Piątek 23 Października 2020r. - 297 dz. roku,  Imieniny: Edwarda, Marleny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

Książka Rudolfa Jaworka

dział: "Na zachodzie bez zmian?"

Wszystkich w dziale: 36, strona 8 z 36
<<<  -  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  -  >>>


Część 8
Najazdy Mongołów

W II wieku Hunowie, z pogranicza Chin najechali na Europę. Były to ludy wyjątkowo okrutne.
Prowadzone przez jednego z największych zbrodniarzy Attylę (patrz Miranda Twiss: „Najwięksi zbrodniarze w historii” Wyd. Muza S.A Warszawa 2005r.)

Kilka wieków później ruszyli ze swych siedzib w Azji ponownie na zachód, szerząc gwałt, mordy, zniszczenia ludom stojącym na ich drodze. Tym razem na czele tej szarańczy stał nie mniej dziki od swego poprzednika Dzengischan. W r. 1224 rozbił wojska Rusi pod wodzą kniazia Mścisława pod Kałką.
Klęska ta była straszliwa i poddała Ruś w wielowiekowe mongolskie jarzmo. Tej fali zbrodni i zniszczenia poddawali się kolejni książęta Rusi, toteż Mongołowie rośli w siłę i w 1241r. ruszyli na Polskę i Węgry.

Rycerstwo, zwłaszcza Małopolski, którędy posuwały się głównie siły najeźdźcy, broniło swych posiadłości z rozpaczliwą odwagą. Po kolejnych klęskach zostało doszczętnie wyrżnięte w bitwie pod Chmielnikiem. Hordy napastnika spaliły Sandomierz, Kraków, Wrocław mordując mieszkańców, gwałcąc kobiety i biorąc je w jasyr, niszcząc po drodze napotkane wsie i osiedla.

Tylko dzięki istniejącym wówczas lasom i puszczom udało się części żyjącej na tych terenach ludności wiejskiej uratować życie.
Zaciekła obrona Polaków znacznie osłabiła i siłę wroga. Książę piastowski, Henryk Pobożny zgromadził znaczne siły rycerstwa śląskiego i pomorskiego, i zagrodził drogę głównym siłom sunącej ze wschodu tatarskiej „szarańczy”. Co prawda w bitwie pod Legnicą (9.04.1241r.) poniósł klęskę i sam zginął, jednak wróg został na tyle osłabiony, że musiał zrezygnować z dalszego marszu na Zachód Europy. I tak dzięki Polsce i jej rycerstwu Niemcy i inne ludy Europy zostały uratowane przed pewnym wyniszczeniem.
Tym czasem Mongołowie kilkakrotnie jeszcze próbowali podbić Europę lecz osłabieni poprzednimi walkami zdołali jedynie spalić nowo wybudowane po zniszczeniach miasta (Sandomierz, Kraków) w r. 1250 lecz ponowne fale zniszczenia w r. 1288 rozbiły się od ponownie odbudowanych murów polskich miast.

Czasy po inwazji Mongołów.
Na przełomie II i III wieku władze Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego uległy osłabieniu, a w ich miejsce wzmocniła się władza feudalna na poszczególnych terenach cesarstwa.. Doszło do rozbicia wewnętrznego kraju, podobnie jak to miało miejsce w Polsce.
Ludność zamieszkała na terenie Niemiec, po śmierci Fryderyka II Hohenstaufa została wystawiona na szalony ucisk ze strony rozbójniczego rycerstwa i gnębiących ją panów.
Szczególnie dotkliwie ucisk ten odczuwała ludność podbitych ziem zamieszkałych przez Słowian. Część jej poznała już język nowych władców, część już zupełnie się zniemczyła, lecz wyniosła z domu jeszcze znajomość języka przodków.
Gnębiona u siebie szukała ratunku w ucieczce na Wschód. Tu, wobec wyludnienia miast przez najazdy Mongołów, spotykała się z gościnnym przyjęciem.
Wyniesiona z domu znajomość języka Słowian umożliwiała porozumiewanie się z Polakami. Nabyte umiejętności rękodzielnicze, organizacyjne i prawne, które Niemcy przejęli od Rzymian, stały się bardzo potrzebne dla odbudowy wojennych zniszczeń i organizowania nowych miast i osiedli.

Polscy książęta, by przywrócić swym dworom utraconą świetność, podpisywali z przedstawicielami imigrantów napływających z Niemiec – umowy na zakładanie miast na tzw. prawie niemieckim. Nowum tych miast polegało na wprowadzeniu budownictwa kamienno-ceglanego w miejsce dotychczasowego drewnianego, pogłębieniu ich struktury prawnej i pewnej samorządności władz miejskich.

