Środa 13 Grudnia 2017r. - 347 dz. roku,  Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 23.07.16 - 22:29     Czytano: [1657]

Dział: Nasze zdrowie

Ile lekarze dostają od koncernów


Za działanie na rzecz koncernów farmaceutycznych 30 tys. pracowników medycznych dostało w sumie ponad 107 mln zł. 78 proc. z nich nie zgodziło się na publiczne ujawnienie tej współpracy i korzyści, jakie osiągnęli.

Firmy medyczne pierwszy raz ujawniły dane o kwotach, jakie przekazały lekarzom. Zestawienie dotyczy 2015 r. Pieniądze były przeznaczane m.in. na opłaty za wykłady, prowadzenie zajęć na temat działania leków, doradztwo dla firmy czy pokrycie kosztów udziału w kongresach medycznych. Dane podały 32 przedsiębiorstwa zrzeszone w Europejskiej Federacji Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA).

Średnie honorarium wynosiło ok. 2 tys. zł, ale pojedyncze wypłaty były dużo wyższe, niektóre idą w dziesiątki tysięcy złotych. Być może zdarzały się i wyższe, jednak na ujawnienie swoich danych w Polsce zgodziło się zaledwie 22 proc. lekarzy. Dane reszty publikowano w raportach zbiorczych. Wiadomo jedynie, że ich średnie wynagrodzenie było wyższe o tysiąc złotych niż tych, którzy zgodzili się na publikację swoich nazwisk. Z puli 107 mln zł to na nich przeznaczono 86 proc. wydatków (ok. 92 mln zł).
W firmie Sandoz ani jeden z 2,2 tys. lekarzy z nią współpracujących (wydała ponad 5 mln zł na ten cel) nie zgodził się na upublicznienie danych.

Najwięcej na współpracę przeznaczyła firma Roche – chodzi o ponad 15 mln zł, które trafiły do 2,3 tys. lekarzy. Na ujawnienie danych zgodziło się 5 proc. z nich, a na pokazanie honorarium – 3 proc.

Najmniej wydał koncern GSK – 31,6 tys. zł w ramach współpracy z 13 lekarzami. Firma zatrudniała ich jedynie na potrzeby wewnętrzne, np. szkolenia czy konsultacje dla pracowników. W GSK uznali, że samo ujawnienie potencjalnego konfliktu interesów związanego ze współpracą z lekarzami w ramach działań promocyjnych jest niewystarczające. Dlatego nie angażują już lekarzy do prowadzenia wykładów czy też nie sponsorują indywidualnego udziału w konferencjach naukowych. Polityka GSK raptownie zmieniła się właśnie w 2015 r. Na rok przed ujawnieniem danych firma współpracowała z ok. 3 tys. lekarzy.

O różnicy w skali współpracy z lekarzami w Polsce i za granicą świadczy przykład firmy Pierre Fabre. U nas wydała ok. 2 mln zł, kooperując z 3 tys. lekarzy. W Austrii ten sam koncern przeznaczył ok. 107 tys. zł i zatrudniał tylko 21 lekarzy.

– Firmy podpisały kodeks przejrzystości, zgodnie z którym są zobowiązane ujawnić wszystkie transfery korzyści na rzecz przedstawicieli zawodów medycznych i organizacji ochrony zdrowia – tłumaczy Marzena Smolińska z Infarmy, polskiego odpowiednika EFPIA.

Eksperci nie mają wątpliwości, że firmy, publikując dane, chcą poprawić swoją reputację, którą nadwyrężyły kolejne skandale.

W Polsce kilka lat temu głośno było o programie „Patron” koncernu GSK. W jego ramach przedstawiciele firmy płacili lekarzom po kilkaset złotych za fikcyjne szkolenia. Wynagrodzenie było najprawdopodobniej formą łapówki za przepisywanie recept. Medycy mieli wystawiać od 20 do 130 recept w zależności od leku. W Ameryce ta sama firma musiała zapłacić za łapówki dla lekarzy i nielegalną promocję leków karę w wysokości ok. 3 mld dol. Inny koncern, Pfizer, zapłacił w USA 2,3 mld dol. za nielegalne promowanie viagry i leków przeciwbólowych.

Ujawnianie nazwisk lekarzy i korzyści, które otrzymali od firm, zwykle zniechęca do takiej współpracy. W USA zasada ujawnień działa od trzech lat: wartość finansowania środowiska lekarskiego spadła w tym czasie o 75 proc., do 14 mln dol.

