Środa 12 Sierpnia 2020r. - 224 dz. roku,  Imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 23.06.20 - 16:20     Czytano: [311]

Dział: Godne uwagi

PRZEDWYBORCZE DYRDYMAŁKI





Nieuchronnie, po pewnych perturbacjach, zbliża się dzień, kiedy wybierzemy na kolejne 5 lat Prezydenta Polski. Z tej właśnie okazji Wiesław Hop przygotował satyryczną mozaikę o wszystkich 11 kandydatach startujących w wyborach w dniu 28 czerwca. Serdecznie zapraszamy do lektury i komentowania. Może ktoś przedstawi swoje trzy grosze w tym temacie. Czekamy na propozycje Sz. Czytelników.




.........................................................
.........................................................


Moje „artystyczno” - satyryczne spojrzenie na programy wyborcze kandydatów na Prezydenta Polski.


Kandydat 1

Janosik, jak wiecie,
A mówię to szczerze,
Rozdaje to biednym,
Co złodziejom bierze.

Tak było już pięć lat
I dalej tak będzie,
Gdy mnie wybierzecie,
W całej Polsce – wszędzie!

Mierzeję przekopię,
Port wielki zbuduję,
Gdy kraj w siłę rośnie,
To dobrze się czuję.

U mnie biedakowi
Wiatr w oczy nie wieje,
A i przedsiębiorcom
Krzywda się nie dzieje.

Wszyscy, razem z rządem,
Ciężko harujemy,
Porty i koleje
Zgodnie budujemy.

A do tego jeszcze
Miasta, obwodnice
I wojsko wzmacniamy,
Dlatego wciąż krzyczę:

Rodzina jest dla nas
Największą wartością.
A to naszym wrogom
Stoi w gardle ością.

Bo w rodzinie siła
I moc polska taka,
Że serce upada
W tych wszystkich lewakach.

Co nas tam,
W Brukseli, co dzień opluwają
I o swoje gniazdo
Zwyczajnie nie dbają.

Ale my ich atak
Zgodnie odeprzemy,
Bo Polski uczciwej
I wolnej pragniemy!



Kandydat 2

Czort wbił się w garnitur
I chwostem wywija:
Polska będzie moja,
A nie – to niczyja!

Ja wam, durne capy,
Wolności przychylę,
Tylko mi podpiszcie
Cyrograf na bryle.

Niech Agela bierze
To co by wziąć chciała.
Tylko niech pomoże
I za to jej chwała.

Za mną murem stoją
Zachodni sąsiedzi.
Oni dobrze wiedzą,
Kto na groszu siedzi.

Ja postęp wprowadzę
I układ sił nowy.
Nie chcemy już mleka
Od złej polskiej krowy!

Szczawiu się nakosi,
Łopuchy pozbiera.
Nikt nie będzie głodny!
Moja wola szczera!

Po co nam przekopy
Mierzei Wiślanej?
I centralne porty
Z palca wyświechtane?

Za rogiem jeleniom
Budkę postawimy,
Niech tam żłopią piwo
Od wiosny do zimy…

A świat się uśmiechnie
Przychylny i miły.
Dzieci nasze będą
Zieleniną żyły.

Trzaskają już po kątach
Pomniejsze czorciki:
Będziem strzyc owieczki,
Bo ten świat jest dziki!

I w ukryciu znowu
Kręcić smaczne lody.
I pić małmazyję
Z wiadra, dla ochłody.

Taką wizję świata
Zielonego mamy.
Wszak my was, rodacy,
Niezmiernie kochamy!



Kandydat 3

Ja, choć człek wrażliwy,
Na króla startuję,
Bo zielony światek
Mocno preferuję.

Łozy każę sadzić,
Wiatraki budować,
A kotły węglowe
Do lamusa schować!

To nam da powietrze
Czyste i ochłodę.
Do tego zbuduję
Prądnice na wodę.

Ptakom ja zabronię
Jajka z gniazd wybierać
I do tiurmy wsadzę
Tych, co będą strzelać:

Do pióra, do lisa,
Do zwierza wszelkiego.
Taki jest mój program,
Drogi mój kolego!

