tuzów przeciętności i genetycznej ludzkiej zwyczajności, osiągniętych dziesiątkami wieków praktycznych ludzkich doświadczeń.

>>>Tak nam nadal dopomóż BÓG

Autor powyższej treści i całości niniejszej publikacji: Zdzisław Wojciechowski
……

Zdzisław Wojciechowski - czerwiec 2019
JAKA WOJNA…!?

(ZW) Wybrałem z sieci 27najciekawszych według mnie artykułów, z, około 80 jakie znalazłem do tematu pasujących. Ogrom, który końca nie ma.

…Międzynarodowa mafia pedofilska rządzi w Europie i jak każda inna w Europie mafia, ma korzenie totalitarne sowiecko nazistowskie, skrajnie lewackie, w Polsce dodatkowo skrajno s i u beckie nadzwyczaj mocno do dzisiaj zakorzenione. Dowodem na to są fakty zaświadczające o tym, że o żadnych grupach pedofili nie słyszy się w ogóle dopóty, dopóki nie ma w śród nich księży kościoła katolicko – chrześcijańskiego. Teraz dopiero ziemia zaczyna drżeć w posadach i świat staje nie tyle na głowie, ile nogami do góry.

I aberracja, - bowiem nikt nie mówi również o tym, że polska pedofila klerykalna złożona jest z księży składających się w ponad 95% z ubeków. To ten, bowiem system, skupia w sobie tą i wszystkie inne rodzaje mafii, jakie w ogóle w Europie istnieją. Najpłodniejszy, najbardziej bestialski i najbardziej skryty ze wszystkich innych światowych mafijnych systemów, o czym zaświadcza klerykalna jego postać, która dzisiaj nie tyle ujrzała światło dzienne, ile przyjmuje swą absolutna wyrazistość, wówczas, kiedy da się łączyć z wrzodem, który dla konkretnej i zaprogramowanej mafijnie sytuacji ma właśnie pęknąć, więc na żądanie pęka. W tych konkretnych, ale zaprogramowanych jednak warunkach tuż przedwyborczych, aby wypaczyć ciągły statystyczny sukces polskiej Prawicy dowodzonej przez PiS, odnoszony już czwarty rok absolutnego trwania w sondażach partyjnej atrakcyjności.

Ale po kolei, by z szyn bezpiecznej, choć szaleńczej prędkości przez PiS przyjętej, przypadkiem nie wypaść.


[(ZW) NIEMILKNĄCE ECHA KRETYŃSKIEGO LEWACKIEGO DEBILIZMU, WSPOMAGANEGO ZWYCZAJNYM PIE.DOLCEM…]

ABERRACJA

Aberracja (łac. ab – od i errare – błądzić, także aberratio – zabłąkanie się, zbłądzenie) – odchylenie, zboczenie, np. od normalnego stanu, zachowania, przyjętych norm postępowania, sposobu myślenia czy też działania jakiegoś urządzenia. Odstępstwo od normy lub zasady.]

Newsweek--

Jażdżewski: nie żałuję swoich słów, powiedziałem prawdę
Renata Kim
08.05.2019


© Dostarczane przez Ringier Axel
Springer Sp. z o.o.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Moja autorska dygresja wstępna

Najlepiej byłoby w ogóle nie zwracać uwagi na wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, ale skoro dziennikarski wór publiczny został rozwiązany, swoje publiczne zdanie trzeba koniecznie do niego wrzucić.
Poniższy tekst, (ale właśnie tylko ten pierwszy) - w odróżnieniu od stosowanych przeze mnie dotychczas komentarzami moimi pod pełnymi treściami komentowanych przeze mnie artykułów, ten rozbiorę na części, które poprzerywam swoimi dygresjami, by odnieść się do tych jego wielowątkowych nadzwyczajnych treści uniwersyteckich, które komentarza wymagają.. Będzie bardziej klarownie, bardziej przejrzyście, bardziej merytorycznie i zrozumiale, bo komentuje owe wystąpienie swoimi pytaniami najbardziej zaciekły po Urbanie, lewacko nazistowski manipulator w Polsce, jakim jest Tomasz Lis, z redagowanym przez siebie Newsweekiem, znacznie bardziej zatrważającym od wściekłego psa dziennikarskiego rynku w Polsce, jakim jest Gazeta Wyborcza Adama Michnika…
Jażdżewski to zwyczajny warchoł, intrygant i podżegacz, jakich wielu w totalnej, reprezentującej interesy totalitarnych wrogich nam agentur – ich mafijnych płatników.
Pozostałe artykuły poniżej skopiowane, otrzymają komentarz standardowy, dotychczasowy.


Warchoł
- to ktoś, kto jest niezdyscyplinowany i sieje zamęt, wywołuje awantury, podburza jednych przeciw drugim, burzy ustalony porządek; słowo nieco przestarzałe, dziś raczej książkowe, używane z nacechowaniem negatywnym

Synonimy do warchoł – wyrazy bliskoznaczne
awanturnik; buntownik; destruktor; hucpiarz; intrygant; mąciciel; mąciwoda; pieniacz; podżegacz; prowokator; rebeliant; rozrabiaka; szczekacz; wichrzyciel; wywrotowiec; zadymiarz

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jego wystąpienie na Uniwersytecie Warszawskim 3 maja wywołało lawinę reakcji. W rozmowie z „Newsweekiem” tłumaczy, dlaczego nie zamierza przepraszać. – Kościół Katolicki i konserwatywna prawica stoją na drodze do prawdziwej modernizacji. Te słowa wielu ludziom prawicy się nie spodobały – mówi Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny „Liberté!”.
NEWSWEEK: Żałujesz tego, co powiedziałeś w zeszły piątek przed wykładem Donalda Tuska na UW?
LESZEK JAŻDŻEWSKI:
Nie. Mam poczucie, że to było wypowiedzenie prawdy o tym, że Kościół Katolicki stracił moralny mandat do bycia sumieniem narodu. Tyle, że w przestrzeni, w której bardzo wielu ludzi nie jest do tej prawdy przyzwyczajonych – w obecności liderów opinii, liderów opozycji. Mówiłem też na UW o wielkim buncie kobiet, który przynosi nam rewolucję obyczajową. I że na tę liberalną rewolucję polscy politycy nie reagują. Ja tam przemawiałem z okazji rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja, czyli święta nowoczesności. I wskazałem, gdzie są te wielkie wyzwania i problemy z nowoczesnością w Polsce: że Kościół Katolicki i konserwatywna prawica stoją na drodze do prawdziwej modernizacji. I właśnie te słowa wielu ludziom prawicy się nie spodobały. Bo trafiają w sam środek ich władzy. Aresztowanie aktywistki Elżbiety Podleśnej za to, że domalowała tęczową aureolę Matce Boskiej, pokazuje, że oni są gotowi posunąć się bardzo daleko, by tę władzę zachować.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Dygresja 1
Żaden kołtun, tym bardziej warchoł, za nic w świecie nie przeprosi, bo w swoim ograniczonym słowniku, takich słów jak np.: proszę, dziękuję czy przepraszam, nie posiada. Nie posiada również moralnego mandatu do oceny każdej sprawy duchowej. „Aresztowanie aktywistki Elżbiety Podleśnej…”, - zapomniał dodać, aktywistki totalnej lewackiej opozycji, czyli: … nie PiS, nigdy PiS, za żadną cenę nie PiS, nie kościół i nie chrześcijanie… , i bluźnić, pluć znieważać, obrażać, profanować i niszczyć wszystko co PiS; katolik; chrześcijaństwo; normalność; i genami wypracowywana od tysiąca lat moralność i zwyczajowość.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ale twoje wystąpienie chyba jeszcze bardziej nie spodobało się politykom opozycji.

