Środa 15 Lipca 2020r. - 197 dz. roku,  Imieniny: Henryka, Igi, Włodzimierza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 28.04.20 - 10:19     Czytano: [306]

Florencja





“Pacierz co płacze I piorun, co błyska”.
pisane latem I jesienią 2019 we Fiano, Toskania.
/fragment książki, impresje na temat 100 lecia odzyskania Niepodległości, autorstwa Małgorzaty Soji i Zbigniewa Zielonki/

Rozdział Florencja
dedykowany Annie Marii Anders, gdyż los bohaterki tego rozdziału także wiąże się z Monte Casino

 Zbyszku, spoglądamy ze wzgórz Fiano na dolinę Toskanii I widzimy w oddali światła Florencji. Jestem wzruszona, że oto znaleźliśmy się w miejscu, gdzie przebywali tacy nasi Rodacy jak Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Teofil Lenartowicz, Maria Konopnicka… I pomyślałam sobie, że tu też jest Polska, bo są polskie łzy, polskie tęsknoty, polskie wiersze. I przede wszystkim polska idea, że musimy mieć wspólną ojczyznę nad Wisłą, Wartą i Bugiem.

Piękno Toskanii zapiera dech, nic dziwnego, że oni i wielu innych szukali tutaj ukojenia i ta okolica dawała im takie piękno i nadzieję, ze łatwiej było znieść dramat rozstania z ojczyzną.

Patrzymy tu na rozsiane gęsto mury posiadłości starych rodów włoskich, ukryte wśród winorośli i lasów. I te pinie! One weszły także do naszej poezji. Rozległe, zielone doliny Toskanii niosą ukojenie, zachwyt i spełniają wieczną tęsknotę za pięknem i miłością.

Nic dziwnego, ze tutaj rodziła się największa miłość w kulturze europejskiej. Chodzimy po mieście i spotykamy się z Dantem i jego Beatrycze, Petrarką i jego Laurą, Michałem Aniołem i jego wielkimi sonetami miłosnymi. Już nie wspomnę o dziełach sztuki plastycznej.

Nie jesteśmy pierwsi dla których Florencja stała się przedmiotem głębokiej refleksji. My tylko impresyjnie obejmujemy tajemnice Florencji i Toskanii.

Pięknego czerwcowego dnia 2019 roku zatrzymujemy się we Florencji przed tablicą poświęconą J. Słowackiemu.

- Patrz Zbyszku, tu mieszkał Juliusz Słowacki. Zatrzymał się we Florencji, mieście poetów, których kochał i przeżywał w swojej poezji, gdy wracał z Ziemi Świętej do Francji. Nie tylko włoscy poeci stworzyli w tym mieście wielkie dzieła.

_Wyobraź sobie Małgosiu, ze za tymi oknami, powstał wielki poemat : Z podróży do Ziemi Świętej, w którym są zawarte te sławne strofy, aktualne po dzień dzisiejszy „W grobie Agamemnona.”

A jednak Słowacki odczuł ducha Dantego, kiedy tutaj, niejako w sąsiedztwie jego domu pisał poemat mistyczny, „Anhelli”, o białym piekle syberyjskim, na którym cierpią duchy nie potępione za swój grzech, lecz z woli cara, z woli zaborcy, dlatego, ze umiłowali wolność swojej ojczyzny.

Ale w tym samym domu powstał też, pod wpływem Dantego poemat „Piasta

Dantyszka”, obchodzącego polskie piekło, powiem szczerze, wśród tekstów Słowackiego bodaj najsłabszy. Jednak przypomnijmy sobie, że właśnie w tym poemacie, w tym domu, powstały te wielkie strofy, które przypomniał Józef Piłsudski na wawelskim pogrzebie Słowackiego w 1927 roku, strofy o Polsce: „myśmy z Twego nazwiska, zrobili pacierz co płacze i piorun co błyska”.

