Piątek 23 Października 2020r. - 297 dz. roku,  Imieniny: Edwarda, Marleny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 07.02.15 - 16:45     Czytano: [1695]

KONTROLERZY…(5)



MISTYFIKACJA NOWEJ ERY

Sławomir M. Kozak














Mojej córce Małgosi dedykuję …












Część 49


KONTROLERZY…(5)


Ciekawe są dla nas jeszcze dwie transmisje. Pierwsza, o 08:41 pomiędzy UAL 175 i Kontrolą Nowego Jorku. Załoga informuje:

- Postanowiliśmy zgłosić to do was. Słyszeliśmy podejrzaną transmisję podczas naszego startu z Bostonu, brzmiącą jakby ktoś nacisnął mikrofon i powiedział, aby wszyscy pozostali na miejscach.

Według wszelkich danych dziwna transmisja, o której wspomina załoga, miała miejsce o 08:33. Natomiast UAL 175 wystartował z Bostonu o 08:14. „Podejrzana transmisja”, jak ją określił pilot UAL 175 miała więc miejsce 19 minut PO ich starcie. Nie PODCZAS startu. 19 minut, to dla takiego samolotu wieczność. W tym czasie załoga dawno już fazę startu ma za sobą. Piloci czekali KOLEJNYCH 8 minut z przekazaniem informacji dalej. Pilot informując Kontrolę Nowego Jorku powiedział, że „postanowili to zgłosić” właśnie do nich. Dlaczego? Co im kazało czekać tak długo? Dlaczego nie zrobili tego wcześniej, kiedy byli na łączności z Kontrolą Boston, której kontrolerzy prowadzili oba te statki powietrzne? Brak możliwości lub okazji nie wchodził w grę.

O 08:37 (4 minuty po „podejrzanej transmisji”) kontroler z Bostonu miał bowiem okazję rozmawiać z załogą rejsu UAL 175, pytając ją o to, czy widzą samolot AAL 11. Załoga odpowiedziała twierdząco. Polecono im nie zbliżać się do obserwowanego samolotu.

Tę transmisję POMINIĘTO w stenogramie łączności, jaki opublikowano w oficjalnym raporcie FAA. Podobnie zresztą, jak we wszystkich kolejnych przedrukach w prasie. Dlaczego? Czy może chodzić o wypracowanie alibi dla stojących z rękami w kieszeniach oficerów NORAD?

Nie, bo według ich rzecznika wojsko wiedziało oficjalnie o porwaniu już od minuty. O 08:36 dowiedzialo się tego od FAA. Nie chodziło więc o ochronę interesów NORAD. Zacznijmy od tego, że załoga mówiła o tym, co usłyszała PODCZAS startu. Nie mogło więc chodzić o transmisję z 08:33. W grę wchodzi tylko i wyłącznie dziwna transmisja z 08:17. Ten niezidentyfikowany krzyk. To miało miejsce rzeczywiście podczas startu UAL 175. Jednak wtedy oznaczałoby to, że załoga zwlekała z informacją jeszcze dłużej. Nie 8, a wręcz 24 minuty! Nierealne. W swojej wypowiedzi pilot powiedział jednak, że słyszeli kogoś mówiącego o pozostaniu na miejscach. Ta łączność miała miejsce o 08:33. Długo PO starcie.

Dlaczego nie ujawniono zapisu tej krótkiej łączności z Kontrolą Boston, jaka odbyła się o 08:37? W stenogramie widnieje adnotacja, że o 08:23:06 Kontrola Obszaru Boston (ZBW) przejęła kontrolę nad UAL 175 od Kontroli Odlotów. Potwierdzono pozycję statku powietrznego, po czym zapisano: „w tym czasie kontroler był zajęty z powodu tego, co działo się z AAL 11. Sektor był odpowiedzialny za sześć samolotów, włączając w to UAL 175. Cała łączność pomiędzy ZBW i UAL 175 wyglądała na rutynową i normalną. Samolot był następnie instruowany do wchodzenia do poziomu lotu 310 (31 000 stóp), a po radarowym przekazaniu kontroli, został przesłany na łączność z Kontrolą Obszaru Nowego Jorku (ZNY)” (113)

Następny zapis dotyczy już łączności z Kontrolą Nowego Jorku, którą odnotowano o 08:40:32. Nie wiadomo, co działo się przez ponad 17 minut! Brakuje stenogramu z tych wszystkich łączności, jakie rzekomo Kontrola Boston rutynowo prowadziłą z załogą. Skoro były normalne i rutynowe, to dlaczego ich nie ujęto? Inne normalne i rutynowe rozmowy z innymi samolotami widnieją w raporcie. Tej nie ma.

