Wtorek 23 Kwietnia 2019r. - 113 dz. roku,  Imieniny: Ilony, Jerzego, Wojciecha

| Strona główna | | Mapa serwisu 

Polecamy:
Nowe komentarze:
Kojak
23.04.19 16:39
Sledztwo ? Kazdy kto ma elementarna wiedze z zakresu prawa uwaza te sledztwo za co najmniej pozoranctwo ! Nie przeprowadzono elementarnych czynnosci sledczych co widac golym okiem ! Pytanie ;dlaczego tak sie dzieje ? A tu jeszcze w tle troska o zmarlych ?

 -------------------------------
Irek Olcha
23.04.19 14:29
Cudowny artykul. Takie dekoracje są dzis spotykane na świętokrzyskich Krynkach.

 -------------------------------
Perth
23.04.19 1:36
Dla tych którzy wierzą. O Polakach w Australii. Droga Krzyżowa Przyjaciela Stasia Zdziecha z Melbourne. Fragmenty z dzisiejszej jego poczty e-mailowej. Całość w Pulsie Polonii. W piątek 13 kwietnia odbyła się Ekstremalna Droga Krzyżowa w Melbourne. W Polsce odbywają się takie wydarzenia od ponad dziesięciu już lat i zataczają coraz to większe kręgi pod względem ilości miejscowości, parafii jak również liczby uczestników. Idea ta wyszła już poza granice Polski i w tym roku odbywały się one w ponad dwudziestu innych krajach, w tym po raz pierwszy w Australii w Melbourne. Miałem dużo wątpliwości odnośnie moich aktualnych możliwości - sprawności fizycznych do odbycia całonocnego marszu 42 km. Rok temu doznałem poważnej kontuzji prawego kolana Następny argument przemawiający za "nie", to mój wiek (...) Zdecydowałem, że spróbuje, najwyżej się wycofam. O godzinie 20.00 rozpoczęła się Msza Św. W Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Oakleigh przez ks. Tadeusza Rostworowskiego. Pierwsza stacja była gdzieś po 40 minutach i od tej pory nakazane było bezwzględne milczenie, na początku było to trochę dziwne, ale z minuty na minutę zaczynało to mieć sens. Chociaż byliśmy w grupie, a każdy był sam ze sobą na sam i swoimi krzyżami. W sumie droga trwała bez mała 12 godzin i nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie zdawałem sobie sprawy co może mnie czekać zarówno pod względem duchowym jak również fizycznym. (...) Trasa była ekstremalnie ekstremalna, a momentami nawet niebezpieczna, gdy przechodziliśmy wzdłuż urwiska skalnego 30 cm szerokości ścieżką, niemalże pionową skałą gdzie do lustra wody było około 10 m, w nocnych ciemnościach. Nie mogłem wierzyć, że w pobliżu centrum Melbourne można spotkać tak piękne miejsca niemalże o dziewiczej naturze (...). Gdzieś po 5 godzinach marszu zaczął dawać znać o sobie dojmujący ból mięśni, stawów i dolnego kręgosłupa, ale czym mogło być nasze umęczenie w porównaniu z cierpieniem Zbawiciela, nasze drewniane krzyże były lekkie, które każdy z nas niósł w milczeniu, a z pewnością każdy z nas ma ich wiele, pierwszy wynikający z zatroskania o los naszych dzieci i wnuków, w tym jakże zateizowanym Świecie, następny to zatroskanie o losy naszej Ojczyzny, A najcięższym krzyżem jest to, co dzieje się z naszą druga Ojczyzną (...). (...) Przy stacji trzeciego upadku naszego Zbawiciela niektórzy z nas autentycznie padali na ziemię, każda stacja odbywała się w ten sposób, że zatrzymywaliśmy się, kładliśmy nasze krzyże na ziemi, lub opieraliśmy o drzewo i każdy w milczeniu odmawiał modlitwy i czytał rozważania do poszczególnych stacji w świetle telefonów komórkowych lub latarek, jakże inny miało sens wymawiane w myśli modlitwy te rutynowe które zwykle intonuje Ksiądz w czasie drogi krzyżowej - "Kłaniamy Ci się Panie Jezu i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją Świat odkupić raczył", a później "Któryś za nas cierpiał rany......" . Czas trwania tej trasy był określony na około osiem godzin, po dziewięciu i pół godzinach przybyliśmy do stacji 12, zaczęło się rozwidniać, zaczęliśmy spotykać spacerowiczów i rowerzystów, wymijali nas takich umęczonych, niosących krzyże z absolutną OBOJĘTNOŚCIĄ. Stacja 13 była wyznaczona już wśród mieszkalnych bloków, do katedry Św. Patryka dotarliśmy o godz około 8.40 gdzie była wyznaczona ostatnia stacja 14. Był potężny ból i zmęczenie, co ciekawe nie czułem senności, a za to niesamowitą radość z dokonania czegoś niezwykłego. Dla mnie była to kolejna ofiara na ołtarzu wiary i ojczyzny to już trzecia, po trzytygodniowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim po drogach i bezdrożach Litwy, Białorusi, Rosji i Ukrainy, odwiedzając niemalże wszystkie miejsca naszej chwały i martyrologi na wschodnich rubieżach naszej Ojczyzny w 2010 roku. (...)

 -------------------------------
Jan Orawicz
22.04.19 22:09
Ta Rosyjska czerwona dzicz w II wojnie światowej - także pokazała swoje prawdziwe bandyckie oblicze na nas Polakach.No cóż, ten nasz wschodni sąsiad,to jeszcze dalej moralna nizina i kulturowa! Jako chłopiec żyjący na Pomorzu i liczący sobie 10 lat w czasie końca II wojny światowej, byłem świadkiem wkroczenia tzw. Armii Czerwonej do leśnej wioski Łażyn pod Solcem Kujawskim,gdzie żyłem z rodzicami i rodzeństwem! Sowieccy wyzwoliciele, chłodni,brudni i głodni, nie bacząc na nas i nasze potrzeby ograbili nas z wszystkiego,co można było włożyć do ust.Ukradli także akordeon,część odzieży,zabili kury,kruliki,kota,by zagasić głód! Gdy rodzice zaprotestowali,to grozili,że zabiją nas niczym psów! Wówczas moja rodzina liczyła z rodzicami 6 osób.Mimo wszystko przeżyliśmy cudem tamten czas! Duński Czerwony Krzyż uratował nas z gruźlicy! Do tej pory mam na płucach ślady po gruźlicy!

 -------------------------------
Ostatnio dodane:
Polecamy:

RADIO CHRYSTUSA KRÓLA

Fundacja Pomocy Antyk
www.radiownet.pl
Strony Patriotyczne
  
Statystyki:

Od 2.10.2006
odwiedzono nas:
1331815 razy.

Kontakt



Sprawy związane z serwisem proszę kierować na adres pocztowy: redakcja@kworum.com.pl

Webmaster [Sprawy Techniczne]: admin@kworum.com.pl

Pozdrawiamy
Zespół G.I.KWORUM

23 Kwietnia 1939 roku
Urodził się Stanisław Wielgus, polski arcybiskup


23 Kwietnia 1990 roku
Zarejestrowano Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej.


Zobacz więcej