Wtorek 21 Sierpnia 2018r. - 233 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Kazimiery

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 01.08.18 - 9:07     Czytano: [107]

Bohaterstwo 44

– nie obłęd



Powstanie Warszawskie „od zawsze” było dla mnie najważniejszym wydarzeniem, zdecydowanie ponad historycznym, które mnie kształtowało i poruszało do głębi. Jako dla warszawiaka z wielopokoleniowej warszawskiej rodziny, który w dodatku całe swoje dzieciństwo i młodość przeżył tuż obok Cmentarza Komunalnego na warszawskim Powązkach, największej powstańczej nekropolii, Powstanie Warszawskie było powodem do zadumy nad tragicznym losem mojego miasta i moich przodków, ale jednocześnie powodem do wielkiej dumy z ich poświęcenia i bohaterstwa. Bo nie ma w historii nowożytnej miasta, które miałoby bardziej tragiczną, ale też bardziej bohaterską kartę...

Rozmowy o Powstaniu Warszawskim, z jego uczestnikami, rozpocząłem, jako mały chłopiec, gdy każdego roku 1 sierpnia byłem zaprowadzany przez rodziców na pobliski Cmentarz Powązkowski, by spotkać się z uczestnikami tamtych wydarzeń. Gdy dorosłem, na spotkania te i rozmowy chodziłem już sam - a później ze swoimi dziećmi. I tak rok po roku powiększałem wiedzę o Powstaniu Warszawskim - jego przyczynach, przebiegu i skutkach - o źródła najlepsze z możliwych: o relacje wprost od uczestników wydarzeń.

We wszystkich tych odnotowanych przez dziesiątki lat relacjach - absolutnie we wszystkich!!! - zawsze pobrzmiewał jeden ton: nie było takiej siły, która latem 1944 roku mogła zmusić tamtych chłopców i tamte dziewczęta do stania z bronią u nogi. By to zrozumieć, musiałem odbyć właśnie te setki spotkań i rozmów z Bohaterami. Trzeba było ich usłyszeć, gdy opowiadali, jak przez 5 długich lat nie było w Warszawie ani jednego dnia bez ulicznych łapanek, publicznych egzekucji, mordowania dniem i nocą - tylko za to, że Polak był Polakiem. Jak po pięciu latach wyniszczania, jakiego nie doznało żadne inne miasto w okupowanej przez Niemców Europie, nie było już w Warszawie ani jednej rodziny, która nie straciłaby kogoś (najczęściej wielu) z bliskich. Trzeba było usłyszeć o niemieckiej pogardzie i nienawiści, o tym, jak wyjście po zakupy było podróżą w nieznane i często kończyło się w Palmirach, na Pawiaku lub w Oświęcimiu. Trzeba było usłyszeć te słowa, że woleli zginąć, niż pozwolić oprawcom na dalsze bezkarne mordowanie - bo przecież do tego sprowadzał się rozkaz Niemców o stawieniu się, pod karą śmierci, wszystkich mężczyzn pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, do kopania fortyfikacji obronnych. W Warszawie latem 1944 roku nikt nie miał wątpliwości, że chodzi o to, by tych ludzi zebrać w jedno miejsce, a następnie wywieźć i wymordować. Na to wszystko nałożył się niezwykły klimat przełomu lipca i sierpnia 1944 roku. Pomimo setek odbytych wcześniej z Powstańcami rozmów zrozumiałem to tak naprawdę dopiero, jako dojrzały już człowiek, przed kilku laty, gdy rozmawiałem z profesorem Witoldem Kieżunem, który także później wielokrotnie wspominał Powstanie, m.in. w mocno nagłośnionej rozmowie z Krzysztofem Ziemcem. Ta relacja, w moim przekonaniu, pointuje dyskusję o sensie Powstania Warszawskiego, bo tłumaczy, skąd wzięła się heroiczna postawa Powstańców Warszawskich, która dla każdego Polaka powinna być symbolem nie „obłędu”, o nie! - lecz bohaterstwa, które na zawsze winno odcisnąć ślad na polskiej świadomości!!! „Byliśmy przekonani, że trzeba walczyć o wolność nawet, jeśli mielibyśmy zginąć, choćby po to, by po pięciu latach bestialstwa ukarać zbrodniarzy. Powstanie musiało wybuchnąć, było koniecznością. Ci, którzy dziś twierdzą inaczej, nie wiedzą, co mówią. Jakie były ówczesne realia? My od dawna przygotowywaliśmy się do Powstania, które miało wybuchnąć, gdy Niemcy będą się wycofywać. Tak było ustalone. Jednocześnie sowieckie radio nawoływało: „Warszawiacy, Armia Czerwona jest tuż. Ruszajcie do walki. Pomożemy wam.” Sytuacja była taka, że 100 tysięcy warszawiaków miało wydaną karę śmierci. Każdy mężczyzna pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, którego pochwyciliby Niemcy, mógł zostać rozstrzelany na miejscu. A rozkazu o Powstaniu jak nie było, tak nie ma. Zaczęliśmy między sobą rozmawiać, że z rozkazem czy bez, trzeba się będzie jakoś bronić. Pojawiły się nawet głosy, że nasze dowództwo chyba nas zdradziło. Co robić? Tylko patrzeć, jak zaczną nas mordować, jednego po drugim. A my mamy tak stać i czekać? Byliśmy zrozpaczeni. 30 lipca dowiedzieliśmy się o tajnym niemieckim rozkazie. Wszyscy niemieccy cywile 2 sierpnia rano mieli być przygotowani do ewakuacji. Nasze dowództwo natychmiast się o tym dowiedziało. Sprawa była jasna. Zrozumieliśmy, że 2 sierpnia ewakuują Niemców i wtedy wymordują nas. Otoczą poszczególne dzielnice, wyciągną z domów ludzi w sile wieku i ich rozstrzelają, a pozostałą ludność wysiedlą. W związku z tym rozkaz wybuchu Powstania był koniecznością. Zwłaszcza, że pierwsze czołgi radzieckie pojawiły się na Pradze. Wyglądało na to, że można było liczyć na atak Rosjan na Warszawę. Po pięciu latach bezkarnego mordowania, niszczenia, podłości i pogardy mogliśmy wreszcie stanąć z Niemcami twarzą w twarz i podjąć walkę. My naprawdę wierzyliśmy w to, że jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna – i nie jest nią życie. Wierzyliśmy, że tą rzeczą jest honor” - mówił profesor Kieżun.

