Środa 18 Października 2017r. - 291 dz. roku,  Imieniny: Hanny, Łukasza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 28.08.17 - 11:45     Czytano: [246]

Czy Berlin obali rząd Beaty Szydło?





Zapowiedź Warszawy utworzenia strefy „Międzymorza” nie mogła nie wywołać reakcji Berlina. Projekt „Międzymorza” jest bowiem ciosem w niemiecką politykę europejską, budującą przy pomocy Unii Europejskiej IV Rzeszę, w której krajom Europy Środkowo-Wschodniej pozostawiono rolę już tylko „gospodarki uzupełniającej” gospodarkę niemiecką, wedle starego niemieckiego pomysłu „Mitteleuropy” sprzed I wojny światowej.

Dopóki projekt „Międzymorza” pozostawał w sferze polityki hipotetycznej – Berlin reagował „miękko”.

Gdy jednak, podczas wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie, projekt ten przedstawiony został oficjalnie jako element polskiej polityki zagranicznej, zyskując poparcie amerykańskiego prezydenta – Berlin bezzwłocznie przystąpił do zasadniczego ataku. Zwołana w trybie nagłym Komisja Europejska postawiła Polsce ultimatum: zmiana ustawodawstwa w Polsce – albo sankcje ekonomiczne.

Żądanie „zmiany ustawodawstwa w Polsce” (dotyczącego reformy sądownictwa) to, oczywiście, tylko grubymi nićmi szyty pretekst. Nie jest to dziedzina podległa jakiejkolwiek kompetencji Komisji Europejskiej. W istocie mamy do czynienia z niemiecką prowokacją polityczną, dokonywaną rękami Komisji Europejskiej, celem obalenia rządu Beaty Szydło i zastąpienia go rządem Platformy Obywatelskiej, postrzeganej powszechnie w Polsce jako polityczna ekspozytura „stronnictwa pruskiego”.

O Donaldzie Tusku mówi się już w Polsce: „Polityk niemiecki polskiego pochodzenia”. Si non e vero…

A że nałożenie sankcji gospodarczych na Polskę możliwe jest tylko przy jednomyślności pozostałych członków UE – a Węgry zapowiedziały już, że do niemieckiego chóru nie dołączą… – w kołach berlińskich zrodził się pomysł, by sankcjami zagrozić jednocześnie i Polsce, i Węgrom (zblokowane głosowanie względem obydwu tych krajów), co wyeliminowałoby Węgry jako uczestnika głosowania, czyniąc je, wraz z Polską, obiektem tego politycznego szantażu. Głęboko zaplanowane…

Jest oczywiste, że zagraniczny, berliński szantaż – via służebna wobec Berlina Komisja Europejska – obliczony jest także na ekscytowanie totalniackiej, ulicznej opozycji w Polsce do coraz bardziej ostrych burd, awantur i starć ulicznych, mających charakter przygotowań do „majdanu”, przećwiczonego już jako metoda obalania władzy przez zagraniczne służby tajne w innych krajach.

Współfinansowanie tych burd i prowokacji przez słynnego na cały świat „filantropa” i utrzymywane przez niego fundacje pokazuje i potwierdza, że w politycznej walce z Warszawą i Budapesztem –Berlin ma sojusznika w żydowskim lobby politycznym. Ono właśnie w Polsce stanowi istotny element, prawie trzon totalniackiej , ulicznej „opozycji” wobec rządu Beaty Szydło i realizowanych wreszcie przez PiS niezbędnych reform państwa.

Po roku 1989 sądownictwo stało się w Polsce jednym z najsilniejszych bastionów oporu przeciw demokratycznym reformom państwa i gruntowaniu praworządności, bastionem „spodstolnego” układu. Właśnie tam, w schyłkowych latach 80-ych,komunistyczne Wojskowe Służby Informacyjne i Służba Bezpieczeństwa lokowały swą agenturę, szacowaną na ok.10 procent całego sędziowskiego środowiska. Miała to być owa „klapa bezpieczeństwa”, gwarantująca komunistycznej nomenklaturze nie tylko bezkarność za PRL-owska przeszłość, ale i komfort uwłaszczania się z majątku narodowego „w majestacie prawa”. Agentura ta objęła kluczowe stanowiska w sądownictwie, które – w ciągu minionych lat – w ogóle nie zostało zlustrowane!

„Sądownictwo oczyści się samo” – tak brzmiała ukuta przy „okrągłym stole” teza propagandowa, a zarazem dyrektywa obowiązująca aż do wczoraj. Ze skutkiem fatalnym: sądownictwo postrzegane jest powszechnie (70 procent obywateli) jako „wymiar niesprawiedliwości”… Sądownictwo stało się samodzielna siłą p o l i t y c z n ą, na usługach beneficjentów „okrągłego stołu” , poza jakąkolwiek kontrolą demokratycznych instytucji III RP, niewiele mającą wspólnego z „niezawisłością sędziowską”.