– To była jedna z moich głównych tez: że dzisiaj polska polityka nie nadąża za społeczeństwem. Że wyzwania, przed którymi stoimy, te same, o których mówił później Donald Tusk, wymagają także modernizacji samej polityki. Wymagają innego podejścia, nowych idei, młodego pokolenia w polityce. A klasa polityczna, która sama siebie uważa za otwartą i nowoczesną, daje się szantażować PiS-owi i medialnej prawicy, daje się im zagonić do zagrody, jak powiedziałem w swoim wystąpieniu. Ja uważam, że to jest niemoralne i niesprawiedliwe, bo ci ludzie nie bronią Polaków przed nadmierną klerykalizacją. A politycy mainstreamowej opozycji udają, że tego tematu nie ma. A co gorsza, nie rozumieją, że ci ludzie, którzy na nich głosują, zarówno pokolenie 30-, 40-latków, ale także pokolenie ich rodziców, widzą, że ta sklejona władza świecka i kościelna jest dla Polski niebezpieczna, jest anachroniczna. Nie chcą, żeby ich reprezentanci zachowywali się tak, jakby liczyli, że Episkopat im przyklaśnie, bo im nie przyklaśnie. Opozycja liczy, że Kościół ich poprze, a przecież on jednoznacznie popiera PiS. A przecież ja mówiłem o bardzo realnych problemach Kościoła: nierozliczonym grzechu pedofilii, pazerności na władzę i na pieniądze.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Dygresja 2
Wszystko w imię ojca, boga, Tuska jedynego, a to, że polityka, nie ma przecież znaczenia, bo dla nas nowoczesnych, tylko jego religia jest najważniejsza. Bo przecież nikt tak mafijnego świata nie zrozumie jak jego Boss i przywódca: I złodziej, I aferzysta, I przewrotowiec, I i największy oszust, sabotażysta, demagog oraz I zdrajca wszelkich wartości człowieczych, ludzkich, POLSKICH! Bo dla Polski przecież to nie on, Tusk, ale władza świecka, kościelna i PiS jest niebezpieczna i anachroniczna. Bo przecież tylko i wyłącznie mafijna i gangsterska władza jest dla Polski właściwa, tak jak było to szczególnie właściwe w latach 2007-2015, a nie obecnie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Współpracownicy Donalda Tuska mówią, że szef Rady Europejskiej nie był przygotowany na twoje słowa, że na jego twarzy widać było zaskoczenie, nawet złość.

– Można się bawić w interpretacje mimiki Tuska, cytować jego anonimowych współpracowników, ale ja mam poczucie, że poważna rozmowa o konstytucji 3 maja, o nowoczesnej Polsce wymaga pewnego wstrząsu, jakiegoś rodzaju odnowy. A my się tak zachowujemy, jakbyśmy wciąż mieli niewidzialne bariery, które powodują, że o pewnych rzeczach nie wolno mówić. Ta hipokryzja przepełnia naszą debatę publiczną. Do niedawna, do czasu Czarnego Protestu, był w Polsce duży opór przeciwko mówieniu o przemocy wobec kobiet, to był temat feministyczny i przez to o ograniczonym zasięgu. Czarny Protest i walka o fundamentalne prawo do zachowania aborcyjnego status quo sprawiło, że kobiety z przedmiotu stały się podmiotem debaty publicznej. Jest wiele podobnych sfer, w których postęp nie dokona się w sposób łagodny. On się dokona przez wywrócenie starego systemu wartości i zastąpienie go nowym. Kościół był ważnym graczem politycznym w latach 80. ubiegłego wieku, ale dzisiaj widać, że formacja narodowo-katolicka staje się głównym wrogiem nowoczesności. I ludzie o otwartych umysłach mają z tą formacją coraz mniej wspólnego, co nie znaczy, że są ludźmi niewierzącymi. Można wierzyć w Boga, kierować się Ewangelią, ale to nie oznacza, że trzeba w pakiecie przyjmować całą tę opresyjną kościelną ideologię, która z jednej strony mówi, że antykoncepcja jest złem, a z drugiej strony zakazuje aborcji.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Dygresja 3
Dzisiejsza Polska PiS wymaga wstrząsu i odnowy, czyli powrotu starego PO – PSL-owskiego, a my się boimy o tym mówić. Jest wiele sfer obecnie do zmiany. Trzeba np.: wywrócić nowy stary system wartości i zastąpić go starym nowym, bo ta nowa formacja narodowo-katolicka jest głównym wrogiem nowoczesności, bo jak można mówić, że antykoncepcja jest złem, a z drugiej strony zakazywać aborcji. To tylko Tusk był wspaniały, kiedy dzisiaj zachwycał się swoim przekierowaniem, by jutro jak skunks albo inny tchórz uciec do UE pod władcze skrzydła Angeli Merkel. Prawda jak niewielu jest takich odważnych „ bohaterów” ?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapytam wprost: czy Donald Tusk wiedział, co zamierzasz powiedzieć przed jego wykładem Donalda Tuska na UW?

– Nikt nie znał poza moją partnerką tekstu wystąpienia. A o prywatnych rozmowach z ważnymi politykami lub ich braku, nie chcę się wypowiadać. Ja mam poczucie, że ktokolwiek będzie w Polsce myślał o wejściu do polityki i zagraniu o wielką pulę, będzie musiał stać się heroldem tej modernizacji, na którą nadchodzi już czas po 30 latach swoistej stagnacji. Nie wiem, kto to będzie, ale ten człowiek musi się podłączyć pod pokoleniową energię modernizacji. Musi odpowiadać na potrzeby ludzi, którzy są dziś w pełni sił, mają małe dzieci. I Tusk w zasadzie o tym dokładnie mówił, tylko że to ziarno nie pada na podatny grunt. Dzisiaj nie ma polityki, która by rozumiała problemy ekologiczne, związane z zagrożeniami cyfrowymi, te tematy są w polskiej polityce zupełnie nieobecne. Myślę, że trzeba stworzyć pewien pakiet ideowy i oprzeć się w nim także na tej nowoczesności obyczajowej, której Kościół jest całkowicie przeciwny.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Dygresja 4
Tusk jest tak wspaniały, że w zasadzie mówi dokładnie o tym, co trzeba, tylko, że to ziarno nie pada na podatny grunt. Dzisiaj trzeba stworzyć pakiet ideowy i oprzeć się w nim także na tej nowoczesności obyczajowej, której Kościół jest całkowicie przeciwny. Nie ma nawet nikogo, kto by to potwierdził, nawet z ich lewacko mafijnego grona. Taka to, bowiem tężyzna umysłowa.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A czy nie jest tak, że na tym przemówieniu najbardziej zyskałeś właśnie ty? Od kilku dni cała Polska dyskutuje o tobie i tym, co powiedziałeś. Czy ty w ten sposób nie wszedłeś do polityki?

