Dodano: 18.04.20 - 13:15 | Dział: Diabelski Marketing

Zamiast Kwietniowego Numeru


MARKETINGIEM PRZECIĄGAM POLITYKĘ

Mój autorski, MARKETINGOWY BRYLANT intelektualny, podstawa każdego ludzkiego życia na Ziemi…wiecznie aktualny
_________________________

TU, 15 KWIETNIA MIAŁ UKAZAĆ SIĘ KOLEJNY, KWIETNIOWY BIULETYN ZDZISŁAWA WOJCIECHOWSKIEGO. NIESTETY, NIE UKAŻE SIĘ.

_________________________

W dniu wczorajszym otrzymaliśmy z Anglii, od p. Elżbiety Matysiak jakże smutną wiadomość, że Redaktor Zdzisław Wojciechowski zmarł dziś w nocy. Wielki to cios dla bliskich, ale i dla naszej Redakcji, przez przeszło dekadę publikował na łamach GI KWORUM arcyciekawe artykuły i opracowania, był bardzo sumiennym współpracownikiem o wyrazistych poglądach, był wielkim patriotą, niech odpoczywa w pokoju.

_________________________

Z wielkim bólem żegnamy naszego wielkiego przyjaciela – Zdzisława Wojciechowskiego.
Przez lata, z wielką pasją oddawał się pisaniu, zarówno o rzeczach ważnych, jak i tych bardziej przyziemnych, ale zawsze ciekawych. Był człowiekiem wielkiej wiedzy, który każdemu potrafił wskazać właściwą drogę. Bez względu na okoliczności, każdego też potrafił obdarować choćby zwykłym uśmiechem, czy cenną radą. Nigdy się nie poddawał i choć odszedł, to pozostawił po sobie wiele ciepła i miłości. Na zawsze pozostanie w naszych sercach.


Partnerka Elżbieta Matysiak, Rodzina i przyjaciele
_________________________

Zdzisław Wojciechowski publikował na naszych łamach, w różnych konfiguracjach przeszło 10 lat. Jego artykuły były pełne ekspresji i faktów, czasami dla niektórych kontrowersyjne, lecz dogłębna analiza poruszanych tam tematów zmuszała czytelnika do wyrażania własnych opinii. I oto przede wszystkim red. Wojciechowskiemu chodziło, o pobudzanie innych do myślenia. W archiwum redakcyjnym, dla wszystkich łatwo dostępnym, znajduje się kilkadziesiąt Jego publikacji, warto tam wejść i przypomnieć sobie o czym pisał 5 czy 10 lat temu, jak trafnie czasami przewidywał przyszłość, jak mądrze, z perspektywy czasu, analizował sytuację społeczno-polityczną w naszym kraju.

Redaktor Zdzisław Wojciechowski sporo pisał o Tragedii Smoleńskiej, dlatego postanowiliśmy przypomnieć teraz, tu, gdzie miał się ukazać kolejny Jego kwietniowy Biuletyn, artykuł pt. „Oto zamach na Polską wolność!!!”


