Poniedziałek 25 Stycznia 2021r. - 25 dz. roku,  Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 22.12.13 - 23:41     Czytano: [1829]

Wojskowe Powązki


Jest w Warszawie niezwykły cmentarz, podobnego w Polsce nigdzie się nie spotka. Ta szczególna nekropolia jest bowiem świadectwem naszej dramatycznej historii walki o niepodległość.

Jest wzruszająca majestatycznym pięknem kwatera żołnierzy Powstania Styczniowego, są groby poległych w wojnie 1920 r. z bolszewikami, pod kamiennymi krzyżami śpią obrońcy Warszawy z września 1939 i wreszcie największe kwatery harcerzy z Szarych Szeregów i żołnierzy Powstania Warszawskiego. Ci pierwsi mają ziemne mogiły i brzozowe krzyże, ci drudzy – małe kamienne tablice z wyrytym imieniem, nazwiskiem, pseudonimem, stopniem wojskowym i datą śmierci.

Aleje Zasłużonych

Na Wojskowych Powązkach są dwie Aleje Zasłużonych – A i B. Na zwieńczeniu głównej alei A stoi wielki nagrobek Władysława Gomułki, wzdłuż, z prawej strony – imponujące grobowce Bolesława Bieruta, Karola Świerczewskiego i Juliana Marchlewskiego. Ten ostatni, przypomnijmy, był w czasie wojny 1920 r. przewodniczącym Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego mającego po zwycięskiej wojnie pełnić funkcję polskiego rządu.
O takich ludziach Stefan Żeromski w końcowym fragmencie reportażu „Na probostwie w Wyszkowie” napisał: Kto na ziemię polską, choćby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła.
Komuniści, jak widzimy, byli innego zdania, a reportaż Żeromskiego stał się w PRL lekturą całkowicie zakazaną.

„Łączka”

Ale mają Wojskowe Powązki również, że zacytuję poetę, swój „mokry dół” i „zaułek morderców”. Ten pierwszy to „Łączka”, usytuowana pod murem cmentarza, gdzie w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego stulecia wrzucano do zbiorowego dołu zamordowanych strzałem w tył głowy Żołnierzy Niezłomnych.
Już w wolnej Polsce przez wiele lat poszukiwaliśmy grobów naszych bohaterów: gen. Emila Fieldorfa „Nila”, rotmistrza Witolda Pileckiego i wielu, wielu innych. Prace ekshumacyjne i żmudne badania identyfikacyjne szczątków zamordowanych w katowniach ubeckich trwają zaledwie od kilkunastu miesięcy.
Czy są wśród nich odznaczeni pośmiertnie orderem Orła Białego przez prezydenta Kaczyńskiego, Generał i Rotmistrz, tego jeszcze nie wiemy.
A „zaułek morderców” to Aleja Zasłużonych B – tam, pod granitowymi i marmurowymi nagrobkami leżą komunistyczni ministrowie i wiceministrowie spraw wewnętrznych, a także wysokiej rangi funkcjonariusze walki o utrwalenie władzy ludowej.
Na początku lat dziewięćdziesiątych Liga Republikańska wystąpiła – z powodu szczególnego charakteru Wojskowych Powązek i jego oddziaływania na nasza zbiorową pamięć historyczną – z postulatem przeniesienia grobów komunistycznych dygnitarzy na inne cmentarze, wskazane przez rodziny. Na koszt państwa i rzecz jasna, z zachowaniem należnego szacunku dla zmarłych.
Rozpętała się burza. Młodych chłopaków z Ligi okrzyknięto hienami cmentarnymi i nikt nie chciał wysłuchać ich argumentów, że nie może być „cmentarzem pojednania” nekropolia, na której leżą bohaterowie i zdrajcy, mordercy i ich ofiary.

Cmentarz dziś

Wojskowe Powązki są cmentarzem praktycznie zamkniętym. Formalnie nie ma tam już wolnych miejsc, ale odbywające się tam od czasu do czasu pogrzeby świadczą o tym, że ciągle istnieje jakaś rezerwa.
Współczesny rozdział historii cmentarza zatracił swój tradycyjny charakter wojskowy – grzebie się głównie cywili. Ale nie wyłącznie, o czym za chwilę.
W ostatnich latach najbardziej głośny był pochówek kilkudziesięciu ofiar katastrofy smoleńskiej, wcześniej Jacka Kaczmarskiego, płk. Kuklińskiego, Jacka Kuronia, Bronisława Geremka. Jak można znaleźć tam miejsce na wieczny odpoczynek, kto może korzystać ze wspomnianej „rezerwy” i kto w tej sprawie podejmuje decyzje – tego nie wiemy. Chociaż nie do końca, gdyż ostatnio wyszło, że Ministerstwo Obrony Narodowej dysponuje niewielką pulą. Skorzystali z niej członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON-y): gen. Broni Eugeniusz Molczyk, gen. broni Florian Siwicki, gen. broni Włodzimierz Oliwa i gen. dywizji Czesław Piotrowski.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że ministrem obrony narodowej, faktycznym dyspozytorem wspomnianej puli jest Radek Sikorski, który wokół swojej prywatnej, wiejskiej rezydencji rozmieścił napisy „strefa zdekomunizowana”.

Andrzej Gelberg
Gazeta Obywatelska

Wersja do druku

Jan Orawicz - 23.12.13 4:46
Nic się na to nie poradzi!!! Naród po prost6u został uśpiony bolszewickim
swądem... Starzy Warszawiacy już w grobach.! Bolszewików sporo żyje w Warszawie. Przecież całe długie lata oni obsiadywali wszystkie ważniejsze urzędy, od KC PZPR w dół! Bo to przecież była Naczalna władza polityczna i
państwowa. Już obecnie zastępują, starych czerwonych karierowiczów ich
dzieci. No i tak - jak widać po staremu leci... A my co? Pozostało nam tylko i wyłącznie wzdychanie. No, bo jak ma być inaczej? Ten stan rzeczy można zmienić tylko przelewem krwi,bo bolszewia zna tylko taki sposób
rozwiązywania takich spornych spraw i basta!!! A no,tolko riezać nada!!

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25 Stycznia 1949 roku
W Moskwie utworzono Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG)


25 Stycznia 1831 roku
Sejm Królestwa Polskiego ogłosił akt detronizacji Mikołaja I


Zobacz więcej