– Gdyby ktoś przed 3 maja powiedział mi, że trzy dni później ktoś będzie pamiętał o moim przemówieniu, to popukałbym się w głowę. Cała zasługa należy się Krystynie Pawłowicz i całej reszcie, która nagłośniła moje wystąpienie. Ja mam poczucie, że powiedziałem o rzeczach, o których wielu po cichu myślało lub nawet komentowało w swoich prywatnych gronach. Ja po prostu przełamałem pewne tabu. Czuję się rzecznikiem modernistycznego myślenia o Polsce i nie chodzi bynajmniej o sam Kościół Katolicki. Chodzi o to, jaką Polskę zostawimy naszym dzieciom, a nie mam poczucia, by dzisiejsza polityka była gotowa odpowiedzieć na takie wyzwanie. Ci ludzie, którzy teraz krytykują moje wystąpienie, którzy je odrzucają, w ogóle nie rozumieją, że można mówić takim prawdziwym językiem o polskiej rzeczywistości. Oni uważają, że zachowałem się nieodpowiedzialnie. I ja naprawdę nie rozumiem, czego ludzie z mojego pokolenia mieliby szukać w takiej polityce. To jest korumpujący system. Widać to także po ludziach, którzy kiedyś byli odważni, tacy jak Katarzyna Lubnauer, dzisiaj mówią jednym głosem z tymi, którzy chcą mnie pozywać do sądu. To dla mnie duże rozczarowanie. I nie mam wielkich oczekiwań wobec obecnej klasy politycznej.
Uważają, że swoim wystąpieniem pomagasz PiS-owi, dajesz mu paliwo, by bronił Polski przez oszalałymi i bezbożnymi lewakami.
– Jeśli moje słowa wywołują takie poruszenie to znaczy, że trzeba być kompletnie pozbawionym instynktu politycznego, by nie wykorzystać tej energii. Władza leży dziś w pewnym sensie na ulicy. Jeśli ludzie, którzy pretendują do reprezentowania postępowej części społeczeństwa nie chcą tego zrozumieć, to znaczy, że nie można im pomóc. Są skazani na klęskę. Ja nie będę ich wyręczał, ale czekam na kogoś, kto przyjdzie i wypełni tę pustkę po anty-pisowskiej stronie.
A czy zaskoczyło cię to, że od twojego wystąpienia odciął się nawet rektor Uniwersytetu Warszawskiego?
– Rozumiem, że on czuje się w jakimś sensie zagrożony i musiał się bronić.
W jakim sensie zagrożony?
– Był list ministra szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, na pewno spotkało też pana rektora wiele nieprzyjemności z mojego powodu. Jest mi bardzo przykro, bo uważam, że to bardzo zacny człowiek. A jednocześnie mam poczucie, że aula uniwersytecka służy do tego, by wypowiadać w niej trudne prawdy, jak powiedział dziś w Poznaniu na UAM Donald Tusk. A nie po to, by w imię poprawności i hipokryzji gryźć się w język, bo komuś może zrobić się nieprzyjemnie. Bo nie od tego jest uniwersytet.
------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Dygresja 5
Gdyby ktoś przed 3 maja powiedział mi, że trzy dni później ktoś będzie pamiętał o moim przemówieniu, to popukałbym się w głowę. I co wszyscy Państwo na to?
Ja po prostu przełamałem pewne Tabu. Czuję się rzecznikiem modernistycznego myślenia o Polsce, … chodzi o to, jaka Polskę zostawimy naszym dzieciom…, nikt nie rozumie, że można mówić takim prawdziwym językiem o polskiej rzeczywistości…,to jest nadal jeszcze korumpujący system…, To jest korumpujący system. Widać to także po ludziach, którzy kiedyś byli odważni, tacy jak Katarzyna Lubnauer, dzisiaj mówią jednym głosem z tymi, którzy chcą mnie pozywać do sądu. To dla mnie duże rozczarowanie. I nie mam wielkich oczekiwań wobec obecnej starej klasy politycznej i totalnej opozycji.
–, Jeśli moje słowa wywołują takie poruszenie to znaczy, że trzeba być kompletnie pozbawionym instynktu politycznego, by nie wykorzystać tej energii. Władza leży dziś w pewnym sensie na ulicy. Jeśli ludzie, którzy pretendują do reprezentowania postępowej części społeczeństwa nie chcą tego zrozumieć, to znaczy, że nie można im pomóc. Są skazani na klęskę. Ja nie będę ich wyręczał, ale czekam na kogoś, kogo ściągnie Wałęsa z Kosmosu i wypełni tę pustkę po anty-pisowskiej stronie. – Rozumiem, że on czuje się w jakimś sensie zagrożony i musi się bronić. Aula uniwersytecka służy do tego, by wypowiadać w niej trudne prawdy, jak powiedział w Poznaniu na UAM Donald Tusk. A nie po to, by w imię poprawności i hipokryzji gryźć się w język, bo komuś może zrobić się nieprzyjemnie. Bo nie od tego jest uniwersytet.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(ZW) Mój komentarz
Ileż w powyższym artykule psycho teatralnego patosu i uniwersyteckiej nauki szatańskiej. Dalszego komentarza oszczędzę sobie, a przede wszystkim Wam moi drodzy i kochani Rodacy – POLACY, by za owymi w artykule bluźnierstwami, samemu więcej już nie bluźnić.

………………………………
…IDALSZE ECHA SZALEŃSTW POLSKIEJ NOCZESNOŚCI pt., „Dlaczego nie będę przepraszał”

„DO RZECZY”

Terlikowski: Katolicy muszą narzucać tematy w życiu publicznym
DoRzeczy.pl
08.05.20219



[Uwaga od redakcji: Opinie w tym artykule są opiniami autora opublikowanymi przez naszego partnera i nie reprezentują poglądów Microsoft News ani Microsoft]