Niestety, Zbyszku, nie odnaleźliśmy we Florencji tablicy poświeconej Marii Konopnickiej, mimo, ze kiedyś tę tablicę widziałeś. Teraz, gdy z trudem, w upalnym dniu, odnaleźliśmy właściwą kamienicę, tablica okazała się już skuta. Udało nam się także odwiedzić dom, w którym mieszkał powiązany z Twoją rodziną Teofil Lenartowicz.

******

- Zbyszku. Od Włoch Polacy przeszli tyle gór i rzek, przeszli Wisłę i Wartę, doszli jak Czarnecki do morza i okazało się, ze Polska żyje znowu nie tylko w nas ale i na całym świecie. Rzeczypospolita, to zjawisko ponadczasowe, fenomenalne.

-Nazwa Rzeczpospolita jest to kalka słowa Republika. Formalnie od XVI wieku używa się nazwy Rzeczpospolita, tak że również obce państwa nazywały nas Rzeczypospolitą.

Wincenty Kadłubek w XII wieku pisał, że Polska jest Respubliką, ponieważ rządzą nią Senatus Populusque. Była to formuła państwa rzymskiego, gdyż Rzymem rządził senat i lud. W XII wieku John Salisbury w dziele Polityka pisał, ze państwem ma rządzić „populus”, lud.
Ostatnim przedstawicielem Rzeczypospolitej był Piłsudski. Wezwał Romera, że ma stworzyć Rzeczypospolitą bez przymiotników.

- Popatrz jak wśród Polaków, od tylu wieków, istnieje pragnienie państwa opartego na wolności i demokracji, przeciwnego wszelkiej tyranii. To lud jakkolwiek był nazywany, ma rządzić Rzeczypospolitą. Nawet wtedy, kiedy jeszcze nie było Rzeczypospolitej wielu narodów, już to pojęcie funkcjonowało w myśli politycznej Polaków.

- Przypomnijmy sobie zdanie z kroniki mistrza Wincentego. Pisze on, ze jedynym szaleństwem, które jest dopuszczalne, jest szaleństwo miłości Ojczyzny.

A przecież my tu cały czas mówimy o szaleńcach tej miłości. To dzięki takim szaleńcom, w różnych formach- żołnierskiej, męczeńskiej, politycznej, powstała sto lat temu Rzeczypospolita Polska.

-Małgorzato, te słowa największej naszej pieśni z którą szli do wolnej Polski, Polacy w czasach zaborów i wszystkich przeciw niej powstań w czasach najazdu bolszewickiego, w czasach straszliwej okupacji niemieckiej i rosyjskiej , w czasach komunizmu i Solidarności, ta pieśń powstała tutaj, na ziemi, na której dzisiaj stoimy, ty i ja.

- Czy te tłumy Polaków które dzisiaj przechodzą ziemię włoską, pamiętają o tym, że na tej ziemi po raz pierwszy zawołano Jeszcze Polska nie zginęła!

- Jest w Polsce miasto nazwane Padwą Północy, to piękne, renesansowe miasto Zamość.

Pierwsze nazwisko to Bernardo Morando, któremu Jan Zamoyski powierzył zaprojektowanie nowoczesnego miasta w stylu renesansowym i tak na wzór włoskiego miasta renesansowego powstał Zamość, znany dziś szeroko w świecie jako Padwa Północy. Wielki Kanclerz i Hetman Koronny, Jan Zamoyski, pobierał edukację w Padwie, był nawet rektorem Uniwersytetu w Padwie.

W Polsce istniała liczna grupa tak zwanych Padewczyków, którzy przenosili na teren Polski idee, filozofię i sztukę włoskiego renesansu. A były wśród nich nazwiska najznakomitsze, jak Klemens Janicki, Jan Kochanowski, dr Struś… Stanisław Żółkiewski..jest tych nazwisk bez liku…

_Ale wiesz przecież Małgorzato, że już w XIII wieku Księgi Immatrykulacyjne zapisują liczne imiona z dopiskiem : Polonus, albo de Polonia.

