Wtorek 11 Sierpnia 2020r. - 224 dz. roku,  Imieniny: Luizy, Włodzmierza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 22.11.19 - 21:48     Czytano: [758]

Dział: Godne uwagi

Obronić prawdę


I.

Druga wojna światowa była wydarzeniem, które wywiera na nas wpływ do dzisiaj. Jej skutki wszyscy odczuwamy – nie tylko dlatego, że wojna ta zmieniła granice Polski, a po niej nastąpiła prawie półwieczna okupacja sowiecka i idąca z nią zapaść cywilizacyjna. Odczuwamy je także przez to, kim są Polacy dzisiaj. Najazd niemiecki przerwał trwającą ledwie 20 lat odbudowę polskiej państwowości, zrujnował gospodarkę, strukturę społeczną, przyniósł śmierć milionom. A potem – kilka pokoleń żyło pod niesłychanie brutalnie narzuconym komunizmem i powstała zupełnie nowa kultura – mająca pewne związki z Polską przedwojenną, ale bardzo silnie obarczona naleciałościami zupełnie obcymi.

Polska została zubożona o tych, których zabrakło – profesorów, sędziów, artystów, oficerów, polityków, przemysłowców, duchownych – bo zostali zamordowani przez Niemców i Sowietów. Zabita została tamta wielonarodowa (mimo wszelkich prób ujednolicania) Rzeczpospolita, ze swoją niemal 1000-letnią kulturą, elitami i cywilizacją. Teraz na gruzach tamtej Polski, na której komuniści osadzili PRL według zasady negatywnej selekcji, staramy się – szukając okruchów minionego czasu – odbudować przynajmniej w części to, co zostało zmiażdżone wojną, terrorem, komunizmem, postkomunizmem i upływem czasu.

Patrząc wstecz poprzez zasłony niepamięci dostrzegamy tylko zarysy tego, co wydaje nam się ważne i co utrwaliły w jakiś sposób wspomnienia. Naturalną koleją rzeczy zostało zapamiętane to co niezwykłe, dramatyczne, niecodzienne, co wybijało się ponad zwykły bieg zdarzeń. Wybuch wojny i zniszczenie państwa dopiero co odbudowanego. Morderstwa masowe na nieznaną dotąd skalę. Zniszczenie marzeń Polaków, ale też zniszczenie ostoi dla narodów mieszkających w granicach Rzeczypospolitej, pomiędzy dwiema potęgami totalitarnymi – tej Rzeczypospolitej, która została odbudowana w kalekiej formie po traktacie ryskim i tej samej Rzeczypospolitej, która pomimo napięć etnicznych próbowała przynajmniej w jakiś sposób te żywioły pogodzić, stając się równocześnie celem ataków nacjonalistycznych Ukraińców, dywersji agentury komunistycznej i niemieckiej V kolumny. Bez względu na to, jaka była ta Rzeczpospolita – to jednak dopóki była niepodległa, zapewniała państwo prawa w swych granicach, ochronę życia swoich obywateli, wszystkich mieszkańców – nawet tych niezadowolonych z jej kształtu czy nawet istnienia.

II.

Bezdyskusyjnym jest twierdzenie, że gdyby nie zniszczenie państwowości polskiej przez Niemców wspomaganych przez Sowietów, gdyby nie okupacja, to Holokaustu by nie było. Po prostu. To ta wielonarodowa Rzeczpospolita wraz z chroniącym jej granic i suwerenności Wojskiem Polskim dawała gwarancję istnienia wspólnoty Żydów w jej granicach, a wiemy przecież, że w ówczesnym świecie nie byli bezpieczni – ani w Europie, wkrótce mającej się jednoczyć pod butem Niemiec, ani w Sowietach. Uchodźcy żydowscy z Niemiec nigdzie nie byli chętnie przyjmowani, co tak przejmująco opisał w swoich powieściach Remarque. Natomiast tak zwany „powszechny” antysemityzm w Polsce przedwojennej nigdy nie miał podłoża rasowego – w przeciwieństwie do Niemiec, gdzie stworzono pseudonaukę, która stała się uzasadnieniem Endlösung der Judenfrage. Żydom w Polsce nie groziło ani unicestwienie, ani powszechna ideologiczna rasowa dyskryminacja jak w Niemczech – a jak ta dyskryminacja wyglądała w „ojczyźnie filozofów i poetów” widać już było od razu po styczniu 1933 roku. Dzisiejsi tropiciele rzekomego faszyzmu w Polsce międzywojennej powinni przeczytać niemiecką ustawę o obywatelstwie z 1935 roku i porównać ją z polską ustawą o obywatelstwie z roku 1920 obowiązującą do końca istnienia Rzeczypospolitej.