Jednak część specjalistów uważa, że obecnie obowiązujące zasady publikacji danych pokazują tylko fragment współpracy lekarzy z koncernami. A w dodatku ograniczenia łatwo ominąć. Jak? Na przykład poprzez zasponsorowanie przez firmę wydania publikacji w wydawnictwie medycznym. Książka może być przykładowo kompendium wykładów, za które autor otrzymuje honorariom w wysokości kilkudziesięciu czy nawet stu tysięcy złotych. Pozycja wydawana jest w kilkuset egzemplarzach. To jednak wystarczy – lekarz zarabia i nie musi tego nigdzie sprawozdawać. Inny sposób, to pośrednie transfery przez organizacje ochrony zdrowia. Na współpracę z nimi koncerny przeznaczyły w ubiegłym roku więcej niż na bezpośrednie wynagrodzenia dla lekarzy – 125 mln zł.

Socjolożka Paulina Polak, autorka książki dotyczącej korupcjogennych działań firm, zwraca uwagę, że kodeks miał służyć pełnej przejrzystości, tymczasem ujawnia jedynie tych lekarzy, którzy się na to zgodzili. Odmowa jest łatwa, wystarczy zasłonić się ustawą o ochronie danych osobowych.

Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, komentując pomysł wprowadzenia kodeksu, przekonywał, że choć popiera nowe rozwiązania firm oraz transparentność, boi się, iż może się to stać powodem do niepotrzebnego wskazywania lekarzy jako grupy najbardziej narażonej na korupcję.

FORSAL.PL

Wersja do druku

Kamil - 25.09.16 18:53
(.......) Komentarz zatrzymany z uwagi na niedopuszczalne i prowokacyjne sformułowania dotyczące innych forumowiczów. Bardzo proszę o kulturalne komentowanie treści powyższego artykułu. Admin

Lubomir - 23.09.16 20:51
Re: Ja Ja osobiście z całym szacunkiem odnoszę się do pracy i umiejętności polskich lekarzy, jakkolwiek dzięki Bogu, niezbyt często muszę korzystać z ich pomocy. Kiedy korzystam, wtedy jedynie ubolewam nad nadmiernym zbiurokratyzowaniem systemu leczenia. Uważam, że to często paraliżuje ruchy - chcących szybko pomagać pacjentom. Co do tych 'królików doświadczalnych'?. Polacy od dekad jeżdżą na odpłatne testy kliniczne nowych leków - w okolice Goerlitz, Frankfurtu nad Odrą, Chemnitz i Stuttgartu. Często wiąże się to z późniejszymi powikłaniami. Niekiedy kończy się zgonem. Oczywiście, już w Polsce. I nikt za nic nie bierze odpowiedzialności. Skup polskiej krwi przez prywatną firmę w Goerlitz, też kwitnie od lat. Może to i nic sensacyjnego, w czasach, gdy ludzie sami ogłaszają się, że chcą sprzedać własną nerkę. W Polsce obowiązuje zakaz handlu ludzkimi organami, ale czy podobnie jest na zachód od Odry i Nysy Łużyckiej?. To bardzo trudno jednoznacznie stwierdzić.

Marek K Anglia - 23.09.16 17:43
(.......) Komentarz zatrzymany z uwagi na niedopuszczalne i prowokacyjne sformułowania dotyczące innych forumowiczów. Bardzo proszę o kulturalne komentowanie treści powyższego artykułu.
Admin

Ja - 23.09.16 10:31
Kiedy mi coś dolega to idę do mojego lekarza. Nie chodzę zbyt często bo nie jestem chory z urojenia, ale chodzę. Zażywam to co jest przepisane, oczywiście po rozmowie z lekarzem. I żyję!
Nie zażywam DDT bo to jest środek owadobójczy, a Roundup niszczy chwasty, o czym wiem czytając instrukcje, co ile i do czego! Nie wiem zatem dlaczego o tych truciznach jest tu pisane.
Zastanawiam się o poniższym podziale współczesnych lekarzy (Ola), dlaczego zabrakło w nim miejsca dla lekarzy mądrych, uczciwych, pochylających się z troską nad chorym człowiekiem i dla tych, którzy już niejednemu Bliźniemu życie uratowali.
Pytam Lubomira aby napisał jaśniej i więcej kiedy i jacy to Polacy byli królikami doświadczalnymi (Cyklon B) na WŁASNE życzenie, bo szukających łatwych pieniędzy za Odrą.
Zgadzam się, że w ramach CYWILIZACJI ŚMIERCI przemysł, technologia, propaganda i reklama dążą do tego aby sprzedać wszystko co wytworzą, ale w ostatecznym rozrachunku ktoś to kupuje, a więc w szerszym pojęciu MY sami. I o tym też przestrzegają POLSCY lekarze, lekarze KATOLICY którymi św. Łukasz się opiekuje.