-Rektorem Uniwersytetu w Bolonii w początkach XIV wieku był Jarosław Bogorya Skotnicki późniejszy arcybiskup gnieźnieński, metropolita totus Poloniae.

- A właśnie, przecież w powieści Ziemia Wschodząca, przedstawiłeś ważne wydarzenie związane z jego życiorysem rektorskim…..

-To był prawdziwy obrońca wolności Uniwersytetu, który nie był oportunistą, ugodowcem, gdyż dla niego prawo, a zwłaszcza prawo wolności, było priorytetem. Również późniejsi z rodu Skotnickich byli związani z Włochami, bo przecież oglądaliśmy nagrobek we florenckim Santa Croce.

- Nie byłoby polskiej inteligencji już we wczesnym Średniowieczu, polskich polityków i wielkich duchownych, gdyby nie Bolonia i Padwa.

Zresztą, od X wieku, od przyjęcia chrześcijaństwa, Polacy pielgrzymowali do Rzymu, a wśród nich wiele wielkich nazwisk, jak Jan Długosz, św Jan Kanty, św Stanisław Kostka i wielu innych.

Nie ma takiego kraju, który byłby tak nawiedzany przez Polaków, jak Italia.

- Czyli gdy Jan Paweł II po wyborze na Papieża ogłaszał tłumom na Placu Świętego Piotra, że przybywa z kraju dalekiego, to była w tych słowach jednak pewna nieścisłość.

- Dla Włochów Polska nigdy nie była daleka. Nawet w garnkach polskich teraz gotuje się włoszczyznę, warzywo, które przywiozła ze sobą słynna Królowa Bona. Nasz ostatni król z rodu Jagiellonów, był pół- Włochem!

Jego następca, Stefan Batory, był wychowankiem Padwy. Jan Sobieski poszedł pod Wiedeń na życzenie Papieża Klemensa i do niego posłał po Odsieczy Wiedeńskiej te słynne , parafrazujące Cezara słowa: przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył.

- O związkach polsko-włoskich napisano już bardzo wiele. Od X wieku łączyła nas kultura i sztuka a od końca XVIII wieku walka o wolność.

- Jeszcze dzisiaj płaczę wspominając Serce Amicisa. Ileż w nim także treści patriotycznych: Włosi i Włochy to rzecz najświętsza, najgodniejsza, najbardziej godna wolności.

- Wspomniałaś , ze dawne dzieła mogłyby być napisane i w III Rzeczypospolitej. A czy nam dzisiaj nie brakuje takiego wysokiego i autentycznego patriotyzmu, takiego wielkiego poczucia godności naszego narodu.

- Teraz chyba LEPIEJ ROZUMIESZ dlaczego w Polsce jest tylu ludzi małych, ani politycy ani pisarze, a więc wychowawcy narodu, nie stwarzają deklaracji, ani utworów literackich, które by mówiły ,że powinniśmy być z siebie dumni i postępować tak, aby nas inni podziwiali. Wolą, by nas poklepywali.

Politycy, czy nawet ludzie pseudo kultury mówią nieraz w mediach i prywatnych wypowiedziach: wstydzę się Polski, wstydzę się patriotyzmu, wstydzę się polskiego kościoła…

_ Małgorzato, pamiętasz same tytuły : Wyzwolenie, Noc Listopadowa, ..a porównaj te dramaty, ich wielkość artystyczną, która nas zjadaczy chleba w anioły miała przemienić ze współczesną grafomanią dramaturgiczną, która nawet stołeczne i krakowskie teatry sprowadza do rynsztoka.

- Wiesz, że w roku 1900 najbardziej uznanym w Polsce pisarzem był Henryk Sienkiewicz, który właśnie w owym roku wydał Krzyżaków a w 2000 roku, czyli sto lat później najgłośniejszą pisarką była Manuela Gretkowska. Reszta jest milczeniem…
- Smutnym milczeniem.