III.

To co wojna nam przyniosła – zniszczenia, ruinę, brutalizację, ograbienie i wymordowanie ludności, upośledzenie gospodarcze, koszmar wywózek i gułagu, niemieckie obozy zgłady, które emanują do tej pory grozą śmierci i wciąż są gwałtem zadanym polskiej ziemi, utrata wielkich obszarów, uniwersytetów, kolebek kultury narodowej – to wszystko co przyszło do Polski wraz z Niemcami i Sowietami, powoduje, że my, współcześni Polacy, dziedziczymy traumę wojny. Dziedziczymy też traumę gwałtu zwanego „wyzwoleniem”. Ta trauma przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Jest jeszcze jedna strata, która nie jest do końca uświadomiona – tragedia utraty naturalnej wielokulturowości, przypomnienia, że Polska przez stulecia swojego istnienia była wyborem, ojczyzną wielu narodów Europy wschodniej, ale również wygnańców i ofiar prześladowań religijnych i etnicznych na całym naszym kontynencie. Dawna Rzeczpospolita Obojga Narodów poprzez swoją różnorodność etniczną i religijną była bujnie kwitnącym drzewem wzbogacających się nawzajem i współistniejących obyczajów, wyznań i tradycji. Po I wojnie światowej odrodziła się tylko częściowo – można rzec, że z grobu wstała Korona Polska, podczas gdy tak ściśle związane z nią w unii Wielkie Księstwo Litewskie, będące przecież olbrzymim krajem, zostało rozczłonkowane. Polska przedwojenna odziedziczyła fragmenty ziem Wielkiego Księstwa, a one wniosły swój posag – wielokulturowość tworzoną przez pokolenia, teraz niezbyt chętnie widzianą, ale nadal owocującą. II wojna światowa przyniosła zupełną zagładę tego świata.

Po 5 latach wojny, 45 latach komunizmu, a potem prawie 30 latach postkomunizmu, z trudem tylko możemy sobie wyobrazić, na czym taka różnorodność polega i jak jest ożywcza dla rozwoju duchowego i kulturowego, dla pełni człowieczeństwa w naszej części Europy. Jednak, być może dlatego, że polski charakter narodowy rozwinął się w wielokulturowej Rzeczypospolitej, pomimo prawie pół wieku opresji totalitarnej, Polacy do dziś są tolerancyjni i raczej niezbyt mściwi, czego dowodem są chociażby różni zbrodniarze komunistyczni umierający we własnych łóżkach i nie niepokojeni przez nikogo.

Współczesny spór polityczny w Polsce jest między innymi dlatego tak ostry, że brakuje naturalnych hamulców, które były obecne w wielokulturowej Rzeczypospolitej – wolności obywatelskich wynikających z poszanowania przez wszystkich wspólnych pryncypiów – wiary w Boga, poszanowania prawdy, wolności słowa – a więc i poszanowania dla głoszenia i słuchania prawdy i wolności posiadania, poszanowania własnego i cudzego majątku. Dzisiaj, w dobie rewolucji anty-kultury zasianej na zgliszczach cywilizacji wynaturzonej bezprecedensowo okrutną wojną i półwiecznym eksperymentem komunistycznym te pryncypia są przez rewolucjonistów niszczone, a Polacy muszą bronić najbardziej podstawowych prawd i wartości.

IV.

