Dodano: 17.05.20 - 12:25 | Dział: Na każdy temat

Nie zaśpiewał o Smoleńsku





Nie było piosenki Kazika o Smoleńsku. Artysta nie dostrzegł dziejącego się dramatu. Nie widział szachownicy w błocie. A może dostrzegł, ale uznał, że tym razem powinni wypowiedzieć się inni? W każdym razie Kazik Smoleńska nie ośpiewał.

Ośpiewał za to 10 rocznicę tragedii. Zaśpiewał o Jarosławie Kaczyńskim, który 10 kwietnia pojechał na Powązki, by złożyć wieńce na symbolicznym grobie brata-bliźniaka, mamy, ale także wszystkich innych leżących tam ofiar katastrofy smoleńskiej. Zaśpiewał zarzutem: „Twój ból jest lepszy niż mój”. Bo rzekomo cmentarze zamknęli. Co prawda nie zamknęli, ale skoro w TVN powiedzieli, to przecież nie można wątpić.

Czy to rzeczywiście jest tylko „jego ból”? A może także mój ból, i Twój, drogi czytelniku? My do Smoleńska nie polecieliśmy, ale przecież w pewien sposób tam byliśmy, i wiemy, że tej tragedii zapomnieć nie można. Także dlatego, że była to tragedia całej wspólnoty i całego państwa. Więc mówiąc wprost: te wieńce trzeba było złożyć, choćby wokół szalała dżuma, a nie koronawirus. Te wieńce należały się ofiarom. To był nasz ból i nasze wieńce.

Artysta widział to jednak inaczej. Piosenka poszła w świat, i trochę szumu narobiła. Ale też bez przesady. Tak jak niektóre głośne filmy czy „śledztwa” pewnej gazety, przekonywała głównie przekonanych, niewiele dokładała do ogólnego bilansu. I wtedy swoją rolę zagrała Radiowa Trójka. Wbrew regulaminowi, i wbrew zasadom, dorzuciła utwór do listy przebojów. Politycznie rozgrzani słuchacze wykonali zadanie, być może z pewną pomocą. Wystarczyło poczekać na reakcję szefostwa, które zmanipulowane notowanie zdjęło, i po sprawie.

Można powiedzieć: Radiowa Trójka kończy tak, jak zaczęła w 1982 roku. Operacją specjalnego znaczenia. Operacją, która ma pchnąć nastroje społeczne, zwłaszcza wśród młodzieży, w tę a nie inną stronę. Operacją, która miała skapitalizować odejście tych, którzy i tak odejść chcieli, bo przecież tę decyzję środowisko już podjęło. Wreszcie operacją, która ma sprawić, że ostatni w Europie kraj naprawdę wolnej debaty ma zostać przedstawiony jako „kraj cenzury”.

Ale trzeba też powiedzieć, że wejście w tę grę było błędem. PiS wygrało w 2019 roku także dlatego, że nie przyjęło zaproszenia do bycia reżimem, które opozycja wystosowywała niemal codziennie. Wybrało słuszną drogę uników i udawania, że nie widzi tych prowokacji. Nie ma żadnego powodu, by z tej sprawdzonej ścieżki schodzić właśnie teraz, i to w zderzeniu, którego wygrać nie można.

autor: Jacek Karnowski
wPolityce