Polski katolicyzm potrzebuje silnego zaplecza intelektualnego. Tak, żeby to on wyznaczał agendę, a nie był odpowiedzią na agendę wyznaczaną przez przeciwników Kościoła. Zamiast się wdawać w kolejne wojenki, należy wreszcie pewne tematy zacząć dyktować – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Tomasz Terlikowski, filozof, publicysta tygodnika "Do Rzeczy".
Profesor Grzegorz Kucharczyk w rozmowie z DoRzeczy.pl powiedział, że katolicy w reakcji na brutalne ataki powinni się organizować, tworzyć własne organizacje, media, „bez oglądania się na biskupów”. Czy to w ogóle realne?
Dr Tomasz Terlikowski: Generalnie nie lubię reaktywnego działania. Na pewno potrzebne są nam katolickie media, religijne, prowadzone przez świeckich, nie diecezje. Na pewno potrzebne są na think tanki, prezentujące wrażliwość katolicką, a nie tylko konserwatywną czy prawicową i patriotyczną. Niewątpliwie potrzebne są nam instytucje, sprawnie broniące wartości. Powinni je tworzyć świeccy, nie biskupi, bo biskupi mają do spełnienia po prostu inną rolę. Ale nie powinno to być reakcją, czy odpowiedzią na jakieś działania przeciwników wiary.
Dlaczego?
Ponieważ polski katolicyzm potrzebuje silnego zaplecza intelektualnego. Tak, żeby to on wyznaczał agendę, a nie był odpowiedzią na agendę wyznaczaną przez przeciwników Kościoła. Zamiast się wdawać w kolejne wojenki, należy wreszcie pewne tematy zacząć dyktować. Ale do tego faktycznie konieczne są media i silne instytucje.
A jakie agendy mogłaby narzucać katolicka opinia?
Dlaczego udało się wprowadzić prawną ochronę życia w latach 90.? Bo to my wyznaczyliśmy temat. Teraz tych tematów też jest wiele. To choćby temat rozsądnej obecności Kościoła instytucjonalnego w świecie. To jest stosunek do rozmaitych elementów tożsamościowych. Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy właśnie umiejętnie narzucając własną agendę. Z tym, że PiS zrobiło to jako prawica patriotyczna, a nie katolicka. Tematy światopoglądowe są dla PiS-u tematami groźnymi. Jeśli chodzi o tematy niezwykle pilne dla katolików, to przypomnienie dziedzictwa i nauki św. Jana Pawła II. Jest rzeczą znamienną, że gdy ktoś w Polsce chce zbadać nauczanie papieża Polaka, więcej źródeł znajdzie w Stanach Zjednoczonych, niż w ojczyźnie świętego. Jest owszem Instytut Jana Pawła II w Warszawie, są inne ośrodki, ale jest ich zdecydowanie za mało.
„Druga strona”, czyli obóz liberalny nie może narzekać na brak ośrodków, czy własnych pism.
Jest choćby „Liberte!”, ale też „Kultura liberalna”, „Krytyka polityczna”. Po stronie katolików świeckich tego jest znacznie mniej. Oczywiście różne pisma i organizacje są, ale cierpią chociażby na brak funduszy. A bez środków finansowych mocnych instytucji się nie zbuduje.
Jest jeszcze jeden problem – można odnieść wrażenie, że polscy świeccy stali się bardziej wyznawcami nie Kościoła, lecz konkretnych partii politycznych, że dla polskich katolików częściej ważniejszy jest głos partyjnego lidera, niż proboszcza, czy biskupa?
Ale przy tworzeniu takich think tanków, czy mediów, decydujący nie powinien być głos biskupa – bo wtedy takie ośrodki byłyby po prostu wykonawcą linii diecezji. Tymczasem potrzeba namysłu nad wiarą, kondycją Kościoła. Natomiast faktycznie – w Polsce społeczeństwo podzieliło się nie tyle na wyznawców katolicyzmu i jego wrogów, nawet nie na wyznawców partii – PiS-u i PO, ale na wyznawców PiS-u i antypisu.
Kościołem targa wiele problemów. Czy wierni świeccy powinni się angażować w sprawy oczyszczenia Kościoła w takich kwestiach jak skandale pedofilskie?
Bez oczyszczenia, nie ma prawdziwego świadectwa. To oczyszczenie musi więc nastąpić. A wiemy, że bardzo trudno jest oczyszczać własne środowisko. Bardzo trudno jest przełamać solidarność zawodową. Oczyszczenia Kościoła nie da się dokonać bez osób świeckich. Także z tego względu, że są sprawy, na których osoby świeckie po prostu lepiej od duchownych się znają. Na przykład tak podnoszona kwestia tematu zwalczania nadużyć seksualnych. Świecki seksuolog, czy psycholog będzie w tym temacie lepszym ekspertem niż biskup. Biskup natomiast będzie lepszym autorytetem w dziedzinie teologii. Bez wątpienia zaangażowanie świeckich jest obowiązkiem i koniecznością.
……………………………….
(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Dyskusja publiczna nad rozpoczętym przez Dr. Tomasza Terlikowskiego najważniejszym dla Kościoła Katolickiego tematem społecznym bardzo pożądana i konieczna. Nie da się oddzielić normalnego ludzkiego życia, od tematów związanych z chrześcijaństwem i z jego odwiecznymi genami bardzo ściśle związanych. W żadnym ludzkim środowisku społecznym nie da się przeprowadzić samooczyszczenia, a oczyszczone, każde z nich być musi. Tego wymaga zwyczajna ludzka solidarność w imię normalnej ludzkiej moralności i czystości naszych sumień. To samo, a nawet najbardziej właśnie, dotyczy bardzo wyjątkowo zwartej chrześcijańskiej grupy, jaką niewątpliwie stanowi KLER i szczególnie w naszym wyjątkowo szeroko chrześcijańskim kraju, którym jest nasza Ukochana Ojczyzna Polska. Znacznie poważniej i bardziej po Chrześcijańsku będzie, jeżeli inicjatywa oczyszczenia, wypłynie od patriarchalnych przywódców tego środowiska, którego oczyszczenia dokona jednak świecka komisja państwowa, przy oczywistym współudziale chrześcijańskich patriarchów. Temat rozwiązany zostanie w obiektywnie najlepszy sposób i raz na zawsze. Zmienić przy tym należy sposób powoływania osób duchownych w Polsce, opracowany również prze tę samą komisję.

………………………………..
Prof. Kucharczyk po wystąpieniu Jażdżewskiego: Katolicy muszą się zorganizować. Nie oglądając się na biskupów!

„:DORZECZY.PL”
Dodano 07.05.20219 / 06:30


Donald Tusk, Leszek Jażdżewski i Władysław Kosiniak-Kamysz / Źródło: PAP / Rafał Guz


Uściślijmy pojęcia. Nie mamy do czynienia z antyklerykalizmem, ale antykatolicyzmem. W internecie chamstwo wobec osób duchownych na sile przybiera o kilku dobrych lat. Wystąpienie pana Jażdżewskiego można potraktować jako próbę testowania – na ile sobie mogą pozwolić. Dokąd mogą się posunąć. Widać, że zorganizowanie się katolickiej opinii publicznej jest potrzebą chwili. Katolicy muszą to zrobić bez oglądania się na biskupów, nie czekając na nich – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Grzegorz Kucharczyk, z Instytutu Historycznego Polskiej Akademii Nauk.
Środowiska konserwatywne są oburzone wystąpieniem Leszka Jażdżewskiego przed wykładem Donalda Tuska 3 Maja. Pojawiają się jednak głosy, że lepiej to wszystko przemilczeć, bo słowa oburzenia robią publicyście jedynie reklamę. Faktycznie tak jest?
Prof. Grzegorz Kucharczyk: Równie dobrze można stwierdzić, że celem tego wystąpienia było przykrycie wystąpienia Donalda Tuska. Bo mamy do czynienia z sytuacją, w której support wywołał większy rezonans, niż wystąpienie głównego mówcy. Też można takie pytania zadać. Jednak na poważnie – teza o tym, że wystąpienia tego nie należy nagłaśniać, bo robi się mu reklamę, jest bezzasadna.
Dlaczego?
Bo te ekscesy trzeciomajowe, z którymi mieliśmy do czynienia, nie są jednorazowym wybrykiem. Nie są przypadkiem. One układają się w uporządkowaną i spójną całość. Świadczą o tym wydarzenia ostatnich lat i miesięcy. Inscenizacja bluźnierczego spektaklu „Klątwa” w Teatrze Powszechnym. Film „Kler”. Profanacja wizerunku Matki Boskiej Jasnogórskiej, wreszcie ekscesy 3 Maja na Uniwersytecie Warszawskim.
Skąd ten wzrost postaw antyklerykalnych?
Uściślijmy pojęcia. Nie mamy do czynienia z antyklerykalizmem, ale antykatolicyzmem. Bo doprawianie tęczowej aureoli wizerunkowi Najświętszej Marii Panny nie jest niczym innym, niż atakiem na katolicyzm jako na religię.
Na jednym z dużych portali pod informacją o śmiertelnym potrąceniu starszej, blisko 90-letniej zakonnicy, zdecydowana większość komentarzy stanowił hejt wobec tej kobiety. O czym to świadczy?
Ekspansja chamstwa jest widoczna. Żulia czuje się ośmielona szczególnie w przypadku możliwości atakowania religii, wiary, Kościoła. To efekt prowadzonej od trzydziestu lat propagandy, wg której aby być nowoczesnym, trzeba atakować Kościół, wiarę tradycję. I faktycznie to, co dzieje się w internecie więcej ma wspólnego z szambem, niż faktyczną debatą. To nie jest zresztą kwestia wyłącznie ostatnich dni. W internecie chamstwo wobec osób duchownych na sile przybiera o kilku dobrych lat.
Czy milczenie ludzi wierzących, pewna uległość konserwatywnych środowisk politycznych i milczenie biskupów nie daje trochę pożywki dla kolejnych ataków?
Jest w tym sporo racji. Z drugiej strony można potraktować wystąpienie pana Jażdżewskiego jako próbę testowania – na ile sobie mogą pozwolić. Dokąd mogą się posunąć. Widać, że zorganizowanie się katolickiej opinii publicznej jest potrzebą chwili. Katolicy muszą to zrobić bez oglądania się na biskupów, nie czekając na nich. Inna sprawa, że to, co się dzieje dla hierarchii kościelnej też powinno być powodem do refleksji. Powinno zmusić polski Kościół do podjęcia dziedzictwa prymasa tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego, oraz papieża, św. Jana Pawła II.
Czyli?
Polski papież mówił, że ważna jest jednak społeczna strona religii. Czyli, że religia w świecie wrogich sobie instytucji nie przetrwa. Trzeba więc prokatolickie instytucje tworzyć. Niebawem minie dwadzieścia lat od słynnego przemówienia Jana Pawła II w Sejmie. Ojciec święty mówił wtedy, że potrzeba ludzi sumienia w polityce. To przesłanie jest wciąż aktualne.
W jaki sposób ludzie nie czekając na biskupów mają się jednoczyć?
Tworzyć media, stowarzyszenia, fundacje, działać w internecie. Potrzebą chwili jest powstanie katolickiego uniwersytetu z prawdziwego zdarzenia. Mówię prawdziwego, nie takiego tylko z nazwy. Po drugiej stronie są pieniądze, wsparcie zza granicy, we Wschodu i Zachodu. Aktywność ma sens. Przykład reakcji na wystąpienie Jażdżewskiego pokazał, że opór ma sens, bo po drugiej stronie mamy jedna zatrzymanie się, nawet politycy PO zaczęli dystansować się od tego wystąpienia, nawet redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik nazwał support Jażdżewskiego niemądrym. W tym momencie pójście logiką, że po co robić komuś reklamę, lepiej to przemilczeć, tylko ośmieli atak, być może w przyszłości uczyni go brutalniejszym. Należy reagować, także, dlatego, że ten atak na katolicyzm jest częścią szerszego projektu.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Ekscesy związane z anty katolicyzmem i anty chrześcijaństwem, nie są przypadkowe i jednostkowe. Od wielu lat cały lewacki świat układa je w ściśle zaprogramowany scenariusz, którego poszczególne ściśle określone etapy, są bardzo dokładnie realizowane z różnym skutkiem i które dają o sobie znać na przeróżne mniej lub bardziej humanitarne sposoby w zależności od gruntu, na jaki trafiają. Co również ów specyficznie zmyślnie przygotowany scenariusz zawiera i aktami go światu bezpardonowo przedstawia, najczęściej metodami okolicznościowo dobranych wymuszeń. To niby zwyczajne chamstwo, ale zakażone lewackim kołtuństwem, ciemnotą i kretynizmem.