Polska w powojennych granicach, z powojenną ludnością, przez 45 lat tresowana przez sowieckich czynowników wyszła z komunizmu pokiereszowana. Impuls, który dała Solidarność – niezwykłe zjawisko społeczne na masową przecież skalę, odwołujące się do tego, co w człowieku najlepsze – został w dużej mierze zmarnowany. Transformacja ustrojowa oparta na fałszywym paradygmacie liberalizmu utrzymała powojennych Polaków w mentalnym poniżeniu, wynikającym także z katastrofalnych warunków materialnych, w jakich większość z nas żyła. Dopiero wielka rewolucja godnościowa, która rozpoczęła się po 2015 roku zaczęła zmieniać ten stan rzeczy. Mimo pedagogiki wstydu i próby odrzucenia własnej historii nie tylko Warszawa obchodzi ze czcią rocznicę 1 sierpnia i oddaje hołd Powstaniu Warszawskiemu i jego bohaterom, spontanicznie, na cmentarzach i na ulicach. I nie są to martyrologiczne żale, ale świadectwo ciągłości odczuwania przez Polaków, także tych młodych, tego czym jest Polska i polskość. Jesteśmy w pochodzie pokoleń, dla których Ojczyzna jest cennym darem do przekazania następcom.

Słabości dzisiejszego polskiego społeczeństwa to przede wszystkim – oprócz niskiego kapitału społecznego – nadmierna pobudliwość wynikająca z autentycznej traumy narodowej, z PTSD (zespół stresu pourazowego) który jest udziałem większości. A z tego wynika fakt, że niezwykle łatwo wzbudzić w Polakach negatywne emocje i kierować je przeciw „wrogom”, że łatwo doświadczać zawodu, poczucia krzywdy, przekonania, że obojętny przecież świat robi nam przykrość, nie docenia nas, nie rozumie, ubliża nam. Rosjanie wydają się nas rozumieć lepiej niż my sami i grają w ten sposób na Polakach jak na klawiaturze. Dlatego tak łatwą metodą polityczną we współczesnej Polsce są nagonki, kampanie hejtu i „character assassination” – cała gama активные мероприятия, Active Measures. Wystarczy jeden tweet, a reszty dokonuje zbiorowa trauma.

V.

Zbrodnia Holokaustu jest jednym ze źródeł cierpienia współczesnych Polaków. Polska jest i była Ojczyzną wszystkich Polaków (a przypominam, że Polakiem jest ten, kto identyfikuje się z polskością, niezależnie od pochodzenia); jest i była dla nas wszystkich również zobowiązaniem. Okrutny los, który stał się udziałem i Żydów, i Polaków, te miliony ofiar, po których pozostał tylko popiół i ból ich nieobecności w polskim życiu wymaga prawdy. Właśnie tym zobowiązaniem wobec Polski – Ojczyzny jest prawda. Wszelkie zakłamywanie prawdy o okupacji niemieckiej i sowieckiej, o popełnionych zbrodniach i ich sprawcach – jest odbieraniem godności ofiarom zamordowanym podczas tej straszliwej wojny.

To Niemcy i Sowieci są wini wybuchu II wojny światowej. To Niemcy są winni Holokaustu. Państwo polskie nie istniało gdy Niemcy i Sowieci dokonywali zbrodni przeciw ludzkości na Narodzie Polskim, na polskich obywatelach wielu narodowości. To, że zarówno Niemcy jak i Sowieci znaleźli kolaborantów wśród obywateli Rzeczypospolitej wszystkich narodowości – Polaków, Żydów, Ukraińców, Białorusinów – faktu odpowiedzialności niemieckiej i sowieckiej za zbrodnie ludobójstwa nie zmienia.

Rząd polski i instytucje Państwa Polskiego nie ponoszą odpowiedzialności za wydarzenia w okupowanej Polsce. Nie było polskich oddziałów SS. Nie było Polski – i nie było też „udziału Polski w Holokauście”. To Niemcy zorganizowali systematyczną i uprzemysłowioną Zagładę na ziemiach okupowanej Polski i z całym drakońskim systemem prawnym przez siebie wprowadzonym uniemożliwiali Polakom pomoc Żydom. To Niemcy stopniowo zwiększali represyjność tego systemu prawnego, ponieważ pomoc Żydom była udzielana odruchowo, a wreszcie w sposób zorganizowany i tysiące Polaków zapłaciło za tę pomoc życiem. To niemiecka okupacja Polski oraz sowiecki podbój i prawie 50 letnia okupacja przyniesiona na bagnetach Robotniczo Chłopskiej Czerwonej Armii (RKKA) spowodowały najwyższe w okupowanej Europie straty ludnościowe, materialne, terytorialne i cywilizacyjne, które dopiero teraz staramy się oszacować.