******

- Kiedy byłam przy grobie ks. generała Józefa Gawliny, biskupa polowego Wojska Polskiego w czasie drugiej wojny światowej, na Monte Cassino, pomyślałam, ze ten Wielki i piękny człowiek, to Ślązak urodzony we wsi pod Raciborzem. Pomyślałam też o dramacie jego sąsiadów, tych żołnierzy w mundurach Wermachtu, którzy zmuszeni byli walczyć po stronie niemieckiej, podczas gdy inni Ślązacy walczyli po stronie aliantów.

I właśnie na Wzgórzu Monte Cassino i na całej drodze z ziemi włoskiej do polskiej zrzucali znienawidzone mundury swoich wrogów i z dumą wkładali mundury i rogatywki z polskim orłem.

*****

-Ludzie Wielkiej emigracji po powstaniu Listopadowym, czy Styczniowym, zawsze mieli jeszcze nadzieję na Zmartwychwstanie Ojczyzny. Mickiewicz szukał ratunku w teoriach pseudomistycznych mistrza Towiańskiego. Na granicy obłędu może, ale trwał w nadziei. Takiej Nadziei nie mieli już emigranci bardziej nam współcześni, rozbitkowie drugiej wojny światowej, jak poeta Jan Lechoń, czy ulubiony adiutant marszałka Piłsudskiego Wieniawa Długoszewski. Obaj odebrali sobie życie na nowojorskim bruku. Często o tym myślałam chodząc właśnie po nowojorskim bruku. Utrata Ojczyzny, dobrowolna czy nie, zawsze jest jakimś dramatem, zawsze płacimy wysoką cenę za obce.

Emigracja nauczyła mnie również, że walka o wolność przechodziła z pokolenia na pokolenie. Oczywiście, gdy chodzi o powstańców listopadowych, to widziałam tylko pamiątki po nich, jak Hotel Lambert, Biblioteka Polska, czy Polska Misja Katolicka w Paryżu, którą zakładał jeszcze Mickiewicz, pomnik Mickiewicza w Paryżu, czy dom św. Kazimierza, w którym zmarł Norwid.

Ale jak już wspomniałam..to przecież cmentarze francuskie, czy paryskie w ogóle Pere La Chaise, gdzie spoczywa Chopin czy polska nekropolia w Montmorency..

Ogromny smutek przejął mnie na Montmartre, gdzie groby polskich generałów, oficerów i żołnierzy z Powstania Listopadowego i Styczniowego znajdowały się w straszliwym zaniedbaniu.

- Też te groby oglądałem w 1991 . I nie wiem na kogo powinna spaść ta hańba, czy na powojenne komunistyczne rządy PRL, czy na polskie organizacje w Paryżu, nie wyłączając kościelnych, bo przecież nie całą winę można zrzucać na nieubłagany czas. Są przecież na cmentarzach nawet grobowce Heloizy i Abelarda.

-Wiesz Małgorzato, ze przypominam sobie w tej chwili ostrą reprymendę St Tarnowskiego z II połowy XIX wieku, który powiada, że każdy Francuz wie, gdzie pochowany jest nie tylko Abelard i Heloiza, ale Ronsard , gdzie ten Ronsard mieszkał, gdzie pisał wiersze, gdzie spotykał się z kobietami, gdzie mieszkały jego ukochane, bohaterki jego sonetów, a tymczasem my, Polacy nawet nie jesteśmy pewni, gdzie ostatecznie pochowany jest Jan Kochanowski, jego Urszulka, gdzie pochowani są jego bracia poeci, jego żona, słynna Dorota z pieśni świętojańskiej o Sobótce, a to wszystko, jak pisze Tarnowski, za Kochanowskim:
„przez niedbałość polską”!

- Chciałabym , oboje do tego dążymy, aby ta nasza rozmowa o tylu Polakach, uratowała ich od zapomnienia. Ale także, jak widzisz, szukamy przecież ich miejsca urodzenia, czy śladów ich życia, nawet we Florencji, czy Paryżu.