Kołtuństwo
: to postępowanie i sposób myślenia typowy dla kołtuna; - słowo nacechowane negatywnie, czyli zbiorowość ludzi zacofanych, ciemnych i nietolerancyjnych


………………………………………

„Gdyby Tuskowi się to opłacało, sam zagrałby obrońcę katolickich wartości”


Zbigniew Girzyński / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
„:DORZECZY.PL”
Dodano wczoraj 21:30 2 1 43 1261

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że gdyby Tusk miał jakąkolwiek szansę na pozyskanie wsparcia elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, zabiegałby o niego z ogromnym zaangażowaniem. Sam grałby wielkiego obrońcę chrześcijańskich wartości – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Zbigniew Girzyński, historyk Uniwersytetu MIkołaja Kopernika w Toruniu, polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Podczas wystąpienia w Poznaniu były premier, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wsparł de facto skrajnie antyklerykalne wystąpienie Leszka Jażdżewskiego. Jest Pan zaskoczony?
Dr Zbigniew Girzyński:
Absolutnie nie!
Dlaczego?
Donald Tusk już dawno zorientował się, że po prawej stronie sceny politycznej nie ma czego szukać. Doskonale wie, że wyborców Prawa i Sprawiedliwości, szerzej – w ogóle ludzi o konserwatywnej, tradycyjnej wrażliwości, do siebie nie przekona. Wie, że prawdziwym i jedynym liderem prawej strony jest prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Dlatego nie będzie w żaden sposób próbować iść w tym kierunku. Poszerzyć swoje poparcie może jedynie po stronie liberalnej i lewicowej. Antyklerykalnej. Może szukać wsparcia jedynie wśród wyborców PO, Wiosny Biedronia, radykalnej lewicy.
Sugeruje Pan, że Tusk swoje tezy głosi nie z przekonania, ale chłodnej kalkulacji?
Oczywiście. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że gdyby miał jakąkolwiek szansę na pozyskanie wsparcia elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, zabiegałby o niego z ogromnym zaangażowaniem. Sam grałby wielkiego obrońcę chrześcijańskich wartości. Starczy wspomnieć chociażby zdarzenia sprzed kilkunastu lat. Wtedy Platforma Obywatelska jawiła się jako partia konserwatywno – liberalna. Ugrupowanie przyjazne Kościołowi i katolikom. A sam Donald Tusk w 2005 roku wziął ślub kościelny w blasku fleszy i kamer. W zachowaniu byłego premiera nie ma żadnej ideologii. Natomiast widzi, że dziś może zyskiwać poklask ludzi, których zachwyca skrajne wystąpienie Leszka Jażdżewskiego.

Wystąpienie redaktora naczelnego „Liberte!” zostało skrytykowane nawet przez polityków PO. Są jednak wyjątki, wśród nich były szef MSW Bartlomiej Sienkiewicz. Pojawiły się nawet głosy, że Sienkiewicz z Jażdżewskim mają budować antyklerykalną partię?
Jakie są poglądy, podejście do spraw politycznych i język pana Bartłomieja Sienkiewicza chyba wiedzą wszyscy. Polacy przekonali się o tym kilka lat temu, słysząc nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele. Więc ciężko tu mówić o zaskoczeniu.

(ZW) Pozostawię powyższe bez komentarza, bowiem bardzo dokładnie tekst artykułu pokrywa się z moją w tym zakresie opinią. Dodam jednak, że aż tak bardzo politycznie poprawnie o Tusku, bym się zapewne nie wypowiadał, co wygląda z każdego fragmentu moich o nim wypowiedzi, w każdym czasie i miejscu. Ten „gość” został przeze mnie pisemnie oficjalnie zawiadomiony, że nigdy, na najmniejszy szacunek z mojej strony liczyć nie może i nigdy nie nazwę go premierem, o czym zawiadomiłem go jeszcze na początku jego premierowania, za co jak zwyczajny kołtun, nawet jednym słowem nie podziękował.