Paweł Z - 22.09.16 23:35
Jakiś warszawiak podaje się w liczbie mnogiej i ględzi,ględzi po swojemu tak,
że to jego płytkie ględzenie już przekracza granice ludzkiej cierpliwości!

A. Solonka - 22.09.16 16:13
Podoba mi się ta zasada proponowana - 3 x - przez WARSZAWIAKÓW.
OBY TYLKO JĄ WPROWADZIĆ NA kWORUM... a uzdrowi wielu komentatorów

Ola - 22.09.16 10:24
Kartele farmakochemiczne stworzyły system dystrybucji swojej chemii. System ten działa już na poziomie kształcenia lekarzy. Tresuje się dilerów farmakochemii teraz głównie w kierunku urawniłowki chemicznej, pacjent ma wyniki z badania i widzi że jakieś jego parametry odstają od narzuconej normy więc pędzi do apteki. Specjalista urawniłolog nie musi mieć żadnej wiedzy jak funkcjonuje organizm i co mu dolega. Wystarczy że zostanie przeszkolony w interpretacji norm i stosowanej do niej chemii. Za kilka lat pewnie ludzie dostaną proste przyrządy do sprawdzania tych norm i jakaś aplikacja będzie im mówić co mają kupować a potem przyjdzie czas na automaty do faszerowania chemią bez kontroli pacjenta i lekarza coś jak dzisiaj stosowane pompy insulinowe. Chemia wkroczyła do wszystkich dziedzin naszego życia. Jeszcze kilka lat temu nie było widać wypalonych roślin randapem. Dzisiaj nawet działkowicze palą randapem swoje działki. Ludzie zostali oswojeni z chemią i nie podchodzą do niej z ostrożnością tak jak dawniej. Wynalazca najgroźniejszej trucizny DDT dostał nawet Nagrodę Nobla a kartele chemiczne rozdawały DDT za darmo. Po wojnie Amerykanie sprezentowali nam 500 ton DDT. Jak to DDT działa do dziś to się nie pisze.
Współczesnych lekarzy można podzielić na grupy:
-fani antybiotyków
-fani witamin
-stroże cholesterolu
-specjaliści od urawiniłowki chemicznej
Dobrego lekarza trudno znaleźć.

warszawiacy - 21.09.16 23:17
Plotki latwo rozprzestrzeniać.Zapomnielidcie Panowie,ze Lekarzy obowiazuje przysiega Hipokratesa ,do końca zycia.Lekarz odpowiada za zdrowie i zycie Pacjenta ,a nie handel,jak domniemacie. Dobra zasada 3X pomysl,raz powiedz.

Lubomir - 25.07.16 9:32
Rodacy producenta Cyklonu B niejednokrotnie traktowali współczesnych Polaków jak króliki doświadczalne. Inna rzecz, że robili to często na własne życzenie Polaków, szukających łatwych pieniędzy za Odrą. Cóż, w Polsce niełatwo osiągnąć coś uczciwą pracą. Nie kompetencje, ale chamstwo, cwaniactwo i układy często biorą górę.

Lubomir - 24.07.16 19:28
Mnóstwo lekarzy z mentalnością biznesmenów - infekuje swoich pacjentów hipochondrią. Ci stają się maniakalnie uzależnionymi od farmakochemii. Ta lekomania poglębiana jest przez propagandę telewizyjną wyrobów farmakochemicznych. To dramat, rujnujący kręgosłupy psychiczne i moralne Polaków. W Polsce - niczym tlen, potrzebna jest propaganda zdrowego trybu życia i zdrowej żywności.

Robert - 24.07.16 5:10
No to nic nowego, od kilkudziesieciu lat. Natomiast bulwersuje rzeczywiste pochodzenie tych leków i koncernów - oraz punkt zasadniczy i kryminalny, czy te leki sa zgodnie z prawem, dopuszczone do obiegu madycyny profesjonalnej w Polsce. Z klauzulą odpowiednich badań laboratoryjnych i klinicznych, oraz zezwoleń Ministerstwa Zdrowia, jak i przeciw wskazań. Jeżeli te warunki nie sa spełniane to jest przestępstwo kryminalne - a Polska? poletkiem doświadczalnym, kosztem zdrowia pacjentów. Wiec etyka i moralnośc zawodowa lekarzy, jest tutaj przestępstwem - a nie legalnym zródłem dochodów.

Wszystkich komentarzy: (11)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

13 Grudnia 1981 roku
Junta wojskowa (WRON) pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego wprowadziła stan wojenny w Polsce. Zginęło bezpośrednio około 100 osób. SW trwał do 22.07.1983 r.


13 Grudnia 1642 roku
Holenderski żeglarz Abel Janszoon Tasman odkrył Nową Zelandię.


Zobacz więcej