Przechodząc koło każdego kamienia, krzyża, cmentarzyka, wąwozu, wzgórka, kościółka, zdajemy sobie sprawę, ze to jest właśnie Polska.

W polskich kościołach nie straciła na aktualności jakże wzruszająca piosenka:

Tam na wzgórzu wśród skał, stary krzyż tutaj stał
Symbol zdrady, cierpienia i łez
Ach jak kocham ja stary ten krzyż….”

Ja tę piosenkę słyszę w polskich kościołach nadal.

*****

 Zbyszku, był 1986 rok, gdy wkroczyłam do zaczarowanego świata paryskiej Polonii. Wszystko przejmowało mnie tam drżeniem: oto pracowałam i mieszkałam w kompleksie Villi des Arts, tutaj malowali Cezanne i Signac, a teraz miał pracownię profesor du Chateau, światowej sławy architekt i konstruktor. Spotykałam weteranów na rue Legendre, u Pallotynów przy rue Surcouf śpiewał Jacek Kaczmarski, odbywały się spotkania: z Kisielem, z Miłoszem, z ojcem Bocheńskim, /jak relikt przechowuję jego książkę pt „Sto zabobonów”, z dedykacją dla mnie, dla „panny Gosi”.
Nade wszystko odbywałam pielgrzymki do księgarni polskiej na Wyspie Świętego Ludwika. To tam, jak wielu innych, dostawałam małe wydawnictwa Kultury i Zeszytów Literackich, które przywoziłam do kraju.

Księgarnia Libella / Librairie Libella/ i sąsiadująca z nią Galeria Lambert została założona przez „wojenne” małżeństwo, Zofii i Kazimierza Romanowiczów.
 Kazimierz był oficerem II Korpusu Armii Andersa, a Zofia, więźniarką Ravensbruck, później maturzystką w szkole Drugiego Korpusu, w Porto San Giorgio. Gdy w Rzymie współpracowała z Melchiorem Wańkowiczem, przy książce pt. Bitwa o Monte Cassino, Wańkowicz w dedykacji zażyczył sobie, by Zofia znalazła męża w spisie uczestników bitwy o Monte Cassino..i tak się stało.
Niewielka księgarnia na Wyspie Świętego Ludwika , której oboje stali się gospodarzami, była miejscem spotkań, ośrodkiem kultury niezależnej od komunistycznego państwa polskiego. Trwała w latach 1946-1993.
Kazimierz Romanowicz, w 1946 roku trzydziestotrzyletni porucznik, który brał udział w całej kampanii włoskiej, został oddelegowany z Rzymu do Francji, gdzie powierzono mu zorganizowanie księgarni ze znacznych zapasów Drugiego Korpusu Armii Andersa.

Zarejestrowanie Składnicy Książki Polskiej pod nazwą Libella, pozwoliło na zgodną z prawem francuskim działalność wydawniczą. Skorzystał z tej licencji również Instytut Literacki, gdyż Jerzy Giedroyć i Zofia Hertz zostali wpisani na listę pracowników zatrudnionych przez Romanowicza, a książki i zeszyty Kultury, przez długi czas były sygnowane nazwą obu wydawnictw: Instytutu Literackiego i Libelli.

Początkowo księgarnia tylko zaopatrywała w książki i czasopisma Polonię, w 1948 roku posiadała w swym składzie około 2000 tytułów różnych książek. Obok Libelli, przejętej przez Romanowiczów na własność za zgodą gen. Wł. Andersa, na wyspie Świętego Ludwika działała także wytwórnia płyt gramofonowych Ballada-Pavilon-Records, która wydawała pieśni wojskowe, patriotyczne, muzykę taneczną. Działała także Galeria Lambert- organizowano tutaj wystawy obrazów, grafiki, rzeźby /w latach: 1959-1993/. Odbywały się wielkie wernisaże: Józefa Czapskiego, Tadeusza Kantora, Jana Lebensteina. Nazwa galerii pochodziła od znajdującego się na tej samej ulicy Hotelu Lambert, jednego z arcydzieł architektury francuskiej XVII wieku. Pałac ten, jak świetnie pamiętamy z historii, nabyli Czartoryscy i także stronnictwo księcia Adama ochrzczono mianem jego paryskiej siedziby. Dzięki Konstantemu Jeleńskiemu, który był znawcą malarstwa, autorem niezliczonych prac krytycznych, Galeria Lambert organizowała wystawy twórców z całego świata.