…………………………………….
Ziemkiewicz: Jażdżewskiemu odbiło. Tusk jest naciskany przez swoich przyjaciół z UE

Rafał Ziemkiewicz / Źródło: PAP / Arek Markowicz

„:DORZECZY.PL”
Dodano 06.05.2019 16:09

– Myślę, że tak to zostało zaplanowane. Tusk dzieckiem nie jest i wie, kim jest Jażdżewski. To człowiek antyklerykalnie rąbnięty, przy którym Barbara Labuda mogłaby robić za bielankę. Tak miało być, że ten support miał odebrać Kościołowi moralne prawo do kreowania autorytetu, bo wiadomo, że ten autorytet prawicy opiera się na Kościele – mówi portalowi DoRzeczy.pl publicysta "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz.
Jak pan ocenia wykład Donalda Tuska?
Zapowiedzi, że to będzie coś ważnego, które Tusk składał, pochodziły z okresu, kiedy wydawało się, że przyjedzie do nieco innej rzeczywistości. W największym skrócie: miał być duży chaos, PiS miał być zdyskredytowany i pozbawiony swojego zaplecza finansowego, a strajk nauczycieli miał rozszerzyć się na inne grupy społeczne i spowodować wrzenie w kraju. W tym wrzeniu Tusk miał wejść cały na biało. Okazało się, że sytuacja nie potoczyła się tak, jak miała, a Tuskowi został plan minimum, czyli wygłoszenie motywacyjnego przemówienia, jak je określił w wywiadzie dla naszej strony dr hab. Jacek Zaleśny. Dodałbym do tego tylko jedno: to przemówienie Tuska miało odebrać moralną legitymację PiS do rządzenia.
Zamiast odebrania moralnej legitymacji PiS do rządzenia, mieliśmy odebranie Kościołowi moralnego autorytetu przez Leszka Jażdżewskiego.
Myślę, że tak to zostało zaplanowane. Tusk dzieckiem nie jest i wie, kim jest Jażdżewski. To człowiek antyklerykalnie rąbnięty, przy którym Barbara Labuda mogłaby robić za bielankę. Tak miało być, że ten support miał odebrać Kościołowi moralne prawo do kreowania autorytetu, bo wiadomo, że ten autorytet prawicy opiera się na Kościele. Tyle tylko, że Tusk użył bulteriera. Jażdżewski opublikował kilka wersji tego, co miał niby powiedzieć, a TOK FM ukuło kapitalną formułę, że nie jest ważne, co Jażdżewski powiedział, ale co miał powiedzieć. Jak małolat wszedł na mównicę i zobaczył, że tyle ludzi mu bije brawo, to mu po prostu odbiło i pojechał.
Tymczasem wielu polityków opozycji biło mu brawo, by potem się od niego odciąć.
Oni bili brawo, bo uważali, że jeżeli Jażdżewski tak mówi, to jest to uzgodnione z Tuskiem i taka jest linia partii. A jak jest linia partii, to się bije brawo. Nawet jeśli jest później inna, to trudno. Dopiero później zaczęła się konfuzja, że Tusk nie klaskał i mu się nie podobało. Wtedy zaczęło się odcinanie od własnych oklasków.
Jutro Donald Tusk ma mieć wystąpienie w Poznaniu, w piątek odbiera tytuł "Człowieka Roku" przyznany przez "Gazetę Wyborczą", a w czerwcu przyjeżdża do Gdańska. Tusk wraca do polskiej polityki?
Jak dotąd "Człowiek Roku" "Gazety Wyborczej" był pocałunkiem śmierci. Do tej pory dostawali go polityczni emeryci, którzy mieli swoje sukcesy za sobą. Raczej by to dobrze Tuskowi nie wróżyło. Jeśli Tusk chciałby wrócić do polskiej polityki, to działałby inaczej. Mam wrażenie, że Tusk liczy się z taką możliwością, ale to nie jest scenariusz, który by chciał najbardziej. Wydaje mi się, że Tusk jest naciskany przez swoich przyjaciół z Unii Europejskiej.
"Donald musisz!"?
Musisz odzyskać Polskę dla Unii Europejskiej. W ten sposób Tusk wraca, ale tak, by nie wrócić. Oczywiście, jeśli okazałoby się, że wiatr w Polsce się zmienił i jest szansa podczepić się pod sukces, to on to weźmie. Jego wiec na dziedzińcu miał jasne przesłanie: ja za was tego nie zrobię, ale ewentualnie przyjadę patronować.
Magia nazwiska już nie działa?
Kwestia priorytetów. Na tyle odmienny jest polski wyborca od np. niemieckiego, czy francuskiego, a zwłaszcza od gremiów decyzyjnych UE, że nie można podobać się jednocześnie w Brukseli i w Polsce. W pewnym momencie trzeba się na coś zdecydować. Kiedy Tusk się zdecydował, to było widać, jak PO, która była pozycjonowana, jako partia zdrowego rozsądku nagle skręciła w szaleństwa lewicowe, bo Tuskowi już nie zależało na wyborach. Zależało mu, aby dostać funkcję w UE, a to wymagało lewackiego wizerunku. Gdyby Tusk na poważnie rozważałby powrót do Polski, to zauważylibyśmy zmianę w jego zachowaniu. Wróciłby do pozycji mentora od zdrowego rozsądku, który z jednej strony zwalcza łamanie konstytucji, ale z drugiej radykałów jak Jażdżewski.
Choć na UW mówił, że nie wolno nikogo wykluczać i trzeba łączyć, a nie dzielić.
W sumie tak, ale miałem wrażenie, że jak to mówił, to miał skrzyżowane palce, a wszyscy na sali wiedzieli, że tak mówi, bo musi. Wypuszczenie przed sobą Jażdżewskiego pokazuje, że to wszystko było pewną retoryką. Tusk mógł nie przewidzieć, że Jażdżewski będzie bluzgać zamiast krytykować i pojedzie świnią, ale na pewno wiedział, że przedmiotem wystąpienia będzie moralnej legitymacji Kościołowi.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Po tym jak Donald Tusk ostro skomentował sytuację w Polsce, prawica na wszelkie możliwe sposoby stara się pokazać byłego premiera w jak najgorszym świetle. W tym celu przypomina słynny cytat z niego - sprzed 30 lat.
"Gdzie inni mówią człowiek, ja mówię - Polak"

Oryginalnie tekst pod tytułem "Polak rozłamany" ukazał się w 1987 roku na łamach konserwatywnego miesięcznika "Znak", który publikował teksty m.in. ks. Karola Wojtyły, ks. Józefa Tischnera, Czesława Miłosza, Jacka Kuronia czy Zbigniewa Herberta. Redaktorem naczelnym "Znaku" był też w przeszłości Jarosław Gowin - dziś wicepremier w rządzie PiS.
"Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu" - zaczyna swój esej Tusk. Po czym dodaje:
Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię; i każą je z dumą obnosić.
Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę; Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy.
I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.


Cóż, więc wymagać od kołtuna, który tak strasznie cierpi przyznając się przez przypadek do polskiego pochodzenia. To jest

……………………………..


GORĄCY TEMAT POLSKA / WIADOMOŚĆ / 06.05.2019, godz. 11:20
Jażdżewski się doigrał. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zawiadomi prokuraturę ws. jego "show"


Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński poinformował, że dziś zawiadomi prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez redaktora "Liberte" Leszka Jażdżewskiego. Jego zdaniem, wypowiedź Jażdżewskiego "jest nacechowana nienawiścią do Kościoła katolickiego".

Jażdżewski występując w piątek na Uniwersytecie Warszawski przed szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, mówił m.in., że "Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy, stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu".

CZYTAJ RÓWNIEŻ
Nie milkną echa ataku na Kościół „supportu” Tuska. Wicepremier złożył mu specjalne życzenia

"Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody"
- mówił.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Polecenie nadzwyczajnego mafijnego Bosa, śmierdziela-tchórza Donalda Tuska i efekt wypowiedzianym tekstem powyższym, gotowy. Obroża, smycz i potulny kundel polecenie wykonał, za co został poklepany nawet.

……………………….

OPRAC. MACIEJ DEJA
07.05.2019 / 14:00
Donald Tusk o zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej. "W głowie się nie mieści"

W przemówieniu Donalda Tuska na UAM w Poznaniu nie zabrakło nawiązania do zatrzymania przez policję Elżbiety Podleśnej. Kobieta usłyszała zarzut obrazy uczuć religijnych. - W głowie mi się to nie mieści - powiedział szef Rady Europejskiej.