Są dwie możliwości. Albo w jej trakcie NIE padła informacja o tym, co załoga słyszała i wtedy informacja o transmisji PODCZAS startu jest nieprawdziwa, albo załoga poinformowała o tym Kontrolę Boston już wtedy, o 08:37, co rzuca cień na wiarygodność załogi.

Bo po co wtedy opowiadałaby o tym Kontroli Nowego Jorku sugerując, że nie powiadomiła o tym Bostonu?

Z drugiej strony, jest możliwe, że zagęszczenie transmisji przed zmianą sektora było tak duże, że załoga nie mogła tego zgłosić. I dlatego postanowiła powiedzieć o tym kontrolerom z Nowego Jorku. Dlaczego jednak twierdziła, że słyszała to PODCZAS startu? Zgodnie ze stenogramem miało to miejsce 8 minut przed nawiązaniem kontaktu z Nowym Jorkiem. A nie kiedy startowali, blisko pół godziny wcześniej. Chyba, że myśleli o krzyku, a mówili o poleceniu wydanym przez „porywacza” o pozostaniu na miejscach. To znaczy, że pomylili transmisje. Ale zgłaszali tylko jedną, a nie dwie. Sugerowałoby to, że gdzieś minęli się z prawdą. Ale po co pilot miałby kłamać? Może więc to nie był pilot?

Ale to oznaczałoby, że samolot UAL 175 był już we władaniu zamachowców od co najmniej 08:33, skoro przekazano wiadomość o słyszanej wówczas transmisji.

Ta wersja wydaje się prawdopodobna, zwłaszcza w świetle informacji, jaką NORAD uzyskał od FAA o porwaniu UAL 175 JUŻ o 08:43. Zaledwie DWIE minuty po rozmowie z kontrolerem z Nowego Jorku. Zeby tak się stało, musiało w tej rozmowie wydarzyć się coś, co kazało kontrolerowi natychmiast powiadomić przełożonych o porwaniu. Jednak nie wierzę, by w ciągu zaledwie 2 minut informacja zdołała pokonać cały łańcuszek kolejnych służb, by dotrzeć o 08:43 do NORAD. Kontroler musiał podjąć próbę upewnienia się, że samolot jest w obcych rękach. To musiało zabrać czas. Następnie informowanie kolejnych osób, Supervisor’a, Szefa Centrum, osoby z FAA i na końcu NORAD Nie, to nie jest możliwe. Jeśli jednak NORAD twierdzi, że informację o porwaniu miał już o 08:43, to cóż to oznacza? Że NORAD kłamie. Że wiedziało już wcześniej o porwaniu, a o 08:43 uznało tę informację za oficjalnie przyjętą. Sygnał transpondera UAL 175 ustał dopiero o 08:46!

Przypomnę, co napisałem o tym zdarzeniu w rozdziale „11 września 2001”:

„ Jeżeli wierzyć opublikowanym danym, to dopiero w tym momencie można było uznać, że samolot został uprowadzony. Nadal zadziwia jednak brak informacji o jakiejkolwiek próbie nawiązania łączności z załogą, co pozwala podejrzewać, że kontrola miała jednak pewność o porwaniu wcześniej. Osobiście uważam, że podejrzenie o tym, że samolot jest porwany mogło się zrodzić w trakcie pierwszej rozmowy o 08:37, a pewność uzyskano podczas kolejnej, o 08:41. Możliwe, że prowadzący łączność zdradzili się z czymś podczas pierwszej transmisji, a chcąc zyskać na czasie i upewnić kontrolerów, że wszystko jest w porządku, zgłosili podczas drugiej łączności informację o zasłyszanej w Bostonie dziwnej transmisji. Nie sądzę, żeby z taką informacją jakikolwiek pilot czekał 27 minut, mało tego, uważam, że logiczniejsze byłoby zgłoszenie tego Kontroli Boston. Prawdopodobne, że wtedy wydarzyło się coś, co dało kontrolerom pewność porwania. Może krzyk lub niefrazeologiczne odezwanie się osoby podającej się za pilota. Osobom udającym pilotów musiało wtedy jeszcze zależeć na zachowaniu całej operacji w tajemnicy – pierwszy samolot nie uderzył jeszcze w WTC i może to kazało im improwizować..”.