Właśnie rząd Beaty Szydło zakwestionował ów status postkomunistycznego wymiaru sprawiedliwości jako siły politycznej, stawiającej się ponad wszelką obywatelską kontrolą i uznającej się za suwerena, ważniejszego od Narodu. Przygotowane przez PiS trzy reformy sądownictwa miały uczynić wreszcie z „trzeciej władzy” – władzę także podległą (jak parlament i rząd) kontroli suwerennego Narodu.

Nieoczekiwanie impet PiS-owskich reform wygasił prezydent Andrzej Duda, wetując dwie spośród trzech reformatorskich ustaw. Jego argumenty nie brzmią przekonująco: rzekoma sprzeczność niektórych zapisów tych ustaw z Konstytucją jest wątpliwa. Poza tym: prezydent nie skierował tych ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, by zbadał ich zgodność z Konstytucją – ale od razu je zawetował … Dlaczego? Nie wyjaśnił – ale stało się to po tajemniczej, 45 -minutowej rozmowie telefonicznej z kanclerz Angelą Merkel, podczas której – jak ujawnił rzecznik prasowy rządu niemieckiego (nie: polskiego!) – rozmawiano „o praworządności w Polsce”. Dobrze poinformowana prasa niemiecka nazwała nawet tę rozmowę „interwencją” kanclerz Angeli Merkel!

Wiele, nazbyt wiele zatem wskazuje, że tym razem (po nieudanym puczu grudniowym) mamy do czynienia z zaplanowaną, staranniej zorganizowaną operacją niemiecką wobec państwa polskiego, z instrumentalnym użyciem zarówno Komisji Europejskiej, a zwłaszcza „niemieckich owczarków” , Timmermansa i Junckera, jak i niemieckiej agentury działającej w Polsce, przy wsparciu żydowskiego lobby politycznego ( podburzanie młodzieży, jednoczenie rozproszonych środowisk bezpieczniaków PRL-owskich).

Od dawna – zauważmy przy okazji – niemiecka polityka historyczna (więc propaganda) próbuje przerzucić na Polskę odpowiedzialność za holocaust, by wybielić Niemców („polskie obozy koncentracyjne”) a żydowska polityka historyczna wspomaga tę niemiecką propagandę licząc na wyłudzenie od Polski pieniędzy.

Wydaje się, że niemiecka kampania przeciw Polsce celem uniemożliwienia realizacji projektu „Międzymorza” (bo to jest, sądzę, główna przyczyna tego bezprecedensowego ataku) zakłada dwa warianty natarcia.

Pierwszy – to „mocne uderzenie” już we wrześniu: sankcje Komisji Europejskiej w Brukseli i równoległa próba zorganizowania „drugiego majdanu” w Warszawie (plus zamieszki w innych miastach Polski).

Drugi – to przewlekanie anarchizującego „stanu gorączkowego” , aby dać czas „stronnictwu pruskiemu” (Platforma Obywatelska) i totalniackiej opozycji na utworzenie wspólnego „jednolitego frontu obrońców demokracji i praworządności” przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi. Nie po to, aby je wygrać – gdyż nawet zblokowane siły „ulicy i zagranicy”, tej współczesnej Targowicy – mają niewielkie szanse na demokratyczne wyborcze zwycięstwo, ale po to, by urządzić ów majdan – „pucz poprawiony” – tuż przed wyborami.

Warto też chyba zauważyć, że dotychczasowa taktyka rządu Beaty Szydło i PiS niebywale łagodnego traktowania totalniackiej opozycji, nawołującej wprost do obalenia demokratycznie wybranego rządu siłą ulicznego terroru, burd i awantur, kozackiego „majdanu” właśnie – wymaga również „dobrej zmiany”. Większej stanowczości. Także dlatego, że dzisiejsi wrogowie Polski postanowili najwyraźniej zrealizować swój cel – obalenia rządu zjednoczonej prawicy i przywrócenia władzy „stronnictwu pruskiemu” – bez względu na to, co ten rząd robi. Chyba, że wywiesi białą flagę i podda Polskę niemieckiej koncepcji urządzania Europy, wespół ze strategicznym partnerem Berlina – Moskwą, o którym to strategicznym partnerstwie ani na chwilę nie wolno Polakom zapominać. Koncepcja „Międzymorza” godzi nie tylko w interesy IV Rzeszy, ale i Rosji.