Donald Tusk przed przemówieniem na UAM w Poznaniu (East News, Fot: Adam Jastrzębowski/REPORTER)

Donald Tusk był jednym z gości uroczystości 100-lecia Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Szef Rady Europejskiej przemawiał tuż po tym, jak prezydencki minister Paweł Mucha odznaczył osoby zasłużone dla uczelni.

Były premier mówił o wolności ekspresji i przekonań, które jego zdaniem powinno pielęgnować się na uniwersytetach. Nawiązał także do zatrzymania przez policję Elżbiety Podleśnej. Kobieta usłyszała zarzut obrazy uczuć religijnych. W aureoli wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej umieściła tęczę, a plakaty znalazły się na koszach na śmieci i przenośnych toaletach przy kościele w Płocku.
Zatrzymanie autorki "profanacji". "Przedziwny fakt"
REKLAMA
- Po tym, jak już ją wypuszczono, powiedziała, że jest zmęczona. I że nie mieści się jej to wszystko w głowie. Mnie, szczerze mówiąc, też nie mieści się to w głowie - powiedział Tusk. Szef Rady Europejskiej stwierdził, że o tym "przedziwnym fakcie" informowały wszystkie media, również w takich krajach jak Rosja i Iran.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Ale to się w głowie mieści:


Polak rozłamany
Donald Tusk, grudzień 2011, nr 679

Polskość, jako zadany temat… Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa klęski. Zwycięstwa?

Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje bark brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię; i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę; Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi. Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą -[—-] [wycięte przez cenzurę – Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie? – pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). – Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego – do opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągłe podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie, to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?…”

Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę – tak po polsku, patetycznie, że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Tak,: „…pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.”, tyle, że polskim, którego cały normalny świat nam zazdrości, ale ten, który jest światem normalnym, jak my wszyscy prawdziwi Polacy, - autentyczni.

Do powyższego mojego komentarza z fragmentu tego zakresu, dodam, że z takim oto patriotą (jak sam o sobie pisze w tekście powyższym) mamy do czynienia. Strach we własnych spodniach, z daleka cuchnący, na co dzień. I taki perfidny tchórz z wieloma innymi „zaletami”, - o których piszę o Tusku od lat już kilkunastu, więc tutaj powtarzać ich nie będę, - wybrał karierę polityczną, dlatego, że zarówno on (Tusk), jak i ona (polityka), to nadzwyczajne szatańska perfidia, zakłamanie, obłuda, zdradliwość i najgorsza z kamuflowanych wrogości, tchórzliwa wrogość i zdrada bratnia! W tym przypadku zdrada polegająca między innymi na oddaniu się ze strachu w jasyr największym psubratom i bandytom tego świata, - Niemcom –Nazistom, w czasach pokoju. Strach pomyśleć, co byłoby w czasie minionej II Wojny Światowej…??? Ojciec Józef - stolarz, bił często syna Donalda, bo wiedział, co chowa, choć na niewiele to się zdało. Bił jednak za rzadko i zbyt lekko. Kanalia i tak wyrosła.
Perfidia
użyte tutaj w znaczeniu: wyrachowanie, zdradliwość, złośliwość, chytrość, cwaność, obłudność, podstępność, przebiegłość, przewrotność, szalbierczość
Kanalia, - człowiek podły, haniebny, ma ponad 200 pogardliwych synonimów np.
gnida, nędzna kreatura, padalec, szuja. Z nich wszystkich, pasuje do niego aż około 50, z których wymienię tylko: nikczemnik, parszywiec, diabelskie nasienie, swołocz, gangster, człowiek bez zasad moralnych, krętacz, bandyta, mafioso, morderca, zbrodniarz, zaraza i aferzysta.



……………………………………………….
„NIEZALEŻNA”

"Uważa za idiotów nawet tych, którzy mu klaskali". Prof. Zybertowicz ostro o Tusku i jego "show"

Redakcja 07.05.2019





© Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska Donad Tusk

Gościem programu "W Punkt" na antenie Telewizji Republika był dziś profesor Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta RP Andrzeja Dudy. Sporo mówiło się o piątkowych wystąpieniach Leszka Jażdżewskiego i Donalda Tuska. Według profesora Zybertowicza, szef Rady Europejskiej ma wielu ludzi... za idiotów. Zybertowicz wskazuje na konkretne manipulacje, mające być dowodem na potwierdzenie tej tezy.
W miniony piątek na Uniwersytecie Warszawskim wykład wygłosił sam Donald Tusk. Przed nim wystąpił Leszek Jażdżewski i zaprezentował prawdziwy seans nienawiści. Publicysta mówił m.in., że "Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy, stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu".
Jażdżewski wyraził również pogląd, że "dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą wstanie zdobyć władzę nad duszami Polaków".
Czytaj również: Kto zapłacił za seans nienawiści Jażdżewskiego? Mazurek: Miejcie odwagę odpowiedzieć
W sprawie przemówienia Jażdżewskiego zgłoszone zostanie zawiadomienie do prokuratury. Złoży je poseł PiS Jan Mosiński.
Czytaj również: Jażdżewski się doigrał. Poseł PiS zawiadomi prokuraturę ws. jego "show"
"Show" redaktora naczelnego "Liberte" było też głównym tematem dzisiejszego programu "W Punkt" na antenie Telewizji Republika. Gościem Ryszarda Gromadzkiego był prezydencki doradca.
"Myślę, że gdybyśmy tak precyzyjnie przeanalizowali to, co powiedział Jażdżewski, mówiąc o świniach nurzających się w błocie, to nie miał na myśli Kościoła, tylko tych których uznał za manipulatorów po tej stronie sceny politycznie, ale niezależnie kogo by uznał, to zrobił coś, od czego mieliśmy odejść po tragicznej śmierci prezydenta Kaczyńskiego"
- powiedział profesor Andrzej Zybertowicz.
”Ta metafora porównująca przeciwnika politycznego do świni to jest jakby pokazanie, że dzisiejsza opozycja, krytycy dzisiejszej władzy nie wyciągnęli żadnych wniosków z tej debaty, która była toczona po tej śmierci prezydenta Adamowicza”
- dodał.
Padły także słowa o "zachowaniach stadnych".
"Prawdopodobnie większość osób na sali to nie byli profesorowie, ale widać tam było szereg znanych profesorów, ale oni także ulegają takim zachowaniom stadnym. Reakcje na słowa Jażdżewskiego, jak i na słowa Tuska, to były reakcje stadne, reakcje tłumu, który potrzebuje podbudować się w swojej niepewności, potrzebuje mentora, potrzebuje wskazówki nawet jeśli ten przekaz jest niespójny, absurdalny"
- stwierdził doradca prezydenta RP.