Moja będzie teraz
Ekologia taka:
Kot z psem siedzą w domu,
Ty dajesz drapaka.

W budzie na podwórku
Cicho będziesz siedział.
Moja w tym hołowa,
Żebyś wszystko wiedział.

Wiedział to za mało,
Bo przestrzegać musisz
Praw, które ja stworzę,
Gdy się na mnie skusisz.



Kandydat 4

Ach, skosiłbym zboże,
Gdyby mi się chciało.
Gdybym czasu, bracia,
Nie miał wciąż za mało.

Wszak teraz plebiscyt,
Dużo gadać trzeba
I wszystkim wyborcom
Wciąż przychylać nieba.

Ja już się do błędów
Publicznie przyznałem
I za moje winy
Mocno się kajałem.

Wszak mnie Donald, premier,
Namawiał do tego,
Bym wiek emerytalny
Windował dla niego.

A teraz, kochani,
filozofia taka:
Co mam dzisiaj zrobić,
By wyjść na chojraka?

Co ludziom obiecać?
Czym ich zauroczyć?
Bym na tron królewski
Łatwo mógł wyskoczyć?



Kandydat 5

Był już taki jeden,
Co boso wędrował.
Ale on w Meksyku
Gdzieś się zadekował.

Ja tutaj zostałem
I do walki staję.
Tylko Polskę kocham,
Co tam inne kraje.

U nas siać i zbierać
I u nas się żenić.
U nas rodzić dzieci,
Tego nie chcę zmienić.

Z sąsiadami twarde
Prowadzić rozmowy
I nie chować w piasek
Naszej polskiej głowy.

Dlatego nam wojska,
Przyjaciele, trzeba.
Byśmy w razie biedy
Mogli strzec tu nieba!



Kandydat 6

Lew wyszedł na scenę
I mocno zaryczał:
Ja nie będę do was,
Przyjaciele, krzyczał.

Szczęśliwy być pragnę
I wam to zapewnię,
Tylko mi pozwólcie
Co dzień dłubać w drewnie.

Wyrzeźbię wam Polskę
O jakiej nie śnicie
I pokażę ludziom
Lewicowe życie.

Tylko mnie na króla
Swojego wybierzcie.
No, i swoich lwiątek
Przede mną nie strzeżcie.

Na tronie z partnerem
Pewnie dziś zasiądę
I mocno zatrzęsę
Prawicowym rządem!

Odwrócę wektory
Życia społecznego
I z postępem pójdę
Teraz na całego.

Od dziś my będziemy
Karty rozdawali.
A tych, co zbyt męscy,
Prawem kastrowali!

Najważniejsza sprawa
To adopcja dzieci!
Skąd się one wezmą?
Bocianek przyleci!



Kandydat 7

Cóż, żółci się rzepak
I u nas i w świecie,
Ale czy mnie wybrać
Na króla możecie?

Chociaż dobrze mówię,
Wiele obiecuję
I nigdy nikomu
Zbytnio nie folguję.

Zdaję sobie sprawę,
Szanse moje marne.
Pewnie głosów waszych
Zbyt wiele nie zgarnę.

Ale honor wielki
Stać w pierwszym szeregu…
Tego nie dokona
Żaden chłystek z brzegu!



Kandydat 8

Moje piwo „Ciechan”
Najlepiej smakuje,
Bo patriotycznie
Się je produkuje.

Dlatego wam mówię,
Choć sam też startuję,
Na króla wybierzcie,
tego, co króluje!

Ja sam, bez zaplecza,
Na tron wejść nie zdołam.
A żem człek uczciwy,
Prosto do was wołam:

Tylko on sojusze
Dobre zawiązuje.
Ludziom żyć pozwala
I nie oszukuje.

Gdy coś wam obieca,
To dotrzyma słowa.
O Polskę bezpieczną
Wciąż go boli głowa.

Przyjaciół mocarnych
Ma za wielką wodą,
Którzy naszych wrogów,
Gdy trzeba – pobodą!



Kandydat 9

Kiedy okulary
Na oczy założę,
Widzę dużo lepiej,
Co który z nas może.

Ja tu przedsiębiorców
Honor prezentuję,
Choć siły zbyt wielkiej
W kościach dziś nie czuję.