Zbigniew Skowroński
Red. nacz. GI KWORUM

_________________________


Oto zamach na Polską wolność!!!”
Publikacja: 30 kwietnia 2010

Obiecałem Państwu, po Żałobie Narodowej Polaków, wrócić do tematu katastrofy samolotowej, która stała się przyczyną żałoby. Już w momencie pierwszej informacji o tej tragedii zameldowałem rodzinie, iż nie jest ona przypadkiem Tak dyktowało mi, moje przeczucie, o czym w zapowiedzi Państwa poinformowałem. Miałem w sprawie tej wiele pytań pozostających bez odpowiedzi, które z każdą godziną wzmacniały i potwierdzały Mój niepokój, iż niespotykanie tragiczna na skalę światową katastrofa lotnicza nie tylko nie była przypadkiem, lecz była z premedytacją zaplanowanym zamachem na życie niewygodnych politycznie większości osób biorących w niej tragiczny w skutkach udział. Pozostała część pasażerów, ta, która nie należała do wymienionego grona, wpisała się sama w ryzyko, jakie przy tragedii takich rozmiarów występuje zawsze. Zastanawiało mnie od początku przekazów fotograficznych miejsca katastrofy, iż nigdzie nie było widać zwłok pasażerów czy to w całości, czy to w częściach. Nie było, przedmiotów osobistych, części ubrań. Że na jej miejscu pojawili się oficjele rosyjscy już prawie w momencie katastrofy, nie dopuszczając do do jej miejsca osób z zewnątrz, - nikogo!. Zachowanie tych osób nie było normalne. Zupełnie nie pasowało mi do tamtej chwili i tamtej tragedii!. Jakieś sztuczne. Po wnikliwym przyglądaniu się kolejnym przekazom, doszedłem do wniosku, iż oczy moje oglądają dwa różne miejsca katastrofy i dwa różnie zniszczone wraki samolotów. Jak to jednak sprawdzić?.

Powtarzanie tych przekazów, upewniało mnie coraz bardziej w podejrzeniach, że dokonano na oczach świata, politycznego zamachu na wolność Polski, na jej niepodległość. Dokonano publicznego mordu, co bardziej patriotycznej części świata naszej polityki. Wiele innych pytań, wyłaniać się zaczęło w czasie różnych przecież słownych przekazów medialnych, różnych stacji radiowo telewizyjnych, w których coraz więcej z nich było nie tylko niespójnych, ale wręcz sprzecznych. Coraz bardziej nie dawał mi spokoju fakt braku możliwości identyfikacji, sprawdzenia, porównania tych sprzeczności z rzeczywistością!.

Każdy kolejny dzień po tragedii wzmagał tylko niepokój, który z biegiem dni przeradzał się w strach przed taką, jak ją postrzegałem rzeczywistością. Tym bardziej wtedy, kiedy widziałem niespotykanie dotąd zaskakujące, nadzwyczaj przyjacielskie zachowania, uściski, miny i inne zachowania Tuska i Putina, nie pasujące do tamtej sytuacji i miejsc. Niepasujące do żadnej normalnej sytuacji, w żadnym normalnym, zdrowym jej kontekście!. ŻADNYM!!!!!.
Zrozumieć te zachowania można było jedynie w jednej ich konfiguracji, w związku z jednym tylko w tamtej chwili faktem!. Winszowania!!!!!. Bardzo bałem się niedorzecznych niby skojarzeń, do których powody, dawały jednak codziennie same media.

W cztery dni po tragedii w Internecie pojawiło się takie oto zdjęcie Tuska.

Oto prawdziwy obraz niepolskiego premiera, niepolskiego w Polsce od roku 2008 rządu. Ile wrogości, fałszu, nienawiści i grozy jest w tym spojrzeniu i wyrazie twarzy, dostrzec musi każdy! Czy w takim człowieku, można szukać jakiejkolwiek dobroci, niech każdy z nas odpowie sobie sam? Zdjęcie zamieszczone w Internecie w cztery dni po tragedii pod Smoleńskiem!!!. Wyjątkowo szczególne wydarzenie, szczególnie wyjątkowy czas. Jedno jednak w tym jest nieszczególne, nawet wstrętne To właśnie widzimy na zdjęciu!. Każdy inny do niego komentarz, wynikający z innego jego odbioru, może być jedynie bardziej negatywny!. Oto nasza, jakże straszna w Polsce rzeczywistość, dnia dzisiejszego!!!.

W tak nieciekawej sytuacji, w jaką sam się zapędziłem, zbyt dokładnie słuchając tego, co we wszystkich mediach pojawiało się każdego dnia, będąc przerażonym wnioskami jakie nasuwały się same w wyniku owych nasłuchów, otrzymałem dnia 17 kwietnia 2010 roku, dwa maile. Pierwszy, porażający już samym tytułem, którego wierną kopię przesyłam poniżej do Państwa wiadomości.
(…)

Artykuł ukazał się 30 kwietnia 2010 r. w dziale Oceny-Poglądy-Analizy