Sobota 24 Sierpnia 2019r. - 236 dz. roku,  Imieniny: Bartosza, Jerzego

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 23.06.10 - 22:08     Czytano: [2902]

Dział: Interwencje

Ryszard Sidorowicz, więzień polityczny III RP




Oświadczenie
dotyczy wszystkich zdarzeń odnośnie mojego bezprawnego osadzenia w Z.K. w Goleniowie w dniu 31.05.2010. Poniższe oświadczenie napisałem podczas mojego osadzenia w Z.K.

W dniu 31.05.2010 o godzinie 6.20 rano zostałem obudzony w moim domu w Goleniowie przez patrol uzbrojony policjantów, którzy oznajmili mi, że mają nakaz mojego doprowadzenia do Z.K. w Goleniowie. Po zapytaniu mnie o te dokumenty przedstawili mi trzymając w swoim ręku dokument sądowy o moim doprowadzeniu, do którego było załączone Postanowienie Sądu Rejonowego w Goleniowie, nie pamiętam nr, data prawdopodobna 20.02.2010 o moim skazaniu na 10 dni aresztu, za odmowę ujawnienia mojego majątku.

Jak zauważyłem Postanowienie nie miało oryginalnych podpisów Sądu, tj nie było podpisane przez Sąd i było nieprawomocne tj. I Instancji. Oświadczyłem policjantom o moich uwagach, Policjanci oznajmili mi, że wszystko wyjaśnię na Komendzie Policji w Goleniowie. Pojechałem z nimi na Komendę Policji gdzie byłem przetrzymywany około 2 godziny. Na Komendzie również oświadczyłem, że moje zatrzymanie jest bezprawne, dlatego, że nie ma oryginalnych podpisów Sądu, nigdy takiego Postanowienia ani nie widziałem, ani nie otrzymywałem pocztą. Na Komendzie zrobił się szum i ruch.
Po moich dalszych protestach i domaganiu się kontaktu z Komendantem Policji pojawił się gwiazdkowy funkcjonariusz Paweł Wojtyła, który oznajmił mi, że rzeczywiście w Z.K. w Goleniowie po rozmowach telefonicznych stwierdzono, że na dokumentach brak podpisów Sądu i że obecnie Sąd Rejonowy przygotowuje i poprawia dokumenty tj moje skazanie na areszt. Wszystko trwało około 2 godzin.
W międzyczasie policjanci z patrolu podsunęli mi do podpisania protokół o moim doprowadzeniu i , że nie mam żadnych zastrzeżeń do formy ich postępowania. Oświadczyłem, że nic nie podpiszę, ponieważ uważam, że zostałem bezprawnie zatrzymany przez Policję.

Około godziny 10.00 zostałem przewieziony do Z.K. w Goleniowie na ulicę Grenadierów 66.
Odbyły się procedury przyjęcia do Z.K. tj zdjęcia, spisywanie danych, spisywanie osobistych rzeczy. W międzyczasie dwukrotnie przedstawiano mi do podpisu protokóły przyjęcia do Z.K., również odmówiłem, oświadczając, że zostałem bezprawnie aresztowany i osadzony w Z.K.
Następnym punktem był lekarz, gdzie oświadczyłem o swoich chorobach, które nie zrobiły żadnego wrażenia na lekarzu, wręcz oznajmił mi, że będę tutaj tylko 10 dni a po porady to mam się udać do lekarza rodzinnego.
W gabinecie podpisałem pierwszy protokół. Następne miejsce, wydanie więziennej pościeli i innych rzeczy, gdzie również podpisałem odbiór rzeczy. Kolejny etap tasa na oddział, gdzie zostałem przyjęty.

Było jeszcze jedno zdarzenie godne podkreślenia, kiedy na Komisji o przyznaniu grupy więziennej oświadczyłem Dyrekcji Z.K. , ze zostałem bezprawnie osadzony, że nie dam się sprowokować przez nich do żadnej agresji, oraz że moja Rodzina i moi Przyjaciele na wolności uczynią wszystko, abym był wolny.
Ryszard Sidorowicz pisane dnia 04.06.2010
Pismo to przekazałem mojej Żonie na widzeniu.


Dzisiaj zdecydowałem się opisać warunki w jakich byłem przetrzymywany w Z.K. Goleniów.
Muszę dodać, że genezą mojego osadzenia w Z.K. było wszystko to, co się wydarzyło po 2003 roku. A więc mój konflikt ze zdegenerowanym moralnie, kłamcą sądowym, goleniowskim, niezlustrowanym samorządowcem Andrzejem Wojciechowskim. Z funkcjonariuszem publicznym który administracyjnie zniszczył mojej Żonie jej firmę. Za to, że publicznie nazwałem go łobuzem, pasożytem i m.in. pijakiem w trakcie wytoczonego przez niego procesu zostałem zlinczowany przez SSR Grzegorza Kołakowskiego. Następstwem przestępczego wyroku była niewielka grzywna, której w formie protestu nie chciałem zapłacić. Dopiero w roku 2009 po rozmowach z Żoną i Dziećmi i uzgodnieniu formy spłaty z komornikiem uiściłem całą należność. Niestety SSR Iglewska Wilczyńska nie wiem jakimi kierując się przesłankami skazała mnie zaocznie na 10 dni aresztu. To było apogeum przestępczej nagonki na mnie przez goleniowskich funkcjonariuszy publicznych.