Może za lat dziesięć,
Może pięć się zdarzy,
Że mnie mocą wielką
Herkules obdarzy.

Wtedy z największymi
Za bary się chwycę
I na tronie Polski
Was wszystkich zaszczycę!



Kandydat 10

Jak historia nas uczy,
Drodzy moi bracia,
Chrześcijańska Polska
W siłę nas wzbogaca.

Ja, gdy na tronie królewskim
Dobrze się poczuję,
Obniżę podatki
I ZUS zreformuję.

Potem opiekę zdrowotną
Na prostą wyprowadzę
I unijne sztormy
Szybciutko wygładzę.

I ochroną obejmę
Człowieka każdego,
Od chwili poczęcia,
Aż do śmierci jego!

Żadna eutanazja,
Jeśli mam być szczery,
Nie zagrozi Polakom
Za mojej kariery.

A religię będziemy
Do Brukseli słali,
Żeby urzędasy
Też się nawracali.

Taką wizję Polski
Dziś wam proponuję
I o wasze głosy
Pokornie czapkuję!



Kandydat 11

Ja rzutem na taśmę
Podpisy zebrałem.
No i z Wielkopolski
Prosto przyleciałem.

Choć mam włosy siwe,
Ale siły jare…
Moje postulaty
Też nie będą stare.

Solidnie zawalczę
O głosy lewicy.
Może też się skusi
Także ktoś z prawicy.

No, bo prezesura
Trochę mnie znudziła
I ambicje moje
Do góry wybiła.

Więc czemu nie walczyć
O tron honorowy,
Skoro konkurenci
Mają słabsze głowy!


Wiesław Hop (pisarz i publicysta)
Bircza, dnia 21.06.2020 roku

Wersja do druku

MariaN - 09.07.20 19:48
Dyrdymałki świetne, na czasie, łatwo można przypisać tekst do kandydata, czekamy na finał, jeszcze 2 dni do ciszy, może autor prześle jeszcze dwa wierszyki

Wiesław Hop - 25.06.20 20:53
Dziękuję Panie Arturze za bardzo interesujący wierszowany komentarz. Kryje się w nim dużo prawdy. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego oraz twórczej mocy.

Artur Sołonka - 25.06.20 4:02
Mój komentarz...

Ruszyli, z wściekłym atakiem,
Huwejbeje
Na nowo będą spisywać
Ludzkości dzieje
Wierzącego Polaka
Będą nazywać oszołomem
I swoją ideologią osiłek
Pomnik bohatera obleje
Beknie wulgarnym słowem
Wydrapie grafitti pazurem
Zwycięstwo ogłosi
Środkowym paluchem
I łomem
Ku pamięci tego
Co nie był Aniołem
I już planują
Splugawić naszą świętość
Nazwaną Czarną Madonną
Królową Polski,
Z królewską koroną.
W Poznaniu w Warszawie
Klękają i krzyżem legają
Przed ciemnoskórym
A nie przed Bogiem
Dlatego Panie Boże
Proszę
Natchnij nasz NARÓD POLSKI
I obdarz GO rozumem
Aby wybrali Polaka
Na Prezydenta
Człowieka, co za nami
Stanie murem
I wstrzyma ten "Potop",
Zdradziectwo wykorzeni
Do dna
Jak Kiedyś nasza Królowa
Madonna!

Artur Sołonka
PS
(...)
I proszę Boże.
Nie zwracaj już uwagi
Na tych, którzy się naszej
Matki-Ojczyzny wstydzą
Bluzgają na nią każdą
Ohydą
Bedzie na to czas
Bo ktoś inny ich policzy
Gdy będą spoczywać
W unijnej kostnicy.
AS

Gratuluję Panu POECIE WIESŁAWOWI, tych wspaniałych "dyrdymałek"!

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12 Sierpnia 1970 roku
ZSRR i RFN zawarły układ, w którym m.in. RFN oświadczyła, że nie będzie wysuwać żadnych roszczeń terytorialnych


12 Sierpnia 2000 roku
Na Morzu Barentsa zatonął rosyjski atomowy okręt podwodny "Kursk".


Zobacz więcej