Marian Miszalski

Wersja do druku

adamajtis - 13.09.17 13:55
Ta walka trwa już od 2005 roku kiedy PiS wygrało wybory.
Niemcy postanowili za wszelką cenę zniszczyć rząd Beaty Szydło.
Co na ten temat pisze Leszek Pietrzak Z Gazety Finansowej.

"Wojna hybrydowa Niemiec",

"Niemcy prowadzą wojnę hybrydową wymierzoną w nasz kraj. Toczy się ona na polu propagandowym, rękami niemieckich mediów.

W ubiegłym tygodniu opiniotwórczy "Frankfurter Allgemeine Zeitung" opublikował artykuł na temat rzekomych kontaktów wiceszefa MON Bartosza Kownackiego, sugerując jego bliskie związki z prorosyjskim lobby w Polsce.

Kownacki według niemieckiego dziennika miał utrzymywać kontakty z członkami prorosyjskiej partii "Zmiana", której szef - Mateusz P. - został w ubiegłym roku zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Do nawiązania tych kontaktów miało dojść przed pięciu laty, kiedy Bartosz Kownacki był obserwatorem wyborów prezydenckich w Rosji. Według "FAZ" Kownacki miał tam pojechać na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych (ECAG) - think tanku założonego przez aresztowanego lidera "Zmiany".

Niemiecki dziennik podając te informacje, powołał się na Konrada Rękasa - wiceszefa "Zmiany", który stwierdził, że organizatorem misji obserwacyjnej rosyjskich wyborów prezydenckich był sam Kownacki i to on miał zapraszać do wzięcia udziału w niej działaczy prorosyjskiej "Zmiany".

Publikacja "Frankfurter Allgemeine Zeitung" wywołała wiele komentarzy i spekulacji na temat wiceszefa naszego resortu obrony. Sam Kownacki wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie, w którym odciął się zdecydowanie od zarzutów, jakie pod jego adresem sformułował niemiecki dziennik. Poinformował, że nie utrzymywał i nie utrzymuje kontaktów z organizacjami prorosyjskimi oraz "Zmianą", a także z samym Mateuszem P. Zaprzeczył również, jakoby wyjeżdżał do Rosji na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Gospodarczych. Przypomniał, że obserwatorem wyborów w Rosji w 2012 r. został na zaproszenie Sojuszu Europejskich Ruchów Narodowych, organizacji afiliowanej i finansowanej przez Parlament Europejski. W trakcie swojego pobytu w Rosji, za zgodą marszałka sejmu posługiwał się paszportem dyplomatycznym, co samo w sobie oznacza, że nie był tam jako osoba prywatna. To w trakcie tego pobytu po raz pierwszy spotkał Mateusza P., jednak nigdy nie utrzymywał z nim kontaktów...

cd. https://gf24.pl/wydarzenia/polityka/item/727-wojna-hybrydowa-niemiec

Leszek Pietrzak (Gazeta Finansowa)

Lubomir - 30.08.17 13:25
A dlaczego to np. Poczta Polska nie uczciła powołania Trójmorza?. Czekamy na inicjatywy Deutsche Post i pochodnych?. Niemcy potrafią wykorzystać każde nasze zaniechanie. Oś Berlin-Moskwa zniszczyła już wspaniałą ideę, polsko-włoską Inicjatywę Państw Środkowej Europy.

A.S - 28.08.17 15:26
Tam podjudza wrogość do Polski D.Tusk! A no dobrze,bo do tej pory polskie
władze i Naród nie rozliczają Tuska za świadome zrujnowanie gospodarcze
Poklsdki. No cóż, jest mami synek i mami corka za sterami Poklski! Niemiec
z pochiodzenia Tusk byl raz przesłuchiwany.Ale tak tylko dla oka,by zamazać
ludziom oczy.Nikt do tej pory nie zrobił po Tusku rachunku strat! A s

Lubomir - 28.08.17 13:30
Polska dyplomacja musi wywalczyć polską prasę w Berlinie i innych miastach niemieckich. Muszą także rozpocząć działalność polskie instytuty m.in. Mickiewicza w miastach RFN. Koniec z bezmyślną promocją niemczyzny np. w Krakowie i Warszawie! Zasada symetrii potrzebna jest od zaraz! Język Hitlera i Gobbelsa nie zasługuje na promocję w Polsce! Bez polskiej propagandy nie maa szans na demokratyzację Krajów Niemieckich.

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18 Października 1922 roku
Działalność rozpoczęła rozgłośnia radiowa BBC.


18 Października 1558 roku
Dzień ten uważa się za moment powstania poczty w Polsce.


Zobacz więcej