Bohaterowie Powstania Warszawskiego dokonali wyboru w zgodzie z wartościami, w jakie wierzyli, w zgodzie z wiarą, że choć po ludzku rozumując życie jest wartością najwyższą, to jednak istnieje coś więcej, niż tylko życie.

To byli ludzie, którzy potrafili pięknie żyć i pięknie umierać.

Prawdopodobnie ci, którzy tego nie rozumieją i podważają sens poświęcenia Bohaterów, nie potrafiliby ani jednego, ani drugiego.

Wojciech Sumliński
(Fb)

.........................................................

1 SIERPNIA 2018 GODZINA 17.00 - WARSZAWA RONDO ROMANA DMOWSKIEGO
Fot.: KWORUM

       

       

       



Wersja do druku

Kojak - 10.08.18 17:08
280.000 zabitych ! ponad 500.000 kalek ,miasto calkowicie zniszczone ! zgniol kwiat mlodziezy ! Takich Baczynskich byly niezliczone ilosci ! Oto sukces bez demagogi I gwaltu na rozumie !

Aaron Waxmann - 02.08.18 7:35
...Przez lata winą za tę zbrodnię ludobójstwa na powstańcach i ludności cywilnej Warszawy obarczano tylko hitlerowskie Niemcy. Dopiero w 2004 r., w 60 rocznicę wybuchu powstania, politycy polscy, a za nimi światowe media mówiły głośno nie tylko o hańbie niemieckiej, ale także o haniebnej roli Związku Sowieckiego.

Skrytykowały nareszcie Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone za brak udzielenia pomocy powstańcom i za zdradę sojusznika polskiego. Należy jednak, z pełną stanowczością odnotować, że nadal, mimo upływu 74 lat, zamilcza się lub fałszuje udział band ukraińskich nacjonalistów, w tym żołnierzy z dywizji Waffen SS Galizien w mordowaniu powstańców i Warszawiaków. Literatura tematu zawiera dokumenty, informacje i relacje świadków obciążające za te zbrodnie również Ukraińców, walczących wtedy u boku Niemców. I to za wyjątkowo wyrafinowane barbarzyństwo i ludobójstwo.