W serii biało-czerwonej wydane zostały pozycje: „Kazania patriotyczne ks Jerzego Popiełuszki”, „Krzyż i kotwica” Krystyny Jagiełło, „Polski Hamlet. Kłopoty z działaniem” Jacka Trznadla, „Braterstwo albo śmierć. Zabijanie Mickiewicza w Kole Bożym”, autorstwa Krzysztofa Rutkowskiego.

*
Gdy Libella zakończyła działalność końcem 1993 roku, Kazimierz Romanowicz obdarował księgozbiorem: Bibliotekę Polską w Paryżu, Instytut Polski i Liceum Polskie w Paryżu, biblioteki i szkoły polskie na Wschodzie: na Ukrainie, Białorusi i Litwie. O archiwum Libelli dla Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, zabiegała bliska przyjaciółka Romanowiczów, Stefania Kossowska, widząc potrzebę istnienia w Polsce silnego ośrodka badań nad kulturą emigracyjną. Ostatecznie UMK, otrzymał archiwa wszystkich instytucji prowadzonych przez Romanowiczów. I tak archiwum Galerie Lambert posiada niemal komplet listów z wczesnego, najciekawszego okresu, tj z lat: 1959-1974. Są tam interesujące korespondencje Konstantego A. Jeleńskiego i Kazimierza Romanowicza m.in. z Janem Lebensteinem, Tadeuszem Dominikiem, Josaku Maedą i wszystkimi wystawiającymi w tym okresie artystami. Szczególną wartość mają ponadto księgi pamiątkowe, pojawiają się w nich nazwiska tej klasy, co Marc Chagall, Alberto Moravia, czy Józef Czapski.

Najobszerniejsze jest archiwum księgarni. Najcenniejsza jest korespondencja z Instytutem Literackim, dla którego Libella była od 1946 głównym sprzedawcą i przez lata wydawcą książek Kultury.

W księgach pamiątkowych Libelli znajdziemy wpisy wielu osobistości polskiego wychodźstwa: gen Władysława Andersa, Józefa Czapskiego, Andrzeja Bobkowskiego, ks. Józefa Gawliny, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

I tak Libella połączyła wojenne losy Polaków, emigrantów Polonii włoskiej i francuskiej.

Małgorzata Soja

Wersja do druku

Artur Sołonka - 03.05.20 13:14
To, że ktoś jest Włochem nie czyni Włochów lepszych od Polaków! Bestialstwo panoszy sie już wszędzie. We Włoszech też - ty chyba nigdy tam nie byłeś, a jedynie oczarowały cię kolorowe foldery i Wikipedyczne informacje.
Kilka lat temu rzymski sąd uniewinnił ojca, który gwałcił swoją córkę, gdyż jak uzasadnił "kiedy doszło do pierwszego gwałtu, dziewczyna i tak nie była już dziewicą". Inny sąd uniewinnia mężczyznę, który tak pobił swoją żonę, że wylądowała ona w szpitalu, ponieważ według sędziego "mąż ma prawo od czasu do czasu użyć siły wobec żony, jeśli nie robi tego zbyt często".
4 maja 2007 roku w Neapolu pijany Włoch rasista zabił trzema strzałami z pistoletu w głowę 5-letnią polską dziewczynkę.
25 kwietnia 2007 roku Włosi z miejscowości Ascoli Piceno spalili w nocy wioskę Cyganów. Komisja Europejska nie wypowiedziała się na ten temat ani słowem. Kiedy Włosi pod wodzą Mussoliniego palili tysiące Żydów w obozach koncentracyjnych w Rzymie, twoja ukochana Europa Zachodnia Lubomirze również milczała. Dzisiaj natomiast włoscy dziennikarze na łamach "La Repubblica" strofują Polskę za antysemityzm.".
Mógłbym ci przytoczyć jeszcze wiele, wiele przykładów ale jak zauważyłem nic do ciebie nie dociera.
Tym co czyni człowieka Człowiekiem jest jego relacja do drugiego Człowieka, Dekalog i jego stosunek do swojej Ojczyzny.