W Z.K. ul. Grenadierów 66 zostałem osadzony 31 maja 2010r. Zostałem zamknięty w siedmioosobowej celi, razem z osobami pierwszy raz karanymi jednak z np. 10 letnimi wyrokami. Na spacer wychodziłem również z młodym zabójcą z wyrokiem 25 lat pozbawienia wolności. Pobyt w więzieniu dla większości osadzonych to niestety dalsza degeneracja osobowości. Jeden ze współosadzonych pokazał mi swoje dokumenty sądowe, które niestety potwierdziły prawnoformalną nieważność kopii dokumentów.
Na wyrokach i postanowieniach podobnie jak i w moim przypadku brak było podpisów sędziów.

Przez cały okres pobytu domagałem się wizyty lekarza. Niestety przez okres 8 dni lekarza nie było. Skończyły mi się leki. Żona na widzeniu nie mogła podać mi leków. Kryzys przyszedł w nocy z piątku na sobotę po Bożym Ciele. Brak leków, postępująca moja bezsilność, uczucie, że czego oni ode mnie chcą około godziny 2 w nocy spowodowały atak. Wg obserwacji współosadzonych na lekarza czekałem około godziny. Pierwszymi słowami lekarza było, "czego ja właściwie od niego oczekuję" Powiedziałem mu wówczas, że źle się poczułem i dlatego koledzy z celi powiadomili strażnika. Lekarz przebadał mnie, na koniec powiedział, że tak właściwie to nie ma dla mnie żadnego leku, a zwracając się do strażników powiedział, że czy oni nie mają żadnych leków dla mnie. Jeden ze strażników powiedział, że coś tam ma, wymamrotał jakąś nazwę leku i lekarz pogotowia Palicki , którego z widzenia znałem powiedział, że to może być. Przyznam, że przez moment poczułem strach i uczucie bezsilności. Po cichu modliłem się, żeby łapiduchy z pogotowia mnie nie zabierali.

Przez całą sobotę przeleżałem w łóżku. W niedzielę przyszła Żona na widzenie. Nie chcąc jej martwić nic jej nie mówiłem o chorobie. Udało mi się tylko przekazać moje oświadczenie, które wcześniej napisałem. Przez cały okres pobytu w Z.K. w zasadzie nie wiedziałem do czego zmierza administracja więzienna, funkcjonariusze więzienni nie chcieli mi pokazać dokumentów na podstawie, których zostałem osadzony. Cały czas bałem się jakiejś prowokacji i to zarówno ze strony współosadzonych, jak i administracji więziennej.
W międzyczasie napisałem protest do dyrektora Z.K. , który spowodował działania interwencyjne Sądu Goleniowskiego. Okazało się, że rzeczywiście nie mam żadnych obciążeń i na podstawie Postanowienia 08.06.2010 zostałem z Z.K. wcześniej zwolniony.

Ryszard Sidorowicz
14 Czerwca 2010

Powyższy tekst przedstawia apogeum przestępczych działań goleniowskich funkcjonariuszy publicznych w stosunku do mojej osoby. Geneza tych zdarzeń na stronie KWORUM Dział INTERWENCJE Podtytuł WICI ZACHODNIOPOMORSKIE.
W obecnej chwili jestem pod opieką lekarza rodzinnego Złapałem wirusowe zapalenie dolnych dróg oddechowych, poza tym poddałem się badaniom na USG.

Wersja do druku

Ryszard Sidorowicz - 29.12.10 15:12
Oświadczam, że w dniu 05.10.2010 roku za pośrednictwem biura
prawniczego LEX NOSTRUM z Warszawy złożyłem pozew do Sądu Okręgowego w Szczecinie o zadośćuczynienie, przeciwko bezpośrednio
winnym przestępczego osadzenia mnie w maju 2010 roku w Zakładzie
Karnym w Goleniowie.
Ryszard Sidorowicz

m.lisowski@lexnostrum.pl - 25.07.10 22:14
Proszę autora o kontakt z LEX NOSTRUM. Chętnie się zajmiemy opisaną sprawą pod kątem zadośćuczynienia. Pozdrowienia. Maciej Lisowski. www.lexnostrum.pl

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24 Sierpnia 1953 roku
Rząd PRL zrzekł się odszkodowań wojennych od NRD.


24 Sierpnia 1949 roku
Wszedł w życie Pakt Północnoatlantycki (NATO).


Zobacz więcej