Ofiarom jesteśmy winni prawdę, a my, ci wychowani w traumie klęski, terroru i poniżenia, potrzebujemy prawdy. Potrzebujemy ją poznać i głosić. I mamy prawo jej bronić. Zamordowani byli obywatelami wielonarodowej Rzeczpospolitej, zamordowanej wraz z nimi. Odtworzenie tej prawdy i jej obrona jest częścią odbudowania wolnej, sprawiedliwej i zasobnej Polski, w której hasło narodowe „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie będzie puste, nasza polska tożsamość i wiara – katolików, prawosławnych, protestantów, Żydów i Tatarów nie będzie atakowana, a każdy będzie pewien ochrony przez Państwo Polskie i silne Wojsko Polskie.

Maciej Świrski

Wersja do druku

W,Kubicki - 20.03.20 21:32
Oleńko jak ktoś ukrywa się pod pseudonimem, to już
wiadomo,co ma na duszy i za uszami! Pseudonimy nas
prawych Polakow cechowały za czasów okupacji dwóch
zaborców Polski,czyli Niemców i Sowietów!

Oleńka - 20.03.20 9:28
Czytam Kworum,już od dawna o ile pozwala na to czas, a czytam go po prostu dlatego, że można w nim poczytać też artykuły czy felietony autorów, którzy mają nam coś do przekazania. Kiedy znajduję coś z czym się nie zgadzam milczę lub w komentarzu zwracam na to uwagę. Niestety znajduję też komentarza od których mnie odpycha. A dokładnie coś czego nie można nazwać komentarzem a co wychodzi bez opamiętania wyklikane przez Lubomira. Atakuje na oślep każdego nawet sam nie wiedząc dlaczego. Na przykład jak może mi to wytłumaczyć, że nazywa mnie po partyjniacku "towarzyszką"...Czyją? A ja już napisałam kiedyś, że od takich towarzyszy jak Lubomir i jego podpieraczy zachowuję bezpieczny dystans i wogóle nie zbliżam się do takiego towarzysza czy towarzystwa.
Odnalazłam jednak coś, co potwierdza moje wcześniejsze spostrzeżenia. Są to komentarze p. Ja i p. Jacka Sochy. Ten pierwszy pisze o hienach komputerowych, a p. Jacek swoimi faktami zmusiłl Lubomira do wyznania, że jest prowokatorem - paskudne zajęcie w społeczeństwie, które nie zajmuje się donosem, czy wymuszaniem przyznania się do czegoś, czy do jakiejś winy.
Osobiście w swej ocenie nazwałabym Lubomira prowokatorem-Kameleonem. Przymuszony do przedstawienia faktów zmienia ton i wypisuje tak zwane bzdury zastępcze. Zresztą przyznaje sam, że nie jest dziennikarzem, że nawet nie stanął obok uczciwego dziennikarza i to jest jedyny plus z jego strony.
Bo uczciwy dziennikarz czy komentator nie będzie kpił sobie z tych którzy już umarli dotknięci tą globalną epidemią i z tych którzy są w kolejce do śmierci.
Nazywanie ludzi "wystraszone zombi", obląkańcy i innymi epitetami wpisują Lubomira na listę ludzi o bardzo paskudnym charakterze.
Ale, i Lubomirowi i jemu podobnym polecam w modlitwie Swiętemu Ojcu Pio, który ochronił swoje San Giowanni Rotondo w czasie II Wojny i do Świętego Michała Archanioła z Monte Angelo, który uratował Południowe Włochy w 1656 roku kiedy w tym rejonie wybuchła straszliwa plaga - podobna do tej którą właśnie doświadczamy. Właśnie to dzisiaj przeczytałam w naszepismo.pl, które rozpoczyna publikacje "KU POKRZEPIENIU DUSZ I SERC" . Wspomagajmy się wzajemnie, nawet internatowo - niech w tym okresie epidemi wyzwoli się z nas ukryte Dobro.