Profesor Zybertowicz postanowił przypomnieć widzom Telewizji Republika, to co działo się w poprzednich kampaniach wyborczych, a co może zostać wykorzystane także w przypadku ewentualnego powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki.
"Chciałbym, żebyśmy zrozumieli co się właściwie wydarzyło. Jaką sztuczkę manipulacyjna w stosunku do Polaków, do swoich potencjalnych wyborców zastosował kilka lat Tusk?"
- zapytał, przypominając takie hasła wyborcze, jak: "Nie róbmy polityki. Budujmy mosty,, "Nie róbmy polityki. Budujmy szkoły,.
"Mamy tutaj do czynienia z co najmniej potrójną manipulacją. Pierwsza, to człowiek, który większość życia spędził jako pełnoprawny polityk, który pełni urząd, urząd najważniejszy w państwie, który codziennie uprawia politykę, mówi do wyborców - nie róbmy polityki. Po drugie mówi to szef PO, która gdy była zakładana twierdziła, że zainicjuje nowy lepszy sposób obywatelskości, zaangażowania w politykę"
- zauważył gość Telewizji Republika.
"Wystarczy trzy minuty refleksji nad przekazem z tych billboardów i widać, że to jest manipulacja, że to jest przekaz dla ludzi, którzy nie prowadzą elementarnej refleksji, że w tym przekazie widać, że jest on skierowany do wyborców, którzy są idiotami. To jest posunięcie manipulacyjne, założenie, że ludzie nie poświęcą trzech minut na rzeczową refleksję i tej manipulacji nie zrozumieją"
– stwierdził profesor Zybertowicz.
Doradca prezydenta RP Andrzeja Dudy użył mocnych słów - uważa, że Donald Tusk uważa wielu ludzi za... idiotów.
"Donald Tusk uważa za idiotów nie tylko tych, którzy są jego przeciwnikami politycznymi, czyli ludzi obecnej władzy i jego elektorat, tak samo jak to pokazał w swojej metaforze świni Jażdżewski. Jestem przekonany, że on uważa za idiotów nawet tych, którzy klaskali mu na sali. Jest przekonany, że wy nie rozumiecie na czym polega polityka, nie potraficie sobie z nią dacie rady, dlatego patrzycie na mnie jak na rycerza na białego koniu. Nawet ci najmądrzejsi co tam byli na sali, co wykładają politologię nie rozumieją na czym polega prawdziwa polityka, gdzie się robi prawdziwą politykę"
- zakończył.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
„… gdzie się robi prawdziwą politykę”, - (ZW) zapomniał dodać:, i największe na świecie prawdziwe bezkarne afery, które w parę lat robią z człowieka miliardera, - czasem wyżej, - kosztem narodu i kraju, w którym się je kręci. Ale, co tam naród, co tam kraj, dla bezwzględnego mafijnego gangstera?

………………………………

Ziemkiewicz: Bananowa elita III RP jest nie tyle obłudna, co zwyczajnie p***********

Do Rzeczy 05.05.2019 / 09.05.2019

"Gdzie jest granica tego zbydlęcenia?" B. radny PiS pobity, gdy roznosił ulotki…
Quiz tylko dla asów z historii! Odróżnisz prawdę od fałszu?


© PAP / Arek Markowicz Rafał Ziemkiewicz

"Bananowa elita III RP jest tyelż obłudna, co zwyczajnie p*********** i że nie szanuję jej za grosz nie dlatego, że jestem moczarowcem, tylko dlatego, że po prostu nie da się jej szanować" – napisał publicysta "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz w odpowiedzi na wykład Donalda Tuska.
Ziemkiewicz zwrócił uwagę na zachowanie "elit III RP" i ich niekonsekwencję. Publicysta "Do Rzeczy" odniósł się w ten sposób do wykładu Donalda Tuska na UW oraz zachowania publiczności. "Donald Tusk – współtwórca (co najmniej) najgłębszego podziału polskiego społeczeństwa od czasów Sanacji. Przywódca partii, która zapowiadała dorżnięcie przeciwników, i który sam kazał im wymrzeć jak dinozaury. Najwyższy autorytet formacji scementowanej poczuciem, że reprezentuje elitę – jak ujął to inny jej autorytet szlachtę – i jako taka jest lepsza od pańszczyźnianych, czyli hołoty kupionej za pięćset plus. Donald Tusk przemawia o naszej wspólnocie, potrzebie wzajemnego szacunku mimo odmiennych poglądów i wspólnej odpowiedzialności za państwo, które nie staje się własnością tego, kto wygrał wybory, i apeluje o politykę wolną od chęci niszczenia przeciwnika. Sala pełna wybitnych szlachciców bije mu brawo" – wskazuje publicysta.
"Bezpośrednio przed Tuskiem przemawiał lewacki hunwejbin, wzywając do wyrugowania z polskiego życia publicznego Kościoła i nazywając katolików świniami w błocie. Jemu też sala biła brawo. Wśród bijących brawo obu mówcom jest prof. Andrzej Rzepliński – kawaler papieskiego orderu Pro ecclesia et pontifice za zasługi dla Kościoła. Kiedy go odbierał, wicenaczelny Gazety Wyborczej w ostrych słowach wzywał do odebrania mu, jako agentowi obcego państwa (Watykanu) stanowiska przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego. Bardzo możliwe, że Pacewicz (dziś naczelny serwisu okopress) też jest na sali i też bije brawo, zarówno Tuskowi, jak i jego przedmówcy" – pisze "Ziemkiewicz.
"Można by jeszcze wiele napisać, ale tyle chyba wystarczy, by unaocznić, że bananowa elita III RP jest tyelż obłudna, co zwyczajnie p*********** i że nie szanuję jej za grosz nie dlatego, że jestem moczarowcem, tylko dlatego, że po prostu nie da się jej szanować" – podsumował publicysta "Do Rzeczy".

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Tuska sposób na wieloraki, skuteczny podział polskiego Narodu był i jeszcze jest równie skuteczny jak skuteczne było wypatroszenie Polski za jego rządów z jej autentycznych dóbr ekonomiczno gospodarczych idących w biliony złotówek, o czym ciągle nowym w kwotach miliardowych dowiadujemy każdego dnia kolejnego niemal, a docieramy dopiero do centrum owego procesu Tuska Afer, Złodziejstw i innych niegodziwości, ale także morderstw i najsłynniejszego w świecie ludobójstwa, dokonanego wespół z Putinem pod Smole4ńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 Roku. W tych zakresach, choć w innych także, był szatańskim niemal „czarodziejem”, czyli jednym ogromnych rozmiarów Mafijnym PRZEKRĘTEM!.…

KONIEC AKTU PIERWSZEGO (Część kolejna – druga, nastąpi) i jestem pewien, że na niej też się nie skończy.

Temat ten to przyczynek, który miał spowodować wyborczy tryumf do Unii Europejskiej dla KE. Jak się sromotnie dla nich skończyło widzieliśmy wszyscy. Ta rozsierdzona banda, której nie wychodzi nic prócz jątrzenia własnych ran, , a od której jakikolwiek i w czymkolwiek sukces oddala się z każdym kolejnym dniem tygodniem, miesiącem i rokiem, nie ma jak na razie wywrotowych tematów innych i nie ma normalnego programu, a na czymś bazować musi. Choć ich tzw. paliwo z każdym dniem zamienia się w coraz bardzie śmierdzący dla Polaków ściek, maglować go będą w, koło, bo przecież coś robić muszą.

POZDRAWIAM
Autor Zdzisław Wojciechowski – czerwiec 2019

Wersja do druku

Jan Orawicz - 27.06.19 22:25
Do Szanownego Jan Orawicz
Pana ZW

Gratuluję! gratuluje!!
Za tę Polskość,
Co z Pana tak gorąco
I świetliście emanuje!!!

Serdecznie Pozdrawiam
Ciebie Drogi Polaku!!!

ZW - 25.06.19 9:44
Serdeczne dzięki Panie Janie za normalność w prawdzie.

JanOrawicz - 22.06.19 18:29
No cóż ... Jan Orawicz

Lewactwo być
Musi,
Żeby czart miał
Co kusić!

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17 Lipca 1916 roku
Urodził się Aleksander Gieysztor, polski historyk mediewista, odznaczony Orderem Orła Białego (zm. 1999)


17 Lipca 1936 roku
Wybuch wojny domowej w Hiszpanii.


Zobacz więcej