O udziale ukraińskich wojaków SS Galizien w tłumieniu powstania i masakrze ludności cywilnej bez żadnych zastrzeżeń piszą E. Serwański i I. Trawiński w pracy: Zbrodnia Niemiecka w Warszawie 1944r.( Poznań 1946).
Twierdzą, że gwałty, rabunki i okrucieństwa, jakich dopuszczali się Ukraińcy były tak przerażające, że aż trudne do wyobrażenia. Kolejny dowód zbrodni popełnianych przez ukraińskich nacjonalistów w Warszawie znajdujemy w pamiętniku szeregowego bojca ukraińskiego. Znaleziono go przy trupie tego żołnierza należącego do formacji Diaczenki. Tuż przed śmiercią zdążył zapisać:
,,Nasze położenie żałosne. Życie urywa się w młodych latach. Przyszło nam zginąć albo z ręki Polaków, albo z ręki swoich braci i ojców, albo z ręki Niemców - naszych sojuszników. Gdziekolwiek pójdziesz wszędzie czeka nas kula albo granat, tu w Warszawie każde okno dyszy śmiercią."

Posłuchajmy też świadectwa Michała Melnyka, którego ojciec służył w SS Galizien:
,,Członkowie SS Galizien brali udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego na jesieni 1944r. Byli oni częścią Ukraińskiej Samoobrony, oddziału, który później dołączył do nazistowskiej dywizji. Obecnie mieszkają oni w Wielkiej Brytanii".
Strateg OUN pułkownik M. Kłodziński marzył o ,,zdobyciu stolicy wroga" i chciał na gruzach Warszawy ,, oddać salut ukraińskiemu imperium". Gdy wybuchło powstanie Warszawskie i należało je stłumić, zaistniała taka nadzieja. Pułki SS Galizien stacjonujące w Polsce z niecierpliwością oczekiwały rozkazu wyruszenia na Warszawę. Częścią dywizji Waffen SS Galizien, która wzięła udział w krwawej pacyfikacji ludności Warszawy w dniach trwania Powstania Warszawskiego, a także po jego zakończeniu, był tzw. Wołyński Legion Samoobrony w sile od

400 do 600 ludzi. Jego żołnierze brali udział w rzeziach Polaków na Wołyniu w latach 1943 - 1944. Legionem dowodził płk Petro Diaczenko, który po ucieczce z zajętej przez bolszewików Ukrainy w 1920r., mógł nie tylko zamieszkać w Polsce, ale też został mianowany na oficera kontraktowego Wojska Polskiego w stopniu majora.
Trudno tu mówić o wdzięczności za uratowanie życia jemu i jego rodzinie w obliczu hańby jaką okrył się, dopuszczając się ze swoimi podkomendnymi aktów niewyobrażalnego ludobójstwa w stosunku do niedawnych

dobroczyńców w Powstaniu Warszawskim. Od 15 do 23 września 1944 r. Legion brał udział w walkach z powstańcami warszawskimi na Czerniakowie, działając przeciwko Zgrupowaniu "Radosław" i Zgrupowaniu "Kryska" oraz desantowanym oddziałom 9 Pułku Piechoty 3 Dywizji Piechoty z 1 Armii WP.
Następnie przerzucono go do Puszczy Kampinoskiej, gdzie 27-30 września 1944 r. uczestniczył w działaniach przeciwko zgrupowaniu Grupy "Kampinos" AK (operacja "Sternschnuppe"). W dniach 5 - 7 sierpnia zaczęła się Rzeź Woli, w której wymordowano 20000 ludzi. Stosy ciał zalegały na ulicach:
Karolkowej, Leszno (kiedyś biegła dłużej, w miejscu dzisiejszej Alei "Solidarności"), Siedmiogrodzkiej, Wolskiej, Chłodnej i Żelaznej. Wielu zabitych leżało także na placyku miedzy Halami Mirowskimi. Masakry dokonali esesmanami pod dowództwem SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha.i pułk dowodzony przez SS-Oberführera Oskara Dirlewangera. Tego ostatniego podczas wojny wypuszczono z więzienia, żeby zorganizował frontową jednostkę złożoną z kryminalistów. W lutym 1943 służyło w batalionie 700 ludzi, w tym 300 Rosjan i Ukraińców....

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Sierpnia 1944 roku
21 d. Powst. Warszaw.: Natarcie oddz. żoliborskich i Grupy AK Kampinos w celu połączenia Żoliborza ze Starym Miastem. Niemcy wysadzili "Pawiak"


21 Sierpnia 1968 roku
Praska wiosna: wojska Układu Warszawskiego wkroczyły do Czechosłowacji. (noc z 20 na 21 sierpnia)


Zobacz więcej