Lubomir - 19.03.20 16:32
Panie Jacku, prowokacja jest wpisana w zawód dziennikarza a już na pewno - dziennikarza śledczego. Ja nawet nie stałem ostatnio ani w pobliżu żadnego dziennikarza, ani śledczego, ani nawet dziennikarza-śledczego. Ale wydaje mi się, że udało mi się sprowokować rzeczową dyskusję. Coś nieco wyjaśniającą to nagłe zdarzenie pt: Koronawirus. Czy on z Gorki, czy z Wuhan, niech wyjaśniają ludzie powołani do tego. Dziękuję za nieco szczegółów. Wiem, że lepiej zakopać się w historię, niż brać za rogi bieżącą rzeczywistość. Ale myślę, że warto i o bieżących a nawet i o przyszłych sprawach porozmawiać. Może ktoś te sprawy zobaczy, jeszcze nieco inaczej...?

Jacek Socha - 19.03.20 13:09
Pan Lubomir jak zwykle nie zwraca uwagi na fakty i wstawia swoje, podobnie nigdy nie zwraca uwagi na treść artykułu jak np na ten Obronić prawdę!
I pisze akurat tylko to, jaka myśl go nawiedziła w danej chwili, bez sprawdzenia czy to ma "ręce i nogi" - chociażby na temat wirusa w Rosji.
Pisze, że niewiele jak ponad sto osób jest dotkniętych tą chorobą - w czasie gdy do dnia wczorajszego było już ponad 150 osób.
Podobnie jest z tymi niemieckimi środkami na wirusa jakie to zdaniem p. Lubomira mają Niemcy. A to już jest zupełnie nie do przyjęcia.

Osobą która prowadzi zespół ludzi w opracowaniu takiego "środka" jest POLKA dr Mriola Fotin-Mleczek, szefowa działu technologii biotechnologicznej niemieckiej firmy CureVac i kieruje pracami nad szczepionką przeciw koronawirusowi. Potwierdziła, ze prace nad szczepionką są prowadzone równolegle w kilku krajach. I dodała, że formułę opracowano w zaledwie sześć tygodni. Zanim jednak szczepionka zostanie dopuszczona do użytku, może minąć nawet 18 miesiecy. Tak, że p. Lubomir wyprzedził zaistnienie tego faktu (i oby) o półtora roku. Z tego wynika jeszcze coś co może się przydać w układaniu komentarza - wpierw pomyśleć, chwilę odczekać i dopiero zacząć pisać.

Lubomir - 19.03.20 8:14
Na razie to Rosja trochę przypomina wilka w owczej skórze. Nasze kopalnie w większości polikwidowane. Węgiel kamienny sprowadzamy głównie z Rosji. Koronny wirus zaatakował w całej Rosji - niewiele, jak ponad sto osób. Przy czym nie odnotowano żadnych przypadków śmiertelnych. Putin wycofał się z życia międzynarodowego i obserwuje scenę polityczną świata. Niemcy ponoć jako jedyni na świecie mają skuteczne środki na najnowszego wirusa. Przyjaźń rosyjsko- niemiecka chyba realizuje się na innym poziomie.

W.Kubicki ps.i Jan Orawcz - 18.03.20 21:22
Dzicz moralna Rosjan i Niemców po II wojnie światowej -
jakby w dość dużym wymiarze wygasła! Oby Pan Bóg dał,
by się nie odrodziły tamte dzikie wrogości wobec Polski!!
A wyjdzie to Polsce iEuropie na dalsze DOBRO!

Wszystkich komentarzy: (6)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

11 Sierpnia 1944 roku
11 d. Powst. Warszaw.: Niemcy opanowują Wolę i Ochotę. Zacięte walki o Bank Polski na Bielańskiej. Ukazał się rozkaz Nr 14 płk. "Montera" ws opasek


11 Sierpnia 1673 roku
Zmarł Krzysztof Żegocki, partyzant z czasów potopu szwedzkiego - biskup chełmski (ur. 1618)


Zobacz więcej