Wyskoczyłeś znów z szalonym pomysłem rzeźby ciężarnej Polki zamordowanej przez zbirów Hitlera, który zostałby symbolem grodu nad Wisłą. Nie, nie zostałby! To jest coś czego nie potrzeba już dotykać i przywoływać. Są inne formy domagania się sprawiedliwości za zbrodnie popełnione przez sadystów z Germanii.
Tak! Seksualne niewolnictwo na terenach podbitej Polski było zorganizowane z iście niemiecką skrupulatnością i dokładnością. Gwałcili wszyscy - zarówno żołnierze Wehrmachtu, jak i esesmani. Gwałcili Włosi walczący przy boku Hitlera i inni jego sprzymierzeńcy
Nie idealizuj drugiego narodu, ksztem mojego Narodu - Polski.

Było wiele prób uchwycenia kształtu kobiety w stanie błogosławionym. Niestety wychodziły z tego potworki. Tak było z rzeźbami Xawera Dunikowskiego zatytułowane "Kobiety brzemienne. Tak jest z Moniką Osiecką nb. urodzonej w Mediolanie i jej "Aktami w ciąży". To zadanie przerasta współczesnych rzeźbiarzy. Geniusz Michała Anioła jest niepowtarzalny.
Ale... w Polsce była już rzeźba nazwana "Komm Frau", ustawiona obok ruskiego czołgu z czasów wojny - stojącego przy al. Zwycięstwa, w Gadańsku, gdzie student ASP w 2013 roku, przy pomocy przyjaciół ustawił rzeźbę z gipsu przedstawiającą sowieckiego żołnierza gwałcącego kobietę w ciąży - artysta nazywa się Jerzy Bohdan Szumczyk. Jego rzeźba to naturalnej wielkości postacie ludzkie - żołnierz klęczący między rozpostartymi nogami ciężarnej kobiety, której głowę jedną ręką unosi za włosy, podczas gdy drugą wpycha jej pistolet do ust. Spuszczone spodnie i gołe wypięte pośladki... Czy taką rzeźbę miałeś na myśli Lubomirze? I to w dobie planowanej i opisywanej przez ciebie Odnowy.
Życzę wielu przemyśleń!

Lubomir - 01.05.20 16:37
Jeżeli w miastach brakuje artystów, miasta stają się sypialniami - bez wyrazu. Florencja ma swoje arcydzieło, które od stuleci jest jej symbolem. Jest nim bez wątpienia rzeźba 'Dawid', wykonana przez Michelangela Buonarrotiego, czyli 'naszego' Michała Anioła. Pewnie gdyby ktoś stworzył w Krakowie oryginalną rzeźbę np. Ciężarnej Polki zamordowanej przez zbirów Hitlera, zostałby bardzo wysoko oceniony przez współczesnych a może z czasem taki monument stałby się nowym symbolem grodu nad Wisłą...? Ile to istnień, marzeń i perspektyw - zniszczył w Polsce i Europie 'kulturalny naród niemiecki'...? Takie ostrzeżenia są wciąż potrzebne. W dobie planowanej Odnowy - szczególnie!

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15 Lipca 1876 roku
Zmarł hrabia Aleksander Fredro, polski komediopisarz, pamiętnikarz i poeta (ur. 1793)


15 Lipca 1606 roku
Urodził się Rembrand van Rijn, holenderski malarz (zm. 1669)


Zobacz więcej