Kolejna zagdka dotycząca Kontroli Boston odnosi się do innej transmisji:

08:44 Pilot samolotu UAL 583 informuje niezidentyfikowanego kontrolera ruchu odnośnie rejsu UAL 175, że odebrał sygnał na międzynarodowej lotniczej częstotliwości awaryjnej 121,5 MHz lecz był on słaby i krótkotrwały. Minutę później to samo zgłosił inny pilot mówiąc, że sygnał był bardzo słaby. Kontroler ponoć odpowiedział: „OK, potwierdzili to, ale nie jesteśmy jeszcze pewni”. Byłby to jedyny alarmowy sygnał jaki dotarł tego dnia od uprowadzonych samolotów. Prawdopodobne, że pochodził od AAL 11.

W przywołanym wcześniej rozdziale wskazywałem:

„Nieprawdopodobne jest, aby odpowiedział niezidentyfikowany kontroler. Każda częstotliwość przypisana jest do określonego sektora, na którym pracuje konkretna zmiana ludzi. Odsłuchanie tego nagrania musi dać odpowiedź na pytanie, który z kontrolerów prowadził tę łączność. Jeżeli jest inaczej, to świadczy to o tym, że nie był to głos kontrolera. Jeżeli natomiast rozmowę prowadził uprawniony kontroler, to najbardziej interesujące jest stwierdzenie, że załoga UAL 175 potwierdziła wysłanie sygnału o zagrożeniu. Nigdzie nie ma wzmianki o tym, w jaki sposób?”.

Kontrolerzy z Bostonu MUSIELI słyszeć tę transmisję. Możliwe, że owym niezidentyfikowanym kontrolerem był ktoś od nich. Nie twierdzę, że był w sprawę w jakikolwiek sposób zamieszany. Tego dnia, jak już wspominałem, miało miejsce w amerykańskiej przestrzeni powietrznej kilka ćwiczeń, gier wojennych. Co najmniej jedno z nich polegało na symulowaniu porwań. Było ich ponad 20. Kontrolerzy z Kontroli Obszaru, a przynajmniej ich część, MUSIELI o nich wiedzieć z wyprzedzeniem. Musiano ich przygotować, chcąc uśpić ich czujność. Dlatego ich reakcje były reakcjami ludzi przekonanych o symulacji pewnych zdarzeń. Kontroler potwierdzający, że wie o co chodzi mógł być przekonany o udziale w ćwiczeniu. Nie wiem, czy mówiąc: „OK, potwierdzili to, ale nie jesteśmy jeszcze pewni”, miał na myśli samolot, czy może ośrodek koordynujący manewry. Z czasem, kiedy kontrolerzy zorientowali się, że świat kontroli realnej przenika się ze światem wirtualnym, dopadła ich bezsilność. Ale walczyli, eliminując wytrwale wszystkie puzzle nie pasujące do układanki. Z pewnością NORAD był zaskoczony profesjonalną eliminacją zagrożeń dokonywaną na bieżąco przez kontrolerów. NORAD trzymał się założonego planu, realizując swoją grę. Nie na wszystkie sygnały reagował w sposób właściwy wiedząc, że na ekranach radarowych toczy się ta właśnie gra. Później, kiedy wojskowi zaczęli otrzymywać coraz bardziej alarmujące wezwania o pomoc, oczekiwano decyzji przełożonych. Te mówiły jasno – czekać! I tak czekano, aż plan się wypełnił.


113 - Tłum. – smk.

CDN

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

23 Października 2005 roku
Odbyła się II tura w wyborów prezydenckich, w której Lech Kaczyński pokonał Donalda Tuska.


23 Października 1892 roku
Zmarł Paweł Rzewuski, sufragan warszawski, autor wielu publikacji teologicznych (ur. 1804)


Zobacz więcej