Samorząd polegał na wyjęciu kolonii (miasta) spod władzy urzędników książęcych, zwolnienia z danin jakie płaciła pozostała ludność, poza skromnym czynszem od ziemi. Obowiązek służby wojennej ograniczono do obrony własnych osiedli.
„Ludność imigracyjna z Niemiec wywarła na ludność polską wieśniaczą wpływ nader zbawienny. Wieśniacy polscy, rozproszeni i oderwani od roli przez napady Tatarów, z trudnością tylko wracali do roli. Znaczna ich część zamieniła się w tzw. łazęgów, tj. błąkała się po kraju, trudniła się często rozbojem, a w najlepszym razie przyjmowała tylko czasowe obowiązki za pewnym wynagrodzeniem. Teraz ludność ta polska zaczęła się do osad niemieckich garnąć i na korzystnych warunkach do pracy powracać. Nieraz zakładali łazęgowie sami, na wzór niemiecki osady, nieraz pan widział w tym korzyść, że czeladź swoją wyzwolił i folwark w osadę na prawie niemieckim zamienił.
Zaczęło się przenoszenie dawnej ludności wieśniaczej na prawo niemieckie i grupowanie jej w pewne osady nawet i w dobrach książęcych. Pokazało się bowiem, że każdy chętniej i lepiej dla siebie niż dla pana pracuje, pokazało się, że pan i książę z czynszów rozszerzonych i zamożnych osad większy mogą otrzymać pożytek niż z dawniejszej przymuszonej pracy swojej czeladzi i wiejskiego ludu.
Proces ów przyniósł jednakże z sobą również następstwa wątpliwe, wprost niebezpieczne. Język i moda niemiecka zagościły na dworach książęcych, rozszerzały się z nich w duchowieństwie i szlachcie i groziły wynarodowieniem i germanizacją.
Choćby jednak do tej ostateczności, która już nastąpiła na Śląsku, w całym kraju nie przyszło, to i tak zniknęła dawna jednolitość ludu polskiego, która stanowiła podstawę wielkości Polski pierwotnej Bolesławowskiej.
Obok ludności polskiej stanęła odrębnie ludność niemiecka skupiona w miastach i licznych wiejskich osadach, rządząca się swoim własnym prawem niemieckim, dbająca tylko o siebie, poczuwająca się tylko do tych powinności, jakie na siebie na zasadzie kontraktów przyjęła, wzbraniająca się przed większymi ofiarami na rzecz publicznego dobra, nie znająca poświęcenia i miłości ojczyzny. Ludność ta ciążyła ku Niemcom, utrzymywała z nimi ciągłe związki, w razie wojny z Niemcami, stanowiła wewnątrz kraju niebezpieczny żywioł.”
(M. Bobrzyński op. cit. s. 166.167)
W następnych wiekach jednak żywioł polski przeważył a wspólne cechy genetyczne Słowian sprawiły, że owi zniemczeni Słowianie odnaleźli swą tożsamość z otaczającym społeczeństwem, gdyż jego cechy (gościnność, życzliwość, wrażliwość i uczuciowość) były bliższe ich pojęciu „dobra”, od otoczenia w którym wyrośli.

Po spustoszeniu Polski przez Mongołów, wśród książąt piastowskich odżyła potrzeba jedności państwowej.
Leszek Czarny, syn Kazimierza, księcia kujawskiego zmierzał do tego celu opierając się wyłącznie na zniemczonych w tym czasie miastach.
Inną drogą zdążał jemu współczesny Przemysław II, walcząc ze zniemczałymi książętami śląskimi (Henrykiem Probusem). Przemysław powiązał swe siły z księciem pomorskim Mszczugiem. Dążył do zjednoczenia ziem polskich i za zgodą Stolicy Apostolskiej w r. 1325 został koronowany na króla Polski. Jednak w roku następnym poległ, jak pisze M. Bobrzyński „ z ręki „poduszczonych” przez margrabiów brandenburskich siepaczy”......

Wszystkich w dziale: 36, strona 8 z 36
<<<  -  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  -  >>>

23 Października 1892 roku
Zmarł Paweł Rzewuski, sufragan warszawski, autor wielu publikacji teologicznych (ur. 1804)


23 Października 1915 roku
Urodził się Józef Kuraś, polski żołnierz, partyzant, dowódca oddziałów podziemia antykomunistycznego (zm. 1947)


Zobacz więcej